poniedziałek, 17 listopada 2014

Zapowiedź - Klub Pożądanego Nasionka 2014 i rośliny CIEPŁOLUBNE jesienią.



Klub Pożądanego Nasionka 2014


Serdecznie zapraszam wszystkich nowych i starych ;-) czytelników do wzięcia udziału w kolejnej edycji Klubu Pożądanego Nasionka. Zabawa polega na wymienianiu się zebranymi lub posiadanymi przez Was nasionami z innymi czytelnikami. Sprawa dosyć prosta i baaardzo przyjemna - dla wielu z nas to duża frajda. Nasionka należy teraz przejrzeć, policzyć, posortować, popakować i podpisać. Daję nam wszystkim na to czas do niedzieli 23-go listopda. W niedzielę podam na blogu jak będziemy się wymieniać - ogólnie dla biorących udział w zabawie z zeszłych lat nie będzie nic nowego ;-) Tak więc proszę Was bardzo zrobić porządek w nasionach i przygotować się do niedzieli ;-)


Ja też do tego czasu postaram się przebrnąć przez wszystkie moje nasiona i przygotować dla coś Was. Uprzedzam, że w tym roku mam baaaaaardzo dużo nasion wieczornika damskiego 'Alba' (czyli białego) - o którego zaletach na pewno będę pisała jeszcze w niedzielę. Poza tym w ogrodzie cisza, spokój. Podobno zima ma zawitać na Kaszuby dopiero w styczniu ... może prawda, może nie. Póki co Andrew sadzi w lesie przeróżne cebulkowe do naturalizacji, a ja bardzo powolutku pozbywam się wszystkich roślin jednorocznych z rabat i donic, gdzie później sadzę tulipany, narcyzy i szfirki na wiosnę. Więcej uwagi poświęcam teraz kolekcji moich ciepłolubnych roślin w doniczkach ...
  



Uwielbiam wszelkie gatunki pelargonii - szczególnie te botaniczne, dziwne i trochę inne od tych czerwonych, babcinych pelargonii tradycyjnych (te oczywiście też mam ;-) Nie wszystkie udaje mi się uprawiać z powodzeniem, gdyż nie poświęcam im zbyt dużo czasu w sezonie. Kiedyś miałam ogromną kolekcję pelargonii zapoczątkowaną podczas praktyk w ogrodzie u Księcia Karola w Highgrove - to tam nauczono mnie miłości do tych prostych lecz urzekających roślin. 

Podstawowa kolekcja pelargonii, które jednak w klimacie północnej europy nawet latem czują się lepiej w przewiewnej szklarni niż w ogrodzie.

Moja ulubiona pelargonia, jedna z niewielu pochodzących jeszcze z czasów Highgrove to pelargonia kutnerowata Pelargonium tomentosum - świetnie znosi lekkie zacienienie i roślnie horyzontalnie.



Teraz, po wielu przeprowadzkach i budowach moja kolekcja jest marna, ale powiększa się z każdym rokiem. Na jesień te pelargonie 'specjalnej troski' warto potraktować szczególnie dobrze, gdyż przez nieuwagę łatwo można je stracić. 


Pelargonie rozmnażam sama, dostaję od znajomych lub kupuję sadzonki tu czy tam - jak tylko wpadnę na coś ciekawego - wszystko jedno czy w Lidlu czy na wystawie w Londynie.  


Przeniosłam je wszystkie do szklarni i oczyściłam z martwych liści oraz zaschłych pędów - drzwi w szklarni podczas dnia otwieram gdyż mogą łatwo zgnić. Dokarmiam je delikatnie płynnym nawozem dla roślin kwitnących lub gnojówką z żywokostu ... to właśnie teraz naturalnie chcą kwitnąć - większość tych biedaków pochodzi z południowej półkuli gdzie teraz zaczyna się lato. Zawsze robi mi się szkoda tych roślin 'na wygnaniu' i robię co mogę, aby je pocieszyć. Teraz potrzebują ciepła, wody i nawozu. 





Niestety do ciepłolubnych muszę u siebie na Kaszubach zaliczyć także rozmaryn - jedno z moich naukochańszych ziół ;-( kupuję każdego roku wiosną małe sadzonki na targach w Lubaniu i sadzę w wielu miejscach ogrodu żwirowego (ziołowego). Korzystam z ich pysznych listków przy zapiekaniu warzyw i jagnięciny, ale na zimę całkowicie wycinam je w pień i suszę lub robię bardzo pyszne oleje ziołowe (klik). Niestety rozmaryny nie kwitną ... bo nie zdążą. Na poniższym zdjęciu jest akurat rozmaryn płożący, który jednak od września przepięknie kwitnie (dostałam go od firmy Volmary). Jego błękitne kwiatki są naprawdę bardzo ozdobne. Ten rozmaryn pozostawię na przyszły rok, ale muszę zabrać go w cieplejsze miejsce niż ogród.

Rozmaryn płożący (Rosmarinus officinalis 'Lavender carpet')


Nie mogę też żyć bez werbeny cytrynowej (Aloysia citrodora), która podobnie do innych moich ulubieńców pochodzi z Ameryki Połudnowej. Rośnie i świetnie zimuje w cieplejszych krajach europejskich - niestety w Polsce trzeba ją chronić przed mrozami. Ale opłaca się - jeden listek tego super aromatycznego zioła zalany wrzątkiem i relaks natychmiastowy ;-)

Werbena cytrynowa (Aloysia citrodora) w donicy.


W tym roku do tego smutnego orszaku ciepłolubnych roślin skazanych na polską zimę ;-) dołączyły agapanty, bez których nie wyobrażam sobie ogrodu latem. Rosną oczywiście w donicach, które wystawiam na zewnątrz w maju. Podobnie z drzewkiem eukaliptusa (kocham zapach jego liści!!! ) latem świetnie czuje się w donicy przy łąweczce, zimą jednak zamykam go w cieple. W domu mam kiepskie warunki, gdyż moje 'wiejskie' okienka i grube ściany skutecznie blokuja światło. Ogrodu zimowego jeszcze nie posiadamy, a więc będziemy eksperymentować ze szklarnią. Opowiem Wam później czy udało nam się te wszystkie cuda przezimować i jakim kosztem ;-) Podobno w czwratek temperatura ma spaść do zera - a więc zabieram się do roboty ;-)


Liczne skrętniki (Streptocarpus) zapewne powędrują na kuchenny parapet, gdyż nie potrzebują zbyt dużo słońca. Te ze zdjęcia rozmnażam i przesadzam każdego roku - w ten sposób posiadam tę właśnie białą odmianę już od ponad 10 lat!







28 komentarzy:

  1. Kasia a kiedy rozmnażasz pelargonie teraz czy bliżej wiosny?
    Wiem, że czytałam tu już o tym, ale nie pamiętam gdzie Idę poszukać :)

    I miód na moje serce gdy przeczytałam, ze sadzisz cebulki teraz, bo ja właśnie to poczyniłam w sobotę i się strachałam, że za późno :)

    pozdrawiam serdecznie!
    Basia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu jeśli masz warunki, to sadzonki pobrane latem lub wczesną jesienia najlepiej się ukorzeniają (bo wtedy ich zegar biologiczny szykuje się do wiosny i lata). Ale spokojnie można robić sadzonki na wiosnę. Ja robię przez cały rok ;-)

      Z cebulkami nigdy się nie spieszę. Najważniejsze, aby dobrze je przechowywać w chłodnym miejscu - to wtedy spokojnie do końca listopada można sadzić, szczególnie że zimy teraz przychodzą późno. Cebule tulipanów nawet lepiej sadzić w listopadzie, bo wtedy jest już chłodniej i są narażone na mniej chorób w glebie. Pozdrawiam ciepło! K

      Usuń
  2. Kasiu a napiszesz kilka słów o tych cebulkach sadzonych w lesie? Interesuje mnie jakie i czy takie sadzenie do naturalizacji różni się czymś od normalnych nasadzeń na rabatach. Mam taki mały zagajniczek brzozowy na działce i też chciałabym go "podkolorować" wiosennymi dywanami z kwiatów.
    Pozdrawiam
    Agata B.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chcesz naturalizować cebulki to musisz wybrać gatuki i odmiany jak najbardziej naturalne - nie 'gwiazdy rabatowe'. Jedne z najpopularniejszych to narcyzki takie jak Minow czy Tete-a-Tete i inne malutkie, skromne. Potem oczywiście przebiśniegi, cybulice syberyjskie, szachownice i nawet tulipany botaniczne. Jeśli sadzisz krokusy, to tylko jednego koloru. No i musi tych cebulek być sporo - tak z 30 czy więcej.
      Ja też robię tak, że wszystkie narcyzy, które na wiosnę kwitną u mnie w donicach z tulipanami i bratkami potem wysadzam do lasu i w ten sposób też każdego roku tam ich przybywa.

      Ważne jest aby sadzić je w naturalnych plamach - podrzuć lekko do góry garść cebulek i tam gdzie spadną - tam je sadź. I tyle . Życze powodzenia! (możesz im dorzucić garstke obornika granulowanego jeśli tak jak u nas masz kiepską, piszczystą glebę w lasku ;-)

      Usuń
    2. Dzięki Kasiu:)

      Usuń
  3. Klub Pożądanego Nasionka - ta idea jest naprawdę świetna i godna propagowania. Niestety jeszcze w tym roku nie mogę do niej przystąpić, bo nie mam nic do zaoferowania. Sama wiesz, że w moim "ogrodzie" nie mam jeszcze z czego zbierać nasion :/
    Wierzę jednak, że za rok i ja będę mogła przystąpić do tej akcji dzielenia się nasionkami (mam nadzieję, że sztuka pozyskiwania nasion okaże się dla mnie, adeptki ogrodnictwa, nie za bardzo skomplikowaną ;)
    Póki co jesteśmy z Jarkiem po akcji sadzenia żywopłotu. Melduję zasadzenie 750 sadzonek głogu i grabu :)
    Zerknij Kochana, choć wirtualnie, swoim fachowym okiem na naszą pracę.
    http://penelopia.blogspot.ie/2014/11/zywopoty-zawrociy-mi-w-gowie.html
    Temat pelargonii póki co jest dla mnie kosmicznie obcy. Ale może z czasem...? ;)
    Pozdrawiam Was serdecznie zza miedzy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już lecę do Ciebie ... ale tak ogólnie to spokojnie możesz brać udział w wymianie bez nasionek, zazwyczaj tak jest. Poczytaj w niedzielę zasady. Pozdrawiam cieplutko ;-)

      Usuń
  4. Rozmaryn płożący kwitnie u mnie w szklarence przez cały rok, koniecznie go przechowaj.
    Werbenę cytrynową, czyli lippię raz miałam, ale nie przechowałam przez zimę, bo zaatakowały ją mączliki, czego żałuję, bo nie tak łatwo ją kupić. Pachnie faktycznie wspaniale, zawsze ją "macałam" przechodząc obok.
    Ciekawa jestem jak Wam pójdzie przetrzymanie roślin w szklarni . Będziecie ogrzewać elektrycznie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana jak przezimuję tą werbenkę to zrobię Ci sadzonki. A tej szklarenki to Ci zazdroszczę ... bardziej ogrodu zimowego! Buziaki!

      Usuń
  5. Skrętniki skradły moje serce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skrętniki skradły moje serce z 15 lat temu ;-) Pozdrawiam K

      Usuń
  6. Mam i rozmaryn i werbenę i mam tez wielki dylemat co z nimi zrobić-w domu mam przędziorki których nie mogę się pozbyć - boję się więc zioła wprowadzić do domu. Szklarnię mam nieogrzewaną, ale może starczy zabezpieczyć zioła w szklarni?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, w domu może być zbyt ciepło i przędziorki się panoszą - tego się nie uniknie. W szklarni nieogrzewanej na 100% rozmaryn padnie - wiem z doświadczenia ;-( my w tym roku będziemy ogrzewać szklarnię gazem. To będzie eksperyment ;-) Buziaki! K

      Usuń
  7. Kasiu pomysł nasionkowej wymiany jest genialny, więc czekam na otwarcie klubu z niecierpliwością, bo w zeszłym roku nie zdążyłam dołączyć.Co prawda nie mam jeszcze wielkich zbiorów, ale trochę nasionek do wymiany się znajdzie. U mnie też większość cebulek wylądowała w ziemi dopiero w listopadzie i już się martwiłam, że nic z nich nie będzie. Dobrze wiedzieć, że można sadzić tak późno.
    A ten niebiesko kwitnący rozmaryn jest przepiękny. To bardzo wyjątkowa ozdoba Twojego ogrodu. Wydaje mi się, że widziałam kwitnący rozmaryn (małe białe kwiatuszki) u mojej teściowej w Świętokrzyskiem, ale nie jestem na 100% pewna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aga pewnie dobrze pamiętasz - rozmaryn może kwitnąć na niebiesko lub tak bardzo bardzo jasnoniebiesko - prawie biało. Tam u Teściowej może być cieplej i może ten rozmaryn w jakimś zacisznym miejscu jej się utrzymuje przez zimę. Zazdroszczę ;-)

      Zapraszam na wymianę za kilka dni. Pozdrawiam serdecznie! K

      Usuń
    2. No w sumie racja, rozmaryn rośnie w doniczce i teściowa go wnosi na zimę do bardzo jasnego, delikatnie ogrzewanego pomieszczenia. A ja mój ogródkowy w tym roku zamierzam okopać, przykryć i czekać do wiosny na cud :D Uściski

      Usuń
  8. Dobra wiadomość z wymianą nasionkową :D
    Na forum ogrodniczo-działkowym mają fajny system: nasiona wysyła się do jednej osoby razem z kopertą ze swoim adresem, a później ona rozdziela paczuszki do chętnych. Trochę mniej roboty dla wysyłających :) no i koszty mniejsze troszkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo fajny pomysł - poszukuję takiej osoby ;-) może ktoś ma ochotę?
      Pozdrawiam ;-)

      Usuń
    2. Tym Anonimem byłam ja :)

      Jako, że w tym roku dopuściłam się zdrady i wysłałam nasiona właśnie na wymianę na forum ogrodniczym :) Mogę zostać 'pakowaczem' i 'rozsyłaczem' :) Z wielką chęcią :D

      Usuń
    3. Bardzo dziękuję ;-) jesteś więc ''zatrudniona''
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  9. Dzień dobry. Wiosna odkryłam Pani blog ogrodniczy i bardzo mnie zainspirował. Niestety finanse nie pozwoliły mi na udział w warsztatach, ale zaczęłam sama eksperymentować w ogrodzie.Wysiałam w ogrodzie m.i. karczochy. Zastanawiam się teraz jak powinnam je zabezpieczyć. Chciałam karczochy wykopać na zimę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Elu nie należy wykopywać karczochów, powinna Pani je zabezpieczyć - nie przycinać liści, ukopczykować rośliny kompostem lub dobrze przekompostowanym obornikiem wymieszanym z ziemią i na końcu od góry przykryć słomą. One tak u nas spokojnie przezimowały do -25 stopni. Życze powodzenia ;-)

      Usuń
  10. Mam jeszcze pytanie o eukaliptusa. Całe lato stał na zewnątrz koło domu. Teraz gdy na jesieni wniosłam go z powrotem do domu zauważyłam, że ma liczne brązowe plamy na liściach. Przyznaje, że latem często o nim zapominałam. Czy to może być efekt przesuszenia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przesuszenie to jest jeden z wielu powodów stresu roślin, które przez stres się osłabiają. Takie rośliny chętnie atakują choroby i szkodniki. Brązowe liście to może być jakiach choroba grzybowa. Eukaliptus (przynajmniej większość jego gatunków i odmian) można śmiało przycinać - polecam więc go porządnie przyciąć i zainfekowane gałęzi spalić, aby nie roznosić choroby. Potem oczywiście wstawić do cieplejszego miejsca, ale nie suchego! Eukaliptusy lubia ciepło i lekką wilgoć - rośliny te charakteryzują się bardzo silna transpiracją! Pozdrawiam ;-)

      Usuń
  11. Zaciekawiła mnie ta werbena cytrynowa, wysiewa się ją, czy można gdzieś dostać sadzonki? Wykorzystujesz świeże liście czy suszone też? Wiosną rozejrzę się w Hortulusie w Dobrzycy, może tam będą mieli.
    Pozdrawiam serdecznie, miłego wieczoru Wam życzę.

    OdpowiedzUsuń
  12. Przechować pelargonie to niezłe wyzwanie gdy się nie ma szklarni. Ja corocznie próbuję ale bez sukcesu bo zwykle mają zbyt ciepło i atakują je różne szkodniki. Ale próbuję . W tym roku na razie sprzątnęłam tylko moje "angielki". Inne stoją jeszcze na tarasie i kwitną. Ciągle mi szkoda ich sprzątnąć. Kiedyś hodowałam drzewko rozmarynowe w domu i wtedy kwitł regularnie. A lippię traktuję jako jednoroczną bo już nie mam gdzie przechowywać. Bidulki te ciepłolubne w naszym klimacie ale jakoś nie potrafię zrezygnować z ich uprawy.Byle do wiosny

    OdpowiedzUsuń
  13. Inicjatywa - pierwsza klasa! :) W tym roku za dużo nasion nie zebrałem, bo co roku był problem co robić z tymi zeszłorocznymi, szczególnie, iż nowe były "w drodze". W przyszłym roku się poprawię, pozbieram wszystko skrupulatnie i z miłą chęcią dołączę do Was - może mój ogród zasilą nowe, piękne rośliny :)
    Trzymajcie się ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Rośliny ciepłolubne miałem ostatnio opkazję zakupić. Mój znajomy powiedział, że przy tak ciepłej porze roku jak teraz jest zimą potrafią wytrzymać spokojnie przy tych temperaturach. Teraz, kiedy to piszę jest 12 stopni, na plusie i zrobiłem eksperyment zasiałem je. Ciekawe czy wytrzymają do stycznia zobaczymy pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń