Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Labirynty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Labirynty. Pokaż wszystkie posty

środa, 6 marca 2013

Wiklinowy tydzień i wreszcie WIOSNA !!!




Cały czas dochodzę do siebie po tygodniowym kursie wilkiny w Akademii Łucznica. Czy było fajnie? Nawet bardzo ... podczas dnia wiele godzin trudnej, lecz niesamowicie satysfakcjonującej pracy przy wyplataniu przeróżnych form z wikliny oraz pyszne obiady w dworku. Wieczorem ... długie pogawędki z koleżankami. Czasami wydawało mi się, że jestem w sanatorium lub na koloniach, a co się naśmiałam - to moje.






Na fotkach pokazane są nasze wyroby oraz widoczki z parku, na terenie którego znajduje się siedziba Akademii Łucznica - artyści zamieścili w nim wiele ciekawych form z wikliny oraz ceramiki. Atmosfera jest tu prawdziwie relaksująca: piękne drzewa,  kręte alejki i oczywiście śliczny budynek dworu. W pozostałych budynkach znajdują się warsztaty i pokoje. 




Sztuki wyplatania uczył nas Adam, który miał tak silne dłonie - że z witkami wikliny robił co tylko chciał. Z zazdrością zerkałam na jego zwinne palce nacierając w tym samym czasie kremem leczniczym moje - czerwone, obolałe i wysuszone. Praca przy wyplataniu koszyków, mebli czy innych form nie jest łatwa. Jedno wiem - nigdy nie zniszczę ani nawet krzywo nie spojrzę na żaden wyrób z wilkiny - mam do nich teraz ogromny szacunek.




No i oczywiście mam teraz możliwość uplecenia własnych form z wikliny. W tym roku będę więc pleść i pleść - zamawiamy z dziewczynami wkrótce pierwszy materiał. W pierwszej kolejności oczywiście wszelkie formy ogrodowe. Po spotkaniu podczas Gardenii z dziewczynami ze Stowarzyszenia Serfenta z Cieszyna marzą mi się większe budowle z żywej wilkiny czyli wierzby ... altany, pergole, płoty i rzeźby. 

Ogólnie bardzo polecam szkolenia i kursy rękodzieła artystycznego organizowane przez Akademię Łucznica. Wszystkie informacje znajdziecie na ich stronie: www.lucznica.org.pl



******

Nawet w moim chłodnym kaszubskim lesie nastała wiosna. Wprawdzie zanim śnieg całkowicie nas opuści, a na drzewach pojawią się pierwsze listki - to czasu jeszcze sporo upłynie ... ale ja już powoli ruszam z sezonem ogrodniczym. Nasiona z Anglii już gotowe do wysyłki (emaile do wszystkich uczestników akcji Klubu Pożądanego Nasionka zostały wysłane) chociaż ja w tym roku czekam z wysiewami jednorocznych nawet i do samego końca marca, początku kwietnia ... nauczyłam się, że poza kilkoma gatunkami zbyt wczesne siewy wewnątrz nie mają sensu. 

Teraz sieję pomidory, bakłażany oraz papryczki, a z kwiatów kleome i werbenę patagońską (wszystko w podgrzewanym propagatorze) - reszta czeka jeszcze parę tygodni. Wykalkulowałam sobie tak, że jeśli kwiaty jednoroczne mogę sadzić do ogrodu dopiero po 15 maja, a będą potrzebowały 6 tygodni na wykiełkowanie i wzrost - to akurat pod koniec marca jest najlepszy czas na ich siew. Tak więc moje kosmosy, szałwie i wiele innych piękności jeszcze śpią.


Sadzonki obcinamy ostrym nożykiem pod samym węzłem, ponieważ to właśnie tutaj jest najwięcej zawiązków korzeniowych. Na zdjęciu zwykła czerwona pelargonia ogrodowa - za kilka tygodni z jednej zrobi się 20!



Zabrałam się jednak już ostro za pobieranie ulistnionych sadzonek z roślin zimujących wewnątrz. U mnie w tym roku są to głównie różne gatunki pelargonii, ale zazwyczaj w szklarni trzymam od poprzedniego sezonu kocanki włochate, petunie, werbeny, szałwie, heliotropy, pokrzywki i wiele wiele innych roślin, którymi można obsadzać pod koniec maja donice i rabaty. Robiąc własne sadzonki zaoszczędzam dużo pieniędzy, które oczywiście od razu wydaję na nowe rośliny. TUTAJ opisuję jak robię sadzonki ulistnione z pelargonii. 



Moje sadzonki sprzed kilku lat, wszystko później się przydaje do obsadzeń donic i rabat.


Sezonowe szaleństwo zaczyna się także w Świecie Labiryntów - w tym roku wiele nowości: między innymi labirynt wierzbowy i motylarnia. Jeśli podoba Wam się taka inicjatywa jako forma sztuki krajobrazu, do zapraszam do głosowania - wystarczy wejść na stronę Sztuka Krajobrazu w banerku Polski Krajobraz 2012 (po lewej stronie) kliknąć "Przestrzeń publiczna". Następnie na dole listy postawić kropkę przy Świat Labiryntów - Pracownia Sztuki Ogrodowej i zagłosować.



Głosowanie jest bezpłatne. Można oddać tylko jeden głos!!









wtorek, 17 stycznia 2012

OGRODOWE LABIRYNTY I INNE ŁAMIGŁÓWKI




Moje pierwsze praktyki odbywałam w ogrodach  otaczających groźny średniowieczny zamek Hever Castle w Kent, należący niegdyś do jednej z żon Henryka VIII. Oprócz wspanmiałej historii i przepięknych ogrodów najbardziej fascynował mnie tu wysoki labirynt z przycinanych cisów. Nigdy nie udało mi się dojść do samego środka ale samo doświadczenie błądzenia po wązkich alejkach pomiędzy wysokimi zielonymi ścianami było niesamowite. Podczas mojej praktyki budowany był tam również labirynt wodny- miałam szczęście brać udział w jego tworzeniu, obsadzaniu i uroczystym otwarciu dla zwiedzających.


Fascynacja labiryntami wśród ludzi jest ogromna. Za miesiąc przyjedzie do Polski światowej sławy specjalista Adrian Fisher, który pracował już nad 600 labiryntami w 30 krajach na 6 kontynentach. Oprócz wielogodzinnego wykładu podczas Gardenii 2012 zajmię się również wstępnymi pracami nad projektem labiryntu na terenie ogrodu pokazowego Pracowni Sztuki Ogrodwej niedaleko Gdańska. Będę miała przyjemność być jego tłumaczem i mam nadzieję, że dużo się podczas jego wizyty nauczę, ponieważ według gazety The Guardian jest on jednym z 50 najważniejszych projektantów brytyjskich.

Zapraszam wszystkich na wykład podczas Gardenii 2012 na terenie Międzynarodowych Targów Poznańskich. Spotkanie odbędzie się w sobotę 25go lutego i będzie się skłądać z części dotyczącej historii labiryntów jak i również zasad projektowania oraz porad mistrza.

Oto kilka zdjęć z przykładami projektów Adrian'a Fisher'a


Labitynt z żywopłotu w Blenheim Palace w Anglii. 

Labirynt w trawie w Zamku Loucen w Czechach.

Labirynt w Zamku Leeds w Anglii.
Portman Lodge, Anglia - labirynt wycięty w darni.

Adrian Fisher przed labiryntem w Stra, Włochy.
Ogrody przy Hatfield House w Anglii, niski labirynt z bukszpanu.


Labirynt (słowo pochodzenia greckiego lub nawet starsze, a po polsku BŁĘDNIK) każdemu z nas kojarzy się głównie z symboliką - to miejsce gdzie można się zgubić a potem ponownie odnaleźć. Jak w rycerskim eposie przedzieramy się przez nieznane i straszne zakamarki aby na końcu dotrzeć zwycięsko do upragnionego celu. Labirynt jest złem i dobrem, cieniem i światłem, pragnieniem i chaosem - a także satysfakcją i szczęściem dla tego kto go pokona.


Nic więc dziwnego, że jego motyw jest wykorzystywany od wieków zarówno w architekturze jak i literaturze oraz sztuce, również w sztuce ogrodwej. W średniowieczu motyw labiryntu był często wykorzystywany w ogrodach oraz architekturze katedr i klasztorów. Symbolizował drogę człowieka od zła do dobra oraz śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa.
W ogrodach zamkowych labirynt jednak kojarzył się bardziej z frywolnością i zabawami miłosnymi. Królowie i arystokraci tworzyli je z niższych i wyższych zimozielonych żywopłotów a w środku ozdabiali je wspaniałymi rzeźbami. Moda trwała długo, właściwie trwa do dzisiejszego dnia chociaż były okresy wojen i niedostatku gdy ludzie musieli zapomnieć o pielęgnacji i tworzeniu ogrodów.  
Poprzez wieki tworzono je z coraz to bardziej rozmaitych "materiałów" takich jak rabaty bylinowe, ścieżki kamienne w darni czy szpalery drzew. Dzisiaj bardzo popularne są labirynty z kukurydzy i dużej trawy ozdobnej Miscanthus, które są uwielbiane zarówno przez dzieci jak i dorosłych.  








Współczesny labirynt z kukurydzy.





Most nad labiryntem z kukurydzy Adrian'a Fiszher'a.


W Kurozwękach znajduje się największy w Polsce i jeden z największych w Europie labiryntów z kukurydzy. Corocznie przybiera on inne kształty. W zeszłym sezonie został wycięty na kształt Koziołka Matołka i znajduje się na powierzchni 3,5 hektara. Mimo tego, że na wejściu dostaje się mapę bardzo łatwo można się zgubić!
Posted by Picasa