piątek, 10 sierpnia 2012

Kuchnia w OBIEKTYWIE, a dom w KWIATACH



Kilka tygodni temu nasza kuchnia zamieniła się w bardzo wyfikane studio fotograficzne. Czarodziejka z Green Canoe zwinnie działała swoim wielkim aparatem, Andrew przygotowywał super pyszną zapiekankę z bakłażanów, a ja oczywiście zajmowałam się słodkościami (upiekłam dla sesji kruche ciasto z brzoskwiniami) - wyniki naszej ciężkiej pracy można już oglądać w czasopiśmie wnętrzarskim Moje Mieszkanie (wrzesień 2012). Ale super!!!



To był naparwdę świetny dzień. Podziwiam talent i pracowitość pani fotograf - po sesji byliśmy wykończeni. Pomimo tego, że cały dzień pichciliśmy to nie mieliśmy czasu nawet na kubek gorącej herbaty. Po zakończeniu sesji rzuciliśmy się na jedzenie jak wygłodniałe rekiny ... hmmm ... zapiekanka i ciasto były przepyszne - przepisy będą w artykule. Zapraszam!


*********



Dobrze ... a teraz juz na spokojnie o groszku, który jest bardzo bardzo pachnący. Jak można wogóle żyć bez tego zapachu ... wreszcie po kilku latach zawirowań przeprowadzkowych mam własny groszek pachnący i mogę sobie zbierać obfite bukiety co 2 - 3 dni. Kwiaty obcinam regularnie, ponieważ gdy roślina zacznie już wytwarzać strąki i nasiona, to kwitnienie znacznie się osłabi. Mieliśmy tu na Kaszubach bardzo dużo tropkalnych deszczy tego lata, które wypłukały pewno większość składników pokarmowych z gleby - podsypuję więc mój groszek pachnący granulowanym nawozem kurzym aby pięknie i długo kwitł. Regularnie przywiązuję pędy do wigwamów.

W tym roku mam 3 wigwamy zbudowane z pędów leszczyny i jarzębiny, w przyszłym chciałabym zbudować tunel i obsadzić go groszkiem oraz malutkimi dyńkami 'Jack be Little'. W ogrodzie kuchennym u Księcia Karola mieliśmy takie tunele nad ścieżkami. Miały po 10 metrów długości i więcej - przejście przez tunel porośnięty pachnącym groszkiem jest baaaaardzo przyjemne. A bukietów też sporo! Ale generalnie z jedego wigwamu jak mój można zebrać do 10 bukiecików na tydzień - też nieźle. Groszki świetnie wyglądają w połączeniu z przywrotnikiem ostroklapowym (Alchemilla molis).






Tak wogóle to nie wyobrażam sobie życia na wsi bez możliwości produkcji swoich własnych kwiatów ciętych. Chociażby rabaty z daliami, mieczykami czy kosmosami - albo goździkami brodatymi i szafirkami na wiosnę. Kępki bratków i niezapominajek, które same się rozsiewają w najmniej odpowiednuch miejscach, ale świetnie wyglądają na kuchennym stole czy parapecie -  wykopane i posadzone w starej glinianej doniczce.   Pamiętam gdy byłam małą dziewczynką, mój dziadek Józef przywoził mi od siebie z ogródka małe bukieciki błękitnych szafirków - wtedy niestety nie doceniałam tego słodkiego daru, teraz dałabym bardzo dużo aby mojego dziadka z wiązanką drobnych kwiatuszków w ręku zobaczyć chociażby na jedną sekundę.  Dzięki niemu poznałam wiele warzyw, owoców i kwiatów. Dziadek zaszczepił we mnie ciekawość 'ogródkową', Andrew dzieła dokończył .  






W ogrodach użytkowych (na całym świecie) rabaty z kwiatami przeznaczonymi tylko do cięcia miały tak samo ważne miejsce jak te z warzywami czy owocami. W szklarniach trzymano donice z amarylisami, kliwiami, pelargoniami królewskimi (angielskimi) i aspidistrą. U pewnej angielskiej lady M mieliśmy również piękne jaskrawe bugenwillie, storczyki, ogromnych rozmiarów paprocie, kloniki pokojowe o pstrych listkach oraz oczywiście cudownie pachnące ołowniki, których kwiaty wiecznie czepiały się moich włosów. Wszystko to tylko do dekoracji wnętrz. W kwiacairniach czasami lady M pokusiła się na pyszną hortensję, kwitnące zimą cyklameny czy świąteczne gwiazdy betlejemskie - ale pokoje jej rezydencji ozdabiane były głównie tym, co upawialiśmy w szklarni i oczywiście na terenie ogrodu kuchennego. Tam mieliśmy wielometrowe rabaty kolorowych alstromerii i rok w rok długie szpalery zrobione z tyczek bambusowych podsadzonych pachnącym groszkiem. Mogliśmy naraz udekorować 20 sypialń, duży hall, jadalnię na 50 osób i wiele innych salonów - i wszystko gratis! Prosto z ogrodu! Super!





W porównianiu z rezydencją lady M, mój domek i ogród są naprawdę skromne - jednak moje rabaty produkują stanowczo za dużo kwiatów. Ale to nie jest problem. Pachnący groszek ustawiam w łazience, sypialniach i w moim 'study' , a duże bukiety zazwyczaj stoją na kuchennym stole lub kredensie. Najlepsze jest to, że mogę bukietami z własnych kwiatów obdarowywać rodzinę i przyjaciół! Mam duży rulon celofanu, kilka kłębuszków kolorowych sznurków, tasiemek i rafii - i tyle wystarczy, aby tworzyć najpiękniejsze, najprostsze wiązanki. Kwiaty jednak tnę tylko wczesnym rankiem lub pod wieczór, nigdy podczas gorących, słonecznych dni!







Wiele kwiatów na mojej rabacie muszę przywiązać do podpórek - czasami są to proste gałęzie leszczyny, a czasami kupuję pałeczki bambusa (tak kupuję je porcjami po 20 sztuk, to może kiedyś bez bankructwa zbiorę wystarczającą ich ilość na cały ogród). Przywiązuję w tym tygodniu głównie mieczyki i kleome, kosmosy jeszcze się trzymają, ale na nie też wkrótce przyjdzie czas. Ostróżeczki, łubiny, szałwie i cynie radzą sobie bez podpór.  






********






W warzywniku wielkie zbieranie fasolki szparagowej. Mogłabym ją jeść codziennie i to w wielkich ilościach, bo jest ona jednym z moich najbardziej ukochanych warzyw. Kiedyś byłam na wakacjach u kolegi w Bretanii - w prawdziwej bretońskiej rodzinie, i przed naszym pierwszym wspólnym posiłkiem wszyscy siedzieliśmy dokoła stołu oczyszczając strąki ogromnej ilości fasolki szparagowej - niesamowite! Potem fasolka była gotowana i podawana z masłem oraz bułką tartą według starego zwyczaju. Ale żeby aż tyle tej fasolki ... od tego czasu również i ja zjadam ją w ogromnych ilościach z całkiem czystym sumieniem, to taka moja fasolka po bretońsku ha ha.

A moja upragniona elewacja z modrzewnia się wreszcie zmaterializowała - po ponad roku czekania nie ukrywam, że o niczym innym nie myślę! Mój dom wreszcie będzie pretty! Nasz utalentowany stolarz Marcin dozuje nam jednak tę elewację jak z kroplówki - pracuje tylko w soboty. Potem my z Andrew cały tydzień chodzimy, cmokamy, przyglądamy się, macamy ... i marzymy sobie jak to wszystko będzie wkrótce wyglądało. Krok po kroczku - i może kiedyś budowa domu wreszcie będzie zakończona. No, ale roboty ogólnie to tu nie brakuje ... hmmm






A mój kochany Andrew poleciał sobie na kilka dni do zielonej krainy swoich ojców i dzisiaj nie może niestety przyłączyć się do postu. Jest bardzo dumny, ponieważ dostał wyróżnienie od Agnieszki z Zielonej Ekspansji - ale to już on sam będzie musiał o tym napisać następnym razem. W przyszłym tygodniu będzie też kończył prace nad ogrodem, o którym pisałam w zeszłym poście. Rabaty zbudowane, wypełnione ziemią i obsadzone. Do zrobienia zostanie już tylko ścieżka i kaskada wodna - z tym będziemy się trochę bawić. Potem zaczynamy ogród niedaleko Warszawy - i tam zostaniemy już chyba na dłużej ...



51 komentarzy:

  1. O, jakie ciekawe kadry z sesji, kuchnia wygląda rewelacyjnie, taka ciepła ;)
    i groszek uwielbiam, ten pachnący, a fasolka mi się chwilowo przejadła, ale tylko chwilowo ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kasia. zaraz biegnę do kiosku po 'Moje mieszkanie" bom ciekawa ogromnie. Andrew w kuchni to cudeńko i jest wart wszystkich wyróżnień. Ja też bardzo lubię , gdy Krzyś zakłada fartuszek i przyznam ,że w niektórych sprawach oddaję mu pałeczkę. Faceci jak już gotują to robią to świetnie tylko wielu z nich nie wie ,że potrafi.Ogród kwiatowy obrodził Ci przepięknie. Myślę ,że teraz już nikt , kto do Ciebie zajrzy nie będzie miał wątpliwości ,że jednoroczne są niezastąpione. Najbardziej zadziwił mnie łubin. Czy to jest jednoroczna odmiana, bo wygląda jak bylina ale bylinowy przecież kwitnie w czerwcu?Kasiu, koniecznie daj jakiś namiar na niego.Szałwie niebieskie też zjawiskowe i kleome , które muszę mieć.Inne kwiatki mam więc już Ci mniej zazdroszczę chociaż ten mix ze wszystkiego pięknie wygląda.Ja w tym roku też się zafasolkowałam trochę. Ale jest pyszniasta i też jemy co drugi dzień praktycznie .Dla pana Marcina specjalne ukłony ode mnie. I wszystkich mocno Sciskam. Robicie kawał dobrej roboty

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę przyznać, że u nas w kuchni Andrew rządzi zdecydowanie częściej niż ja. Ma chłopak prawdziwy talent. Potrafi zrobić z niczego wspaniały obiad ... nie pcham mu tam się pod nóż ... mam wielkie szczęście. No, ale do mechanika muszę jeździć ja, bo A po polsku słabiutko. Wszystko się wyrównuje jakoś. Dodatkowo on poprostu uwielbia jeść pyszności, a największe pyszności gotuje sam.
      Tak - ten łubin jest wieloletni ale to dopiero pierwszy rok kwitnienia więc się chłopak stara. Zawsze ucinam przekwitnięte kwiaty i roślina cały czas wysyła nowe. Mogę przesłać nasiona - bo mam ich sporo. Z przyjemnością się podzielę!
      Ściskam mocno i pozdrawiam, K

      Usuń
    2. Maszko tu jeszcze trochę o łubinie - napisałam ten komentarz na dole, ale tu wklejam jeszacze raz dla Ciebie:

      Ten mój łubin kwitnie bez przerwy od jakiegoś miesiąca lub dłużej. Jak obetnę kwitnące pędy to on zaraz wysyła kolejne. Nasiona są od Legutko i nazywa się ŁUBIN TRWAŁY - Lupinus polyphyllus. Mam dwie odmiany: żółta CHANDELIER, różowa CHATELAINE. Na opakowaniach napisane jest, że kwitną czerwiec, lipiec, sierpień, wrzesień. Napisane jest również, że wysiew w pierwszym roku, al kwitnienie w drugim - ale łubiny kwitną w pierwszym roku, więc tym nie należy się kierować. Mój był wysiany na początku kwietnia i na początku lipca już kwitł. Będzie kwitł pewno do września. Takie łubiny uprawiałam w UK i innych nie znam. Te, które rosną i kwitną na niebiesko u nas na dziko na polanach i łąkach podobno są inne - ale jeszcze nie badałam tego tematu więc nie jestem pewna.

      Coś mi się wydaje, że będę pisała o łubinach więcej na blogu. Pozdrówki!

      Usuń
    3. Kasia , ja wszystkie komentarze czytam bo zawsze coś ciekawego wyłapię więc nie musisz się powtarzać:-) ,chociaż to bardzo miłe.Ten łubin mnie zaskoczył i to ,że to nasze nasiona.Wiadomo ,że muszę go mieć.Pisz o łubinie , pisz i o wszystkim.Pożeram wszystko bardzo łapczywie co piszesz i chętnie bym pożarła to co Andrew przyrządzi w tej pięknej kuchni.Pozdrawianki

      Usuń
  3. Kasiu, nie tylko ogrody pięknie projektujesz
    Twoja kuchnia jest taka przytulna i ciepła
    Czzytałam też juz artukuł w najnowszym MM o Was
    Na Kaszubach stworzyliście prawdziwy dom :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za takie miłe słowa i serdecznie pozdrawiam! K

      Usuń
  4. Gratuluję sesji :)
    Ja też muszę się pochwalić, pierwszy raz posadziłam pachnący groszek...i już zawsze to będę robić. Zapach jest tak cudowny, że aż nie do opisania.
    Piękne zdjęcia.
    Pozdrawiam
    K.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kasiu zapowiedź sesji widziałam już na FB, kupię dziś gazetkę bo Wasza kuchnia bardzo ciekawa:)
    Tych przepięknych bukietów Ci ogromnie zazdroszczę, koniecznie muszę zapisać sobie nazwy niektórych kwiatów bo ich nie znałam a cudnie się prezentują w bukietach. U mnie groszek także zaczął już kwitnąć, więc dziś zrobię pierwszy bukiecik:)
    Uściski ślę:) Aga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę fajnie, że zaglądasz na FB! Jeśli masz jakieś pytanie dotyczące tych kwiatów to śmiało pisz, a nazwy kopiuj ile wlezie. Ściskam mocno, K

      Usuń
  6. Witaj Kasiu i Andrew!
    Wczoraj kupiłam Moje Mieszkanie bo to moja ulubiona gazetka i na kazdy numer czekam z niecierpliwością. Bardzo ucieszyły mnie zdjęcia z Waszej kuchni. Uwielbiam gdy w gazecie są sesje w domach znajomych blogerek. Wasz blog uwielbiam z chęcią zaglądam, a od wczoraj podziwiam Wasze kuchenne skorupy. Jako, że sama jestem skorupiara moje oczy cieszy każdy kubek, miseczka, mlecznik. Świetnie wyglądacie w kuchni i widać Waszą miłość i pasję. Wspaniale, że wspólnie działacie. Cieszy mnie to bardzo i ogromnie Wam gratuluję.
    A o jakiejś skorupie Brigewater marzę i mam nadzieję, że kiedyś spełni się to moje marzenie. Przy okazji polecam Ci bloga Susan Branch o gotowaniu, ogrodach i skorupach, a ostatnie wpisy o podróży do Anglii i miejscach, które tam zwiedzili.
    Pozdrawiam całą rodzinkę!
    Iza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iza - serdecznie dzięki za tak ciepły komentarz! Nasza kuchnia jest bardzo kolorowa i tego wszystkiego ciągle przybywa. Wiesz pewnie jak to jest - tu coś wpadnie w oko, tam ... i kończy się tym, że mam jeszcze kilka skrzyń na strychu! Teraz namiętnie kupuje w graciarniach tu i w UK filiżanki, spodeczki, talerzyki i czajniczki - wszystko do mojego ogrodowego tea-room, który planuję otworzyć za rok lub dwa. Tak więc przynajmniej teraz mam faktycznie potrzebę zbierania skorup! Andrew oczywiście marudzi, ale wtedy przypominam mu ile pilarek i wiertarek siedzi w garażu - wtedy na kilka tygodni jest spokój ... a jak budowlańcy marudzili - o jeju! Chociaż bardziej denerwowali się ilością kartonów z książkami, które musieli wiecznie przenosić tu czy tam podczas budowy. Bardzo kaszubskie chłopaki dziwowali się - czemu mamy tyle 'śmieci' czyli jak dla mnie - staroci!

      Bloga Susan Branch odwiedziłam i BARDZO mi się podoba! Dzięki serdeczne za namiary. Takie śliczne akwarele ... taki talent.

      Pozdrawiam serdecznie!!!

      Usuń
    2. Już dziś marzę o tym aby kiedyś w przyszłości odwiedzić Wasz ogród i wypić w nim herbatkę bo ze mnie prawdziwa herbaciara. Marzę też o wycieczce do Anglii i zobaczeniu tych cudnych angielskich ogrodó.
      Pozdrawiam!
      Iza

      Usuń
  7. Gratuluję sesji! Wyszło świetnie:-) Sesja Asi jak zwykle jest ozdobą całego numeru i tak jest i teraz:-) bardzo mi się podoba! Uwielbiam kuchnie w angielskim stylu, piękne macie wszystkie dzbanki, kubki, talerze!pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Olu! A Asia to prawdziwa talenciara. Uwija się z tym swoim aparatem jak mróweczka. Jest niesamowita. Cieszę się niezmiernie z tej sesji - to dla mnie duży zaszczyt. A te wszystkie komentarze są tak miłe - naprawdę jestem wdzięczna.
      Ściskam, K

      Usuń
    2. Wiem, wiem:-) Gościłam Asię u siebie na sesji:-) i podziwiam Ją za pracowitość i kreatywność:-) A ja ciągle oglądam Was dziś w MM;-) buziaki!

      Usuń
  8. Kasiu, na ostatniej mozaice jest roślina, której nazwy poszukuję od dawna- zdradzisz, co to jest? (Ktoś ją trzyma w pomarańczowych rękawiczkach ;) ) Twój blog odkryłam niedawno, ale już wiem, że zostanę na dłużej. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej! Czy chodzi o tę rozczochraną trawę? To jest Śmiałek darniowy (Deschampsia caespitosa) i w tych okropnych pomarańczowych rękawiczkach występuje Andrew. Pozdrawiam serdecznie, K

      Usuń
    2. Dzięki wielkie za odpowiedź! A te rękawiczki wcale takie okropne nie są ;)

      Usuń
  9. Cudowny ogród. Uwielbiam kwiaty wśród warzyw, wygląda to obłędnie. a groszek pachnący uwielbiam i to właśnie on przypomina mi mojego dziadka, za którym bardzo tęsknię. U nas teraz pachnie maciejka.
    Pozdrawiam i podziwiam :)
    Ewa Minty

    OdpowiedzUsuń
  10. W Tobie miłość do ogrodnictwa zaszczepił dziadek, we mnie babcia - jak wiele zawdzięczamy naszym przodkom :) Jak to zrobiłaś, że jednocześnie kwitnie u Ciebie łubin i mieczyki ??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten mój łubin kwitnie bez przerwy od jakiegoś miesiąca lub dłużej. Jak obetnę kwitnące pędy to on zaraz wysyła kolejne. Nasiona są od Legutko i nazywa się ŁUBIN TRWAŁY - Lupinus polyphyllus. Mam dwie odmiany: żółta CHANDELIER, różowa CHATELAINE. Na opakowaniach napisane jest, że kwitną czerwiec, lipiec, sierpień, wrzesień. Napisane jest również, że wysiew w pierwszym roku, al kwitnienie w drugim - ale łubiny kwitną w pierwszym roku, więc tym nie należy się kierować. Mój był wysiany na początku kwietnia i na początku lipca już kwitł. Będzie kwitł pewno do września. Takie łubiny uprawiałam w UK i innych nie znam. Te, które rosną i kwitną na niebiesko u nas na dziko na polanach i łąkach podobno są inne - ale jeszcze nie badałam tego tematu więc nie jestem pewna.

      Pozdrawiam ciepło i łubinowo!!! K

      Usuń
    2. Dla mnie z kolei zupełną nowością jest odmiana łubinu, którą Ty opisujesz - z przyjemnością skorzystam z namiarów, dziękuję:) Może zniknie kłopot z pustymi miejscami po przekwitłym polskim łubinie - kępa niby odrasta, ale daleko jej do wiosennej obfitości.

      Usuń
    3. Łubiny można podczas lata podkarmić, żeby miały więcej sił na ponowne kwitnienie! Pozdrówki K

      Usuń
  11. Bakłażany to jest coś co też bardzo co bardzo często gości na naszym stole. Tak jak i fasolka szparagowa (w swoim ogródku sieję fasolę szparagową, cukinie i sadze pomidory; nic innego nie sprawdza się na mojej ubogiej glebie). Własne warzywa to zupełnie fantastyczny smak. Orobowałam uprawiać bakłażany, ale to była sromotna porażka (może zbyt późno rozpoczełam ten proces, ale chyba jednak za zimno i zbyt ubogie podłoże). Polecam też plastry smażonych bakłążanów z sosem kurkowym (czyli kurki duszone w śmietanie).
    I niestety po raz kolejny stwierdzam, że jednoroczne kwiaty najlepiej wychodzą na żyznej ziemi. Życzę obfitości bukietów!
    A w jakiej okolicy będziecie tworzyć ogórd, jeżeli można wiedzieć?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Ewo - nasz ogród powastaje na Kaszubach, w okolicy wsi Stężyca. Gleba nie jest chyba najlepsza - ale faktycznie te jednorczne kwiaty radzą sobie świetnie, nawet podczas tak mokrego i chłodnego lata. Dla mnie to wszystko jest jedenym wielkim eksperymentem, ponieważ poprzednio uprawiałam rośliny tylko w Anglii i Irlandii. Wiele roślin w tym naszym pierwszym roku się nie udało, ale to ze względu na kiepskie przygotowanie gleby w pewnych częściach ogrodu. Jest to dla nas świetna lekcja. Tylko drogą prób i błędów nauczymy się korzystać z naszej Kaszubskiej Ziemi.

      Bakłażany uprawiam tylko w donicach (około 30cm średnicy) w jak najbardziej nasłonecznionej części ogrodu, na tarasie, balkonie ... a najlepiej w szklarni, tunelu lub inspekscie. Nigdy w glebie. Ale moje w tym roku też marnie idą. Papryki sobie radzą, ale bakłażany bardzo powoli. Rośliny wyglądają zdrowo, ale nie ma kwiatów jeszcze.
      Pozdrawiam serdecznie, K

      Usuń
  12. Kasiu, że na Kaszubach to ja doskonale wiem... (pytałam o ogród w okolicach W-y, ale chyba nie byłam zbyt precyzyjna). Uczenie się na własnych błędach też znam; fajnie, ze dzielisz się z nami swoimi doświadczeniami.
    EG

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej - przepraszam. Będziemy w Podkowie Leśnej. Pozdrawiam, K

      Usuń
  13. Kasieńko, jutro biegnę po gazetę, miło bedzie Was odwiedzić w kuchni!
    Z tym łubinem to nie wiedziałam, że kwitnie juz pierwszego roku, dlatego wysiałam go około miesiąc temu do skrzynki i laki też (co by na drugi rok się nimi cieszyć).
    Zdjęcie bukietu we wiadrze - piękne, taki dostać...
    Dzięki Tobie mam i będę miała więcej w moim ogrodzie kwiatów jednoroczych,bylin. Wszyscy mnie zniechęcali, że to tyle roboty i w ogóle. Owszem trzeba czas poświęcić, posiać, pikować, podlewać, wykopać, wsadzić cebule, czy bulwy dali lub kan, ale co tam teraz jak wyjdę na ogród to chłonę widoki. Moi znajomi w tym czasie odpoczywają, grilują, a ja zwłaszcza wiosną latam, podlewam, wyrywam chwasty, itd. czasu na siedzenie mało, ale warto. Ewka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Roboty jest dużo, ale jak sama piszesz WARTO. Najgorzej jest wiosną i jesienią. Latem można odpocząć. Moja rabata teraz jest już tak wysoka i gęsta, że chwastów nie widać. Nie przejmuję się nimi. Teraz tylko podwiązuje rośliny i obcinam kwiaty do wazonu. Cieszę się, że zdecydowałaś się na wiecej bylin, cebulowych i jednorocznych - będziesz miała pięknie, kolorowo i zachęcisz wiele pożytecznych insektów do ogrodu.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  14. Kasia, jestem po lekturze. Podoba mi się bardzo i wiem,że to i Asi duża zasługa i tego jacy jesteście.Wszystko jest piękne ,bo jest autentyczne.To dla mnie najcenniejsze.Dzięki ,że chcieliście się pokazać .To dobry przykład.

    OdpowiedzUsuń
  15. Kasieńko - GRATULUJĘ SESJI!!! koniecznie muszę się wybrać z tej mojej wsi i kupić MM!!! bo na zapiekankę z bakłażana się już chyba nie załapię... he! he! (pozdrowionka dla Andrew:-))
    A te bukiety dla lady M, to nie tak całkiem za free bo kosztowało Was to mnóstwo pracy!!! och zazdroszczę Ci tych kwiatków! i już miałam pytać o łubiny, które uwielbiam - ale już widzę, że nie tylko mi wpadły w oko więc z pewnością wpadnę na zakupy do Legutko:-)
    Kasiu - za chwilkę puszczam Ci maila:-) Ściski

    OdpowiedzUsuń
  16. Z przyjemnością zajrzę do gazetki:)
    Macie wspaniały ogród, aż się chce tworzyć coś w swoim po przeczytaniu. Dlatego dzięki za tysiące dobrych rad!!!
    PS. Fajne zdjęcia Pani Fotograf :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Już kupiłam MM i widzieliśmy Was wczoraj, macie świetne to zdjęcie razem, przy stole. Kredens piękny i piękne te wszystkie "skorupy", wszystko takie pastelowe i pasujące, taki styl lubię. Czuję sie, jakbym już u Was była:).
    Elewacja z modrzewia na domu też się zapowiada nieźle, no ale tempo roboty...no, nie jest oszałamiające:). Ech, ci fachowcy.
    Bakłażany wg. Andrew wypróbuję, lubimy w różnych "ratatujach" i smażone na grillowej patelni na sucho, posypane potem grubą solą i polane świeżą oliwą, albo tak samo smażone ułożone warstwami gorące i zalewane jogurtem z czosnkiem i dużą ilością kopru. Pycha.
    Widzę u Ciebie białe kleome, a u mnie tylko amarant i róż. Pozbieraj z białych nasionka, proszę, czy też z angielska - pliiiizzzz:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak tak tak - no problemo dla Gabrieli na przyszły rok będą białe kleome i białe kosmosy. Kurczę, te kleome mnie strasznie podrapały przy podwiązywaniu do podpór - wyglądam jakbym miała kociaka, cała podrapana po łokcie - a kociaka niestey nie mam.

      A jeśli chodzi o elewację, to tylko na waleriance dojedziemy do końca. Ale moja sympatia do stolarza mnie uspokaja. Pracuje w tygodniu więc nie ma szans chłopak.

      Od samego czytania o Waszych bakłażanach ślinka leci - uwielbiam te letnie śródziemnomorskie smakołyki!

      Ściskam mocno, K

      Usuń
  18. Witaj!!!

    Trafilam do Ciebie przez przypadek i bardzo mi sie tutaj u Ciebie spodobalo!!!
    Gratuluje,ze wybrano Twoj dom,zreszta sie nie dziwie-widzac jak wszystko pieknie zrobilas,Z pewnoscia to bardzo mile uczucie,ze bedzie moglo si wlasne mieszkanie w gazecie zobaczyc,no i musisz byc dumna z siebie-gratuluje!!!
    Zycze milego dnia i do nastepnego razu!!!
    Ps. Ogröd jest fantastyczny!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki serdeczne i zapraszam!!! Jakoś ostatnio mam mało czasu na pisanie, ale obiecuję poprawę z nadejściem jesieni! K

      Usuń
  19. Pięknie! Cudownie! Wspaniale! Nie wiem co więcej ogłabym napisać, gratuluję sesji w magazynie i zachycam się Waszą cudną kuchnią:), ale serce moje skradły jeszcze piękne cięte kwiaty w bukiecie, i ukochane kosmosy. Nie moge oderwać od nich oczu, kiedys też będę miała piękny ogród z kwiatami przeznaczonymi do cięcia:)
    Pozdrawiam cieplutko i dziękuję za możliwość współpracy i cenne rady:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ilu -dziękuję za taki miły komentarz!
      A tak wogóle, to ja dziękuję za możliwość współpracy - to dla mnie zaszczyt! Ściskam mocno! K

      Usuń
  20. Witaj Kasiu, cieszę sie z tej sesji w MM super pieknie się prezentujecie, a łubin mnie zauroczył, zawsze lubiłam bo moja babcia lubiła, ale jakoś mi nie wychodził nijak, a teraz po podaniu nazwy może będę mogła go kupią tak bardzo chcę go mieć, a groszki opiekne i pachnące ale u mnie jakoś nie szły, nie wiem dlaczego, może ta moja piaszczysta ziemia bo ona jest w lesie, może dlatego, ciagle walczę z mchem, i piszesz ze jeszcze nawozisz kurzakiem a ja nie miałam odwagi w sierpniu dać go na rabaty, pozdrawiam i dziękuję za tyle wspaniałych porad, serdeczności dla Ciebie i Andrew, Jadwiga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Jadwigo! Kurzakiem możesz nawozić kiedy tylko chcesz - nie zaszkodzi. Smrodek szybko minie a sam nawóz wraz z deszczem lub ranną rosą wniknie w glebę. Jest to szybko rozkładający się i szybko działający nawóz - prawdziwe złoto dla kwitnących roślin latem, które potrzebują 'kopa' żeby dotrwać w obfitym kwitnieniu do końca - szczególnie dalie i byliny/krzewy powtarzające kwitnienie.

      Groszki potrzebują gleby, która potrafi zatrzymać trochę wody - piaski należałoby wzbogaćić obornikiem lub kompostem, dodatkowo można ściółkować. No i oczywiście dużo słońca!
      Pozdrawiam ciepło, Kasia.

      Usuń
    2. Kasiu, bardzo dziekuje za odpowiedź odnotowałam i zastosuję a zapiekanka Andrew znalazła się juz u nas na stole i w moich zapiskach kulinarnych pozdrawiam j

      Usuń
  21. Kasia , jak znajdziesz chwilkę to wpadnij do mnie po bukiet :-)

    OdpowiedzUsuń
  22. Zapraszam gorąco - może w przyszłym roku już coś u mnie ruszy. Wszystkie te prace budowlane i ziemne - dłuży się okropnie. Ale po tym sezonie mamy tyle doświadczenia i chęci, że mogłabym już ruszać z wiosną i zimę 'przewinąć' i 'usunąć'. Pozdrawiam K

    OdpowiedzUsuń
  23. Kaszuby to piękne miejsce i piękni ludzie tam mieszkają :-)

    Kasiu, a byłaś w magicznym kaszubskim ogrodzie pana Józefa Chełmowskiego? Mnie zauroczył, choć nie ze względu na rośliny, ale na przedmioty, które tam zgromadził (rzeźby, ule ...). Niesamowity artysta :-)

    Pozdrawiam. Sesja przepiękna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za podpowiedź - na tysiąc procent się tam wybiorę! Pozdrawiam ciepło, K

      Usuń
  24. Zauroczyłaś mnie bukietami.Marzenia o własnym ogrodzie budzą się za każdym razem gdy jestem u Ciebie.

    OdpowiedzUsuń
  25. Witaj, wpadłam tu "po nitce" od Green Canoe :)...kulinarnie. No i rozczytałam się...Posty po angielsku? O rzesz...zawsze czułam, że powinnam uczyć się angielskiego, ale czasy były...hmm... prorosyjskie:) Mówią jednak, że dla chcącego...i tak dalej. Czas pokaże. Kulinarnie zachwyciły mnie bakłażany (posadzę w przyszłym roku)i angielskie śniadania którymi raczyłam się będąc niedawno u znajomych w ...Bieszczadach. Sama wpadłam w cug przetwarzania i cały dom pachnie pomidorami, cukinią, czosnkiem i jabłkami. O ziołach nie wspominam, bo aż kręci się w głowie...
    Gratuluję przestrzeni i zazdroszczę pozytywnie-u mnie ok. 650 m kw całej działki, z czego 120 zajmuje dom:) Ale upchałam tu przedogródek, taras (w planach, póki co jest tylko miejsce), strumień z oczkiem wodnym, rabaty, drewutnię, kompostownik, nawet "górę" mamy swoją...Jest oczywiście warzywniak, owocowe drzewka i krzewy...no cud, wiem. Miejsce na ognisko i trawnik nawet jest dość spory. Mam tylko dylemat straszny, marzy mi się bowiem szklarnia...W tym roku na Gardenii kupiłam taką składaną z folią(krucha i delikatna niestety), ale stała się ulubionym punktem widokowym mojego kota Pana Kracego i - delikatnie mówiąc - zepsuła się...Walę głową w mur, gdzie tą nieszczęsną niemobilną szklarenkę postawić-czy na maila mogę podesłać Tobie zdjęć kilka i poprosić o wskazanie lub ewentualne odradzenie?
    Pozdrawiam serdecznie
    Magdalena

    OdpowiedzUsuń
  26. Kasiu jakie cudne bukiety...zapach czuć aż tu:)))))...a artykuł czytałam:)))pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  27. Przepiękne bukiet. Mam nadzieję że kiedyś też będę posiadać tyle kwiatów w ogrodzie :) Jak na razie u mnie nie jest tak kolorowo ale się staram :)
    Pozdrawiam ogrodowa optymistka :)

    OdpowiedzUsuń