Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ogrody Formalne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ogrody Formalne. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 9 października 2014

Ogród, który zmienia się wraz z PORAMI ROKU.

Zmieniamy wyposażenie domu, ubrania ... czasami samochód - czemu więc tylu ludzi nadal lubi oglądać latami za oknem taki sam widok? Niezmienną zieleń. Niezmienne czarne dziury na tle płynącego czasu. Wiosna, lato czy zima - zawsze tak samo. To nie jest fajne ... może im jeszcze nikt nie powiedział? Może pani w szkółce źle poradziła?




 
Zapewniam wszystkich, że żyjemy zgodnie z przemijającymi fazami przyrody. Nawet mieszkając wśród betonowej dżunglii jesteśmy w stanie wyczuć  że coś się dzieje i odpowiedno na to reagujemy. Patrząc na wiecznie zmieniające się naturalne krajobrazy czujemy ulgę ... po wielu błędnych fascynacjach i baaaardzo dziwnych trendach wreszcie i świat designu uwierzył w siłę natury. Wreszcie kalosze, krowy, obornik i dzikie trawy są COOL. Tak trzymać ...
 
Ogrodnicy i projektanci ogrodów też mogą skorzystać. Pod wodzą wizjonerów takich jak Dan Pearson czy Piet Oudolf tworzy się zapierające dech w piersiach krajobrazy. Pod koniec sierpnia odwiedziłam jedno z takich magycznych miejsc - Trentham Gardens w hrabstwie Staffordshire, Anglia. Podążając szlakiem wybitnych projektantów ogrodów XX i XXI trafiłam na prawdziwy skarb - ze starego, formalnego ogrodu powstała tu prawdziwa preria, która podczas mojej wizyty właśnie wdziewała swoje strojne, jesienne szaty. Zapraszam na wycieczkę ...







Ogród w Trentham ma już dobrze ponad 150 lat i, chociaż dzisiaj wygląda bardzo naturalistycznie, to jego oryginalny układ jest całkowicie formalny. Na dużym tarasie łączącym wiktoriański pałacyk z obszernym stawem utworzono szereg kwater - każda otoczona niską obwódką z bukszpanu. Oczywiście, według XIX-wiecznej mody - są one regularnie rozplanowane na duuuużej, płaskiej przestrzeni i poprzeciane prostymi ścieżkami oraz alejkami. Tu i ówdzie znajdziemy fontannę czy formalny staw, a z kwater 'wystają' stare, przycięte cisy i inne topiary - łatwo można sobie wyobrazić jak 150 lat temu zastępy pracujących tu ogrodników wysadzały na kwaterach 3 razy w roku sezonowe bratki, stokrotki i ukochane szałwie błyszczące ... no teraz są inne czasy ;-) nie ma już zastępów ogrodników, więc trzeba było pomyśleć o czymś bardziej praktycznym i, według mnie - o wiele ciekawszym niż sezonowe klomby ... już nie jest tak płasko ;-)










Do pracy zabrał się świetny angielski projektant ogrodów Tom Stuart-Smith i zastosował klasyczny trick - nie wyrzucił starych obsadzeń, nie pozmieniał 150-letnich projektów, nie usunął kiczowatych klombów - nie, to byłoby zbyt łatwe i baaardzo nieeleganckie. Zamiast tego Stuart-Smith ze swoimi bylinam i trawami ozdobnymi genialnie wpasował się w istniejący krajobraz - zobaczcie jakie są rezultaty ...






 
 
Uwielbiam połączenie starego z nowym ... formalnego ze swobodnym. Poza cisami i bukszpanem wszystko to byliny i trawy ozdobne - które są przycinane dopiero wczesną wiosną, byłam tu w zimie - wygląda jeszcze lepiej ... a przecież nic wtedy nie kwitnie! Żeleźniak (Phlomis) poniżej to tylko 'starter' ...
 







Morze zawilców japońskich (Anemone hupehensis) późnym latem i jesienia wygląda bosko ...
 
A poniżej moi ulubieńcy i gwiazdy XXI-tych ogrodów  - werbena patagońska (Verbena bonariensis) i troche niższa i właściwie zupełnie inna Verbena hastata. W tle dziewanny i coraz to bardziej popularne krwawnice (Lythrum), a to białe na dole to astry.
 





Dziewczyny były ze mną - ściskam je bardzo mocno!!! Ewę widzę często, ale Anię pozdrawiam z bardzo, bardzo daleka ...

 
To cudo to rudbekia wielka (Rudbeckia maxima) - ciekawa roślina.
 










Prawda jest taka, że spokojnie można pogodzić kilka iglaków z całkiem swobodnym, naturalnym ogrodem ...  ogrodem, który będzie oazą nie tylko dla nas, ale i otaczającej nas przyrody. Wprowadzając zmiany do istniejących ogrodów nie koniecznie musimy usuwać ukochane w Polsce tuje typu 'zęby' ;-) - wystarczy dosadzić kilka naturalnych bylin ...




 

czwartek, 28 listopada 2013

Zanim nadeszła ZIMA i jak ratowaliśmy ogród z 'jajem' w Chmielnie ...



Przyszła zima i schowała pod śniegiem cały ogród, a nawet las. Każde drzewo po sam czubek, aż dech w piersi zaparło ... dzisiaj, dla odmiany plus 7 stopni i słoneczko - śnieg bardzo szybko znika dzięki Bogu!!! Ale dziś nawet największy kataklizm pogodowy mnie nie ruszy, bo od rana spotykają mnie same radości - najpierw odebrałam na poczcie cudowną jesienną paczkę żywościową od mojej Joli - chociaż pracujemy razem nad witryną Na Ogrodowej, to mieszkamy o 350 km od siebie ;-( a więc Jola częstuje mnie swoimi pysznymi 'rękoczynami' - dostałam słoiczek suszonych pomidorów w oliwie i aromatyczną, owocową herbatkę na zimę z suszonej róży, maliny i innych zdrowych dobrodziejstw natury. No, czy ja nie mam dobrze!!! Ale to nie wszystko ... wygrałam candy u Bramasole!!! To dobiero heca. A jak wiadomo Aga z bloga Bramasole robi przepiękne rzeczy ... różne przeróżne, ma dziewczyna zdolności. No i mi się dostanie ten cudny świąteczny wianek z rogaczem - ale ze mnie szczęściara! Dzięki Aguś.
 




OK, z zaśnieżonego ogrodu pozostały fotki i sporo wody ... było naprawdę pięknie. Tylko śnieg bardzo ciężki i natychmiast ugięły się pod nim wszystkie młode drzewka i krzewy. Biegaliśmy z miotłami i zrzucaliśmy ciężki puch ... również ze szklarni i drzewek w lesie. Młode buki, dąbki i brzozy uginały się do samej ziemi, więc trzeba je było uwolnić od ciężaru - kilka buków się niestety połamało. Jeśli martwi Was taki mokry śnieg na roślinach, to poczytajcie TUTAJ.




Tak jak pisałam wcześniej, pozostawiliśmy do wiosny w warzywniku sporo drewnianych konstrukcji i podpór, a także zaschłe słoneczniki. Wszystko to wyglądało pod śniegiem ślicznie i nadawało płaskim rabatom trójwymiarowości. Dodakowo takie miejsca bardzo przydają się ptakom, które pośród zaschłych roślin mogą spokojnie siedzieć na karmnikach i nie obawiać się ataku drapieżnika. Większość karmników i ptasich stołówek umieściliśmy właśnie w tunelu, w którym nadal dyndają suche strączki fasoli tycznej.   
 



 
Taki widok z mojego domowego biura miałam dwa dni temu, dzisiaj już wszystko wróciło do jesiennej normy. Wiedzieliśmy z Andrew, że w poniedziałek nadejdzie mini-zima i przygotowaliśmy się do tego kończąc już wszystkie najważniejsze prace na ten sezon. Zakończyliśmy już też nasze prace wykonawcze w ogrodach u klientów i teraz zabieramy się tylko za projektowanie.
 
A jak już mowa o naszych projektach i ogrodach klientów, to mam tu dla Was prawdziwe cacko ... a może raczej horror? Sama nie wiem, nie lubię krytykować innych projektantów, ale sami zobaczcie ...
 



... trudno w to uwierzyć, ale to jajko zostało zaprojektowane i wykonane przez lokalną firmę projektową. Klienci poprosili, żeby 'coś z tym zrobić' ...  no coż, jedyne co można z tym zrobić to zlikwidować ...




... istniejące już, dorodne żywopłoty z ligustra zamykają ten kawałek ogrodu od 3 stron, a od 4-tej jest dom i taras, dzięki czemu panuje w nim atmosfera formalna a także przyjemny dla roślinności, zaciszny mikroklimat. Postanowiliśmy więc stworzyć tu mały angielski ogródek, gdzie na formalnych kwaterach rosłyby pachnące róże, zioła i byliny ...




...  jesienią powstały tu ścieżki z szarej granitowej kostki brukowej oraz 6 kwater z bukszpanową obwódką, a na pamiątkę pięknego jajka Faberge ;-) na środku linii widokowej wychodzącej z tarasu stworzyliśmy niewielki okrąg - na środu stanie tu kamienne poidełko dla ptaków otoczone płożącym się tymiankiem ...


 
Dookoła kwater posadziliśmy około 600 bukszpanów, które będa przycięte już w czerwcu 2014 roku do 30cm.



Gleba została przekopana z dużą ilością dobrze przekompostowanego obornika i teraz czeka na wiosenne obsadzenia, ale w grudniu przy dobrej pogodzie  będziemy jeszcze sadzić róże z gołym korzeniem.

Wszystko dotychczas w tym ogrodzie było sadzone przez agrowłókninę ...  byliny po latach nadal są nią bardzo ograniczone i splątane. Użyta na skarpach jest jeszcze większym problemem ... ale zbyt mało tu miejsca, aby pisać na ten temat. Krótko mówiąc, agrowłókninę należy używać tylko w bardzo (!) niewielu przypadkach ... nigdy nie pod cały ogród!!!


Jak pewno już zauważyliście w tym ogrodzie jest sporo iglaków ... hmmm ... można śmiało powiedzieć, że są same iglaki. Do tego ten katastroficzny żywopłot z żywotnika. Gdzie nie spojrzysz tylko różne odcienie zieleni i sklep z pomocami naukowymi: kule, stożki, cylindry ... jeszcze kule na patykach i więcej stożków. Kolejna prośba klientów: 'chcemy mieć kolorowy ogród, który zmienia się wraz z przemijającymi porami roku' ... no oczywiście, że tak!  
 




Postanowiliśmy nie rujnować finansowo klientów, którzy wydali już na ten ogród sporą fortunę i pozostawiliśmy 'zęby' czyli żywopłot oraz kilka iglaczków, które widać poniżej na fotce przy samej granitowej ścieżce ... ale cała reszta pomiędzy wiatą drewnianą z prawej strony, a samą lewą stroną foto idzie do śmietnika ... kulki żywotnikowe i horyzonty jałowcowe - 80% będzie wykopane i powstanie jedno duże połacie, na którym wiosną posadzimy ogród w stylu preryjnym. Ależ będzie cudnie. Takie duże przestrzenie idealnie nadają się na obsadzenia a'la Piet Oudolf. A jako bariera pomiędzy 'zębami' a nowo powstałą prerją, na wiosnę posadzimy przed żywopłotem naturalny gaj z brzózek w odmianie 'Doorenbos' (to te, ze śnieżnobiałymi pieńkami), krwistych dereni i lekkich jak chmurka świdośliwek.
 
 



Dodatkowo na długości całego żywopłotu z żywotnika posadziliśmy mieszankę ponad 50-ciu sztuk jak najbardziej naturalnych drzewek i krzewów typu: jabłonka rajska, kalina, trzmielnia, dereń, jarzębina i leszczyna ... wszystko po to, aby ten żywopłot wraz z całym ogrodem zmiękczyć, złamać te surowe kształty oraz niezmieniający się nigdy kolor tuj ... i oczywiście stworzyć w nim bardziej przyjazne warunki dla ptaków, małych zwierząt i ludzi. Dotychczas ogromne połacia darni otoczone iglakami były pustynią dla przyrody.



W listopadzie wszystkie drzewa i krzewy sadziliśmy z gołym korzeniem.
 
No i tyle ploteczek. Ogród w Chmielnie będziemy kończyć przyszłą wiosną, a w następnym poście pokarzę co słychać w Podkowie Leśnej. Pochwale się jeszcze tylko, że i u nas nie było beztroskiego próżnowania. Przed pierwszym śniegiem wszystkie 'wolne' miejsca w warzywniku zostały przekopane ze słuszną ilością dobrze przekompostowanego obornika - nie zapominajcie, że nasz warzywnik 2 lata temu był placem budowy, a więc przez kilka lat musimy dodawać do gleby obornika w celu poprawienia jej właściwości i zasobności - w przyszłości możemy obornikować już tylko co parę lat i dodatkowo zająć się zielonymi nawozami.
 
 
 


Na moich rabatch gruba warstwa obornika końskiego jako ściółka i na niektórych bylinach dodatkowo gruba warstwa ziemi liściowej z zeszłorocznych liści - taka izolacja dla roślinnych mięczaków.



Udało się nam postawić szklarenkę, a więc na wiosnę rozsada do warzywnika będzie na tip-top. W szklarence i wiacie jest już prąd i woda, a stolarz robi już ławy pod rozsadę ... lada dzień zaczynamy prace brukarskie - będziemy mieli tradycyjne 'kocie łby' w i dookoła wiaty. W pomieszczeniu ogrodnika jest już wylewka i wkrótce zamontujemy ściany. Jak widać Albercik wprowadził się już do szklarni ...  Mam nadzieję, że na początku lata 2014 miejsce to będzie na tyle wykończone i funkcjonalne, żebyśmy mogli poprowadzić tu kilka warsztatów dla miłośników ogrodów.
 


Teraz Andrew jeszcze robi nawadnianie ogrodu warzywnego - takie najzwyklejsze kraniki i punkty, gdzie można podłączyć się do wody ze zraszaczami polowymi. Żadnych wymyślnych systemów, których fakną nie jestem ;-\





 
Na terenie całego ogrodu (łącznie z leśnym i w okolicy warzywnika) posadziliśmy chyba ze 100 drzewek i krzewów liściastych, głównie są to jabłonki rajskie, świdośliwy, derenie, trzmieliny i dzikie róże (nie róże  pomarszczone, tylko ich mieszanki). Przy wejściu do warzywnika rośne teraz śliczna jabłonka rajska z dużymi, czerwonymi owockami, a w lesie jabłonki rajskie w naszej ulubionej odmianie 'Golden Hornet'. 



 
 
No i wreszcie mamy nasze upragnione głogi śliwolistne. Są już bardzo duże i mamy ich 3 sztuki. Dwa drzewka poszły do ogrodu leśnego, a jedno rośnie sobie teraz nieopodal szklarni ... musieliśmy je sami wyszukać w szkółce, bo są mało znane i teraz są już bez liści - a więc już wogóle nikt nie wiedział które to ;-) Przy okazji kupiliśmy kilkadziesiąt doniczek żywokostu do zadarnienia odleglejszych części ogrodu leśnego. Z roślin cebulkowych w leśnym posadziliśmy kilkadziesiąt narcyzów do naturalizacji na próbę, czy będzie im tam dobrze ... nic, tylko czekać aż to wszystko urośnie. O! A wiosną na posadzenie w leśnym czekają jeszcze setki młodych naparstnic, które wyrosły z nasionek od Maszki z ogrodu ;-)
 
 



 
 
Życzę wszystkim jak najdłużeszj jesieni i krótkiej zimy!!! Pozdrawiam ;-)