Mieszkając w Anglii przez wiele lat regularnie brałam udział w akcjach wspierających pszczoły. Jest to bardzo szlachetny cel - czy wyobrażacie sobie jak bardzo obcy byłby nam świat bez tych pożytecznych owadów? Przecież nie tylko produkują dla nas miód, ale również zapylają owoce i warzywa w naszych ogrodach. Z przyjemnością więc przyłączę się do poniższej akcji:
AKCJA 'NAKARM PSZCZOŁĘ' u PAULINY - zapraszam!
W naszym ogrodzie sadzimy z Andrew głównie rośliny miododajne, o czym piszę do bólu na blogu. O pszczołach i ekologii 'trąbię' również na Na Ogrodowej. Ale ostatnio coraz częściej zastanawiam się nad jakąś inną akcją ... obserwując jak w sklepach ogrodniczych ludzie tonami i całkowicie bez zastanowienia kupują środki chemiczne na to czy na tamto - dopiero teraz dociera do mnie jak bardzo w naszym kraju brakuje ludziom świadomości ekologicznej. Nie wiedziałam, że jest aż tak źle. Ludzie są zastraszeni chyba, bo z tego co widziałam kupują środki całkowicie zbędne! Nie wspominam już o potędze reklamy - no, a w OBI wczoraj nie dostałam nawet jednej granulki nawozu naturalnego ... Pan w pomarańczowym skafanderku powiedział 'Nieeeee, u nas takiego czegoś nie ma'. Hmmm ... czyżbym próbowała kupić słonia?
Na szczęście sprawę uratował market Leroy Merlin i teraz możemy spokojnie dokarmić nasz biedny 'pozimowy' trawnik granulowanym obornikiem.
Moje wiosenne rabaty na kwiat cięty przynoszą mi tyle radości. Pierwszy raz podczas mojego zamieszkania w Polsce i pierwszy raz w historii tego naszego kawałka ziemi (który miliony lat leżał sobie spokojnie zarastając chaszczami) jest tu taka rabata obsadzona gęsto kilkoma odmianami tulipanów i narcyzów. Nie wiedziałam czy to w ogóle przetrwa zimę i czy jakiś nieproszony gość mi cebulek nie zje. Ale wielomiesięczna śnieżna pokrywa chyba prześwietnie utuliła rośliny, które od ponad tygodnia kwitną jak crazy. Narcyzy są przypadkowe, dostałam je w prezencie od mojej teściowej June.
Tulipany kupiłam u Sarah Raven i są wśród nich pełne, kwitnące w kwietniu 'Black Hero' oraz kwitnące w maju tulipany 'Ballerina'. To taka kolorowa wyspa w środku budzącego się do życia dopiero warzywnika. Podczas słonecznych dni jest na niej aż tłoczno od brzęczących pszczół, bąków i wszelakich insektów. A do tego tulipany i narcyzy pięknie pachną. Zobaczcie jak sadziłam te 200 cebulek pod koniec października zeszłego roku TUTAJ. Poza wiosennymi są tu również 2 rodzaje czosnków ozdobnych na czerwiec i lipiec ... mniam!
No, a prawda jest taka, że po przekwitnięciu tulipany powędrują na kompostownik, a narcyzy zostaną wykopane i prawdopodobnie wysuszone. W przyszłym roku może wykorzystam te narcyzy do obsadzeń wiosennych donic, na naturalizację w trawie lub lasku wolę mniejsze i delikatniejsze odmiany. Po wiosennych cebulowych na rabacie będzie miejsce na obsadzenia jednoroczne ... i bylinki z zeszłego sezonu, które również wspaniale przezimowały. Na zdjęciu łubin wieloletni i mój ulubiony przywrotnik ostroklapowy.
A wracając do pszczół ... to pozdrowienia gorące ślę wszystkim działkowcom. Ich ogródki wypełnione są pięknie kwitnącymi roślinami, szczególnie teraz wygląda to bajecznie. Nie bez powodu fotografia Ewy 'Wiosna na Działkach' zajęła jedną z głównych nagród w prestiżowym konkursie IGPOTY. Te niewielkie oazy miejskie częściej zapewniają pszczołom pokarm niż obsadzone tujami ogródki wiejskie ... czemu wszystko tak niepotrzebnie komplikujemy?
*********
Andrew szybko zapełnia każdy zakamarek warzywnika. Ostatnio posadzone zostały już sadzonki wszystkich kapustowatych. W weekend do gleby pójdą sadzonki wszelakich fasoli. Już gubię się w tych wszystkich paczuszkach nasion i na każdym kroku potykam się o multipalety, które już 'przerosły' miejsce w obu zimnych inspektach i są chyba wszędzie! Na każdej ścieżce można natknąć się na jakąś sałatę, seler czy karczocha. Czyli generalnie jak to się mówi po angielsku work in progress.
Poza multipaletami (dzięki którym mogliśmy wysiać niektóre warzywa trochę wcześniej) oczywiście robimy sporo siewów wprost do gruntu. Pomiędzy rzędami posadzonych sadzonek warzyw, które dosyć wolno rosną (np. jarmuż, brukselka, brokuł) siejemy albo nagietki, aksamitki i nasturcje, albo jakieś szybko rosnące plony typu sałata, rzodkiewka czy bazylia.
Przed wysiewaniem nasion grunt należy jednak porządnie przygotować. Nie wspominam już nawet o nawożeniu i polepszaniu budowy gleby - chodzi o samą powierzchnię, do której siejemy nasionka. Z oczywistych powodów musi być ona bez grud, chwastów, kamieni itd. Andrew twierdzi, że wymyślił sposób, żeby osiągnąć najlepszą frakcję powierzchni gleby i nazywa to variable crumb. Ten jego 'zróżnicowany okruch' powstaje na powierzchni gleby przygotowywanej pod wysiew nasion za pomocą grabieni. Ale ale - to podobno nie jest takie proste - bo to grabienie powinno być akurat wystarczające - nie za bardzo, nie mało ... tam i z powrotem, do siebie i od siebie, raz i dwa ... i gotowe - oczywiście u każdego w ogrodzie będzie troszkę inaczej.
Oprócz tych okruchów ;-) ważne też jest aby nie chodzić po tak przygotowanej powierzchni. Andrew najczęściej używa starych desek od rusztowań - rozkłada je po powierzchni i tylko po nich chodzi. Jak posieje jeden rządek, to przekłada deskę dalej. Rowek wykonuje na głębokość zaledwie 1,5 cm za pomocą małej łopatki, następnie jak najrzadziej sieje nasiona i przysypuje je delikatnie glebą. Przed wysiewem zawsze podlewa każdy rowek - woda nie tylko zapewnia wilgoć nasionom, ale także wyrównuje dno rowków.
Nadszedł czas zabrać się za budowę przeróżnych podpórek ogrodowych w warzywniku - zaczynając od najprostszych na świecie podpór dla bobu (do ogrodu posadziliśmy już 2-gą porcję bobu - w ten sposób będziemy mogli zbierać plony przez całe lato) ...
| Bób z wysiewów 2 - 3 tyg temu ... |
| ... i bób z wysiewów marcowych. |
oraz groszku - wykonanych z gałązek, które akurat były pod ręką ...
| Groszek śnieżny i cukrowy właśnie kiełkują, były siane prosto do gruntu. |
... a kończąc na leszczynowym tunelu, po którym będą piąć się pachnące groszki, tykwy i małe dyńki. Będzie stanowił również ciekawą strukturę w lewej części warzywnika - zanim otaczający go żywopłot z grabu i buku się zagęści, a ogród będzie podzielony na 4 wzniesione rabaty ... dzięki super długiej zimie w tym roku tego planu już nie wykonamy gdyż stracilibyśmy pewnie cały sezon.
Leszczynowy tunel nad ścieżką podsadzony będzie (a właściwie już jest) kwiatami. Dla rabat na kwiat cięty zarezerwowałam w tym roku barwy pastelowe, a tu trochę zaszaleję i pozwolę sobie na palony oranż i krwisty karmin cynii wymieszany z różem, błękitem oraz bielą ... zobaczycie, nie będzie tak źle. Trzeba eksperymentować ... ale żeby to całe towarzystwo dobrze rosło, to miejsca na rabatki przekopaliśmy z porządną ilością przekompostowanego obornika i 'posypką' z mączki rogowej (równie dobrze może byc granulowany obornik).
Taki tunel to dla mnie ogromna frajda i marzenie - strasznie jestem ciekawa jak zda w tym roku egzamin i czy faktycznie zdołam go porządnie ukwiecić. Będę oczywiście zdawać relacje.
A przygotowując glebę w warzywniku okazało się, że tu i ówdzie w glebie pozostały warzywka z zeszłego roku. Przecież wiele z nich to najnormalniejsze byliny, które akurat nam smakują. Bardzo chętnie pozostawiliśmy te warzywa na kolejny sezon - nie będziemy ich jeść, ale pozwolimy im kwitnąć. Pasternak (na zdjęciu poniżej), por czy pietruszka będą miały piękne kwiaty zapewniające pożywienie pożytecznym insektom, a pod koniec lata ja mogę zebrać z nich nasiona.
***********
Dziękuję wszystkim serdecznie z miłe słowa po emisji programu Maja w Ogrodzie. Komentarze były naprawdę budujące i dzięki nim wiem, że jednak wiele ludzi naprawdę interesuje się ekologią i normalnymi przyziemnymi sprawami takimi jak uprawa własnego jedzenia ;-) i wcale nie musi to być ani nudne, ani brzydkie. Od lat we Francji i Anglii warzywniki zakłada się w najbardziej reprezentacyjnych miejscach, a nie gdzieś tam w tyle ogrodu ozdobnego. Właściciele sami się nimi zajmują i są z tego dumni. Czasy, gdy warzywnik kojarzył się z brudnymi robolami już są baaaardzo dawno za nami - teraz w warzywniku pracuje się samemu w kolorowym fartuszku, z różowym sekatorem i wielkim uśmiechem na buzi - nikt nie mówi, że nie można mieć kogoś do pomocy, ale samemu rączki również ubrudzić trzeba - a uczucie radości po wykonanej pracy jest trudne do opisania. ... no i nie zapominajmy, że ten warzywnik może być nawet skrzynką z sałatami na balkonie!
Wracając do warzywnika na Warmii, to napisałam o nim jeszcze trochę i dodałam zdjęcia sprzed budowy w artykule Na Ogrodowej. Program jest TUTAJ.
A wszystkich miłośników medycyny naturalnej zapraszam w imieniu Joli do zrobienia leczniczego syropu z młodych pędów sosny, który wspomaga kaszel i przeziębienia TUTAJ. Pamiętajcie, że taki syrop można wykonać tylko w maju ;-)


