sobota, 11 maja 2013

Akcja 'pszczoła' i wspaniałości wiosennej RABATY NA KWIAT CIĘTY



Mieszkając w Anglii przez wiele lat regularnie brałam udział w akcjach wspierających pszczoły. Jest to bardzo szlachetny cel - czy wyobrażacie sobie jak bardzo obcy byłby nam świat bez tych pożytecznych owadów? Przecież nie tylko produkują dla nas miód, ale również zapylają owoce i warzywa w naszych ogrodach. Z przyjemnością więc przyłączę się do poniższej akcji:



AKCJA 'NAKARM PSZCZOŁĘ' u PAULINY - zapraszam!




W naszym ogrodzie sadzimy z Andrew głównie rośliny miododajne, o czym piszę do bólu na blogu. O pszczołach i ekologii 'trąbię' również na Na Ogrodowej. Ale ostatnio coraz częściej zastanawiam się nad jakąś inną akcją ... obserwując jak w sklepach ogrodniczych ludzie tonami i całkowicie bez zastanowienia kupują środki chemiczne na to czy na tamto - dopiero teraz dociera do mnie jak bardzo w naszym kraju brakuje ludziom świadomości ekologicznej. Nie wiedziałam, że jest aż tak źle. Ludzie są zastraszeni chyba, bo z tego co widziałam kupują środki całkowicie zbędne! Nie wspominam już o potędze reklamy - no, a w OBI wczoraj nie dostałam nawet jednej granulki nawozu naturalnego ... Pan w pomarańczowym skafanderku powiedział 'Nieeeee, u nas takiego czegoś nie ma'. Hmmm ... czyżbym próbowała kupić słonia?
Na szczęście sprawę uratował market Leroy Merlin i teraz możemy spokojnie dokarmić nasz biedny 'pozimowy' trawnik granulowanym obornikiem. 




Moje wiosenne rabaty na kwiat cięty przynoszą mi tyle radości. Pierwszy raz podczas mojego zamieszkania w Polsce i pierwszy raz w historii tego naszego kawałka ziemi (który miliony lat leżał sobie spokojnie zarastając chaszczami) jest tu taka rabata obsadzona gęsto kilkoma odmianami tulipanów i narcyzów. Nie wiedziałam czy to w ogóle przetrwa zimę i czy jakiś nieproszony gość mi cebulek nie zje. Ale wielomiesięczna śnieżna pokrywa chyba prześwietnie utuliła rośliny, które od ponad tygodnia kwitną jak crazy. Narcyzy są przypadkowe, dostałam je w prezencie od mojej teściowej June. 




Tulipany kupiłam u Sarah Raven i są wśród nich pełne, kwitnące w kwietniu 'Black Hero' oraz kwitnące w maju tulipany 'Ballerina'. To taka kolorowa wyspa w środku  budzącego się do życia dopiero warzywnika. Podczas słonecznych dni jest na niej aż tłoczno od brzęczących pszczół, bąków i wszelakich insektów. A do tego tulipany i narcyzy pięknie pachną.  Zobaczcie jak sadziłam te 200 cebulek pod koniec października zeszłego roku TUTAJ. Poza wiosennymi są tu również 2 rodzaje czosnków ozdobnych na czerwiec i lipiec ... mniam!




No, a prawda jest taka, że po przekwitnięciu tulipany powędrują na kompostownik, a narcyzy zostaną wykopane i prawdopodobnie wysuszone. W przyszłym roku może wykorzystam te narcyzy do obsadzeń wiosennych donic, na naturalizację w trawie lub lasku wolę mniejsze i delikatniejsze odmiany. Po wiosennych cebulowych na rabacie będzie miejsce na obsadzenia jednoroczne ... i bylinki z zeszłego sezonu, które również wspaniale przezimowały. Na zdjęciu łubin wieloletni i mój ulubiony przywrotnik ostroklapowy.





A wracając do pszczół ... to pozdrowienia gorące ślę wszystkim działkowcom. Ich ogródki wypełnione są pięknie kwitnącymi roślinami, szczególnie teraz wygląda to bajecznie. Nie bez powodu fotografia Ewy 'Wiosna na Działkach' zajęła jedną z głównych nagród w prestiżowym konkursie IGPOTY. Te niewielkie oazy miejskie częściej zapewniają pszczołom pokarm niż obsadzone tujami ogródki wiejskie ... czemu wszystko tak niepotrzebnie komplikujemy?

*********




Andrew szybko zapełnia każdy zakamarek warzywnika. Ostatnio posadzone zostały już sadzonki wszystkich kapustowatych. W weekend do gleby pójdą sadzonki wszelakich fasoli. Już gubię się w tych wszystkich paczuszkach nasion i na każdym kroku potykam się o multipalety, które już 'przerosły' miejsce w obu zimnych inspektach i są chyba wszędzie! Na każdej ścieżce można natknąć się na jakąś sałatę, seler czy karczocha. Czyli generalnie jak to się mówi po angielsku work in progress. 

Poza multipaletami (dzięki którym mogliśmy wysiać niektóre warzywa trochę wcześniej) oczywiście robimy sporo siewów wprost do gruntu. Pomiędzy rzędami posadzonych sadzonek warzyw, które dosyć wolno rosną (np. jarmuż, brukselka, brokuł) siejemy albo nagietki, aksamitki i nasturcje, albo jakieś szybko rosnące plony typu sałata, rzodkiewka czy bazylia. 




Przed wysiewaniem nasion grunt należy jednak porządnie przygotować. Nie wspominam już nawet o nawożeniu i polepszaniu budowy gleby - chodzi o samą powierzchnię, do której siejemy nasionka. Z oczywistych powodów musi być ona bez grud, chwastów, kamieni itd. Andrew twierdzi, że wymyślił sposób, żeby osiągnąć najlepszą frakcję powierzchni gleby i nazywa to variable crumb. Ten jego 'zróżnicowany okruch' powstaje na powierzchni gleby przygotowywanej pod wysiew nasion za pomocą  grabieni. Ale ale - to podobno nie jest takie proste - bo to grabienie powinno być akurat wystarczające - nie za bardzo, nie mało ... tam i z powrotem, do siebie i od siebie, raz i dwa ... i gotowe - oczywiście u każdego w ogrodzie będzie troszkę inaczej.

Oprócz tych okruchów ;-) ważne też jest aby nie chodzić po tak przygotowanej powierzchni. Andrew najczęściej używa starych desek od rusztowań - rozkłada je po powierzchni i tylko po nich chodzi. Jak posieje jeden rządek, to przekłada deskę dalej. Rowek wykonuje na głębokość zaledwie 1,5 cm za pomocą małej łopatki, następnie jak najrzadziej sieje nasiona i przysypuje je delikatnie glebą. Przed wysiewem zawsze podlewa każdy rowek - woda nie tylko zapewnia wilgoć nasionom, ale także wyrównuje dno rowków. 





Nadszedł czas zabrać się za budowę przeróżnych podpórek ogrodowych w warzywniku - zaczynając od najprostszych na  świecie podpór dla bobu (do ogrodu posadziliśmy już 2-gą porcję bobu - w ten sposób będziemy mogli zbierać plony przez całe lato) ...


Bób z wysiewów 2 - 3 tyg temu ...

... i bób z wysiewów marcowych.


oraz groszku - wykonanych z gałązek, które akurat były pod ręką ...



Groszek śnieżny i cukrowy właśnie kiełkują, były siane prosto do gruntu.


... a kończąc na leszczynowym tunelu, po którym będą piąć się pachnące groszki, tykwy i małe dyńki. Będzie stanowił również ciekawą strukturę w lewej części warzywnika - zanim otaczający go żywopłot z grabu i buku się zagęści, a ogród będzie podzielony na 4 wzniesione rabaty ... dzięki super długiej zimie w tym roku tego planu już nie wykonamy gdyż stracilibyśmy pewnie cały sezon.





Leszczynowy tunel nad ścieżką podsadzony będzie (a właściwie już jest) kwiatami. Dla rabat na kwiat cięty zarezerwowałam w tym roku barwy pastelowe, a tu trochę zaszaleję i pozwolę sobie na palony oranż i krwisty karmin cynii wymieszany z różem, błękitem oraz bielą ... zobaczycie, nie będzie tak źle. Trzeba eksperymentować ... ale żeby to całe towarzystwo dobrze rosło, to miejsca na rabatki przekopaliśmy z porządną ilością przekompostowanego obornika i 'posypką' z mączki rogowej (równie dobrze może byc granulowany obornik).





Taki tunel to dla mnie ogromna frajda i marzenie - strasznie jestem ciekawa jak zda w tym roku egzamin i czy faktycznie zdołam go porządnie ukwiecić. Będę oczywiście zdawać relacje.




A przygotowując glebę w warzywniku okazało się, że tu i ówdzie w glebie pozostały warzywka z zeszłego roku. Przecież wiele z nich to najnormalniejsze byliny, które akurat nam smakują. Bardzo chętnie pozostawiliśmy te warzywa na kolejny sezon - nie będziemy ich jeść, ale pozwolimy im kwitnąć. Pasternak (na zdjęciu poniżej), por czy pietruszka będą miały piękne kwiaty zapewniające pożywienie pożytecznym insektom, a pod koniec lata ja mogę zebrać z nich nasiona. 






***********





Dziękuję wszystkim serdecznie z miłe słowa po emisji programu Maja w Ogrodzie. Komentarze były naprawdę budujące i dzięki nim wiem, że jednak wiele ludzi naprawdę interesuje się ekologią i normalnymi przyziemnymi sprawami takimi jak uprawa własnego jedzenia ;-) i wcale nie musi to być ani nudne, ani brzydkie. Od lat we Francji i Anglii warzywniki zakłada się w najbardziej reprezentacyjnych miejscach, a nie gdzieś tam w tyle ogrodu ozdobnego. Właściciele sami się nimi zajmują i są z tego dumni. Czasy, gdy warzywnik kojarzył się z brudnymi robolami już są baaaardzo dawno za nami - teraz w warzywniku pracuje się samemu w kolorowym fartuszku, z różowym sekatorem i wielkim uśmiechem na buzi - nikt nie mówi, że nie można mieć kogoś do pomocy, ale samemu rączki również ubrudzić trzeba - a uczucie radości po wykonanej pracy jest trudne do opisania. ... no i nie zapominajmy, że ten warzywnik może być nawet skrzynką z sałatami na balkonie!







Wracając do warzywnika na Warmii, to napisałam o nim jeszcze trochę i dodałam zdjęcia sprzed budowy w artykule Na Ogrodowej. Program jest TUTAJ.

A wszystkich miłośników medycyny naturalnej zapraszam w imieniu Joli do zrobienia leczniczego syropu z młodych pędów sosny, który wspomaga kaszel i przeziębienia TUTAJ. Pamiętajcie, że taki syrop można wykonać tylko w maju ;-) 



 






piątek, 3 maja 2013

Nowy magazyn o TULIPANACH i zimozielone żywopłoty z cisów oraz bukszpanów

Majowy długi weekend nas rozpieszcza ... nie wiem jak u Was, ale na Kaszubach jest sucho i prawie słonecznie. Oczywiście od rana do wieczora siedzimy na zewnątrz nadrabiając co się da po długiej zimie. Ale jeśli u Was pogoda jest gorsza, albo macie chwilkę cennego czasu na relaks - to serdecznie zapraszam na strony naszego internetowego magazynu. Razem z Jolą zebrałyśmy wszystkie najpiękniejsze grupy tulipanów i opisałyśmy je dla Was w naszej pierwszej e-publikacji pt. POZNAJ TULIPANY.






Zapraszam również wszystkich do obejrzenia programu MAJA W OGRODZIE odc. 434 na TVNMeteo lub na stronie Mai TUTAJ - w drugiej części programu będzie znajoma Wam twarz ;-)





******




Udało się nam już ruszyć wiosennie z pracami w ogrodach projektowanych przez nas. Nadal tworzymy ogród wokół rezydencji o którym pisałam TUTAJ - tym razem zajmowaliśmy się przesadzaniem drzewek i sporych krzewów (głównie azalii, rododendronów oraz magnolii). Te piękne krzewy zdobiły poprzedni ogród właścicieli, którzy jednak nie chcieli się z nimi rozstać - i słusznie, gdyż odpowiednio wykopane i przetransportowane rośliny po posadzeniu na nowym miejscu będą czuły się z pewnością świetnie. Na 'starej' rabacie były nasadzone zbyt gęsto i zaczynały coraz słabiej kwitnąć - dodatkowo dosyć łatwo było je wykopać z piaszczystej gleby: rośliny miały głównie korzenie przybyszowe (nie główne) dzięki zainstalowanej na rabacie linii kroplujacej. Przy sadzeniu na nowym miejscu (otwory do sadzenia były przygotowane zanim pojechaliśmy po rośliny) zostały podsypane podłożem ogrodniczym ze sklepu (worek na roślinę) oraz granulowanym obornikiem - składniki te polepszą budowę gleby dzięki czemu będzie ona zdolna lepiej zatrzymywać wilgoć oraz dostarczą pokarmu roślinom.

Dodatkowo obsadziliśmy sporą powierzchnię mocno zacienionych skarp ślicznym barwinkiem pospolitym (Vinca minor), który świetnie znosi dosyć ciężkie 'warunki życiowe' pod rozłożystymi konarami drzew.  Skarpy nie stanowią ważnej części ogrodu i mają w przyszłości 'zniknąć' w tle. 




*********




Pozostając przy temacie sadzenia żywopłotów (w zeszłym tygodniu sadziliśmy u siebie żywopłot z głogu) posadziliśmy u klientów całkowicie formalny żywopłot z cisów. Dosyć długi kawałek - jakieś 50m - z prawie 2-metrowych okazów. Taki cisowy żywopłot to jest coś prawdziwie cudownego. Jak jeszcze troszkę podrośnie i się zagęści, to będzie stanowił piękną, intensywnie zieloną ścianę - ścianę całkowicie pasująca do otaczających ogród starych dębów, brzóz oraz klonów. Cis pośredni - Taxus x media (którego zazwyczaj używamy do sadzenia żywopłotów) jest 'dzieckiem' naszego rodzimego cisa pospolitego - szlachetnej, starej rośliny z tradycjami - osobiście nie wyobrażam sobie lepszego zimozielonego żywopłotu z iglaków i wszystkim bardzo bardzo gorąco go polecam. Dokładniej opisuję sadzenie żywopłotu z cisów w artykule Na Ogrodowej TUTAJ.




W dali żywopłoty z cisów w angielskim ogrodzie.

*********




No i jeszcze ukochany bukszpan wieczniezielony (Buxus sempervirens), który z pewnością jest królem zimozielonych żywopłotów liścisatych oraz form strzyżonych czyli topiar. Na Kaszubach rośnie wspaniale i już nie mogę się doczekać, jak będę sadzić go u siebie ... tylko jeszcze nie do końca wiem gdzie ... jednak z zachłanności ogrodniczej zabrałam się za jego rozmnażanie. 

Bardzo łatwo rozmnaża się go przez sadzonki, ale Andrew wymyślił coś innego. Kupił mi w markecie ogrodniczym za grosze kilka 6-cio paków ... a w każdym otworku były aż 4 roślinki! WOW! Maluchy zostały delikatnie podzielone i każda posadzona do osobnej doniczki P9. Teraz mam chyba ze 100 roślinek. Wszystkim planującym żywopłot z bukszpanu polecam tę metodę 'rozmnażania', gdyż roślinki wychodzą bardzo tanio - około 50 groszy za sztukę. Bukszpan rośnie szybko, więc za kilka sezonów może z nich być już całkiem gęsty niski żywopłot (obwódka). Przy wysadzaniu na miejsce stałe zawsze warto podrzucić każdej roślince garstkę mączki rogowej lub obornika granulowanego i bacznie pilnować wilgotności podłoża.






Podobnie jak cis - bukszpan jest rośliną bardzo starą, szlachetną i związaną z wieloma tradycjami. Jego cenne drewno wykorzystywane jest do wyrobu mebli i przedmiotów ozdobnych, a same rośliny bardzo  często stosuje się na żywopłoty i obwódki rabat w ogrodach formalnych oraz ogrodach kuchennych. Formuje się z nich również przeróżne kształty (kule, stożki, zwierzęta) - można uprawiać go oczywiście w formie całkowicie naturalnej w parkach, ogrodach wiejskich lub leśnych, a przycinając stare, wyrośnięte okazy można stworzyć niesamowicie ciekawe formy nieregularne.  





Zobaczcie poniżej na fotografii zrobionej w Sissinghurst Castle w Anglii jak ciekawie wyglądają różne żywopłoty razem - obwódki nasadzone są tradycyjnie z bukszanów, zielone ściany średniej wielkości oddzielające poszczególne pomieszczenia ogrodowe to oczywiście pięknie przystrzyżone cisy i wyższe żywopłoty - a właściwie szpalery wytyczające aleje widokowe to lipy. W innej - bardziej parkowej części ogrodu z kanałem wodnym i rzeźbami, królują żywopłoty bukowe - bardzo eleganckie. To jest według mnie świetny przykład albo nawet przewodnik - jaka roślina nadaje się na jaki żywopłot i w jakim miejscu  żywopłot ten powinien być. 




********

A tu opisany w zeszłym poście głóg jednoszyjkowy - u mnie będzie tworzył żywopłot naturalny, który z czasem będę kłaść i zaplatać według starej tradycji. Roślina ta jednak świetnie nadaje się również na żywopłoty bardziej formalne - w ogrodzie przy starym pałacu w Hatfield House jest właśnie taki żywopłot i wygląda niesamowicie.  Poniżej na foto widać strzyżone z nigo 'grzybki' wyrastające z około 1 metrowego żywopłotu. Z białymi kwiatkami wyglądają prześlicznie, a ich formalność bardzo pasuje do tego renesansowego miejsca.




*******





Mam nadzieję, że Wasze młode listki już są zjadane w sałatkach. Moje młode sałaty liściowe i rukola fajnie już podrosły - teraz codziennie dodaję je do wszystkiego co się da - na przykład do pełnowartościowej sałatki z młodymi listkami i łososiem. Kolejną partię Andrew wysiał już do ogrodu, aby była gotowa za kilka tygodni. Uprawa 'baby leaf'ów' jest bardzo łatwa i wszystkim gorąco je polecam. Jeśli nie udało Wam się znaleźć w sklepach gotowych mieszanek  nasion to możecie skorzystać z poniższej receptury:


Wyśmienita mieszanka nasion 'baby-leaf' dla każdego:

  • 1 łyżeczka sałaty liściowej czerwonej
  • 1 łyżeczka sałaty liściowej zielonej
  • 1 łyżeczka nasion roszponki
  • 1/2 łyżeczki nasion kolendry
  • 1/2 łyżeczki nasion rukoli


Nasiona teraz można już siać prosto do gruntu lub do donic w ogrodzie, do donic czy skrzyń wewnątrz wysiewa się tylko wczesną wiosną.

A jeśli lubicie sałaty w innych odsłonach to gorąco polecam Wam przepis mojej koleżanki Gosi na smoothy z sałatą rzymską, który możecie znależć TUTAJ. Smacznego!



Zobacz TUTAJ jak wysiewam młode listki w skrzyni wiosną.

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Sadzimy żywopłot z GŁOGU, hartujemy rośliny i co to jest MĄCZKA ROGOWA?





Mam ogromne opóźnienie ... wiosna mnie pochłonęła i dopiero dzisiaj udało mi się uciec od prac, aby napisać chociażby kilka słów. Przepraszam za zaległe emaile i projekty ... postaram się w tym tygodniu wyjść na prostą. Przynajmniej mój dom już nie wibruje dzień i noc od pracujących na sąsiadujących z nami polach ciągnikach. Sąsiad Jarek, Zdzichu i 'Pan z Wielkim Wąsem' (od 4-tej strony mamy tylko polną drogę) już się uspokoili - teraz aż do żniw moje siedlisko pozostanie oazą spokoju i ciszy ... uffff.

Ale mój mąż nie może być gorszym i dołożył do tego całego zamiszania kilka swoich decybeli. Na kilka dni wypożyczył do prac mini-koparkę. Dzięki tej wspaniałej maszynie udało mu się przygotować teren pod 400m siatki leśnej odzielającej teren wokół domu od lasu, w którym mieszka dzika zwierzyna. Po ustawieniu siatki bez obaw można będzie sadzić rośliny nawet w części leśnej - a i zwierzęta będą miały spokój od ganiającej za nimi Mazie, która pozostanie na terenie ogrodu - taką mamy nadzieję ;-)

Drugim zadaniem zgrabnej kopareczki było przekopanie całej lewej części warzywnika (na zdjęciu poniżej) - no, może wydaje się Wam to trochę dziwne ... hmmm ... czemu koparka zamiast szpadla? Ale to niestety dlatego, że po budowie teren był tak zbity przez maszyny, że 'normalne' kopanie w zeszłym roku nie zdało egazminu. W porównaniu z prawą stroną (otoczoną płotkiem) gdzie wszystko rosło prześwietnie na podwójnie przekopanej glebie (double digging) - w części lewej wszystko się zmarnowało. Pod 30cm warstwą gleby nadającej się do uprawy była mocno ubita gleba z czasów budowy - stary poziom na którym znaleźliśmy jeszcze liście sprzed 2 lat.  Mocna łyżka koparki wbiła się w twardą warstwę gleby i teraz mamy już całkiem fajne podłoże - dzięki dodanemu w zeszłym roku torfowi i obornikowi gleba jest tak pyszna, że możnaby ją chyba zjeść!





Prawa część warzywnika ma się super dobrze. Andrew posadził już w niej sadzeniaczki, bób (na zdjęciu jest pod mikro-siatką), dymkę różnych cebul i czosnek, a także wysiał zioła, groszki, sałaty, marchewkę, pasternak, seler ... i teraz zabiera się za wszystkie pozostałe nasiona - oczywiście poza bojącymi się chłodów dyniowatymi i kukurydzą słodką.




Na rabatach 'na kwiat cięty' z topniejącego śniegu wyłoniły się piękne, zdrowe i dosyć już podrośnięte pędy narcyzów oraz tulipanów, a nieśmiało także pojawiają się czosnki ozdobne. Póki co nic ich ani nie zjadło, ani nie zniszczyło - wkrótce pojawią się już pierwsze pąki. Nie jestem jeszcze do końca przekonana co zrobię ze ścieżką pomiędzy rabatami - boję się wprowadzać do mojego wiejskiego warzywnika materiałów, które mogą tu całkowicie nie pasować. Generalnie nie widzę tu nic poza polnym kamieniem lub lokalnym żwirem/tłuczniem - obecnie pozostawiam ją jak jest.




Ok ... my tu gadu-gadu, a koparka pracuje dalej. Po warzywniku przeniosła się przed dom. Tutaj przygotowuje teren pod sadzenie żywopłotu z głogu, który będzie rósł na całej długości brzegu trawnika pomiędzy warzywnikiem a lasem - jakieś 50m. Andrew nie kopie rowu, gdyż zakupiony głóg jest z odkrytym korzeniem (a nie w donicach) i sadzenie jego w tak przygotowanym podłożu będzie bardzo łatwe.  Dodatkowo dzięki koparce mogliśmy wykopać wszystkie kamienie i gruz pozostawiony po budowie. Na  spulchnioną i oczyszczoną glebę Andrew rzucił zeszłoroczny obornik oraz mączkę rogową i delikatnie zmieszał wszystko za pomocą wideł.




Właściwie nie zastanawialiśmy się długo nad wyborem roślin na ten żywopłot. Wokół lewej części warzywnika mamy buk i grab, a tu zgodziliśmy się jednomyślnie na głóg jednoszyjkowy (Crataegus monogyna), który jest najzwyklejszym na świecie, pospolitym małym drzewkiem - świetnie pasującym do naszego naturalnego ogrodu i otaczających nas lasów, łąk i pól. Pięknie kwitnie w maju oraz czerwcu , a jego pachnące białe kwiatki zamieniaja się wczesną jesienią w czerwone koraliki - przysmak dla ptaków. Żywopłot z głogu jest bardzo popularny w Anglii - tam podrośnięte rośliny są fachowo zaplatane (hedge laying) i stanowią przeszkodę nie do pokonania przez ludzi i zwierzęta.

Posadziliśmy na 50 metrach 350 sztuk. Wiosną i jesienią dostępne są w szkółkach z tzw. odkrytym korzeniem (Fot.1 poniżej) i dzięki temu są dosyć tanie. Ogólnie na żywopłoty wydać można małą fortunę, ale nasze roślinki kosztowały po 1,60zł za sztukę - więc nie było tak źle. Dla zainteresowanych podaję szczegóły sadzenia żywopłotu z odkrytym korzeniem:


  • Rośliny mają odkryte korzenie, a więc nie wystawiamy ich ani na słońce, ani na silny wiatr. Po przywiezieniu ze szkółki porządnie moczymy im korzenie. Nasze głogi moczyły się w stawie leśnym przez całą noc - Fot.2.
  • Przed sadzeniem lekko redukujemy korzenie obcinając te najbardziej wybujałe za pomocą ostrego sekatora - Fot.3.
  • Następnie wkładamy je do plastikowego worka (aby nie utraciły wilgoci) i w ten sposób przenosimy na miejsce sadzenia - Fot.4  






  • W przygotowanej wcześniej glebie robimy niewielką szczelinę szpadlem (wbijając go i jakby odchylając nieco od podłoża) i wkładamy po jednej roślince - Fot. 5 i 6
  • Za każdym razem mocno uciskamy butem (piętą) glebę wokół każdej rośliny - Fot. 7 
  • Żywopłot najlepiej sadzić w dwurzędzie jak na Fot. 8 w rozstawie 25 - 30cm.





Póki co wygląda to tak - właściwie jest to tylko kawałek żywopłotu, ale wiadomo o co chodzi. Z czasem my również będziemy nasz głóg zaplatać ... nie mogę doczekać się jego maleńkich białych kwiatków, jeszcze kilka sezonów i będzie fajnie ... zobaczcie ile kamieni wyłowiliśmu z gleby.




W zeszłym tygodniu odebraliśmy od leśniczego zakupione wcześniej drzewo modrzewiowe - większość z tych drzew pójdzie na słupy do siatki leśnej, a reszta zostanie przerobiona na deski do okrycia budynków gospodarczych oraz kurnika. Dodatkowo 'wymrugałam' u leśniczego piękny obornik koński ... teraz możemy ze spokojnym sumieniem wykorzystać nasze zeszłoroczne złoża obornikowe i przygotować miejsce na nową dostawę, która będzie mogła spokojnie się przekompostować do użycia później.




*******




Wiosenne siewki doczekały się wreszcie czasu hartowania. Do zimnego inspektu poszło wszystko oprócz najmniejszych siewek i siewek, które mogłyby stać się śniadaniem dla mysz - np. brukselka, jarmuż czy pachnący groszek. Dołączyły do nich również rośliny nieodporne na mróz takie jak pelargonie i dalie, wypełniacze letnich donic oraz zioła kupione podczas targów ogrodniczych w Lubaniu (które na tysiąc procent przechowywane były dotychczas w warunkach szklarniowych). Mój 'tymczasowy' inspekt pochodzi z Lidl'a i w tym sezonie sprawdza się bardzo dobrze. Ku zdziwieniu i radości Andrew ma nawet malutkie boczne okienka służące do wentylacji podczas gorących dni ... no ale to nam nie grozi ;-)





Jeśli pokusiliście się już tak jak ja na zakup roślin do letnich donic, to uważajcie przed wystawieniem ich na zewnątrz. Powinny być hartowane tak, jak rośliny jednoroczne. Dotyczy to także bylin i krzewów zakupionych w marketach ogrodniczych  - większość roślin przed sprzedażą jest pędzona w kontrolowanych warunkach szklarniowych i wystawienie ich na zewnątrz może być zbyt dużym szokiem.

Jeśli nie macie inspektu, który można ustawić w ogródku lub na tarasie, to hartujcie rośliny na balkonie lub nawet na parapecie przy uchylonym oknie. Sami zobaczycie jak podczas hartowania ich pędy staja się mocniejsze i bardziej 'prawdziwe'.


W różnych dziwnych pojemnikach sadzę zioła - stare wiaderko znalazłam u siebie na polu i pomimo widocznych uszczerbków na zdrowiu - lubię je. Kosz kwiatowy nie nadaje się do zawieszenia, ponieważ został 'potrącony' przez nasz  samochód - ale świetnie nadaje się do uprawy mięty ananasowej, która rozrasta się jak ogień. 


******




Jak pisałam wcześniej w postach - bardzo często używamy w ogrodzie nawozu w postaci mączki rogowej. Obok obornika (granulowanego i przekompostowanego lub 'prosto od krowy' na nazwozy płynne) jest to jeden z naszych ulubionych nawozów. Brakuje nam w Polsce mączki kostnej - nie będę się wypowiadać co myślę o jej wycofaniu ze sklepów ogrodniczych - ale ogólnie jest to bzdura!!! Mączkę rogową też bardzo rzadko można kupić, na wiosną czasami 'rzucają' ją w marketach - jeśli nadal nie wiecie o czym mówię, to poznacie ją po okropnym zapachu i oczywiście wyglądzie zmielonych rogów.

Maczka rogowa (i kostna) różni się od pozostałych nawozów oragnicznych tym, że rozkłada się o wiele wolniej - tym samym dostarczając roślinom składników pokarmowych przez dłuższy okres czasu. Oczywiście jest to produkt naturalny, a więc w odróżnieniu od nawozów sztucznych działa łagodnie i długotrwale - wykluczone jest przedawkowanie czy spalenie roślin. Składniki odżywcze rozkładają się równomiernie, co wpływa na zdrowy i naturalny rozwój roślin.

Najczęsciej używamy jej przy sadzeniu drzew, krzewów i bylin, a także do wiosennego podsypywania żywopłotów oraz rabat bylinowych i mieszanych. Mączka rogowa nie zaszkodzi żadnej roślinie, ale w warzywniku wolimy stosować nawozy szybciej rozkładające się.


Andrew podsypuje mączką rogową bukowy żywopłot posadzony w zeszyłm roku.


******

Jeśli martwicie się o swoje zagony z kapustnymi i chcecie uniknąć śmietki kapuścianej, wszelkich pchełek czy wiecznie krążących nad warzywnikiem bielinków - to zapraszam do przeczytania artykułu:

Eko-walka ze szkodnikami na zagonie z kapustowatymi



A dla tych, którzy mają problem u siebie na działce czy w ogrodzie z zaniedbanymi jabłonkami mam kilka propozycji w artykule:

Co zrobić z zaniedbanymi jabłonkami?