środa, 29 października 2014

Jak się robi kompost?



Te jesienne poranki zwalają z nóg. O 7-mej rano zamiast biegać pomiędzy śniadaniem a wyciąganiem Alberta z łóżka ... biegam z aparatem, lub wystaję z nim do pasa za okno czy balkon. Nie chcę przegapić ani jednego promienia białego  październikowego słońca, które przecina zamgloną poranną atmosferę wiszącą ciężko nad ogrodem ... ani jednego opadającego złotego listka, ani jednego oszronionego pędu ...





Wygląda na to, że pod koniec października ogrodnicy dostają w prezencie jeszcze kilka pięknych dni. Oczywiście, każdy szanujący się ogrodnik leci na zagony ... i słusznie - też tam będę. Właśnie dla tego nie ma mnie przy komputerze, jesienny ogród jest bardzo wymagający ;-) ale jestem sprytna i przygotowałam dla Was coś już kilka dobrych tygodni temu. 

Tak ... krótkie spodenki i piękne słońce - to były ostatnie dni lata. Ale temat jest całkiem aktualny ;-)




W związku z tym, że teraz akurat w ogrodach ozdobnych i użytkowych oczyszczamy rabaty z roślin jednorocznych oraz obumarłych liści i pędów bylin - temat kompostownika jest na topie. I chociaż wiem, że pisałam o kompostowaniu już tysiące razy, to wiem również, że wiele osób jeszcze poczytałoby o tym chętnie. Podczas warsztatów zadawano nam dużo pytań na temat budowania pryzmy. Pamiętajcie, że najważniejsze jest aby nic zbytnio nie komplikować i myśleć logicznie ;-) 

Zrobiłam kilka zdjęć i poniżej piszę krok-po-kroku co i jak. Miłego czytania ;-) 


Andrew robi kompost tak:

1. Robimy zawsze tak zwany 'ciepły' kompost, który nadaje się do użytku w ogrodzie po pół czy jednym sezonie góra. Przez jakiś czas ukłądamy obok kompostownika wszystkie jego składniki* i dopiero jak już zbierze się ich sporo - ukłądamy pryzmę, do której już nie dorzucamy.


* składniki naszego kompostu to zazwyczaj:



- organiczne odpadki z kuchni poza mięsem i chlebem
- zielone odpadki z ogrodu (nie róże i ciemierniki, bo często są porażone chorobą grzybwą)
- obornik
- skoszona trawa
- kawałki papieru, tektura
- dodatki typu pokrzywa lub żywokost
- woda!!!




2. Kompostownik stoi wprost na glebie. Na dno pryzmy Andrew rzuca twardsze, suche lub niesuche pędy bylin dla drenażu (nie gałęzie drzew czy krzewów, bo one nadają się tylko do rąbaka czy na ognisko).

3. I zaczyna robić lasagne kompostową ;-) na tę warstwę daje warstwę odpadów z kuchni i ogrodu ...




... potem ścinki trawy i znowu odpaki organiczne z kuchni i ogrodu. Generalnie wszystko układa się warstwami. 




przy okazji jeszcze coś znalazło się w kuchni ...




Co jakiś czas pomiędzy warstwami dorzucamy obornika ...



UWAGA UWAGA UWAGA po każdej warstwie podlewamy!!! W pryźmie musi być wilgoć - inaczej nie ma szans na kompostowanie. Do pryzmy musi też być dostęp wilgoci z atmosfery, więc nie zakrywamy jej nigdy plastikiem!!!




Woda i powietrze to podstawa!




Często dodajemy do pryzmy 'polepszacze' typu liście i pędy pokrzywy lub żywokostu (więcej o żywokoście poniżej) czy obornik. Wszystko to potem jest super wartościowym tonikiem dla gleby i roślin.




O i jeszcze pozostałości po starej pryźmie - tam na samym dole były twarde, suche pędy 'drenażowe' które rozkładają się dłużej, a więc trafiają do środka nowej pryzmy po zebraniu kompostu ze 'starej' pryzmy (w której stoi Andrew):




Po ułożeniu i podlaniu pryzmy należy ją przykryć. Andrew tym razem użył wełnianego koca, który kupił w lumpeksie - ale świetnie do tego celu nadają się kawałki starej wykładziny lub kartony. Chodzi o to, że kompost musi być przykrytu aby się nagrzać (aby 'pracować'), musi mieć też dostęp powietrza i wilgoci - takie naturalne materiały sa najlepsze. Nigdy plastik. Pod plastikiem na zdjęciu widać obok leżą już pryzmy z gotowym kompostem i przekompostowanym obornikiem - chronimy je przed wpłukiwaniem przez deszcz.




************




A tutaj Andrew pokazuje, że chociaż po ułożeniu pryzma może być dosyć duża ... to po kilku tygodniach zrobi się jej bardzo mało ;-) a czemu? bo ... gdy mikroorganizmy zabiorą się do pracy i materiał zacznie się rozkładać, to jakiekolwiek przestrzenie wypełnione powietrzem pomiędzy odpadkami z ogrodu i kuchni znikną - wszystko się zbije w jedną masę, zapadnie, zawali ;-) Tlen jest przecież potrzebny mikroorganizmom do rozkładania tego wszystkiego. 




***********




A to jest właśnie nasze poletko żywokostu posadzone w czerwcu tego roku. Odmiana 'Bocking 14'  - zakupiona od Garden Organic TUTAJ. Z maleńkich sadzonek wyrosły takie wielkoludy - i właśnie o to w tej odmianie chodzi ( w porównaniu do żywokostu rosnącego na dziko) duży i szybki przyrost, ogromna zawartość potasu w stosunku do azotu i fosforu. Zobaczcie jakie wieeeelkie liście ...





Żywokost jest rośliną szybko rozrastającą się, więc warto poświęcić mu osobną rabatę. Nasza rabata żywokostowa znajduje się obok kompostowników (dla wygody) i jest wyściółkowana grubą warstwą ścinków trawy, dzięki czemu ani razu nie musieliśmy jej podlewać - chwasty też nie rosną ;-)  





Żywokost (tak jak i pokrzywa czy obornik) świetnie nadaje się do robienia gnojówki. Zbieramy liście  i wkładamy je do worka, który zawieszamy w dużej beczce z wodą (u nas z deszczówką).Otrzymany w ten sposób super śmierdzący lecz cenny płyn to nawóz o dużej zawartości potasu - jest używany w ogrodzie do podlewania (głównie szklarni) w momencie, gdy rośliny wytwarzają kwiatostany i owoce (np.pomidory) - podlewanie ich w tym stadium rozwoju pokrzywą czyli nawozem o dużej zawartości azotu nie jest już potrzebne (teraz nie dbamy już tak bardzo o części zielone rośliny). Tak wygląda nasza beczka. Do połowy czerwca 'topimy' w niej pędy pokrzywy, potem tylko żywokost i obornik, który tworzy coś w stylu 'gnojówki uniwersalnej'. 




I pamiętajcie - na pryzmę kompostową powinno się przeznaczyć najlepszy kawałek ogrodu ;-) ładnie nasłoneczniony i zaciszny. Powodzenia!

59 komentarzy:

  1. Szczęściarze z Was, że jeszcze się jesienne słoneczko pokazało. Kraków od kilku dni zniknął we mgle. Ciemno, zimno. A o zdjęciach można tylko pomarzyć, bo prawie nic nie widać :D Marzy mi się jakaś mini-pryzma, ale sąsiedzi już lojalnie uprzedzili, że takich "ekscesów" nie będą akceptować.
    A przy okazji Kasiu mam do Ciebie pytanie. Czy gnojówkę z pokrzywy można przechowywać? Dostałam kiedyś kiedyś kilka szklanych butelek z ta cenną zawartością. Nie udało mi się wszystkiego zużyć i zastanawiam się czy mogę je przechować do przyszłego sezonu. Uściski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aguś przyznam, że bardzo zdenerwowałam się po tym komentarzu ... czy posiadanie kompostownika jest 'ekscesem'? Sąsiad powinien się wstydzić - przecież nie otwierasz nielegalnego domu publicznego tylko ratujesz planetę ... wręcz uważam, że w dzisiejszych czasach ekscesem jest nie robienie pryzmy - czy Twój sąsiad wie o globalnym ociepleniu? Czy wie na przykład o tym, że w San Paulo już prawie nie ma wody pitnej dla miasta ... wrrrrrrrrrrrrrrrrrrr ...

      A gnojówkę przechowuję w butelkach - w takim chłodnym i ciemnym miejscu. Myślę, że kilka miesięcy spokojnie można. Nie pozdrawiaj sąsiada, Ciebie jednak ściskam bardzo mocno, Kasia ;-)

      Usuń
  2. Kasiu, a jak została mi gnojówka z pokrzyw i skrzypu z lata, to zostawić to na zimę w beczce, czy wylać na pryzmę kompostową? Akurat mam świeżo ułożoną. Na kompost przeznaczyłam nienajlepszy kawałek ogrodu, bo za szopą, ale za to zaciszny i nasłoneczniony:). Ale nigdy nie przykrywałam niczym kompostu, może teraz spróbuję.
    Pozdrawiam serdecznie, uściski dla Andrew.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gabrieluś koniecznie przykrywaj zawsze kompost, inaczej się wychładza i o wiele wolniej wszystko się kompostuje. A ta gnojówka z pokrzyw i skrzypu to albo na kompost, albo lepiej zachowaj do podlewania roślin doniczkowych w Twojej oranżerii? Rośliny w domu i oranżerii zimą trzeba dokarmiać, bo zazwyczaj pochodzą i tak z krajów, gdzie teraz zaczyna się wosna i lato. Ja pozostałości gnojówki wlewam do butelek i całą zimę podlewam nimi domowe pelargonie, hippeastrum i co tam jeszcze akutar stoi na parapecie.
      Buziaczki ślę i przepraszam, że tak kiepsko się ozdywam, może zimą będzie trochę wolnego czasu ;-) uściski dla Was!

      Usuń
    2. Dzięki, zastosuję się, tzn. większość wyleję na pryzmę kompostową i przykryję ją starym kocem (leży coś takiego w garażu), a trochę odleję do butelek. Swoją drogą przez całe lato podlewałam tą gnojówką moje oleandry, cytrusy, figowce, rozmaryn i bugenwillę. No ale to było na zewnątrz. A jak to będzie ze smrodkiem gnojówki w moim ogrodzie domowym?:). Pewnie trzeba będzie zamknąć drzwi co najmniej na jeden dzień i wietrzyć:).

      Usuń
    3. Haha - to daj znać jak Ci poszło i czy faktycznie nie śmierdziało zbytnio ;-)

      Usuń
  3. Jaki świetny żywokost! Mój jest przyniesiony z łąki i taki zwykły, a ten mógłby konkurować z kwiatami na rabacie. Najważniejsze jednak, że ten zwykły żywokost działa i nie śmierdzi wcale tak strasznie. Gnojówka z pokrzyw to dopiero ma moc rażenia zapachem ;-)
    Ładny macie kompostownik. Chciałabym zbudować w końcu porządne miejsce do kompostowania, bo u mnie póki co to po prostu pryzma ułożona na ziemi. O takim wielkim nawet nie marzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka pryzma też bardzo dobra ;-) naprawdę najważniejsze jest że robisz kompost. A gnojówka faktycznie to nie Chanell no5 hehe - szczególnie jak beczka stoi w słoneczku ;-) ale taki to drogocenny płyn, że warto. Tylko trzeba uważać, coby to na siebie nie wylać ... co niektórym się zdażało ;-)

      Usuń
    2. Mnie też się zdarzało, że stopy i klapeczki nawoziłam gnojówką z równą pieczołowitością, co grządki z warzywami ;-) Tak to bywa, kiedy człowiek biega z konewką po ogrodzie.
      Pryzma jest w porządku i od lat tak kompostujemy, ale moja natura domaga się ujarzmienia kompostu w ryzach z desek.

      Usuń
    3. No, ja rozumiem ;-) i mam nadzieję, że się uda. Też lubię w warzywniku żeby było 'w ryzach'. Tak jest jakoś łatwiej żyć i organizować przestrzeń ... kiedyś wylałam na siebie całe koryto gnojówki z pokrzywy i śmierdziałam chyba przez tydzień hahaha ;-)

      Usuń
  4. Kolejne świetne pomysły do realizacji. Nigdy nie przykrywałam kompostu, teraz idę do ogrodu by to zrobić. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Co poniektórzy maja dziwne marzenia, mnie na przykład marzy się taki kompostownik :) Muszę zaczarować mojego męża i w końcu spełnić to marzenie...
    Dobrze, że przeczytałam jaki to z tego żywokostu skarb, już nie będę go karczowała tylko wykorzystam.
    Ja mam Kasiu pytanko odnośnie karczochów, bo nie wiem co mam z nimi zrobić. Czy już teraz powinnam je ściąć i przykryć obornikiem? Chciała bym, żeby przetrwały mi zimę, a Ty masz w tym doświadczenie :)
    P.S. Bardzo gustowny kolorystycznie ten kocyk ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam dla odmiany marzenie o kupie kupy, czyli jakiejś przyczepce pełnej obornika :-) I chyba jestem na dobrej drodze do zrealizowania tego marzenia. Przy okazji już połowa znajomych wie, że szukam dobrego obornika od zaufanego rolnika ;-)

      Usuń
    2. haha - szkoda mi go trochę było szczerze mówiąc, bo jest 100% lamb wood ze Szkocji - cóż za rozrzutność! ;-) ale mój mąż to chyba jakiś potajemny lord!

      Nasze karczochy mają liście - ścinamy tylko pędy z kwiatami, żeby 'siła' poszła w liście i korzeń. Zostawiamy te liście, bo będą dodatkowym zabezpieczeniem korony. Dodatkowo na dniach pewno obłożymy je słomą. Tak robiliśmy w zeszłym roku i było ok. Powodzenia! ;-)

      Usuń
    3. Ja o oborniku marzę zawsze! Wiem jak wspaniale wyglądaja ogrody nim zasilane - nie ma lepszego nawozu, ani ulepszacza dla gleby. Podzielam obsesję hahahaha

      Usuń
    4. Ja właśnie dostałam przyczepkę obornika od znajomego :))) Swoją drogą to fajnie tak swojsko pogadać o oborniku ;)

      Dobrze, że zapytałam o te karczochy, bo o mały włos byłam ścięła im te nowo wypuszczone liście, a tak informacyjnie jestem do przodu.
      Dzięki serdeczne!

      Usuń
    5. W gronie eko ogrodników nawozy naturalne to ważny temat rozmów, więc można sobie swojsko pogadać i pomarzyć o oborniku, kompoście czy chwastach przerabianych na gnojówki. Esteci wychowywani na marchewkach z marketu nie zrozumieliby wagi i istoty naszych problemów ;-)

      Usuń
    6. Tak jest, obornik to częsty temat naszych rozmów. Zawsze szokuje mnie to, jak błędna jest ogólna wiedza ludzi na jego temat. Słyszałam już tyle bzdur, że chyba kiedyś zamknę je w 'Złotych Obornikowych Myślach' hehe szkoda gadać ...

      Usuń
  6. Całe życie człowiek się uczy. Wydawało mi się,że kompost powinien być w cieniu a tu nowość,że jednak w słońcu. I tak miałam robić nowe miejsce bliżej nowego warzywnika więc naprawię błąd. Nie wyobrażam sobie jak można mieszkać na wsi i nie robić kompostu. Niestety widzę,że większość sąsiadów zapełnia zielone worki komunalne. Widzę Kasiu ,że mamy podobne zajęcie z rana. też staram się uwiecznić ten kandyzowany świat. Napisałabyś kochana jak u Ciebie wygląda kwestia płotków i żywopłotków w warzywniku bo mimo ,że widziałam to mi się wszystko pomieszało. Gdzie żywopłot a gdzie płotek ? I czy jest to zależne od stron świata albo jakiś innych czynników ? I czy płotki są też wewnątrz warzywnika czy tylko na obrzeżach. Szykuję się do poważnych robót ale muszę mieć plan :-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana wszystko Ci naszkicuję w restauracji na obiadku - specjalnie dla Ciebie ;-) już niedługo ... a kompostownik jak jest w cieniu, to mu zimno i się dłużej kompostuje - to, że kompostownik stawia się w cieniu to jeden z wielu mitów, które jeden powtarza po drugim ... w magazynach, programach itd - nie słuchamy innych, tylko myślimy sami za siebie.
      Buziaków sto! K

      Usuń
    2. Kasiu, może kiedyś podzielisz się tym i z resztą Twoich wiernych "fanów"? Jestem na początku swojej ogrodowej przygody i wiele we mnie pasji, ale i trochę lęku czy dam radę. Marzę o ogródku warzywnym w stylu angielskim i wszędzie szukam podpowiedzi ;) Mam już też, po tym co przed chwilą przeczytałam, kilka nowych pomysłów na moje miejsce "kompostowe"...

      Usuń
    3. Zielonooka nie ma problemu - bardzo chętnie. Naszkicuję plan mojego ogrodu i opublikuję.
      Pozdrawiam ciepło ;-), K

      Usuń
  7. Świetny przepis :)
    Zazdrościmy chęci do porannego wstawania i robienia zdjęć. A jakim aparatem robione? Bardzo ładne kolory wychodzą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nikon D3000 na manualu. Przyznam, że kolory to tylko dzięki temu niesamowitemu jesiennemu słońcu. Nie posiadam photoshopa, czasami coś przycinam w picasie. Pozdrawiam serdecznie, K

      Usuń
  8. Kasiu, cudowny tutorial, przeczytamy jeszcze raz z moim B, który jest naszym specem od kompostowania. Pomyślę, nad żywokostem, tylko gdzie, gdzie ja go zmieszczę?? U nas poranki podobne: wioząc śpiące dziecko na ósmą na zajęcia, mam pokusę aby się jednak zatrzymać i porobić piękne zdjęcia oszronionych badylków!
    ściskamy,
    m.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magda ten żywokost musi mieć włąsny zakątek, bo inaczej pochłonie wszystko. Masz kawałek przy kompostowniku? To byłoby super miejsce.
      Ściskam mocno i życzę wielu pięknych poranków ;-)

      Usuń
    2. A nie masz jakiegoś nieużytku w pobliżu działki? U mnie żywokost rośnie na łąkach i bagnach parę minut spaceru od domu. Tam jest natura 2000, więc nie ma ryzyka, że ktoś mi zabetonuje te dzikie uprawy żywokostu czy czarnego bzu.
      Dla pewności parę młodych żywokostów moja mama wykopała stamtąd i posadziła na nieużytku przy naszej działce. W końcu czym bliżej, tym lepiej :-)

      Usuń
    3. Ależ zazdroszczę nieużytków wypełnionych tak cennymi roślinami. U nas ludność lubi mieć 'czysto' ;-(

      Usuń
  9. Temacik przedni. Powiem więcej. Jak znalazł! (przynajmniej dla nas)
    A ja tak się zastanawiam, czy by nie zrobić takiego "boksu" dla kompostowników, obsadzając je z trzech stron jakimś żywopłotem? (tak nam to już świetnie idzie ;) i się rozkręciliśmy żywopłotowo ;)
    Gdzieś tam czytałam, że dobrym towarzystwem dla kompostownika jest czarny bez. Co Ty Kasiu na to?
    Na żywokost narobiłaś mi "apetytu" i chyba obok pokrzywy plantacyjkę założę. Zobaczymy kto wygra wojnę o terytorium ;)
    Buziaki znad Wielkiego przesyłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mysza czarny bez to duży krzew, więc musi mieć sporo miejsca i jak będzie zbyt blisko kompostownika, to może go zacieniać. Ale ogólnie czarny bez powinien być w każdym ogrodzie - jest dobrym towarzystwem dla wszystkiego ;-) powinnaś na 100% posadzić gdzieś.

      Żywopłotem można jak najbardziej 'zamaskować' kompostownik - fajny pomysł ;-) tylko wtedy kompost nie powinien dotykać tego żywopłotu od środka, bo gałęzie w końcu zgniją - można zrobić 'boks' i obsadzić dookoła żywopłotem ;-) o!

      Żywokostem się z Wami chętnie podzielę na wiosnę, jak przeżyje zimę to z pewnością będziemy go dzielić - buziaki ślę!!

      Usuń
    2. Na żywokost się piszę i trzymać będę kciuki aby zima nie zrobiła Wam żadnych strat.
      A z tym żywopłotem to właśnie tak myślałam, żeby "ożywopłocić" typowe drewniane trzy komory, podobne do Waszych , które mi się marzą :))

      Usuń
  10. No i pewnie żywokost trzeba będzie kupić,
    pozdrawiam Kasiu
    j

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jadziu - tak jak dziewczyny piszą powyżej - trzeba gdzieś kawałek wykopać ;-)

      Usuń
  11. Zawsze się od Ciebie dowiem czegoś nowego, też nie przykrywałam kompostu. Ale słońca mu nie brakowało.
    Kasiu, a co z wymianą nasion w tym roku?
    Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Margaretko wymiana będzie, w tygodniu ogłoszę co i jak ;-) pozdrówki ślę K

      Usuń
  12. Dzięki za rady! Nie sądziłem że są poradniki jak robić kompost. Zawsze po prostu wrzucałem na kupę wszelkie odpady organiczne i jakoś to było :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety poradników to jest sporo i każdy powtarza po poprzednim te same bajki ;-) możesz nadal wrzucać jak leci wszystkie organiczne odpadki na kupę - też czasami tak robiliśmy, ale wtedy na kompost trzeba czekać dłużej i miesza się ten już zrobiony (gotowy do użytku w ogrodzie) z tym świeżym - tak jak powyżej po prostu jest lepiej ... ale i Twój sposób jest dobry ;-)
      Pozdrawiam, K

      Usuń
  13. Kasieńko, to najlepsza instrukcja budowy i obsługi kompostownika jaką czytałam! :)) Teraz wszystko stało sie jasne! Dziękuję. :))
    Pa

    OdpowiedzUsuń
  14. Ktoś wyżej napisał bardzo mądre słowa - człowiek uczy się całe życie. Również myślałem do tej pory, że jak kompost to w cieniu a tu zaskoczenie bo... w słońcu jest lepiej. Ogólnie podoba mi się ten blog, bo można znaleźć tutaj wiele ciekawych rzeczy. Będę wpadać tu częściej, pozdrowionka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Kamil. Nie wiem skąd się u nas w kraju wzięło z tym kompostownikiem w cieniu - też często czytam takie porady ... hmmm ... bo niby kopmostownik jest be i najlepiej żeby go w ogóle nie było ;-) to chyba o to chodzi. Pozdrawiam ciepło, K

      Usuń
  15. Nigdy nie robiłem kompostu - nie musiałem ani nie miałem też do tego żadnej okazji. Dzięki Twojemu wpisowi będę przynajmniej wiedzieć co i jak ;) poza tym świetny blog - gratuluję!

    OdpowiedzUsuń
  16. Wpadłam i chyba zostanę , kocham ogród więc znalazłam kolejną bratnią duszę ,o kompoście można pisać i pisać, ja w swoim ogrodzie mam owszem jest w zacisznym miejscu , ale nie słonecznym [ szybko wysusza się , a jak sama piszesz potrzebuje wilgoci ] więc znalazłam miejsce pośrednie , pozdrawiam ciepło Dusia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dusiu koniecznie przykrywaj, wtedy nie ma prawa się wysuszać ;-) pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  17. Dzień dobry, ciekawy i przejrzysty wykład. Czy można przykryć pryzmę agrowłókniną?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A w sumie czemu nie - tylko tak na kilka dobrych razy złożoną ;-) i najlepiej czarną, żeby przyciągać promienie słoneczne. Pozdrowienia ślę, K

      Usuń
    2. Dzięki! Też pozdrawiam. Lubię ten blog, można się tu dużo nauczyć.

      Usuń
  18. Bardzo fajny poradnik, mam nadzieję, że będę mógł go w przyszłości wykorzystać :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Żywokost mnie zaintrygował niezmiernie. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam,
      bardzo zainteresował mnie żywokost i gnojówka z niego. Bardzo interesujący temat. Sądzę, że stosując regularnie same gnojówki z pokrzywy i właśnie żywokostu można by zupełnie zrezygnować z nawozów mineralnych w ogrodzie. Lecz trapi mnie powszechna opinia o wysokiej ilości toksycznych alkaloidów zawartych w żywokoście :-( . Jak to się ma do podlewania gnojówką z niego, np. warzyw?
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    2. Witaj Moniko - czy jesteś pewna, że opinia o żywokoście jest faktycznie 'powszechna'? Czy wiesz, że tak naprawdę zupełnie niepotrzebnie się tym martwisz, gdyż żadne badania nie dowiodły jeszcze jego szkodliwości - a od tysięcy lat to właśnie żywokostu używa się do karmienia zwierząt, leczenia ludzi i dokarmiania gleby TYLKO z pozytywnymi skutkami. W przyrodzie podobnie, jak we Wszechświecie nic nie dzieje się przypadkowo - żywokost jest całkiem naturalną rośliną ... jednak nawozy mineralne (które, jak piszesz używasz) są od naturay baaaaardzo oddalone ;-) musisz sama wszystko analizować i ostrożnie pdchodzić do 'powszechnych opinii' - może rozpowszechnia ją firma produkujące nawozy mineralne??? Czasami najprostsze rozwiązania są najlepsze - szczególnie jeśli są 100% naturalne.

      Pozdrawiam ciepło, Kasia ;-)

      Usuń
    3. Dziękuję bardzo Kasiu za pozytywny odzew na moje wątpliwości dot. żywokostu. Zatem nie pozostaje mi nic innego jak popróbować jego działania u siebie :-) . I też zamierzam posadzić go gdzieś w kącie ogrodu, bo niestety nie rośnie w obfitości w najbliższej okolicy.
      Szkoda tylko, że mamy środek zimy, bo już chciałabym zadziałać w tym temacie... ;-) .
      Pozdrawiam.

      Usuń
  20. tez robie gnojowke z pokrzyw, ale nie tylko. Około
    50 % musi byc innych roslin, jakie akurat sa pod
    reka- skrzyp, rumianek, arcydziegiel, cos w podobie
    dzikiej pietruszki i inne mi nierozpoznane. Niech mi
    mowi kto chce, uwazam ze taki roznorodny
    material jest lepszy. Prawda ? Mysle ze to co rosnie na mokrej glebie, jest z reguły bogate m.in. w azot. W tym roku ulepiłem se 3-komorowe koryto betonowe
    na ten płyn. Zeby nie rozdrabniac sie z
    plastikowymi wiaderkami.

    OdpowiedzUsuń
  21. Właśnie się dowiedziałam, że ten uporczywy chwaścior nie do wyrwania, dzielnie walczący ze mną z miejsc tu i tam ze szczególnym upodobaniem do warzywnika to żywokost!
    Wyrzucasz na kompost skórki bananów czy cytryn? Przecież one są paskudnie zlewane chemią? Jak kiedyś wyrzuciłam to jeszcze po roku w kompoście były brązowe skóry - ale całe. Jaki jest Twój pogląd?

    OdpowiedzUsuń
  22. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń