Pierwsze plony w większości warzywników to chyba właśnie rzodkiewki, a potem kroczek po kroczku skradają się inne chrupiące warzywka na które aż ślinka leci. Czy ja mam obsesję? Po prostu na samą myśl o własnych plonach z ogrodu przechodzą mnie ciarki ... pewnie za miesiąc już tak nie będzie, ale teraz jestem pozimowo wygłodniała tak, że chyba zjadłabym sałatę razem ze ślimakiem ;-)
Tak więc każdego dnia przynosimy pierwsze zielsko z warzywnika i bardzo to przeżywamy. Rzodkieweczki natychmiast odcinamy od liściastych ogonów i wkładamy do miseczki z wodą - a potem rzucamy się na nie jak wygłodniałe bestje ... no mój angielski mąż ma większe panowanie nad sobą niż ja - dziewczyna o goracej wschodniej krwi, a więc stoi z boku i lekką irytacją ogląda moją ucztę. Co! Sam mówił, że rzodkiewek to mamy tyle, że trzeba jeść codziennie - no to je jem nie? ;-)
Poza tymi rzodkiewkami uczepiłam się równiez rabarbaru. Niestety nasz młody, niedawno posadzony rabarbar ma ze 3 łozygi na krzyż - ale za rok będzie już co podjadać. Oczywiście mamy zamiar go tradycyjnie pędzić wiosną za pomocą glinianych kloszy na rabarbar (na fotkach poniżej) ... nie zawsze byłam fanką rabarbaru, chociaż mój dziadek oczywiście miał wielkie rabarbaruchy rosnące przy kompostowniku, ale jakoś mieszkając w Polsce warzywo to ominęło mnie. W Anglii jednak rabarbar jest skarbem narodowym i od początku byłam faszerowana wszelkimi potrawami typu rhubarb crumble, ruhbarb and custard tart, rhubarb and apple pie, rhubarb compote, rhubarb chutney ... generalnie teraz też jestem uzależniona.
W każdym zakładanym przez nas warzywniku jest rabarbar. Ostatnio rozmawaiłyśmy długo z właścicielką ogrodu z Warmii (który jest w programie Maja w Ogrodzie odc. 434) o tam jak go zatrzymać w jak najświeższym stanie na jesień i zimę. Oczywiście można zrobić z niego pyszne kompoty i przetwory, ale można go również mrozić na różne sposoby. Oto one:
- Mrożenie tzw. suche: rabarbar myjemy, wycieramy i kroimy na 2,5cm kawałki. Wrzucamy do garnka z wrząca woda na 1-2 minuty i natychmiast wyciągamy, odcedzamy, suszymy - a następnie wkładamy do pojemniczków lub torebek i mrozimy. Potem rabarbar nadaje się do użycia przy robieniu ciast, napoi i deserów.
- Mrożenie w konsystencji gęstego syropu: rabarbar przygotowujemy tak jak wyżej i wkładamy do pojemników typu tupperware, a następnie zalewamy schłodzonym słodkim suropem - syropu dolewamy tak na 2,5cm pod brzeg naczynia i mrozimy. Potem rabarbar nadaje się do użycia przy robieniu ciast, musów i deserów typu crumble.
- Mrożenie w konsystencji puree: pokrojony jak wyżej rabarbar gotujemy na średnim ogniu z dodatkiem cukru często mieszając, a następnie nakładamy do pojemniczków lub torebek i po wystygnięciu mrozimy. Zamrożony w ten sposób rabarbar nadaje się do użycia przy robieniu sosów owocowych oraz musów.
Jeśli macie jednak ochotę posmażyć trochę dżemu lub wykonać aromatyczną konfiturę to baaaaardzo polecam przepisy z bloga MOJE TWORY PRZETWORY. Spośród wielu blogów kulinarnych tego odwiedzam szczególnie często i staram się publikować jak najwięcej przepisów Ewy na Na Ogrodowej - potrawy są przystępne, proste w wykonaniu i przepyszne. Poniżej jest fotka autorstwa Ewy przedstawiająca wykonaną przez nią konfiturę z rabarbaru i truskawek z kardamonem - też usmażyłam już tę konfirurę i ręczę za to, że jest to po prostu 'niebo w gębie'!
************
W warzywniku teraz zajmujemy się głównie podlewaniem, odchwaszczaniem (za pomoca cudownej przenajlepszej na świecie haczki szwajcarskiej o nazwie SWISS OSCILLATING HOE którą widać na poniższym zdjęciu) i obserwowaniem wzrostu roślin. Czerwiec jest dla nich jeszcze dosyć wczesnym okresem wegetacji - rośliny zapuszczają korzenie, rozpuszczają pędy i liście - teraz mogą dorwać je choroby i szkodniki. Trzeba je właściwie codziennie doglądać zwracając uwagę na kolor i kształt młodych pędów oraz liści. W naszym warzywniku zaobserwowaliśmy lekko żółty kolor najmłodszych listków - przyczyną prawdopodobnie był nagły spadek temperatury i mało słońca, ale brak chlorofilu może być także spowodowany niskim poziomem magnezu w glebie. Nasz ogród przecież powstał dosłownie na placu budowy - 'zbudowanie' dobrej i zasobnej gleby zajmie nam jeszcze wiele lat. Poza humusem, regularnie musimy dodawać do gleby wapno dolomitowe z zawartością magnezu.
Podobno ogólnie w Polsce są małe zasoby magnezu w glebie, a przecież bez niego rośliny nie są w stanie przyswoić innych ważnych składników pokarmowych z gleby. Jeśli Wasze rośliny nagle dostają chlorozy, to właśnie to może być przyczyną ich niszczenia - pani w sklepie oczywiście natychmiast wykrzyknęła ZARAZA!!!! i sięgnęła na chemiczną półkę, ale uwieżcie mi - chodzi o magnez ... albo po prostu mało słońca. U nas od 2 dni gorąco i słonecznie, a liście znowu zrobiły się zielone.
| Haczka o nazwie SWISS HOE to cud świata - ma ruchomą część odcinającą chwiasty i jest niesamowicie łatwa w użytku. Uwielbiamy ją ;-) |
Nasze ziemniaki były pędzone od lutego i w czasie sadzenia miały już spore wąsy (widoczne poniżej), a więc teraz są już prawie gotowe do jedzenia. Nie możemy się doczekać - chyba w weekend zrobimy uroczyste wykopanie pierwszych pyrek czy bulw - ciekawe jak w Waszych stronach mówią na ziemniaki? Andrew nauczył się mówić od Albercika 'ziemniaczki' - ale to słodkie, nie poprawiam go ... a w sklepie i restauracji kelnerkom się to też podoba ...
******
Moja rabata póki co się załubinowała. Przymykam oko, bo ładnie wygląda ... ale zaczynam wątpić, że w tym przypadku mieszanie bylin i jednorocznych zdaje egzamin. Wydaje mi się, że te rabaty są na coś takiego zbyt małe. Mam nadzieję, że posadzone wśród łubinów, czosnków ozdobnych, przywrotnika ostroklapowego oraz wilczomleczy kwiaty jednoroczne poradzą sobie i to właśnie one będą za miesiąc lub półtora górowały nad wszystkim. Codziennie doglądam rabaty i wyrywam chwasty 'na bieżąco' (a właściwie ' na idąco') - w ten sposób się człowiek nie napracuje ;-) Pomimo tego, że wiosną rabata dostała ściółkę z obornika, to jeszcze wczoraj podlałam całą rabatę naturalnym nawozem płynnym (z obornika).
Właściwie to wszystkie rośliny dostały odżywkę w formie naturalnego nawozu płynnego wykonanego przez Andrew z obornika. Jest prosty i tani w wykonaniu nawóz - TUTAJ możecie zobaczyć jak go robimy i jak używamy.
Jak widać na powyższym zdjęciu mikrosiatka, o której pisałam więcej w artykule o ochronie roślin kapustnych (czy kapustowatych) TUTAJ, została już zdjęta z kapust, brukselek i jarmużu ponieważ jest bardziej potrzebna na nowo posianych zagonach z kapustami orientalnymi typu Pak Choi - ich zmorą są pchiełki. Na kapuchy nałożymy teraz inną, lżejszą siatkę chroniącą warzywa przed bielinkiem. Zobaczymy czy będzie skuteczna.
| Naturalny nawóz płynny gotowy do użytku w ogrodzie. |
| Andrew podlewa nawozem z obornika młode warzywa. |
| Młode liście jarmużu Niro de Toscana. |
| Zapchany warzywnik - uprawy właściwe z przedplonami typu szpinak, sałata, koperek. |
| Groszek wspomagany gałązkami z brzózki. |
********
Bratki przed domem jeszcze kwitną. Szkoda się ich pozbywać - zapach cudowny. Prawda jest taka, że za kilka tygodni zaczynamy prace nad tarasem, balkonem i wiejściem do domu (wszystko jest połączone) i donice i tak będą musiały być usunięte - wtedy już z czystym sumieniem pozbędę się tych cudnych kwiatków. Pozdrawiam wszystkich i ślę wesołe buźki bratków, Kx

