niedziela, 8 kwietnia 2012

JASTRA na Kaszëbach




Podczas świąt większość z nas zwraca się ku tradycji. Bez względu na wyznanie czy pochodzenie chcemy otoczyć się rodziną , a nawet poczuć się częścią wspólnoty. Zawsze dbałam o to, aby poznać tradycje i historię miejsc w którch przebywałam. Bez względu na to, czy mieszkałam tam zaledwie rok, trzy czy piętnaście lat - zostawałam członkinią lokalnych klubów, stowarzyszeń i przyjmowałam wszystko to, co rzucano w moją stonę. Jak bez tego można kiedykolwiek poczuć się gdzieś jak "w domu"?  

Mieszkając na Kaszubach postanowiłam i tu zanurzyć się w lokalnej tradycji. Nie ma lepszej okazji jak te wspaniałe wiosenne, radosne i kolorowe święta Wielkiej Nocy czyli JASTRA. Z naszą Święconką pojechaliśmy więc do cudownego, starego drewnianego kościółka stojącego na terenie muzeum - Kaszubskiego Parku Etnograficznego we Wdzydzach Kiszewskich. O godzinie 12tej odbyło się tam błogosławieństwo z udziałem lokalnego księdza - atmosfera była niesamowita, ludzi z kolorowymi koszyczkami bardzo dużo. Było to ciekawe przeżycie i dla mnie całkiem nowe doświadczenie.



Wnętrze kościółka pod wezwaniem św. Barbary,  OŁTARZ GŁÓWNY – 3 ćw. XVII w


Kilka faktów na temat tego niesamowitego zabytku:
Kościół przeniesiony został do skansenu z wsi Swornegacie  w roku 1980. Przeniesienie i odbudowa trwały aż 4 lata.  O ciekawej wsi Swornegacie i historii kościółka poczytaj TU.

Kościół pod wezwaniem św. Barbary - ufundowany został przez starostę tucholskiego i mieszkańców wsi, oraz proboszcza z Konarzyn ok. 1700r. po pożarze starszej drewnianej świątyni w Swornychgaciach.  Ściany (zbudowane w technice zrębowej), dach, konstrukcja oraz większość dekoracji są zrobione z drewna. Dach pokryty jest gontem. Wieżę -  o konstrukcji szkieletowej -dostawiono w 1740r.

W kościele są 3 ołtarze: OŁTARZ GŁÓWNY – 3 ćw. XVII w. z obrazami św. Barbary i Jana Chrzciciela z pocz. XVIII w. OŁTARZE BOCZNE – prawy - rokokowo-klasycystyczny z XVIII w. i lewy - klasycystyczny z XIX w. Deskowy strop pokryty jest malowidłami datowanymi na pocz. XIX w., przedstawiającymi medaliony z wizerunkamiśw. Barbary, Jana Chrzciciela i Oka Opatrzności w bogatej oprawie roślinnej. Nawiązuje do tradycji barokowej i podkreśla ludowy charakter wnętrza.

Regularnie odbywają się tu Msze Św,  a w sezonie kościół oczywiście jest otwarty dla zwiedzających.  Cudnie pachnie tu starym drewnem - po przekroczeniu progu łatwo jest przenieść się kilkaset lat wstecz. Polecam każdemu, kto lubi stare wiejskie klimaty i ludowe tradycje.





Kościół ze wsi Swornegacie - pod wezwaniem św. Barbary. Kaszubski Park Etnograficzny.

29 komentarzy:

  1. Witaj Kasiu! Z przyjemnością będę obserwowała Wasze poczynania ogrodowe, może się czegoś nauczę, bo angielskimi ogrodami jestem zafascynowana. Jeżeli więc pozwolisz- zostanę na dłużej! Wesołych świąt życzę!

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam serdecznie,
    Od "Wielkiego siania" z 4 marca na Zielonej łódeczce zaglądam tutaj z wielką przyjemnością ciągle znajdując coś dla siebie ciekawego.
    I dzisiaj również takie miłe zaskoczenie w postaci zdjęć z prześlicznego kościółka. Dziękuję.
    Wesołych świąt!
    Pozdrawiam,
    Anna

    OdpowiedzUsuń
  3. Byłam w Wdzydzach w ostatnie wakacje(uwielbiam sknanseny), kościół jest niesamowity, jak i cały skansen. Zazdroszczę,że mogłaś być tam ze Święconką. Wesołych Świat! Ewka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa - nawet nie wiesz jakie to dla mnie szczęście mieszkać niedaleko takiego niesamowitego miejsca. Tam można odetchnąć i poznać prawdziwą historię. Po pobycie w UK takich miejsc mi bardzo brakuje.

      Pozdrawiam K

      Usuń
  4. Zgadzam się, że bez poznania lokalnych tradycji i "wtopienia" się w społeczność trudno poczuć się jak w domu, w miejscu które jest z gruntu dla nas obce. Podobne odczucia mam mieszkając w No.
    Kościółek piękny!W takich miejscach czuje się siłę tradycji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z biegeim czasu staje się to łatwiejsze, ale potrzeba kilku dobrych lat żeby się poczuć trochę swobodniej w obcym kraju. Pochodzę z Polski więc jest sto razy łatwiej niż aklimatyzacja np w Irlandii - tam mi chyba było najtrudniej.
      Pozdrawiam Ciebie i Twój nowy kraj - który kiedyś bardzo chciałabym poznać, K

      Usuń
  5. Takie kościołki mają swój urok i charakter.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeśli kiedyś napiszesz jeszcze o swoim regionie - chętnie przeczytam :)A swoim udziałem w regionalnych klubach skłoniłaś mnie do refleksji... Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Kaszubach pisać to wielka przyjemność - nie chcę zanudzać ale obiecuję, że powrócą w przyszłości do postów!
      Pozdrawiam, K

      Usuń
    2. O nudzie nie ma mowy - czekam na cd. :)

      Usuń
  7. Ojejku !!! Jaki piękny kościół i niecodzienne wnętrze. Już widać i czuć ten niezwykły klimat... Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. chcesz powiedzieć, że nigdy ze święconką nie chodziłaś...????

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No chodziłam - ale nie do takiego kościółka!!! - oczywiście ...

      Usuń
  9. Kościół,zupełnie odmienny od tych, które zwykłam widywać. Chyba mogłabym w takim zamieszkać , a już na pewno z chęcią odwiedzę ,gdy nadarzy się sposobność.Warto się zaprzyjaźniać z lokalnymi ludźmi i tradycjami tylko ,że nie jest to niekiedy takie proste. Ludzie starsi z natury są mniej ufni i zanim ich się przekona ,że nie jesteśmy z marsa i nie chcemy zagarnąć ich ziemi , trochę potrwa. W każdym razie powodzenia życzę w tej kwestii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam Maszko - sama oprowadzę.

      Coś mi się wydaje, że mogłabyś się podzielić jakimiś doświadczeniami na temat aklimatyzacji!

      Ja za nic w świecie nie mogłam "wtopić" się w lokalne tradycje itd w Irlandii. Nie mieszkałam tam w mieście tylko wśród prywatnych posiadłości, wieśniaków i rybaków - tam to faktycznie do końca traktowali nas jak z Marsa. Ale ja się im nie dziwię, bo od Anglików (mój mąż Anglik) się sporo nacierpieli.

      Najbardziej przyjaźni byli w Stanach - w Anglii nie było źle.

      A Na Kaszubach ... mam tu wielu zaprzyjaźnionych ludzi (rolników i przyjezdnych z miasta), ale wiem że jestem nowa ... nie mam wielkich oczekiwań. Wczoraj grymasiłam w sklepie bo nie mieli otwieracza (!!!), więc pewno tam mnie już nie lubią! Ale ogólnie dotychczas mam szczęście bo wszyscy są niesamowicie opiekuńczy - darują swoje produkty, pomagają na ziemi - ale ja tego nie przyjmję ot tak i też próbuję im się jakoś odwdzięczyć. Narazie nie mogę marudzić bo mam tu dobrze, chociaż chyba jeszcze nigdy w życiu nie piłam tyle kawy!!!
      Pozdrawiam, K

      Usuń
    2. Dziękuję Kasiu,możesz się mnie spodziewać:-). O aklimatyzowaniu się pewnie mogłabym napisać przynajmniej długiego posta ale nie miałby niestety happy endu(ten proces wciąż trwa) a poza tym nie chcę się denerwować,Z tradycją nieposiadania otwieracza w sklepie naprawdę da się żyć. Uwierz. Mogłabym nosić po dwa otwieracze w każdej kieszeni byle nie być narażoną na stykanie się z tradycją palenia łąk, wycinania starych drzew , wysypywania śmieci do lasu itp.Rdzennych mieszkańców na Warmii chyba nie ma już tak wielu . Pewnie większość jest przyjezdna i to waśnie pomaga wam poczuć więź i jakąś wspólną dolę.Ja nie mogę też tylko narzekać , bo mam wokół dużo naprawdę świetnych ludzi i dzięki temu jakoś tu trwam póki co a jak tak bardzo zareklamujesz Warmię to może się przeniosę ale tym razem marzy mi się ogródeczek 10 na 10 metrów i wokół dużo pól byle nie moich .Pozdrawiam

      Usuń
    3. Kochana! Toć ja na Kaszubach mieszkam! ha ha

      I tutaj też drzewa wycinają ... Andrew strasznie to przeżywa. Jesteśmy w samym środku Parku Krajobrazowego, ale itak każdy robi co chce. Wszystko najchętniej sobie by podporządkowali - uwielbiają przycianie wszystkiego co się da i układanie kostki betonowej na każdym kawałku ziemi ... Ale wypalać łąk tu chyba nie można - dzięki Boga! Od czasu jak czytałam jako nastolatka William'a Wharton'a to mnie to przeraża!

      Pozdrawiam serdecznie, K

      Usuń
    4. Sorki. Zupełnie nie wiem co mi ta Warmia tak chodzi po głowie . Może jakiś nomen omen. Ale dużo się nie pomyliłam, To tak o Zagłębiu powiedzieć ,że Śląsk. Można tylko po głowie dostać za taką gafę.Ja uratowałam niedawno jednego jesiona. Postawiłam pod nim moje auto. Jak zaczęłam dociekać wyszło ,że nie mają nawet pozwolenia na jego usunięcie. Facet , co go chciał wyciąć powiedział ,że to chwast więc ja mu grzecznie,że to on jest chwastem. Nie może mnie więc lubić ale ja jego też nie , I tak wygląda jednanie się z tubylcami.U nas gdy wycinają drzewo , pani od ochrony środowiska w gminie zawsze jest na urlopie albo na chorobowym. W powiecie już mnie znają a i nawet w województwie. Chyba muszę się przeprowadzić tam, gdzie nie ma drzew, wtedy będzie spokój.

      Usuń
  10. Kościółek piękny. Kilka lat temu byłam w podobnym kościółku w Gąsawie koło Biskupina, odkryto tam przez przypadek, że pod warstwą tynku są freski malowane na drewnie. Zaczęto renowację XVIII wiecznego kościółka, odkryto krypty pod posadzką..coś niesamowitego. Teraz już jest chyba przywrócony do dawnej świetności:)
    A ten skansen chętnie kiedyś odwiedzę:)
    pozdrawiam Aga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kościółek w Gąsawie brzmi faktycznie niesamowicie!
      Zapraszam na Wdzydze, tam jest co oglądać! Mają jeszcze jeden kościółek (nadal w "budowie") i wiele innych ciekwych budynków, np dworek z całym wyposażeniem, szkołę z mieszkaniem nauczyciela (łącznie z ogródkiem!) z wyposażeniem z lat 40tych i kilka świetnych wiatraków. Jest tam również sympatyczna karczma ... a tam pysznośći ...

      Pozdrawiam, K

      Usuń
  11. wnętrze tego kościółka sprzyja skupieniu i modlitwie... aż chce się tam wracać prawda...? A po mszy krótkie rozmowy mieszkańców w "przelocie" - już to widzę (trochę sielankowa wizja...:-)) Zupełnie inaczej niż te "zimne" nowoczesne budowle...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak! To jest zupełnie inny świat. Wszyscy się dobrze znają, kapłan wie kto co przeskrobał ... jest wspólnota. Świetne doświadczenie dla osoby z miasta.

      Pozdrawiam, K

      Usuń
  12. zachęciłaś mnie by tam pojechać kiedyś :) w końcu nie tak daleko! A obchody Wielkanocne po prostu kocham. To nasze najpiękniejsze Święta i atmosfera w kościołach jest wtedy niesamowita! Dziękuję za ten wpis. Zaraz zagłębię się w ten poniżej - już obejrzałam te cudne zdjęcia i tak mi się tęskno do lata zrobiło... czekam na maj, by ukwiecić mój skromny balkon :) pozdrawiam bardzo serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się! Też kocham Wielkanoc - w Polsce podoba mi się to święto szczególnie, w Anglii nie ma takiego klimatu.

      Pozdrawiam, Kasia

      Usuń
  13. Dziękuję Kasiu za piękne zdjęcia, mnie również takie miejsca wciągają bez reszty. Chyba najwyższy czas osobiście zobaczyć, w końcu mieszkam całkiem niedaleko :)
    Pomyślę o letnim, albo jeszcze wiosennym wypadzie.
    PS.Piękny koszyczek - moje oko dokładnie się przyjrzało, i zrobiło mi się bardzo miło... :)))
    Pozdrawiam serdecznie !
    Renia z Mostów

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Reniu to ja dziękuję i to mi było szalenie miło! Koszyczek nie byłby ten sam bez Twojej różowej śliczności!!!

      Pozdrawiam bardzo serdecznie, KB

      Usuń
  14. Kocham takie piekne stare wiejskie kościółki maja niepowtarzalna atmosferę,
    j

    OdpowiedzUsuń