wtorek, 12 maja 2015

Kolorowe wiosenne donice - moja duma i radość ...

Na dobry początek zapraszam serdecznie na nasz Wiosenny Kiermasz Sadzonek, który odbędzie się w niedzielę 24-go maja. Z powodu rekordowo chłodnej wiosny musieliśmy wydarzenie to 'popchnąć' o tydzień do przodu - mamy nadzieję, że pod koniec miesiąca nie będzie już żadnych niespodzianek i wszystko pójdzie pomyślnie ;-) ... chociaż prognozy są nadal szokujące.


   


Szykujemy dla Was naprawdę fajną imprezę połączoną z wykładami i oczywiście pysznym jedzeniem. Gotować dla nas będzie sezonowe przysmaki ekologiczna kuchnia Oficyna z Gdyni. Więcej szczegółów na temat imprezy znajdziecie TUTAJ. Zapraszamy ;-)  






W naszym ogrodzie nareszcie cieszymy się wiosną.  Donice wyglądające jeszcze kilka tygodni temu całkiem skromnie, teraz są przepełnione kolorową roślinnością - rozstawione w okolicy wejścia do domu i po ogrodzie dają nam teraz tyle radości - dodatkowo przepysznie pachną kwitnące w nich narcyzy odm. 'Geranium' i 'Scarlet Gem'. 





Pomiędzy narcyzami tulipany, szafirki i oczywiście bratki ... trochę organizacji jesienią naprawdę się opłaca ... gdy w ogrodzie dopiero zaczyna się zielenić, w donicach jest już szał. Polecam! 





Nasz ogród tej wiosny celebruje już 3 latka ;-) ku naszej radości zaczyna się już w nim dziać dużo rzeczy od nas niezależnych - w żwirze rozsiewają się same wieczorniki damskie, malwy i niezapominajki - a natura jest naprawdę najlepszą projektantką - tam gdzie nasiona zaniesie wiatr i gdzie wykiełkują - wyglądają najurokliwiej.  Nie warto mieć wszystkiego pod linijkę ... czasami swoboda i luz są o wiele bardziej relaksujące - i co z tego, jeśli tu i tam rośnie jakiś chwast :-)



Posadzone w doniczkach bratki w tym roku na pewno rozsieją się same. Nasiona w żwirze kiełkują naprawdę świetnie - tak więc następnej wiosny będę miała pod oknem domku ogrodnika kolorowy dywan.


Obiecuję, że w następnym poście zaserwuję Wam więcej porad praktycznych. Póki co tradycyjnie już przekazuje Wam njusy przestarzałe, z braku czasu nie podaję informacji na bieżąco i powracam jeszcze do kwietnia ...  dużo się działo, bardzo wiele wyjazdów na realizacje ogrodów, próby regularnego zasiadania do pisania mojej książki i dużo, dużo pracy w szklarni  ...  nie wspominam już nawet o robotach ziemnych z okazji naszego tunelu foliowego (ma przybyć w ten piątek jupii!!!). Na szczęście koparki, rury, elektrycy i wywrotki z tłuczniem już za nami ;-)  A miłym akcentem było to, że w Empiku ukazało się nowe czasopismo - kwartalnik Vita Rustica, w którym są moje teksty na tematy ogrodnicze oczywiście - pięknie wydany magazyn dla miłośników życia za miastem, warto poczytać.

                 
                             



No i nie może się obejść bez wspomnień z kwietniowych warsztatów. Chyba nigdy nie zapomnę jak było zimno hehe ale zapał uczestniczek był tak niesamowity, że z tego ich żaru pasji i ciekawości - zrzuciłam kurtkę i szalik ;-) 







Jak to bywa wiosną w ogrodzie - dużo było o siewach na wszelakie sposoby, o przygotowaniu gleby oraz jej zasobności, wiele też o ekologicznych nawozach. Kolejne warsztaty odbędą się 23-go maja, ale zajmiemy się już innymi zadaniami ... i miejmy nadzieję wśród lepszej aury.  



Andrew pokazuje jak łatwo jest zrobić samemu nawóz płynny z obornika.






Warzywnik z dnia na dzień zmienia się nie do poznania. Nie nadążam z robieniem zdjęć! Oto widoczki sprzed kilku dni ... ale już totalnie nieaktualne ;-) 






W lesie kolorowo. Młode liście na dereniach białych wyglądają bosko - szczególnie w delikatnym, wiosennym świetle ... kwitną jeszcze śliwy wiśniowe i za chwilkę oprószą się kwiatkami świdośliwy, a za nimi w kolejce już stoją jabłonki rajskie - żyć i nie umierać!






*****





Tak, tak - o lakach pachnących pisałam już tysiąc razy i jeszcze tysiąc razy napiszę - bo je uwielbiam i chciałabym zainfekować Was wszystkich miłością do tych kwiatów.  Nie wiem jak to jest, jeśli uprawia się je jako roślinę jednoroczna - myślę, że jeśli miałyby konkurować latem na rabatach z pięknościami takimi jak dalie, piwonie czy lilie ... to może nie skradłyby mi serca aż tak bardzo. Ale uprawiając je jako roślina dwuletnia cieszę się nimi teraz, gdy dookoła mało tak ślicznych i tak mocno pachnących kwiatów - o! a nie wspominam już o zapotrzebowaniu na wczesne miododajne rośliny dla wygłodniałych wiosna pszczół i trzmieli ;-)  







Zaczęło się to bardzo dawno temu w pewnym ogrodzie w Kent. Byłam tam dopiero od kilku tygodni i niewiele w ogóle wiedziałam. Chodziłam krok w krok za moją główna ogrodniczką Sue, która żywo gestykulując i ze wspaniałym południowo-afrykańskim akcentem uczyła mnie tylu ciekawych rzeczy ...  któregoś dnia zaczęła gorączkowo wymachiwać rękoma i krzyczeć KASZA! WE NEED WALLFLOWERS!!!  co??? Wallflowers to po angielsku właśnie laki wonne czy pachnące i totalna podstawa każdego szanującego się ogrodu w kwietniu oraz maju. No ale skąd się biorą? Ano w Anglii jesienią można kupić je dosłownie wszędzie - łącznie z supermarketami - w wiązkach po 10 jak jakiś chrust i posadzić sobie na rabacie lub donicy. Tak też zrobiłyśmy tej jesieni z Sue ... ale mi z głowy te laki wyjść nie chciały. 

Każdego roku uprawiałam własne i po przyjeździe do Polski zaczęłam eksperymentować z nimi w naszym klimacie. Teraz już wiem, że w ogóle się nie przejmują bardzo mroźnymi temperaturami (nawet do minus 20-kilka stopni), ale nie lubią zalegającego na liściach śniegu. Tak więc wysiewam w czerwcu na zagonach ich rozsadę i we wrześniu przesadzam do doniczek wielkości P9 lub P11. Stoją sobie w zacisznym miejscu i rosną aż do pierwszych porządnych śniegów - wtedy chowam je do nieogrzewanej szklarni - nie boja się mrozów, ale nie lubią tego ciężkiego i blokującego światło śniegu - i wiosną jak tylko ziemia się rozmrozi sadzę na rabatach lub do donic z powoli rosnącymi już narcyzami. Ot taki prosty przepis na kolorowa wiosnę. 






Już za chwilkę rozkwitną wszystkie laki (obie odmiany 'Vulcan' oraz 'Fire King') i tulipany. Będzie super - obiecuje fotki. Sama nie mogę się już doczekać ;-)

A w tych lakach poniżej, dla zmyłki mieszkają póki co śliczne tabliczki ceramiczne autorstwa mojej Joli Piekarz. Strasznie mi się podobają jej wyroby i zawsze z wizyty w Warszawie wracam załadowana przeróżnymi cudeńkami. Teraz w sklepie NaOgrodowej.pl te wszystkie tabliczki mają - 15%   ;-)  






Życzę wszystkim prawdziwie majowego tygodnia i nie zapominajcie o kiermaszu, przyjdźcie i cieszcie się naszym ogrodem,  wiosną i towarzystwem innych zielonych maniaków razem z nami! 




19 komentarzy:

  1. Właśnie teraz u mnie, moje oko cieczy, taki samotny lak, który się sam wysiał. Jeden jest, ale piękny i dość duży, muszę się postarać o więcej na następny rok. Z mamą rozmawiałam na temat tych kwiatków, to powiedziała, że pamięta , że na wsiach były one w Polsce dość popularne. Pozdrawiam. Ewka

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak to wszystko pięknie u Ciebie wygląda :) Idealnie zadbane i zaplanowane. Hehe, mi jeszcze trochę brakuje, aby wszystko tak schludnie wyglądało, ale przynajmniej pięknie rośnie i plony się udają :) Z każdym rokiem uczę się coraz więcej i ciesze się, że pomimo dość sporej odległości mogę zajrzeć na tego bloga i dzielisz się też swoją wiedzą tutaj. Ale Twoje warsztaty i kiermasze są takie kuszące, że to pewnie tylko kwestia czasu, kiedy i ja na nie zawitam :D Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  3. Pięknie to pani opisała.szał kolorów:) superckompozycje w donicach.bajka jak ja to mowie.pozdrawiam i jestem b.ciekawa jak to aktualnie u Was wygląda :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Witam serdecznie ! Nie mogłam doczekać się nowego posta :) Przeczytałam wszystkie od początku i co jakiś czas do nich wracam bo są dobrym źródłem inspiracji i praktycznej wiedzy.
    Nasz ogród zakładamy dopiero od zeszłej wiosny więc wszystko póki co jest małe i ulega stałej rearanżacji.
    Z własnymi sadzonkami eksperymentuję pierwszy raz w życiu i muszę przyznać , że pasja ogrodnicza daje wiele zadowolenia.
    Z chęcią przyjechałabym na kiermasz sadzonek, ale muszę skonsultować z moim K. czy będzie miał ochotę mnie przetransportować :-)
    Pozdrawiam serdecznie !!

    OdpowiedzUsuń
  5. No właśnie, co z tą pogodą?! Teraz ciągle deszczami prognozy straszą... cały maj, łoj! ;))
    Ja też już się nie mogłam doczekać nowego posta, a teraz... nowych wrażeń z Waszego rozrastającego się ogrodu. :) Oby tylko nie było zimno! :)
    Siewki kwiatowe i papryczkowe są coraz większe i pewnie po tych majowych deszczach zaraz je wysadzę, bo na razie się boję - może zimni ogrodnicy jeszcze jakiś numer wykręcą.
    Buziaki dla Was naserdeczniejsze

    OdpowiedzUsuń
  6. Późno ta kolorowa wiosna zawitała na Kaszuby, ale dzięki temu dłużej możecie się cieszyć tym cebulkowym bogactwem kolorów. U nas połowa tulipanów straciła już swoje płatki, a te które zostały z dnia na dzień gubią kolory. Donicowa kompozycja jest zachwycająca. Ciekawa jestem Kasiu, jak te donice obsadzone cebulkami przechowujesz w zimie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Uuuu, patrząc Kasiu na Twoje przeurocze wiosenne kwiaty dostrzegam naprawdę dużą różnicę w tegorocznej pogodzie…U mnie wszystko to co u Ciebie teraz zachwyca - w zasadzie przekwitło;):) U Ciebie narcyzy i tulipany a na południu przekwita bez!:):)
    Pozdrawiam ciepło wiosennie i czekam na kolejne kadry z Waszego zachwycającego ogrodu:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Przepiękny ogród. Super kwitnące kwiaty, czekam, żeby moje tak wyglądały.

    OdpowiedzUsuń
  9. Pięknie u Ciebie w ogrodzie. Urocze te ścieżki wysypane...korą? Moja skromna rabatka u sąsiada też zrobiona, ścieżki, żeby chwasty z reszty pola za bardzo nie przełaziły, wysypałam trocinami. Tak, laki kiedyś były popularne w wiejskich ogródkach, pamiętam. Twoja metoda doniczkowa na ich przechowanie dobra, ale jeśli się ma gdzie te donice chować na zimę. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Kasiu, przepięknie :) nasz ogród tez w tym roku kończy 3 latka. Sporą jego część oddaliśmy w ręce fachowców w tym roku, bo zwyczajnie nie jesteśmy w stanie sami tego zrobić. Wyszło pięknie, choć nie po angielsku ;) Ma to być podobno ogród leśny.

    Próbowałam przez dwa lata z tymi cebulowymi w donicy i nie wychodzi mi tak pięknie jak Tobie. Coś tam wschodzi, ale ani to tak ładnie nie kwitnie, ani nie wypełnia donicy. Na razie się zniechęciłam. Ale może jak mnie jesienią znów szał cebulowy ogarnie, to dam sobie szanse po raz trzeci.

    Za to planuje pachnąca rabatę z szałwią, lawendą, jeżówkami, liatrą, kocimiętką i wieczornikiem damskim. Nie chciałabym sadzonek obsypywać żwirem - żwiru na nowo założonych rabatach mamy mnóstwo, ale chciałabym je przynajmniej na początku zabezpieczyć przed chwastami i zbytnim wysychaniem podłoża. Czy kora sosnowa im nie zaszkodzi? Czy lepiej np. obłożyć skoszoną z trawnika trawą? Słyszałam, że tak się też ściółkuje) .

    A teraz wracam po raz kolejny oglądać Twoje zdjęcia, bo są naprawdę piękne!

    OdpowiedzUsuń
  11. Ale u Was przepięknie, taki ogród to marzenie:) Pięknie!
    Pozdrawiam cieplutko
    Patrycja

    OdpowiedzUsuń
  12. Moje laki wysiane 2 lata temu przezimowały (pewnie dzięki małym opadom śniegu) i teraz mam lakowe krzaki! powypuszczały boczne pędy na zdrewniałych pokładających się na ziemi łodyżkach. Pachną niesamowicie i owady się cieszą. Do tego donice z kwiatami cebulowymi to jest patent na kolorki na wiosnę. Pięknie u Was. Nie mogę się nadziwić jak Wy ogarniacie taką powierzchnię!

    OdpowiedzUsuń
  13. Pięknie, laki mnie zachwyciły jako "dolna partia' kompozycji w pojemnikach w Kopenhadze, też muszę je zasiać jesienią, jak piszesz.
    Serdeczności!
    m.

    OdpowiedzUsuń
  14. Mnie do laków przekonałaś już na fb. Ale nadal nie miałam okazji ich zdobyć ;) Na szczęście w internecie jest, więc ostatecznie sobie zamówię :)

    OdpowiedzUsuń
  15. szkoda że tak daleko..ahh.. ale mam nadzieję, że kiedyś w drodze do Lęborka się wkomponujemy z terminem :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Kasiu, uwielbiam zaglądać do Twojego ogrodu, gdyby to było na Mazowszu, byłabym w nim zapewne częstym gościem ;) Ale cieszę się, że mam jego wirtualną wersję. Nawet proste rzeczy, jak np. dopiero ożywający warzywnik, fotografujesz tak pięknie! Dużo frajdy daje mi obserwowanie, jak budujecie swoje miejsce krok po kroku. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  17. W moim ogrodzie laki same się rozsiewają. Jeszcze ze dwa lata temu nie potrafiłabym nawet nazwać tych uroczych kwiatków. Faktycznie pięknie wyglądają na wiosennych rabatach i nie sprawiają najmniejszych kłopotów.

    OdpowiedzUsuń