piątek, 7 sierpnia 2015

Pełnia lata w ogrodzie czyli RAJ NA ZIEMI.




Od początku sierpnia zadaję sobie pytanie: a co się stało z lipcem? czy już był? no niestety był, ale tak kiepski, że nie można zakwalifikować go do lata. Tygodnie bez słońca, deszcze i bardzo zimne noce poważnie zestresowały ogród i roślinność. Staraliśmy się bardzo, ale cudów nie ma. Mili goście odwiedzający nasz ogród nie narzekają, ale wiecie jak to jest - gospodarz widzi, co u niego 'kuleje' ;-) No ale sami mi powiedzcie - jak to możliwe, że jeszcze nie rozkwitły kosmosy i driakwie ?





Na szczęście ogród kolorują ciepłe barwy dalii, które pędziłam w szklarni od początku kwietnia - kwitną już grubo ponad miesiąc. Tunel leszczynowy już prawie całkowicie pokryty jest pachnącymi groszkami i dostarcza pysznych bukietów do domu od 5 tygodni. Kwitły też w swoim czasie byliny na rabatach i w ogrodzie ziołowym. Tylko te jednoroczne jakoś tak powoli idą, że zaczynam się niecierpliwić - już marzą mi się te wielkie bukiety ... no, może będą akurat na Rodzinny Festiwal Plonów 16-go sierpnia ;-) 




Noooo może ogólnie nie jest tak źle - dzięki naszemu tunelowi foliowemu zbieramy już całkiem fajne plony pomidorów, bakłażanów, papryk słodkich i papryczek chili - tak więc będzie co pokazać podczas Tomato & Chili Fiesta 6-go września ;-) 




... karczochami i innymi warzywami objadamy się od miesiąca, a krzaczki porzeczek obrodziły przepięknie - ale i tak nadziwować się pogodzie w naszym rejonie tego roku nie możemy.  





Tradycyjnie już latem, z przyjaciółką Anią robimy aromatyczne oleje z ostrej papryczki chili, czosnku, rozmarynu i bazylii, którymi później doprawiamy sałatki, potrawy z makaronem, pizzę i zupy-kremy. Te oleje są naprawdę pyszne i bardzo łatwe w wykonaniu. Pamiętajmy tylko, że niektóre papryczki są diabelsko hot hot hot i warto do ich krojenia ubrać rękawiczki i nawet maseczkę na buzię i nos - wiem z własnego doświadczenia hehe




Nie ma świeży czosnek prosto z ogrodu ;-) 


Słoiki wypełniłyśmy pokrojonymi papryczkami, czosnkiem i rozmarynem (każdy oczywiście osobno) tak, aby ich części nie wystawały powyżej poziomu oleju (Uwaga! Bazylię się blenduje z olejem). Sam olej przed zalaniem ziół czy owoców/warzyw można delikatnie podgrzać w kąpieli parowej, aby aromaty wydobyłaby się szybko i olej był gotowy w przeciągu jednego lub dwóch dni. Nasze oleje jednak stoją 2 tygodnie w nasłonecznionym miejscu i podgrzewają się naturalnie przykryte jedynie czystą ściereczką. Po tym czasie zostaną przelane przez drobne sito do ozdobnych słoiczków i buteleczek, podpisane i odstawione na półkę w chłodnej spiżarni. Do buteleczek można włożyć gałązkę rozmarynu lub kilka 'nowych' ząbków czosnku czy papryczkę chili dla ozdoby.






Ciekawe jest to, że oleje te wzbudzają szczególnie duże zainteresowanie i sporo kontrowersji. Jaki olej dodajemy? Czy rafinowany czy nie? Czy oliwa z oliwek jest lepsza - i czy extra? Czy przypadkiem oleje nie są trujące - bo przecież stoją 2 tygodnie na słońcu ... hmmmm ja osobiście nie jestem naukowcem jeśli chodzi o oleje, ale z doświadczenia mogę powiedzieć, że w domu naszym i naszych przyjaciół są robione od lat i póki co wszyscy żyjemy ;-) myślę, że na co dzień jemy o wiele więcej 'podejrzanych' produktów, a takie oleje są wśród nas od setek lat. 

Jeśli chodzi o rodzaj oleju do zalewania ziół w słoikach, to zawsze wybieram produkt jak najbardziej lokalny czyli w naszym kraju będzie to z pewnością słonecznik oraz rzepak. Do takiej mieszanki dolewam niewielka ilość oliwy z oliwek, ale niekoniecznie extra - olej i tak będzie bardzo aromatyczny i nie potrzeba już więcej smaków narzuconych przez oliwę.    




Takie samo podejście do sprawach olejów, lokalnych produktów i wielu wielu innych spraw życiowo-żywieniowych ma właśnie Ania, która posiada ogrooooomną wiedzę jeśli chodzi o zastosowanie ziół i ogólnie roślin w domowej apteczce. Jest moim doradcą jeśli chodzi o naturalne leczenie mojej rodziny - za troskę, rzetelność i cierpliwość ;-) serdecznie jej dziękuję.

A oto właśnie Ania z najmniejszym i najsłodszym członkiem jej rodziny - Franusiem ;-) podczas zbierania kwiatków na wyciąg z nagietka. O zastosowaniu nagietka i innych popularnych kwiatków/ziółek dostępnych w naszych ogródkach lub zaroślach i przydrożach opowie podczas wykładu na naszym zbliżającym się Rodzinnym Festiwalu Plonów 16-go sierpnia




******

Powolutku  zagospodarowujemy ogród leśny za szklarnią. Do niedawna kwitło tam tyle naparstnic, że trudno było oderwać od tego miejsca wzrok. Mamy nadzieję, że się teraz ładnie porozsiewają i będą tam rosły już do końca świata ;-)  tego samego oczekujemy po ciemiernikach. 




Ogród ziołowy (żwirowy), z którego czerpiemy do naszej kuchni i apteczki domowej większość ziół wieloletnich zmienia się z miesiąca na miesiąc - nie ma już śladu po fioletach i purpurach, a teraz panują tu lekkie kolory złota, srebra i błękitu. Tunbergia w donicy przed szklarnią nie zawiodła - jak zawsze jest piękna, delikatna i zdrowo rośnie pnąc się po czym tylko się da ;-) 






Nasza praca polega teraz głównie na podlewaniu - szczególnie roślin w donicach, w szklarni i oczywiście pomidorów i reszty 'psianek' w tunelu foliowym. W warzywniku większość warzyw i kwiatów udało nam się wyściółkować sianem skoszonym z naszej łąki ponad 2 lata temu, co wspaniale wpływa na zatrzymywanie wilgoci w glebie (nie wspominam już o hamowaniu wzrostu chwastów) - dzięki temu w warzywniku na razie udaje się bez ciągłego ustawiania polewaczek. Ale oczywiście podlewać warzywa trzeba, bo będą mało smaczne. Trzeba też regularnie pamiętać o zbieraniu plonów (cukinie, ogórki sałatkowe, pomidory i groszki pachnące zbieramy codziennie), o przywiązywaniu roślin na rabatach do podpór, o ogławianiu roślin kwitnących (szczególnie tych w donicach na balkonach czy tarasach)  i ogólnie trzeba mieć oko na ogród żeby przypadkiem czegoś nie przegapić - pamiętajmy, że każdy stres osłabia rośliny i takiego słabeusza łatwiej mogą dopaść wszelkie choroby i szkodniki - nieuwaga grozi też zasuszeniem !!!

Poza podlewaniem rośliny teraz dokarmiamy - jedna sprawa, że po deszczach wszystko trzeba było podrzucić nawozem np. granulowanym obornikiem, gdyż świetnie wymyły one składniki pokarmowe z gleby (więc bez takiego szybkiego 'dopalacza' wiele kwiatów i warzyw wyglądałoby marnie). A druga sprawa, to regularne dokarmianie roślin silnie kwitnących lub owocujących. Wszyscy mieszkańcy tunelu foliowego (pomidory, ogórki sałatkowe, bakłażany, papryki słodkie i ostre) dostają regularnie przy podlewaniu dobra dawkę gnojówki z żywokostu, a ozdobne donice z kwiatami ustawione tu i tam w ogrodzie dostają przy podlewaniu nawozu z dżdżownic kalifornijskich. W prawdzie przy sadzeniu  wszystkich donic (ozdobnych oraz tych z pomidorami itd) do podłoża dodawaliśmy obowiązkowo porcję dobrze przekompostowanego obornika - to takie sierpniowe dokarmianie jest jak najbardziej wskazane.  


Śliczne liliowce - prezent od Talibry DZIĘKUJE ;-) 

Już myślałam, że się nie doczekam w tym roku moich jeżówek !!! 


Rabata bylinowa w tym roku była zdominowana przez lunarię w odm. 'Canon Went' (widoczna poniżej), ale tylko do czasu gdy wraz z przywrotnikiem ostroklapowym, łubinami i kocimiętką poszły 'pod sekator' jakieś 3 tygodnie temu. Dzięki temu na rabacie zrobiło się miejsce na kwiaty jednoroczne (które przez bylinowy gąszcz posadziłam w tym roku strasznie późno), a bylinki powolutku dochodzą do siebie tworząc rozety liści - pewnie będą próbowały kwitnąć raz jeszcze, ale już na pewno nie zagłuszą jednorocznych.  Ta rabata też jest wyściółkowana grubą warstwą przekompostowanego siana z łąki i naprawdę świetnie zachowuję wilgoć w glebie. 





Niestety podczas letniego sezonu nie jestem w stanie przekazać Wam wszystkich moich myśli - chociaż chciałabym bardzo. Strasznie dużo inspiracji i świetnych pomysłów zamieszkało w mojej głowie po odwiedzinach angielskich ogrodów najpierw w czerwcu z Mają, a potem w lipcu podczas mojej wycieczki z Angielskimi Ogrodami. O samej wycieczce napiszę jeszcze w osobnym poście, a ogrody odwiedzone w tym roku chciałabym przedstawić jeszcze przy innej okazji - bo wszystkie były niesamowitym natchnieniem. 






Pamiętajmy, aby podczas upalnych dni nie moczyć liści i pędów roślin. Podlewamy tylko wczesnym rankiem lub późnym wieczorkiem ;-) 







Dużo, dużo więcej piszę o letnich ogrodach polskich i angielskich w najnowszym wydaniu magazynu Vita Rustica, do którego lektury serdecznie wszystkich namawiam - oto letnia okładka i spis treści aktualnego wydania ... mam nadzieję, że Was zaciekawi: 






*******


Nasze czarne malwy pięknie rosną osłaniane z północy i zachodu laskiem. Te, które znajdują się w lekko wilgotniejszej glebie mają się stanowczo lepiej. Niestety i do tych dotarła rdza malwy - jedynym sposobem, który stosuję to usuwanie i palenie lub wyrzucanie do odpadów zmieszanych (tylko nie do kompostownika!!!) porażonych liści - podobnie robię w przypadku ciemierników, których liście wycinam całkowicie przed kwitnieniem. 




Kwiaty jednoroczne dopiero rozkwitają, ale dalie nie zawiodły. Każdego roku uwielbiam je coraz bardziej i sadzę ich coraz więcej. W czerwcu i lipcu komponowałam je w bukietach z wcześnie kwitnącymi bylinami (np. ostróżka, wilczomlecz, przywrotnik ostroklapowy i goździk brodaty), a teraz zacieram ręce na kosmosy, tabakę ozdobną,  driakwie, aminki egipskie i szarłaty. Ale !!! dalie wyglądają super pięknie w bukietach same ze sobą - nawet po jednej sztuce :-) 







A moją najpiękniejszą dalią w tym roku jest z pewnością delikatna, o jak dla mnie wymarzonym rozmiarze i formie kwiatostanu dalia w odm. 'Offshore Dream', którą kupiłam ze wszystkimi moimi daliami wiosną w sklepie NaOgrodowej.pl - oto ona w bukieciku z groszkiem pachnącycm: 





Groszki pachnące, tak jak dalie - to najlepsza inwestycja dla ogrodu 'na kwiat cięty'. Kolor na rabatach i materiał do bukietów zapewniony jest dzięki nim już od czerwca. Są piękne, pachnące i kwitną jak zwariowane. Im więcej kwiatów ścinamy - tym więcej kwiatów rozwija się następnego dnia. Cud natury ;-) ale lubią wilgotne podłoże, więc warto ściółkować i oczywiście koniecznie regularnie ogławiać. 




Inspiracje do bukiecików czerpię głównie z samych kwiatów - bo są tak piękne, że aż proszą się o układanie w wiązanki! Ale jest taka jedna czarodziejka Maszka - która zamieniłaby nawet zaschłe róże kwiaciarniowe (już nie mogę nic gorszego wymyślić ;-) w najpiękniejszy bukiet świata. Uwielbiam jej kompozycje, jej zdjęcia, jej ogród, jej dom i oczywiście sama czarodziejkę. Buziaki  i ten skromniutki bukiecik ślę! 


Z aminkiem majowym ...

... cynią (obowiązkowo) ...

... i oczywiście daliami ;-)



Jeśli ktoś miałby ochotę na trochę wiejskich kwiatków we własnym wazonie, to zapraszam po groszki pachnące, dalie oraz bukieciki do gdyńskiej Oficyny w czwartki. Zachęcam również do brania udziału w naszych warsztatach KWIATY CIĘTE Z WŁASNEGO OGRODU




Aaaaa - zapomniałabym o najważniejszym! Serdecznie zapraszam wszystkich mieszkańców Trójmiasta i okolic do słuchania mojej audycji ogrodniczej na antenie Radia Gdańsk. Od 17-go sierpnia regularnie co poniedziałek o godz. 11.00  ;-) Osoby mieszkające poza zasięgiem mogą odsłuchać wszystkich audycji na stronie radiogdansk.pl 






Teraz idę już pomóc Andrew robić kapustę kiszoną i przypilnować, żeby zamiast kminku nie dodał do niej znowu (!) kminu rzymskiego ;-) Potem tylko jezioro i na kolację karczochy ...





                                                                  
                                Pozdrawiam gorąco i życzę wszystkim pięknego sierpnia ;-)



37 komentarzy:

  1. Nigdy nie robiłam aromatycznych olejów, ale chyba spróbuję. Bukiety przepiękne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, bo potem taki smak lata zimą to super sprawa.
      Serdeczności i miłej niedzieli, K ;-)

      Usuń
    2. Na moim blogu zamieściłam zdjęcia ze święta plonów. Zapraszam :)

      Usuń
    3. Aaaa widziałam, widziałam ... super, dziękuje ;-)

      Usuń
  2. no po prostu napatrzec sie nie moge! same ochy i achy :) a dalie sa po prostu przepiekne!

    usciski! aneta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Aneta :-) ja dla tych dalii całkiem straciłam głowę. Teraz czekam na odmiany pojedyncze żeby rozkwitły na full na rabatkach przed tunelem. Pozdrawiam, K ;-)

      Usuń
  3. Twoje groszki podziwiam nieustająco, mam w tym roku niedosyt :)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj ten rok jest trudny. Groszki kwitną, ale wiele z nich zmarniało - dobrze, że nasadziłam je dość gęsto. Kwitną też pięknie liliowce ;-) ściskam, K ;-)

      Usuń
  4. Kasiu !!! dziękuję za przemiłą lekturę przy porannej niedzielnej kawie.Jestem pod ogromnym wrażeniem Waszego ogrodu.Warzywa i kwiaty bajeczne. Kocham kwiaty ponad wszystko.A jeszcze jak widzisz taką różnorodność w gatunkach i kolorach to aż dech zapiera.Boże jak Wy dajecie radę::).Urzekły mnie też oliwy chyba się skusze i zrobię też .Mam jednak pytanie czy po tych 2-óch tygodniach tylko je przelewamy do buteleczek,słoików i odstawiamy czy jeszcze może pasteryzujemy?????? Bardzo,bardzo dziękuję za wszystkie wskazówki.Marylka. PS.na mojej działce już kwitną kosmosy:):) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Marylko. Dziękuje serdecznie za miły komentarz. Czasami faktycznie trudno za wszystkim nadążyć, szczególnie gdy w głowie tyle pomysłów i planów ;-) jeśli chodzi o oleje, to ich już nie pasteryzujemy - wytrzymują niesamowicie długo, nawet do 2 lat.
      Pozdrawiam i życzę udanej niedzieli, K ;-)

      Usuń
  5. Kasiu,szalona babko!!!!! Ogrod cudowny,u nas (opolskie) zolte placki trawnika od upalow,podlewac nie kaza bo wody brakuje ech...mowie Ci...pozdrawiam cielo.Sylwia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej Sylwia - ciężka sprawa z tą wodą - to chyba najbardziej 'gorący' temat dla ogrodników. Hmmm jak tu znaleźć złoty środek? Klimat się tak zmienia, że w końcu pewno i trawników zakładać nie będziemy - czyli świat stanie trochę do góry nogami ;-) pozdrawiam

      Usuń
  6. To ciekawe, że dalie czarują już u ciebie kolorami, a na jeżówki musiałaś czekać. U mnie odwrotnie - dalie ciągle się zbierają, gdzieniegdzie tylko widać pączki (ale fakt, że sadzone bez podpędzania), za to jeżówki szaleją chyba od 1,5 miesiąca. Pysznie to wszystko wygląda. Podejrzewam, że jest jeszcze bujniej i bardziej kolorowo niż w zeszłym roku.
    Kasiu, proszę podpowiedz co zrobić, żeby groszki chciały bujnie kwitnąć. U mnie trzeci rok z kolei niepowodzenie - 3 kwiaty na krzyż. Sadziłam w skrzynce, w sklepowej ziemi kwiatowej i nawoziłam nawozem do roślin kwitnących. Czegoś im brak, ale nie wiem czego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj to na pewno dzięki wcześniejszemu podpędzeniu - te które kupiłam na przecenie w sklepie naogrodowej.pl już na samum końcu dopiero zaczynają kwitnąć. Już teraz wiem, że takie pędzenie się opłaca - bo nie miałabym zbyt wiele w ogrodzie aż do teraz. Kosmosy po woli rozpuszczają pąki - jeżówki tez już wybuchły różowymi i białymi kwiatkami. Groszki potrzebują naprawdę dużych donic lub nawet 'normalnego' stanowiska w ogrodzie (czyli na zagonie) - muszą mieć zawsze lekko wilgotną glebę wokół korzeni i dobrze jest je wyściółkować. Podłoża ze sklepu są zazwyczaj zbyt torfowe, przez co wysychają i maja kiepska strukturę - nie jest to 'normalna' struktura gleby. Czy dałabyś radę spróbować uprawiać je w przyszłym roku w glebie? No i dużo słońca ;-) Ściskam mocno, K

      Usuń
    2. No to wygląda na to, że przesuszenie jest tu głównym winowajcą. A że chodzi mi po głowie kolejna przeróbka ogródka (czyli znowu mniej trawnika), to może i kawałek terenu dla groszków się znajdzie. Dzięki Kasiu.

      Usuń
  7. Kasiu, proszę napisz jak pielęgnujesz szałwie omszoną, bo u mnie niestety drugi rok mam dopiero i słabo rośnie, liście tak jakby się zasuszały, może chore? Kwitnie na początku owszem, a potem ścinam kwiatki suche , a liście marnieją. Nie wiem co źle robię, podlewam tak jak inne, obok są dalie, kocimiętka (ładna) i róża. Szałwia powabna dużo lepiej mi rośnie i cieszy moje oko, choć w tym roku przez ta pogodę też jest troszkę słabsza. Ewka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa trudna sprawa z tą szałwią. Z doświadczenia wiem, że lubi mieć dosyć sucho - może podlewasz za dużo? Rośnie na przepuszczalnych i nawet dosyć kiepskich glebach - gorszej od tych dla dalii lub róż. A może używasz jakiś nawozów sztucznych, które ją rażą? Najpierw pomyśl o tej wodzie - na pewno nie potrzebuje tyle co dalia i róża - masz nawadnianie? Pozdrawiam, K

      Usuń
    2. Podlewam ręcznie i pewnie masz racje z tą wodą, bo dalie raczej więcej potrzebują wilgoci. Spróbuję ja trochę "ominąć" przy podlewaniu. Zastanawiałam się ,czy nie jest z nią podobnie jak z lawendą, która podobno nie lubi zraszania, podlewania z góry tylko raczej pod korzeń. Dziękuję. Pozdrawiam. Ewka

      Usuń
  8. Kasia, nikt nie ma takich groszków jak Ty . Nawet Sarah może się chować. Moje mają krótkie ogonki i są jakieś takie popśnięte ,mimo że kwitną obficie. Czy to możliwe ,żeby były przenawożone albo przelane ,bo o niedomiar jednego i drugiego to ich nie podejrzewam. Muszę Ci powiedzieć ,że zmieniłam całkiem podejście do moich kosmosów za Twoim przykładem. Kiedyś pozwalałam im się swobodnie wysiewać a w tym roku zrobiłam nasadzenia pod każdą sadzonkę sypiąc garść oborinka w granulkach. Jestem nimi zachwycona. Codziennie wieczorem robię obchód i usuwam przekwitnięte . To bardzo odprężające zajęcie poza wszystkim innym. W ogóle ten fragment ogrodu warzywno kwiatowego według Twojej inspiracji daje mi ogromne zadowolenie. Wreszcie mogę powiedzieć ,że czuję się jak u siebie.Widzę ,że goździki jeszcze nie kwitną . Może przez to ,że w doniczkach. U mnie chmura cała. No i mam jednego maleńkiego karczoszka , który mi strasznie dużo frajdy sprawił ale te Twoje to mnie na kolana powaliły. Dobrze ,że Cię mamy Kasia .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maszkuś kochana dziękuję za te wszystkie słowa - strasznie się cieszę, że Twój warzywnik taki wspaniały. Masz zielone palce, a nawet powiedziałabym z nalotem złota :-) to wszystko Twoja zasługa. Z groszkami to i u mnie trochę kłopot - strasznie w tym roku chorują - pomimo tego, że kwitną i mają długie pędy, to niższe partie rośliny maja bardzo brzydkie liście i niektóre całkiem zmarniały (będę musiała wyciąć je spośród innych na tunelu). Spędzam sporo czasu na pielęgnacji, ale nic z tego. A jakie odmiany miałaś w tym roku? Bo dużo zależy też od tego - takie bardzo pachnące Matuccana są cudne, ale zawsze maja krótkie pędy. Ach można o tym ogrodzie pisać i pisać ... całuje mocno i mam nadzieję, że do zobaczenia ;-)

      Usuń
    2. Kasia, własnie pomyślalam ,że ta porażka groszkowa może być spowodowana jakością nasion .Wiesz, to nasze krajowe mieszanki . Na pewno w przyszłym sezonie zainwestuję z nasiona od SR.No można by gadać dniami i nocami .

      Usuń
  9. Kasiu wspaniałe zdjecia i widoczny ogrom pracy. Sama mam warzywniak i tunel pełen pomidorów więc qiem ile pracy to kosztuje. Teraz jednak wypoczywam w Anglii i zachwycam się nieskończenie architekturą, roślinnością i ogólnym klimatem☺ Pozdrawiam serdecznie znad pysznej babeczki i kawy☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, dzięki serdeczne Aginka. Mam nadzieję, że masz kogoś doświadczonego w domu, kto zaopiekuje się i tunelem, i warzywnikiem - u nas właśnie takiej osoby brakuje :-( każdy wyjazd kończy się mniejsza lub większą tragedią pomidorową. Życzę fajnego pobytu w UK ;-)

      Usuń
  10. Kasiu, ammi maius - majowy? To byłaby ładna nowa spolszczona nazwa. Ale on jest nie "majowy" a "większy". Dosłownie tłumacząc.
    Ślicznie u Was w domu i ogrodzie. Pszcz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewuniu to jest Ammi majus i faktycznie po łacinie znaczy większy. Nie wiem czemu 'przykleiło' się do mnie majowy - może dla tego, że w moim ogrodzie stanowczo większy rośnie ten egipski ;-) chociaż w tym roku podczas pobytu z wycieczką w Oxford Botanic Gardens widziałam aminka większego z wysiewów jesiennych - byłam w szoku jaki był wielki!!! Buziaki, Kasia ;-)

      Usuń
  11. Z każdej strony czuć ogród. Najpiękniejszy okres! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, szczególnie wczesnym rankiem i późnym wieczorem - jest naprawdę bosko. Pozdrawiam ;-)

      Usuń
  12. Cudownie! Obejrzałam i poczytałam i nakręciłam się na olej :-) z prawdziwą przyjemnością
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  13. Kasiula ależ pięknie u Ciebie:) a ogród ziołowy zawsze mnie zachwyca, niesamowicie bujnie wszystko rośnie:) te groszki i dalie są przecudne! juz nie mogę się doczekać pierwszych nasadzeń u mnie..chyba muszę wysłać Ci zaległe wymiary żebyś działała przy projekcie bo we wrześniu wybieramy się na urlop. Stwórz mi tu raj plisss:))) buziole ogromniaste ślę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana dla Ciebie wszystko ;-) tylko czekam na wymiary. Całusów tysiąc i życzę super urlopowania!

      Usuń
  14. Przepiękne zdjęcia :) Strach tylko by roślinki zdołały przetrwać te upale dni

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nooo niestety - trzeba niektóre podlewać. Warzywnik, donice i szklarnie/tunel podlewamy regularnie. Ale na przykład rabaty bylinowe dzięki sciółkowaniu - baaaardzo rzadko ;-) pozdrawiam K

      Usuń
  15. Czym zakańczasz tipi-podporę? Widzę tam zielone "coś"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie gumowe zielone 'cosie' kupiłam w ogrodniczym kiedyś ...

      Usuń
  16. Kasiu, u nas zupelnie na odwrot. Upaly od poczatki lipca, brak deszczu, kwiateczki malutkie, alo wcale, mimo podlewania.
    Dopiero teraz wrocila normalnosc po solidnych dwudniowych opadach, zaczyna sie rabata zageszczac, rozkwitly kosmosy.
    Trawnika juz nie mamy, bede go reaktywowac jesienia, bo podobno znowu wraca goraca i sucha pora.

    Pozdrawiam z Alzacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku Kasiu ta pogoda nas ogrodników kiedyś chyba wykończy -wszędzie jest kiepsko, a teraz znowu te powodzie na południu - płakać się chce! Każdy rok teraz chyba będzie inny, więc trzeba przygotować się na wszystko. Trawnika nie kosimy już chyba od miesiąca - susza, wiec nie rosnie i nie chcemy go stresować. Ale dzięki zawartości białej koniczyny jest całkiem zielony - polecam! Pozdrawiam serdecznie, Kasia ;-)

      Usuń
  17. Kasiu, ja mam pytanie w kwestii tego obornika granulowanego. Moje dyniowate kwitną jak szalone, ale trochę przedobrzyłam z ilością na zagonie. Przypuszczam, że teraz walczą między sobą o składniki pokarmowe. Czy sypnąć im obornikiem właśnie? Czy nie pójdą wtedy w liście? Niestety gnojówki brak i znikąd się nie pojawi...
    Kwiaty piękne masz. Napatrzeć na groszki się nie mogę. Muszę się do nich solidnie przyłożyć w przyszłym roku u siebie :)

    OdpowiedzUsuń