Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chelsea Flower Show. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chelsea Flower Show. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 13 czerwca 2013

Super e-przewodnik po CHELSEA FLOWER SHOW 2013 już jest ! ... i takie tam różne wiejskie sprawki.




Kochani! Nasz wypieszczony, wychuchany i wyniańczony e-magazyn CHELSEA FLOWER SHOW 2013 już jest! Jeśli chcecie totalnie zanurzyć się w atmosferze pięknych, bujnych ogrodów i pachnących roślin to zapraszam Was TUTAJ. W przewodniku po wystawie znajdziecie dokładne opisy wystawianych ogrodów i  zobaczycie co się działo w Wielkim Pawilonie, są w nim także praktyczne porady i mapka wystawy. Enjoy!






Nie wiem jak Wy, ale my od samego rana zajmujemy się super ważnymi sprawami. Najpierw przewoziliśmy od leśniczego piękny obornik koński, który odkryliśmy u niego jakiś czas temu. A potem ... no sami zobaczcie sobie poniżej ...


O jejku jejku ... żebym ja tylko czegoś nie przegapiła przypadkiem ...  jakiejś karkóweczki na przykład  ...



Polecam wszystkim obornik koński. Gospodarze wiejscy często wykorzystują obornik zwierząt hodowlanych na polach (przynajmniej u nas na Kaszubach), ale koniarze nie zawsze mają co z nim zrobić. Leśniczego córka prowadzi zajęcia jazdy konnej dla dzieci i masz ci babo placek - obornik koński zalega od lat. Zalega! A to znaczy, że niektóre częsci pryzmy już nawet zamieniły się we wspaniały kruchy materiał. Andrew się dosłownie obślinił ... najpier planowaliśmy zwozić to wszystko do siebie naszą przyczepą, ale dziś wybiorę się trzepotać rzęsami do sąsiada z traktorem i o wieeeeele większą przyczepą. 



oj witamy serdecznie w naszym ogrodzie  ...  przyprowadź koleżanki  ...



Taki obornik pomieszany ze słomą i nawet odrobiną trocin to super ściółka. Na pierwszy rzut załapał się nasz nowy żywopłot z głogu, a potem 'pod widły' pójdzie większość ogrodu. Ściółkowanie jest WAŻENE!!! Ale o tym może kiedy indziej, bo trochę się o tym gówienku rozpisałam ;-)




Rano w drodze do przedszkola chłopaki znalazły na polnej drodze sztuczną szczękę ... tak, takich rzeczy się chyba często nie znajduje, ale na wsi wszystko jest możliwe. Chłopaki to chłopaki, więc strasznie ich to rozbawiło. Jakoś te ząbki nie przypominały nam żadnego z tutejszych gospodarzy - może zbyt mało im się przyglądamy. W końcu jednak udało nam się napisać i wywiesić ważne ogłoszenie ZNALEZIONO SZTUCZNĄ SZCZĘKĘ - na słupku na rozdrożu dwóch polnych dróg ... ależ romantyczne to moje życie na wsi, uwielbiam je!




Ogólnie nastała pora błogiego, leniwego lata. Nawet znalazły się jakieś pszczółki, które są nam potrzebne do zapylanie bardziej skomplikowanych kwiatków fasoli i grochu ... tak więc jest nadzieja, że jakiś groszek cukrowy będzie. Kolory na rabacie spokojne, stonowane w kilku tylko odcieniach różu, fioletu i zieleni ... póki co królują byliny i cebulowe, ale już pchają się do góry rośliny jednoroczne, które przejmą kontrolę nad rabatą w połowie lata ... i tak już zostanie do pierwszych przymrozków.



Nasz tunel został wreszcie osznurkowany ;-) bez tego wybujałe już groszki pachnące miałyby problem z przyczepieniem się do drewnianej konstrukcji. Ich wąsiki potrzebują czegoś troszkę cieńszego niż te grubaśne gałęzie. Teraz nic, tylko odchwaszczać i 'wyciągać oczami' te wszystkie roślinki, które posadziłam z dwóch stron wzdłuż ścianek tunelu.





*******



W warzywniku jak widać królują sałaty. Wczoraj podczas lunchu Andrew nagle zaczął się zastanawiać, czy od nadmiaru sałaty może być człowiekowi niedobrze? Hmmm ... wiem tylko tyle, że na 1000% zaszkodziłoby to naszej myszce Karolkowi, ale nam chyba nie? Nie podtrzymałam tematu tylko wcinałam i bacznie obserowałam czy aby z talerza nie ucieka mi gdzieś bokiem jaki ślimak - takie rzeczy się u nas niestety zdarzają ... fuj! Wcinamy też na potęgę zielone szparagi (białe dla mnie mogłyby nie istnieć) i często je grillujemy z innymi pysznościami - piszę o tym więcej TUTAJ.



W ogródku ziołowym posadziłam roślinki młodej purpurowej łobody ogrodowej - Artipex hortensis, które wyrosły mi z nasion kupionych w zeszłym roku u Sarah Raven. Szybko rośnie i świetnie komponuje się z innymi roślinami ... mam nadzieję, że ta jednoroczna roślina teraz już sama będzie się rozsiewać - tam gdzie wyrośnie w warzywniku czy herbarium, to niech sobie będzie. Zawsze tak wałęsała się z roku na rok po różnych częściach ogrodów, które uparwiałam - niech i na Kaszubach się teraz trochę powałęsa. Teoretycznie jest to zioło i nawet warzywo, ale oczywiście ja wykorzystuję łobodę do układania bukietów.


Artiplex hortensis

W niedzielę rano wyfruwam na kolejną wycieczką. To już ostatnia, druga wycieczka - po powrocie będę mogła trochę odsapnąć ;-) obiecuję, że napiszę gdzie byliśmy i co widzieliśmy. Pozdrawiam i życzę udanego weekendu! K



... a może była jakaś karkóweczka dla mnie jednak????  ...  cooooo??? ...

piątek, 22 lutego 2013

Przyszły nasionka ... i trochę o tym, jak wygląda świat wokół CHELSEA FLOWER SHOW ...




Hej kochani - dzisiaj rano przyszły nasiona! Ale frajda ... teraz muszę je posegregować i przypasować co do kogo. Spodziewajcie się emaili z instrukacjami i szykujcie na wiosenne wysiewy. Jak pisałam w artykule o rozsadzie kwiatów jednorocznych - nie polecam zbyt wczesnego siania. Myślę, że dla większości kwiatów będzie to koniec marca/początek kwietnia, a siewy do gruntu oczywiście troszkę później. Na pakiecikach są świetne instrukcje - trzymajcie się ich. Oto kilka słówek do angielskiego słowniczka ogrodniczego, żeby instrukcje na nasionach były jasne:


  • hardy annual - jednoroczne, które wytrzymają troche mrozu, więc można je siać do gruntu przed 15 maja;
  • half-hardy annual - jednoroczne całkowicie nieodporne na zimno, zazwyczaj kiełkują w większych temp - nawet 25oC;
  • perennial - bylina;
  • sow outside - wysiew na zewnątrz;
  • sow undercover/ sow inside/sow under glass - wysiew pod przykryciem/wewnątrz;
  • plant out - wysadzać;
  • spacing / final thinning distance - odstęp sadzenia, odstęp po przerwaniu;
  • harvest/harvesting - zbiór;
  • seeds - nasiona;
  • germination - kiełkowanie;

W pierwszej kolejności siejcie kleome (i te z nasion z UK, i z naszej wymiany), a reszta może poczekać.





******

Tym razem znowu wiosenny wpis - ale na szybko, ponieważ za chwilkę jadę na Gardenię, a potem na kurs wikliny. Nie będzie mnie baaaardzo długo - aż tydzień. Moje chłopaki będą musieli walczyć z puchem alone.

W maju gwoździem mojego programu będzie wycieczka do angielskich ogrodów i Chelsea Flower Show 2013. Wystawa jest prawdziwym maratonem i wielce absorbującym przeżyciem - wszyscy o tym wiedzą. Mało kto jednak podczas Chelsea wypuszacza na się na ulice otaczające Royal Hospital - a szkoda, bo ten zakątek Londynu jest prawdziwie uroczym miejscem. Baaaardzo go lubię. W zeszłym roku zrobiłam trochę zdjęć i teraz chciałabym podzielić się tym, jak to jest wokół Chelsea Flower Show podczas wystawy.

PIMLICO, City of Westminster, Londyn



DAYLESFORD FARMSHOP & CAFE na Pimlico

Sercem Pimlico jest niewielki skwerek, który otoczony jest pięknymi sklepami i restauracjami. Można się tu napatrzyć na kwiaty, meble, antyki i oczywiście przeróżne pyszności. Przechodzi się tędy idąc ze stacji Victoria na wystwę, to zaledwie 10 - 15 minut drogi. Warto wstąpić na lunch do eko baru o nazwie  DAYLESFORD FARMSHOP & CAFE



Ta kwiaciarnia zawsze mnie fascynuje i każdego roku dokładnie oglądam wystwę, która jest "zmontowana" w przepiękny sposób. Ojej - jak bardzo chce się kupić te wszystkie kwiaty ... a zaraz obok jest mój ulubiony sklep MARSTON & LANGINGER.


Oczywiście podczas Chelsea Flower Show tradycją jest objadanie się truskawkami. Oto zakupione w Daylesford Farmshop Cafe truskawki ze słodką śmietanką i cukrem ... mniam!


Ale fajnie ....

I tyle, jak wrócę to zabieram się za wysyłanie nasion. Buźka dla wszystkich klubowiczów i nie tylko, K