niedziela, 14 lutego 2016

Kochajmy dzikie łąki kwiatowe ... i nie tylko dzikie :-)





Jakie to szczęście, że jeszcze wiele kaszubskich pól uprawnych porasta dzika roślinność jednoroczna. Ja u siebie mam prawdziwe, naturalne łąki kwiatowe na terenie suchym i bardziej mokrym (porasta je odpowiednia do stanowiska roślinność) i chronię je do upadłego - chociażby od opon samochodów terenowych! Ogólnie w Polsce nie jest to może jakąś wielką rzadkością - więc nie przywiązujemy do tego bogactwa zbytnio uwagi -  ale w Anglii i wielu krajach europy zachodniej to prawdziwy rarytas. 









Mocno uprzemysłowione rolnictwo, monokultury i szerokie zastosowanie chemii przy uprawach niestety szybko i skutecznie pozbawiły np. Wielką Brytanię dużej części terenów naturalnych. Kilka lat temu zaczęto poważnie martwić się tym problemem i krok po kroku uświadamiać społeczeństwo oraz wdrażać w życie nowe pomysły oraz trendy ogrodowe. Na czele sprawy stanęli wszyscy znani angielscy ogrodnicy, projektanci ogrodów i nawet sam Książe Karol, który od lat jest jednym z najbardziej aktywnych promotorów ogrodnictwa ekologicznego. Dzikie łąki kwiatowe naturalne pojawiły się wszędzie: na wystawach Chelsea Flower Show i Hampton Court Flower Show, w magazynach i książkach ogrodniczych, w ogrodach prywatnych, botanicznych oraz publicznych udostępnianych do zwiedzania  i nawet w Parku Olimpijskim oraz wzdłuż jezdni w centrum Londynu. 



Dzika łąka sąsiadująca z koszoną trawą.


Nakłaniano ludzi do zakładania nowych łąk naturalnych, a także pielęgnacji i ochrony istniejących. Promowano również rabaty bylinowe przypominające naturalne łąki kwiatowe (rabaty preriowe) oraz jednoroczne łąki kwiatowe, które każdej wiosny wysiewa się od nowa.  Kampania się powiodła i Anglicy zwariowali na punkcie naturalnych łąk kwietnych. Teraz ogrody naturalne z dzikimi łąkami kwietnymi w roli głównej są na topie popularności i korzystają z tego nie tylko ich właściciele, ale również pożyteczne insekty takie jak pszczoły, trzmiele oraz motyle, a także mniejsze zwierzęta (np. zagrożone jeże) oraz żaby, ropuchy i traszki grzebieniaste. Dzięki tym pozytywnym zmianom ogrody wchodzą w stan coraz bardziej zbliżony do równowagi gatunkowej (na tyle, na ile w dzisiejszych czasach jest to możliwe)  i nagle ogrodnictwo nie wymaga już takich dużych nakładów pracy, czasu i pieniędzy. Ogrody naturalne wymagają mniej pielęgnacji  i co najważniejsze rosną zdrowo bez chemii.  


Mam nadzieję, że w Polsce nigdy nie dojdzie do podobnych wyniszczeń. Szczególnie gdy ludzie będą świadomi tego, jak bardzo cenne są  nasze naturalne tereny. Chociaż na dzień dzisiejszy, to dzikie łąki pewno kojarzą się większości z chwastami. Ostatnio słuchałam audycji w radio o tym, czym Polska może się chwalić na cały świat – nikt nie zaproponował Puszczy ani żadnych innych naturalnych terenów, ale za to były kabanosy, informatycy i wódka – tragedia. Oczywiście szybko wystosowałam długiego smsa. Przeczytali. Mały kroczek do przodu – a przecież każdy się liczy. W tym roku rozszerzam działalność na wszystkie możliwe łąkowe fronty – poza pielęgnacją i przede wszystkim ochroną istniejących już łąk suchych oraz podmokłych na mojej ziemi zabieram się za dalsze tworzenie łąki na terenie młodego sadu (w zeszłym roku posadziłam na niej wśród istniejącej darni sadzonki goździków kartuzków, werbeny pospolitej i bodziszków łąkowych) i wysianie jednorocznej łąki kwiatowej (na rabatach) w nowo powstającym ogrodzie w okolicy szkółki. Wszystko to będzie można zobaczyć latem, tak więc zapraszam serdecznie do odwiedzin naszego ogrodu. Mam nadzieję, że się uda – bo przyznam, że dotychczas jednoroczne łąki kwiatowe podziwiałam tylko u innych ogrodników.



Nasza ukochana firletka poszarpana biała - zrobiliśmy rozsady z pozbieranych późnym latem nasion
i w kolejnym sezonie wysadziliśmy je na zboczu w murawie nad stawem. Teraz każdego lata kwitnie przepięknie. 



Gdybyście chcieli podążyć za tą wspaniałą modą i zamienić chociaż najmniejszą część swojego ogrodu w dziką łąkę lub normalna łąkę kwiatową (jednoroczną czy wieloletnią – dla natury wszystko jest dobre) - to poczytajcie pod spodem kilka faktów co i jak. Na początek dla ułatwienia podzielmy może łąki na dwa podstawowe typy:

1. Wieloletnia
2.Jednoroczna


Dzika łąka wieloletnia pokrywa obecnie dużą część kiedyś wykaszanych trawników w posiadłości Chatsworth House.

Oba typy są piękne i niesamowicie wartościowe dla natury, ale zakłada się je i pielęgnuje w zupełnie inny sposób – świadomość tego jest bardzo ważna. Czyli tak:

Wieloletnia – łąka, która raz powstała pozostaje już na zawsze. Układa się ją z rolek lub wysiewa w taki sam sposób jak trawnik. Można do niej dosadzać nowe gatunki, ale już raczej tylko w formie sadzonek lub cebul.  Nie dosiewa się wprost do niej i nie stosuje gatunków jednorocznych. Wymaga koszenie raz w roku (w sierpniu) i nie potrzebuje więcej pielęgnacji (warto jednak obserwować, czy aby niektóre gatunki nie stają się zbyt ekspansywne i nie wypierają innych).  



Dzikie storczyki wśród innych dzikich kwiatów - łąka w Chatsworth.



     ZASTOSOWANIE: wieloletnia łąka kwietna świetnie nadaje się do zastosowania zamiast koszonych trawników (można w niej kosić regularnie ścieżki i alejki według potrzeby) i na terenie sadów.   





Dziak łąka i młody sad - drzewkom koniecznie należy pozostawić czystą,
wyściółkowaną przestrzeń wokół pnia.

Dziaka łąka na zboczu - super wyjście. 

Dzika łąka podrastająca brzozy pożyteczne odm. "Doorenbos". 




Jednoroczna – można wysiewać ją każdego roku od nowa w taki sam sposób (rzutowo) jak nasiona roślin jednorocznych na rabacie ozdobnej czy w warzywniku lub, aby  utrzymywała się z roku na rok – przekopać ją lub zaorać (podobnie jak na polach uprawnych). 


Rabata - łączka jednoroczna wzdłuż płotu warzywnika. 


Jednoroczna dzika łączka w Oxford Botanic Gardens.






   SIEW: pod koniec marca przygotowujemy glebę i na początku kwietnia wysiewamy nasiona jak najrzadziej się da. Całość przykrywamy delikatnie grabiąc  i lekko zagęszczamy. Zimą niestety taka łąka będzie mało atrakcyjna, ale za to w miesiącach letnich i jesienią będzie niesamowita. ZASTOSOWANIE: Jednoroczna łąka kwietna świetnie nadaje się  do zastosowania na rabatach w ogrodzie ozdobnym i również w skrzyniach oraz pojemnikach do ustawienia na balkonie lub tarasie.  


Znając już różnicę pomiędzy tymi typami łąk kwiatowych możemy zdecydować się co będzie dla naszego ogrodu najodpowiedniejsze. Ale żeby troszkę bardziej skomplikować sprawę chciałabym jeszcze dalej te łąki podzielić:

  Wieloletnia łąka kwiatowa może być naturalną łąką składającą się z traw i roślin kwitnących naturalnie występujących na danym stanowisku i to jest taka najprawdziwsza dzika łąka. 




     Można jednak również założyć sobie coś na wzór takiej naturalnej łąki kwiatowej - rabatę (tak zwaną preryjną) składającą się z gatunków traw i kwiatów bardzo blisko spokrewnionych z gatunkami na dziko występującymi w Europie – np. śmiałek, kostrzewa, trzęślica, szałwie, jeżówki, mikołajki, werbeny  i wiele innych. 



Rabat preryjne w Wesley Gardens.





Piękna Verbena hastata 

Wśród rabaty również i kapusta morska. 

Merton Borders w Oxford Botanic Gardens.










     Takie naturalne rabaty bylinowe są również bardzo łatwe w pielęgnacji – szczególnie jeśli od razu po posadzeniu wyściółkujemy je.   









Jednoroczna łąka również może być bardziej naturalna czyli składająca się rzeczywiście z roślinności dziko występującej na danym terenie np. w zbożu: maczki polne, chabry, rumiany, kąkol oraz złocień (takie właśnie będą gatunki na mojej rabacie – jednorocznej łące kwiatowej w tym roku)  – i to jest prawdziwa jednoroczna łąka kwietna. Bardzo popularne i niesamowicie piękne są też mieszanki kwiatów bardziej ozdobnych, ale przypominających łąki zaprojektowanie przez Matkę Naturę – bardzo je polecam. Takie mieszanki mogą składać się (w zależności od przeznaczenia np. na kwiat cięty, do ogrodu wiejskiego czy niższe do donic itd.) z:

  • ·       Kosmosy
  • ·       Aminki
  • ·       Koperek
  • ·       Nachyłek
  • ·       Maczki

  • ·       Nagietek
  • ·       Chaber bławatek
  • ·       Driakiew
  • ·       Cynia
  • ·       Ślaz
  • ·       Żmijowiec

I wiele innych. Takie ozdobne mieszanki łąkowe można z powodzeniem mieszać samemu – to świetna zabawa i potem niesamowita satysfakcja. 



Dzika łąka kwiatowa z ogrodu zamkowego w Haddon Hall.


Widok na łąkę z dachu zamku.

Trawy i dzikie kwiaty m.in. firletka poszarpana - cud natury ;-)


Łąkę kwiatową, którą kręciliśmy z TVN w Haddon Hall - zaprojektował słynny Arne Maynard. Jest ona prawdziwą gwiazdą programu Maja wOgrodzie: Ogród zamkowy w Haddon Hall Odc. 575 i można ją zobaczyć na własne oczy  TUTAJ.  Roślinność z której się składa to również dzika roślinność naszego kraju, a więc jej przykładem można posłużyć się planując własną. Dla ułatwienia podaję listę roślin, o których opowiada Jo – ogrodniczka z Haddon Hall:

Lilia złotogłów
Bniec biały
Bniec czerwony
Firletka poszarpana
Szelężnik mniejszy
Grzebienica pospolita
Złocień właściwy jastrun
Dzikie storczyki
Storczyk plamisty

Resztę o zakładaniu i pielęgnacji posłuchajcie sami :-)  


Ogrodnik kosi trawę wokół ciętych buków purpurowych. 

Maja i ogrodniczka Jo rozmawiają o łące.

Firletka poszarpana wśród złocieni.

Lilia złotogłów - gwiazda łąki w Haddon Hall.

Storczyki plamiste i szelężnik mniejszy. 

W łące posadzono cięte formy grabu.



Na koniec warto wspomnieć jedną roślinę: ‘pomocnika’ twórców dzikich łąk. To szelężnik mniejszy -  półpasożytniczy gatunek, którego żywicielem są gatunki traw (pobiera z nich wodę i sole mineralne tym samym hamując ich wzrost). Jest to bardzo ładna roślina dziko rosnąca w Polsce.  Koniecznie uwzględnijcie ją na liście roślinności swojej łąki kwiatowej (wieloletniej i jednorocznej również) i zobaczycie jak świetnie kontroluje wzrost oraz ekspansję zbyt szybko rosnących traw.





szelężnik mniejszy


Naprawdę polecam zwariować na punkcie dzikich łąk - są bajeczne!!!! 






czwartek, 28 stycznia 2016

Kiedy i jak wysiewać POMIDORY ... nie za wcześnie ;-)





Nie wiem właściwie dla czego nasiona pomidorów są jednymi z pierwszych, po które sięgamy zabierając się za najwcześniejsze wysiewy. Też tak mam, że już w styczniu i lutym myślę o nich – a chodzi właśnie o to, że jest jeszcze zdecydowanie za wcześnie!!! Andrew zamyka przede mną nasiona w sejfie i do marca nie mam najmniejszych szans się do nich dostać – dobrze, że chociaż on ma trochę więcej rozumu, zimnej krwi i cierpliwości ;-)  Ale nie, tak całkiem na poważnie - uprawa pomidorów jest dla wielu z nas sprawą bardzo istotną. Wnioskuję to między innym z ilości smsów nadsyłanych do radia podczas moich audycji – wszyscy myśleli, że będzie to martwy sezon hmmmm czy martwy? Raczej całkiem żywy, a dla mnie i super radosny, bo wzrastające zainteresowanie uprawą własnego jedzenia (chociażby na dobrze nasłonecznionym parapecie w bloku)  to dobra nowina. Nie jestem zwolenniczką ekologicznych kazań i zastraszania słuchaczy czy czytelników realiami uprawy warzyw, ziół oraz owoców dostępnych w sklepach, więc stresuję Was delikatnie i  to chyba działa, bo zainteresowanie rośnie i całkiem możliwe, że wiosną 2016 roku zostanie wysiane o kilka sztuk nasion pomidorów więcej niż w roku 2015.


Wspomnienia mniam mniam - nasze pomidory w tunelu podczas odwiedzin Mai i ekipy TVN ;-) 


Nie chciałabym jednak, aby ktokolwiek się zniechęcił do ich uprawy, ponieważ nie należą do najłatwiejszych - ale obiecuje, że jeśli od początku będziecie poświęcać im wystarczająco uwagi i będziecie jako tako orientować się w ich potrzebach, to latem obdarują Was super słodkimi, soczystymi i pięknymi owocami. Dla wszystkich chętnych opisuję kilka dobrych praktyk poniżej …


JAK ZABRAĆ SIĘ ZA UPRAWĘ POMIDORÓW
Od nasionka do sadzonki w 6-8 tygodni
Jak to zrobić?


1.Poznajcie fakty dotyczące pomidorów dostępnych w sklepach oraz na rynku i jeśli jeszcze nie jesteście przekonani, to szybko sami zapragniecie uprawiać własne – chociażby dla spróbowania i unikać ‘pomidoropodobnych’ podróbek. Najgorzej jest poza sezonem - ponieważ latem i wczesną jesienią na szczęście można kupić pomidory z upraw krajowych, które są o niebo lepsze pod każdym względem od tych, po które sięgamy zima i wiosną.  Osobiście staram się nie kupować warzyw ani owoców sprzedawanych poza sezonem czyli poza okresem ich naturalnego wzrostu na moim kraju: zimą nigdy nie kupuję też sałaty, ogórków, pomidorów, malin, truskawek ani rzodkiewek.  Sprowadzane z dalekich krajów pomidory są szczególnie kontrowersyjne – niezjadliwe odmiany odporne na wielodniowy transport, układanie i niekończące się przekładanie na półkach w supermarkecie itd. zbierane są w formie całkiem niedojrzałych zielonych owoców i sztucznie doprowadzane do czerwoności w kontrolowanych warunkach. Hmmmm … bardzo mało apetyczne. Zimą o wiele bardziej wartościowym pożywieniem będą kalafiory, brokuły, kapusta, jarmuż, buraki, brukiew, marchew, pasternak i wiele innych. Pomidory to warzywa/owoce lubiące ciepło – więc niech kojarzą nam się tylko z latem, kiedy są najzdrowsze i najsmaczniejsze – szczególnie jeśli pokusimy się o swoją własna uprawę.


Pomidory z własnej uprawy (bez względu na wielkość czy kolor owoców) są przepyszne!!! 



2. Zafascynujcie się! Bo pomidor to niesamowicie ciekawa roślina. 500 lat temu Hiszpanie podbijając Azteków i zabierają z dzisiejszego Meksyku do Europy masę złota i drogocenności ... a także tajemniczą roślinę - POMIDORA. Budzi on zachwyt na dworach najpotężniejszych monarchów Starego Kontynentu … nadworni ogrodnicy wysiewają z wielkim zaangażowaniem nasiona, pielęgnują siewki i podziwiają sadzonki. W momencie wytworzenia pierwszych kwiatów rośliny zanoszą przed oblicza możnych ówczesnego świata, którzy zachwycają się pięknymi owocami … no znaczy się zachwycają się tylko i wyłącznie patrząc na nie i ewentualnie dotykając - bo przecież takie piękne owoce z pewnością będą trujące … hehe. Tak właśnie było. Wiele lat minęło zanim Europejczycy zdecydowali się pokroić pomidorka na kanapkę z serem ;-)  Prawda jest taka, że faktycznie pomidor zwyczajny pochodzi z rodziny roślin psiankowatych, które są jak najbardziej toksyczne i dodatkowo wszystkie inne części pomidora (poza owocami) są trujące – nie dziwi więc, że nasi XVI-wieczni przodkowie nie byli zainteresowani jedzeniem tego pysznego owocu. Dzisiaj pomidory są dostępne dla wszystkich, więc wykorzystajmy to. Każdy może je uprawiać na najmniejszym nawet kawałku ziemi czy balkonu czy parapetu – do roboty!


3. Zdecydujcie się, czy aby na pewno dacie radę. Tak, jak wcześniej wspomniałam pomidory pochodzą ze Środkowej Ameryki i kochają słońce czyli ciepło oraz światło – musicie im to zapewnić albo uprawa nie uda się.  Oto szczegóły:

·           Do kiełkowania nasiona potrzebują 5 do 10 dni w temperaturze około 24oC (światło dla kiełkowania nie jest ważne, a mocne słońce wręcz niewskazane).

·         Po wykiełkowaniu siewki (a później sadzonki aż do momentu wysadzenia na miejsca docelowe) do zdrowego wzrostu potrzebują optymalnie od 16 do 18 godzin światła dziennego w temperaturze 18oC. Z tego wynika już, że siewy w styczniu i lutym będą problematyczne, gdyż światło trzeba będzie dostarczyć roślinom w formie mocnych lamp np. jarzeniówek.



Sadzonki pomidorów są bardzo wrażliwe na przesuszanie i niskie temperatury.
Potrzebują super regularnej pielęgnacji.



·        Sadzonki (po wcześniejszym zahartowaniu)  można posadzić na zewnątrz do gruntu lub donic dopiero w tydzień lub dwa po 15-tym maja – ze względu na ryzyko zbyt niskich temperatur. Pamiętajcie, że jeśli temperatura powietrza w ciągu dnia lub nocy spada poniżej 7 do 9oC, to w roślinach zachodzą bardzo destruktywne zmiany, które na pewno wpłyną dobrze na produkcję i jakość plonów. W czerwcu czasami trzeba być przygotowanym z agrowłókniną przy uprawach na zewnątrz.

·     Pomidory muszą rosnąć w pełnym słońcu, więc nie da rady umiejscowić ich ani w cieniu, ani półcieniu – lubią mieć patelnię. Dodatkowo kochają żyzną glebę zdolną do zatrzymywania wilgoci – ale nie przemoczoną (!) i brak przeciągów oraz deszczu moczącego im liście – musimy im to zapewnić bez względu na to czy uprawiamy je w donicach na balkonie czy w gruncie w szklarni/w polu.  W razie chłodnego i mokrego lata owoce na nich będą bardzo kiepskie. Ja u siebie uprawiam je tylko pod przykryciem (czyli w szklarni lub tunelu foliowym), gdyż znam limity klimatyczne miejsca, w którym mieszkam.


4. Wybierzcie odpowiednie nasiona, bo typów i odmian pomidorów jest naprawdę dużo. Oczywiście przede wszystkim muszą być one świeże (nie więcej niż 4 lata od zbioru) , ale dodatkowo każdy powinien dopasować je do siebie indywidualnie – inne odmiany rosną lepiej w gruncie, inne w donicy na balkonie i jeszcze inne będą lepsze dla poczatkujących ogrodników.  Polecam takie kombinacje:

Do gruntu:
– odmiany oznaczone na opakowaniach jako ‘przeznaczone do uprawy w gruncie’;
- odmiany drobnoowocowe, śliwkowe, koktajlowe;
- odmiany samozakończające czyli formy bardziej krzaczaste, zwarte w pokroju;
- odmiany wzmocnione, odporne i szczepione.



Pomidory wysokorosnące w naszym tunelu foliowym, lato 2015.



Do tunelu, szklarni lub do donic wzdłuż ciepłej ściany budynku (również na tarasie czy balkonie):
- odmiany oznaczone na opakowaniach jako ‘przeznaczone do uprawy pod osłonami’;
- odmiany wysokorosnące tradycyjne prowadzone na 1 pęd;
- odmiany wysokorosnące szczepione prowadzone na  2 pędy;
- odmiany wielkoowocowe, drobnoowocowe, śliwkowe, koktajlowe;



Pomidory krzaczaste uprawiane w drewnianej skrzyni w ogrodzie zimowym.


Pomidorki koktajlowe uprawiane w glinianych donicach. 


Pomidorki koktajlowe zwisające posadzone w koszu kwiatowym i uprawiane w tunelu.



Do donic, skrzyń lub koszy wiszących (na parapecie, balkonie, tarasie czy w ogrodzie):
- odmiany oznaczone na opakowaniach jako ‘na balkon’;
- odmiany koktajlowe karłowe np. ‘Balconi Red’ lub ‘Bajaja’;
- odmiany koktajlowe zwisające.


Pomidorki koktajlowe zwisające uprawiane w bieliźnie :-) Wystawa Ogrodnicza Londyn.



Dla doświadczonych ogrodników:
- odmiany wielkoowocowe np. bawole serce’
- dawne odmiany.

Dla poczatkujących ogrodników (również dzieci):
- odmiany koktajlowe karłowate i zwisające, odmiany koktajlowe samozakończające i wysokorosnące;
- nasiona oznakowane jako F1.


Karłowate pomidorki koktajlowe np. odmiana Evita są w uprawie najłatwiejsze. 



I jeszcze kilka wyjaśnień dotyczących pewnych rodzajów nasion, warto wiedzieć, że:
·       
  •     Nasiona oznakowane jako F1 to mieszańce wyhodowane przez ludzi. Na początku były to nasiona produkowane głównie dla producentów komercyjnych czyli uprawy na wielką skalę - charakteryzowały się one dużą wytrzymałością na transport i warunki sklepowe oraz zdolnością dojrzewania w tym samym czasie (dla ułatwienia zbiorów). Niestety nie szło to zupełnie w parze z dobrym smakiem, delikatną skórką i soczystym miąższem – wielu ogrodników amatorów szybko zniechęciło się do tych odmian. Od kilku lat pojawiają się jednak odmiany F1 przygotowane głównie dla ogrodników amatorów i działkowców – są odporne na choroby i wirusy, a zarazem bardzo smaczne i delikatne. Moją ulubioną odmianą jest pomidor wysokorosnący koktajlowy o nazwie ‘Sungold’. Ogólnie nasiona F1 są zazwyczaj troszkę droższe i nasiona z nich zebrane nie gwarantują powtórzenia cech rodziców, ale ze względu na odporność polecam je wszystkim ogrodnikom ekologicznym i szczególnie osobom początkującym.


  • ·       Odmiany dawne to te, które uprawiali w swoich ogródkach nasi pradziadkowie dawno, dawno temu. Ich owoce bywają piękne i przepyszne, lecz niestety często mało odporne na czyhające w dzisiejszych czasach na każdym kroku choroby oraz wirusy, a także bardziej wrażliwe na zmiany temperatury i chwilowe przesuszenie – są to odmiany naturalne, nie tworzone przez człowieka drogą selekcji ‘wymarzonych’ cech (nasiona F1). Jak można się domyślić nie spełniały warunków wymaganych przez supermarkety i masowe produkcje, a więc w połowie XX wieku zaczęły być zapominane, a następnie zamieniane odmianami nowymi. Na szczęście ogrodnicy w wielu krajach szybko zorientowali się w słabej jakości odmian nowoczesnych i zaczęto poszukiwania tych dawnych – w Anglii tak zwanych ‘odmian dziedzictwa’ – w szufladach starszych działkowców, na strychach i pod klepkami komórek ogrodowych. Zaangażowanie ludzi było ogromne i wkrótce powstały kolekcje nasion dawnych odmian, które dziś dostępne są w sklepach ogrodniczych na półkach obok nasion F1. W naszym tunelu również rosną one obok siebie i korzystamy z ich walorów w równym stopniu.Odmianą dawną fantastycznie odporną na choroby i przepyszna jest jeden z naszych ulubionych pomidorów 'Green Zebra'.


  • ·      Nasiona zaprawiane czy otoczkowane to chemia i nie nadają się do upraw ekologicznych.




W naszym tunelu uprawiamy odmiany dawne i nowe, a także pomidory szczepione pochodzące z naszego sklepu. Testujemy ich odporność, łatwość uprawy i oczywiście smak!!!! Polecamy :-) 



5. Wykalkulujcie odpowiedni czas wysiewu. Jak pisałam powyżej, sadzonki (po wcześniejszym około tygodniowym hartowaniu)  można posadzić na zewnątrz do gruntu lub donic dopiero w tydzień lub dwa po 15-tym maja. Do nieogrzewanej szklarni lub tunelu foliowego w połowie maja. Czyli jeśli wysiejemy nasiona w styczniu lub lutym, to po szybkim wykiełkowaniu będziemy musieli im zapewnić temperaturę 18oC i 16-18 godzin światła naturalnego dziennie jeszcze przez 10-14 tygodni. To jest kłopotliwe i w większości przypadków mało możliwe. W rezultacie nasiona wysiewane zbyt wcześnie po wykiełkowaniu dążą do brakującego im światła - wyrastają długie i cieniutkie, po 3-4 tygodniach od wysiewów mają już 8cm wysokości lub więcej i nie nadają się już do niczego (rachityczne siewki będą w przyszłości rachitycznymi roślinami nie ma cudów!) – najlepiej jest je wyrzucić i zacząć od nowa.
Wczesne wysiewy oczywiście też są praktykowane, ale polecam tylko osobom, które po 6-8 tygodniach będą mogli wysadzić sadzonki do ogrzewanej szklarni lub tunelu foliowego. Wtedy za siewy pomidorów można zabierać się już nawet w styczniu – zapewniając siewkom sztuczne światło, bo o tej porze roku naturalnego światła jest stanowczo za mało. Wysiewy w lutym mogą obejść się już bez lamp. Sadzonki można sadzić na stanowiska stałe pod ogrzewanymi osłonami jak tylko osiągną odpowiednią wielkość.






6. Wysiejcie i dbajcie.

Gdzie? Nasiona pomidorów można kiełkować na parapecie w mieszkaniu, w ciepłej szklarni czy inspekcie lub każdym innym jasnym (lecz nie wystawionym bezpośrednio na promienie słoneczne) miejscu – najważniejsze jest, aby na tym etapie zapewnić im temperaturę pomiędzy 21 a 27oC oraz wilgotne podłoże. 

Do czego? Podłoże do siewu pomidorów (i innych roślin) powinno być przede wszystkim sterylne (nie z kretowisk czy innych donic) i świeże (nie sprzed roku). Zakupione w sklepie ogrodniczym worki powinny być lekkie, nie ociekające wodą czy zmrożone. Mogą być to tak zwane ‘podłoża do wysiewu roślin’ lub ‘podłoża uniwersalne’, a do nich warto dorzucić dla rozluźnienia jeszcze niewielką ilość perlitu: 







Takim podłożem wypełniamy małe okrągłe lub kwadratowe doniczki (zawsze z otworami w dnie) wielkości np. P9 czyli o średnicy 9cm. Stukając lekko doniczką w stół wyrównujemy w nim podłoże, bardzo delikatnie uciskamy je palcami i na powierzchni układamy nasiona pomidorów jak najrzadziej!!!  (zbyt gęste wysiewanie nasion oznacza zbyt gęste wschody siewek – a to najczęściej prowadzi do ich gnicia i śmierci). 






Nasiona przykrywamy cienką warstwą wermikulitu (tak tylko aby je zakryć): 







i podlewamy konewką z drobnym sitkiem. Dla zapewnienia optymalnych warunków kiełkowania (ciepło i wilgoć) doniczki warto przykryć daszkami lub innymi osłonami z plastiku – pamiętajmy jednak, aby nigdy nie byłe one całkiem szczelne, ponieważ kiełkujące rośliny muszą mieć dostęp do świeżego powietrza - inaczej od początku narażone są na choroby grzybowe i szkodniki. 



Gotowe podłoże do wysiewu pomidorów i wermiculit. Warsztaty Praktyczny Ogrodnik - kwiecień 2015. 



Co po wykiełkowaniu? Jeśli nasiona pomidorów wykiełkują, to natychmiast zdejmujemy z nich plastikowe osłony i rośliny ustawiamy w bardzo dobrze naświetlonym miejscu. Póki siewki są jeszcze małe i delikatne, to proponowałabym nie trzymać ich w bezpośrednim, mocnym słońcu - jednak po jakimś czasie (gdy lekko zmężnieją)  z pewnością bardzo to docenią.
Pikowanie? Pomidory to rośliny, które uwielbiają przesadzanie we wczesnych fazach wzrostu. Świetnie wpływa to na ich system korzeniowy i w przeciwieństwie do wielu innych roślin (np. cynii, maków czy cebuli) jest bardzo wskazane. Tak więc najczęstsza praktyką jest wysiewanie pomidorów do jednej mniejszej doniczki, a później pikowanie siewek do indywidualnych pojemników. Dzieje się to w momencie wytworzenia przez rośliny pierwszej pary tak zwanych liści właściwych – za które spokojnie będziemy mogli roślinki złapać w celu przesadzenia (przepikowania) do większej doniczki. Siewki pomidorów proponuje pikować do doniczek o średnicy 9 cm, a w przypadku szybkiego i silnego wzrostu powtórzyć tę czynność. 




Uwaga! Od początku uprawy dbajmy o wolny przepływ powietrza pomiędzy roślinami (nie chodzi o przeciąg!) i nie ustawiajmy ich tłoczno na parapecie lub stołach szklarnianych – zbytnie zagęszczenie sprzyja rozwojowi wszelkich chorób i zadomowianiu się szkodników, a także stanowczo pogarsza warunki odpowiedniego naświetlenia roślin – ustawione gęsto obok siebie stają się długie i cienkie.   Na tym etapie rośliny potrzebują optymalnie od 16 do 18 godzin światła dziennego w temperaturze 18oC.

Czy dokarmiać? W fazie kiełkowania nie ma potrzeby nawożenia. Po przepikowaniu do indywidualnych doniczek rośliny można podlewać z dodatkiem gnojówki z pokrzywy lub obornika – wzmocni je to i zapewni świetny start, a większa zawartość azotu w pokrzywie bardzo dobrze wpłynie na wzrost części zielonych rośliny. Po przesadzeniu na miejsca docelowe (bez różnicy czy jest to wewnątrz, na zewnątrz, w gruncie czy w pojemnikach na balkonie) i po wykształceniu się na roślinach pierwszych kwiatów – zamieniamy gnojówkę z pokrzywy na gnojówkę z żywokostu, który jest wspaniałym naturalnym źródłem potasu odpowiedzialnego za rozwój kwiatostanów oraz owoców u roślin. Można też bezpiecznie kontynuować podlewanie gnojówką z obornika, gdyż zawiera on azot, potas oraz fosfor w proporcjach dosyć zbalansowanych. Podobnie jest z nawozami płynnymi pochodzącymi z hodowli dżdżownic. Pokrzywy (azot) już jednak nie stosujemy, aby zielone części rośliny nie wybujały zamiast produkowania kwiatów i owoców.

Uwaga! O sadzonki należy dbać szczególnie w czerwcu, gdy wahania temperatury pomiędzy podłożem a powietrzem są dosyć duże – czasami uprawy warto na noc okrywać agrowłókniną, aby uniknąć konieczności stosowania fosforanu potasowego w celu ratowania uprawy.

Jak i w co wysadzać sadzonki? Pomidorki koktajlowe karłowate lub zwisające np. na balkon czy taras mogą rosnąć w donicach wielkości już od średnicy 20 cm (każdy pojemnik musi mieć w dnie otwory!). Jeśli sadzimy w donicach czy skrzyniach większe odmiany pomidorów (krzaczaste lub wysokorosnące), to oczywiście należy zapewnić im spore donice średnicy do około 50 cm. Do każdego typu i wielkości donicy polecam przygotować podłoże mieszając substrat ze sklepu ogrodniczego z dobrze przekompostowanym obornikiem i kompostem ogrodowym. Jeśli nie posiadamy przekompostowanego obornika, to możemy do każdej rośliny dorzucić garść granulowanego obornika ze sklepu - mam nadzieję, że kompostem każdy dysponuje?






I jeszcze jedna myśl … Własne uprawy pomidorów warto prowadzić w sposób ekologiczny lub jak najbardziej naturalny, bo inaczej to już łatwiej jest skoczyć do pobliskiego marketu czy na giełdę. O kolejnych fazach wzrostu i pielęgnacji roślin napiszę zapewne w kwietniu lub maju – kiedy temat pomidorów będzie znowu na topie. Teraz zabierajmy się za gromadzenie odpowiednich dla nas i naszego ogrodu nasion oraz planowanie ich wysiewu. Aby jednak uprawa ekologiczna była możliwa, nie zniechęcała i sprawiała jak najmniej problemów – zawsze warto pamiętać o kilku podstawowych zasadach, dotyczących zarówno roślin użytkowych jak i ozdobnych:


·  Uprawa ekologiczna wszystkich roślin polega na prewencji raczej niż leczeniu – czyli robimy wszystko, aby rośliny były zdrowe – co naturalnie wpłynie na odporność na szkodniki i choroby. Na dobry początek zapewniamy jak najlepsze podłoże!

·      Nigdy nie wysiewajmy nasion zbyt wcześnie, gdyż brak naturalnego światła spowoduje iż siewki będą cienkie i rachityczne – nie ma szans aby wyrosły z nich zdrowe rośliny, a więc od początku będą skazane na ‘pomoc’ środków chemicznych.

·   Uprawiajmy rośliny odpowiednie do naszego klimatu oraz naświetlenia działki, a jeśli się da to sięgajmy po odmiany odporne na choroby np. sadzonki szczepione 


·       - Pamiętajmy, że najważniejsza jest gleba – bez niej nie ma zdrowych roślin. Nie szczędźcie czasu, zaangażowania ani pieniędzy na odpowiednie przygotowanie podłoża. Zobaczycie jak bardzo to się później opłaci.




                       
Po sadzonki pomidorów odpornych oraz szczepionych 
zapraszam serdecznie do mojego sklepu TUTAJ.