niedziela, 23 marca 2014

Jak zapewnić sobie WCZESNE PLONY z ogrodu i kwiaty dwuletnie na wiosnę

Właśnie kończą się prace nad kolejnym wydaniem mojego ZIELENIAKA i dostałam telefon z redakcji z zapytaniem, czy te warzywka ze zdjęć są rzeczywiście zebrane teraz z mojego ogrodu. Szczerze mówiąc, to wcale nie zdziwiłam się na to pytanie - faktycznie Andrew po wykopaniu z gleby tak porządnie je wyszorował i związał gumką, że wyglądały jak z supermarketu ... no tylko, że teraz nawet i w supermarkecie nie znajdziecie tak świeżych i co ważniejsze młodziutkich por, marchewek, pasternaków i pietruch.
 Marcowo/kwietniowe zbiory z warzywnika - warzywa siane późnym latem. Seler pochodzi z zapasów przechowywanych w skrzyniach z piaskiem w chłodnej spiżarni, gdyż nie znosi mrozów.



W dzisiejszych plastikowych czasach odeszliśmy od 'produkcji własnego jedzenia' tak daleko, że sam pomysł wykopania tak smakowitych warzyw z ogrodu w marcu/kwietniu wydaje się graniczyć z cudem. Ale uwierzcie mi - jest to możliwe i każdy może przynosić do domu takie naręcza zdrowych, ekologicznych warzyw z ogrodu (lub spiżarni) przez calutki rok. Teraz mogę już sama za to poręczyć, bo wypróbowaliśmy to tu, na Kaszubach i nasze doświadczenia nie są oparte już tylko na tradycji angielskiej ale klimacie polskim.
Andrew wykopuje młode pory z warzywnika. Podczas mrozów miałam nagorsze myśli i bardzo się zdziwiłam, że po nadejściu wiosny wyglądały jakby nigdy nic ;-) Są pyszne, twarde i zdrowe ... ale czas oczyścić zagony pod inne warzywka.
Po zimie usuwamy 'zmęczone' liście pietruszki - niech wyrosną młode, my je chętnie zjemy ;-)  a i aromatycznym, białym korzeniem nie pogardzimy ... w szklarni już posiane nasiona pietruch na ten rok.

Bez względu na to, czy uprawiamy warzywa, kwiaty czy może storczyki lub kaktusy - złota zasada ogrodnictwa jest jedna: eksperymentuj i nie bój się siegać po nowe! Wiem, że już o tym kiedyś pisałam, ale jest to niesamowicie istotne - trzeba próbować różnych roślin i metod, myśleć samemu i analizować. Nie chcę tu zacząć żadnej burzy w szklance wody - ale tak między nami mówiąc, to bielenie drzewek jest nonsensem ... sama to podejrzewałam, ale teraz usłyszałam to z ust tylu sadowników, że mogę  ogłosić to wszem i wobec ;-) Bielimy .... bo wszyscy bielą. Lubimy być tradycyjni, ale przecież życie jest zbyt krótkie, żeby ciągle klepać to samo ;-) A jak ktoś lubi bielić, to niech chociaż doda jakieś kropeczki ...
Po przeczytaniu nowego wydania boBio u WAY, bardzo zaciekawił mnie artykuł Gorzkiej Jagody pt. "Kiedy skończyło się jedzenie z zeszłorocznych zbiorów, a nowe jeszcze nie urosło, to był przednówek" - naprawdę ciekawy tekst. Znalazłam w nim to, co najcenniejsze - doświadczenia i przekazy 'prawdziwych' ludzi. Jagoda pisze o swoich babciach - jedna z nich była bardzo tradycyjną kobietą, która pora, szpinaku, selera czy podobnych 'fanaberii' do swojego warzywnika nie wpuszczała ;-) Druga zaś babcia przed wojną znała nawet szparagi i karczochy, gdyż uprawiano je w jej okolicy 'na potrzeby państwa' ... czyli można było, tylko nie każdy chciał ... a szkoda, bo zupa bez pora, selera czy pietruszki musi być baaardzo mdła.
Koniec mądrości, bo pewno już zasypiacie. Teraz pokarzę Wam jak my z Andrew zapewniamy sobie wczesne plony. Dziś był pierwszy alarm końca zapasów - ostatni kompot truskawkowy wypity - tragedia!!! (serio)  Już to widzę ... za kilka dni będzie ostatni por z zagonu, ostatni seler z komórki i potem co ... no nic, bo w ogrodzie już wszystkiego pełno. W najgorszych momentach, tak jak ci XVIII-wieczni żeglarze będziemy walczyć ze szkorbutem kiełkami i marmoladą pomarańczową (fuj).



Jak zapewnić sobie wcześniejsze plony w ogrodzie?
  • robić własne rozsady w domu lub szklarni - wtedy w momencie, gdy gleba w ogrodzie jest wystarczająco ciepła i gotowa do wysiewów, to mamy już ładnie podrośnięte rośliny, które będą miały plony minimum 2 -3 tygodnie wcześniej, a czasmai nawet więcej (to samo dotyczy warzyw i kwiatów jednorocznych); 
  • przygotować glebę w ogrodzie poprzedniej jesieni. My pod koniec sezonu (w listopadzie) nawozimy rabaty przekompostowanym obornikiem i przekopujemy. Wiosną, gdy tylko gleba będzie już lekko osuszona od wody pochodzącej z topiących się śniegów lub deszczów i nie przylkeja się do butów ;-) delikatnie ją wzruszamy widłami ogrodowymi, grabimy i w ten sposób jest gotowa do wysiewów lub pod sadzonki. Robienie czynności związanych z obornikowaniem dopiero wiosną zabiera dużo cennego czasu i nie pozwala zbyt szybko 'wejść' na glebę;
  • przed wysianiem większe nasiona zawsze moczymy w wodzie, gdyż po posianiu do gleby szybciej wykiełkują i nie będą miały okazji być zjedzone przez szkodniki lub  zgnić zanim wytworzą korzonki;
  • sadzeniaki ziemniaków zawsze podpędzamy na miesiąc przed wysadzeniem w marcu;
  • wysiewamy wczesne nasiona i sadzimy sadzonki (np. bób, marchew, groch ogrodowy, pasternak, dymka, szalotki) aby następnie okryć je własnej roboty tunelami z białej agrowłókniny. Takie tunele ochronią rośliny przed chłodną pogodą, deszczami i gradem - zapewnią wyższą niż na na zewnątrz temperaturę;





Ogólnie okrywanie wysianych nasion i młodych sadzonek warzyw jest dla nas bardzo ważne. Używamy też mikrosiatki, która poza pogodą chroni rośliny przed szkodnikami. My jednak mamy już trzeci sezon dobrze uprawianej gleby z dużą zawartością humusa (kompostu, obornika) - więc te wszystkie techniki są łatwe w wykonaniu. Jeśli ktoś ma warzywnik na kiepskiej glebie po budowie domu, to najlepszym wyjściem jest zbudowanie rabat wzniesionych i wypełnienie ich czarnoziemem wymieszanym z humusem. Glebę na rabatach wzniesionych uprawia się bardzo łatwo i niezmiernie szybko się ona nagrzewa wiosną.  Myślę, że w tym roku zbudujemy kilka takich rabat w jedej części naszego warzywnika. Dla przyspieszenia dojrzewania roślin na rabatach można też zastosować czarną agrowłókninę, która przy okazji pomoże zahamować wzrost chwastów i zatrzymać wilgoć w glebie.






Tak jak wspominałam wcześniej - Andrew wysiał już bób - jest to super warzywo, które właścicwie nie boi się chłodów. Jeśli też chcecie teraz siać bób - to koniecznie zaopatrzcie się w nasiona odmiany, która jest najwcześniejsza. Nasz wysialiśmy najpierw na samym początku marca w szklarni do multipalet i kilka dni temu posadziliśmy młode siewki w podwójnym rzędzie w warzywniku.







Potem ten sam rząd przedłużyliśmy siejąc nasiona tej samej odmiany - będą rodzić plony mniej więcej od 2 do 4 tygodni później, więc będziemy mieli duuuuużo bobu non-stop ;-) Odmiana, którą używamy nazywa się Longpod. W sumie pewno będziemy wysiewać kolejne porcje bobu w 2 lub 3 tygodniowych odstępach (do połowy maja) co zapewni nam plony bez końca! Do wysiewów wiosennych wykorzystamy jednak odmiany późniejsze.






Na zagonie, gdzie kilka tygodni temu posadziliśmy dymki i szalotkę - tydzień temu wysialiśmy również wczesną marchewkę.  Do takich wczesnych siewów należy wybrać odpowiednią odmianę, która toleruje niższe temperatury - nasza odmiana marchwi to Amsterdam Forcing.  Jak widać na wcześniej przygotowanych zagonach Andrew pracuje 'z deski' - świetny sposób na minimalne ugniatanie gleby.





Po ich wytyczeniu i wykopaniu za pomocą krawędzi małej łopatki - rządki do których powędrowały nasionka marchwi zostały podlane mieszanką wody i ekstraktu z wodorośli, który wzbogacając aktywność mikroorganizów w glebie wspomaga zdrowe kiełkowanie i wzrost siewek.

Dodatkowo takie 'przedwczesne' podlewanie pomaga przy wyrównaniu dna rowków pod nasiona i zapewnia potrzebną do kiełkowania wilgotność. Nie ma potrzeby już podlewać ich po sianiu - pamiętajmy, iż to nadmiernie przyczynia się do  'uklepania' wierzchniej warstwy gleby.







Do marchewek dołączyły pasternaki i wszystko po wysianiu zostało przykrtye łukami z leszczyny oraz białą agrowłókniną. Marchewki będziemy zbierać już za 6 - 8 tygodni ... czyli w połowie maja jupiii! Pasternaki dopiero zimą ...




*********




Jeśli chodzi o rośliny ozdobne, to oczywiście poza wysiewami w szklarni - mam jeszcze w zanadrzu kwiaty dwuletnie siane w czerwcu zeszłego roku: wieczornik damski Hesperis matronalis i lak pachnący Erysimum cheiri. Obie rośliny świetnie przezimowały (bez żadnej osłony) i teraz szykują się do wiosennego kwitnienia.
Wieczornik damski widać na pierwszym planie (przed deskami) na powyższym zdjęciu - okaz zdrowia i szczęścia ;-) Właściwie mogłam już sadzić je na miejsca stałe we wrześniu zeszłego roku - ale nie do końca wiedziałam, gdzie mają być ... teraz posadziłam wieczornik 'masowo' na rabatach na kwiat cięty (jest to świetna i cudnie pachnąca roślina do wazonu)  - tak więc w maju i czerwcu będzie tam chmura wonnych kwiatków ... i opychających się ich pyłkiem owadów, gdyż wieczornik jest szalenie miododajny.






*******




Laki pachnące (niestety nie mam zielonego pojęcia jakie to były odmiany, gdyż po zimie zaginęły wszystkie  etykiety ;-) posadziłam tradycyjnie już w donicach z bratkami, narcyzami i tulipanami, a także pod płotem warzywnika w żwirze - laki lubią takie 'niewygodne' miejsca. Jest to dla mnie wielka radość, bo to pierwszy raz jak mam je tu, w Polsce. W Anglii bez laków nie byłoby wiosny - uwielbiam je. Pisałam o nich kiedyś TUTAJ.




Chciałam pochwalić się jak bardzo wypchałam siewkami naszą nową szklarnię i inspekt ... i w ogóle pokazać jak pięknieje ta część ogrodu. Ale chyba pozostawię to już na następny raz, bo jak zwykle rozpisłam się baaaardzo. Poniżej fotka z początku marca - na półce pomidory i sałaty, a pod nią chryzantemy w donicach (na kwiat cięty) i siewki cebuli w tle.






A wracajac do mojego ZIELENIAKA w czasopiśmie Zieleń to Życie - to naprawdę mam nadzieję, że  Wam się spodobał. Wygląda na to, iż w tym sezonie rubryka ta będzie pojawiała się regularnie co miesiąc.  Mnie osobiście nie bardzo wypada zachwalać swoje artykuły, ale szczerze podobały mi się materiały współautorów tego numeru. Bardzo ciekawe artykuły o egzotykach Eugeniusza Radziula oraz o pierwosnkach Jacka Marcinkowskiego, fajny pomysł na wierzbowy wianek z cebulką oraz świetny materiał Klaudyny Hebdy o zbieraniu soku z brzóz - ale najbardziej zachwycił mnie artykuł Wiesława Gawrysia pt. 'Nasze rośliny cebulowe'  - fascynujące!!!  Do długiej listy moich marzeń dołączył teraz taki a'la botaniczny wyjazd w celu zobaczenia na własne oczy tych cudów natury.  Jeśli nie mieliście jeszcze okzaji zajrzeć do marcowego wydania ZtoŻ, to TUTAJ jest podgląd do kilku ciekwych stron z tego numeru.

Tyle na dziś ... pędzę do ogrodu ;-)))


87 komentarzy:

  1. Kasiu, to juz ogrodnictwo na wysokim poziomie!
    I gratuluje rubryki w Zieleniaku!

    OdpowiedzUsuń
  2. Kasiu , gratulacje - rubryki :***
    Ja w tym roku odebrałam dokumenty i mam w końcu swoją ukochaną działkę ,
    u mamy mam też kawałek foli ,malinki , ale nie ma to jak swoje parę metrów ziemi . Z tego co juz załwarzyłam jest tam sporo kwiatów , naliczyłam naście piwonii , tulipany i krokusy co chwilka inne aż się boję coś ruszyć pod płotem, jest ciemiernik (ciemny), trzy jabłonie, brzoskwinia, pigwowiec , aronie , krzewy ale muszę poczekać jakie ? Nie wiedziałam że na tak małej powierzchni może się tyle pomieścić - jupiii A ja kocham grzebanie w ziemi , relaks i przyjemność
    Pozdrawiam
    Ps
    Mogę podesłać Ci zdjęcie nasionek , z zapytaniem co to takiego , w zeszłym roku będąc u cioci na działce poczęstowałam się nimi ale za groma nie pamiętam co to za kwiaty ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ masz fajnie - ciągle będą jakieś niespodzianki ;-) oczywiście, że możesz przesłać fotki, jak będę wiedziała co to jest, to dam znać. Mój mail biuro@angielskieogrody.com
      Pozdrawiam ciepło, K ;-)

      Usuń
    2. Wysłałam
      Wiem że może się nie udać ,
      ale je posieje zobaczę co wyrośnie :))

      Usuń
  3. Och pewnie ten post znowu będę czytała kilka razy, by wszystko ogarnąć. Pięknie w warzywniaku już u Ciebie. My dopiero po pierwszych małych siewach - głównie przegryzki dla Młodego w inspekcie (zapraszam do mnie na podgląd). A dzisiaj siałam kolejną porcyjkę. Na bób dopiero przygotowane miejsce i na dniach siać będę, ale już strasznie się na niego cieszę!
    Ania - brzezinamoja.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu Twój inspekt faktycznie wysiany 'po brzegi', to będziecie mieli sporo zieleniny! Pycha. A papierówka wygląda bardzo dobrze ;-)
      Pozdrówki ;-)

      Usuń
  4. Cudownie u Was - jak tylko nie pada i mam chwilę też pędzę do ogrodu - bób już w ziemi siedzi..ale mam tylko średnio wczesną odmianę, polecisz późniejszą? Jestem miłośniczką bobu i chętnie powtórzę wysiewy.. teraz mam Windsor biały..

    btw dziękuję za wszystkie wpisy i porady - mój ogród wypiękniał odkąd znalazłam Waszego bloga :) łapię się na tym, że zaczyna mi brakować miejsca na rośliny ..warzywniak podwoił rozmiary.. a jak czytam o takich cudach jak wieczornik - którego nie znałam - to ponownie "chciejstwo" się uruchamia.. pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lamia 'Windsor' jest odmianą wiosenną, więc spokojnie możesz siać już teraz i latem . Późniejsze odmiany są do wysiewu jesienią i baaaardzo wczesną wiosną - my sialiśmy pod agrowłókniną odmianę 'Imperial Long Pod'.

      Strasznie się cieszę, że moje wpisy wpłynęły tak pozytywnie na Twój ogród - to dla mnie wielka radość i zaszczyt! ... i jeszcze w dodatku warzywnik podwoił rozmiary wow!
      Ściskam, K

      Usuń
  5. Kochana, czy Ty opublikowałaś tego posta rano o 5.23 naszego czasu??? Szalona kobieta :)
    Dziękuję Ci za poruszenie tematu wiosennych zbiorów, mam ochotę poeksperymentować. Moja Babcia nigdy nie siała warzyw na wiosenne zbiory, w moją świadomość wryły się też obrazy przymierającej głodem ludności chłopskiej na przednówku z pozytywistycznej literatury (ulubionej zresztą), dlatego chętnie zmienię poglądy i poczytam cośj eszcze na ten temat.
    Wczesną produkcję bobu wypróbowałam w ubiegłym roku i faktycznie bardzo fajnie było wysadzać wiosną młode roślinki na grządki. Nie poradziłam sobie tylko z robactwem, więc plonu nie było :( Na pewno pisałaś coś wcześniej na ten temat, więc poszukam i się dokształcę ;)
    Marcowy numer ZtoŻ uważam za bardzo udany, ciekawy i inspirujący, to chyba najlepsze wydanie jak dotąd. A jeśli nie byłaś na tegorocznej wystawie tulipanów, to zapraszam na krótką relację tutaj: http://podniebemszerokim.blogspot.com/2014/03/vi-wystawa-tulipanow-w-wilanowie.html.
    Jak ja Ci zazdroszczę codziennego kontaktu z ogrodem! Ale tak pozytywnie :) Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dorotko - no właśnie. Z tymi zbiorami ... nie tylko warto mieć wczesne zbiory, ale warto warzywka zbierać w bardzo młodym stanie. Ja widzę, że tu wokół mnie na Kaszubskiej wsi gospodarze mają tylko jeden plon danego warzywa na sezon - ale za to wielki! ... to znaczy te warzywka są wielkie - a lepiej byłoby mieć baby-warzywka i zajadać się nimi przez dłuuuugi sezon. Ale ja szanuję ich tradycję - w życiu nie 'pouczałabym' gospodarza na wsi, bo dla dobrego gospodarza mam ogromne uważanie - życie na wsi potrafi być okrutne jak sama wiesz z pozytywistycznej literatury ;-) ... ale niektórzy gospodarze w moim sąsiedztwie są niesamowici - sama często podglądam co i kiedy robią!

      Jeśli chodzi o bób, to też czasami mamy 'naloty' tej czarnej mszycy i póki co w przeciągku kilku dni radzą sobie z nimi biedronki. Można je zmyć mocnym strumieniem wody lub ułamać czubki razem z mszycą - ale wiem, że ogólnie to okropne. Robaki lubią wątłe roślinki - więc bób powinien być zawsze w dobrze nasłonecznionym miejscu, aby jego pędy się nie wychudzały i wydłużały.

      Wystawę tulipanów widziałam u Ciebie już dawno ... cudne! Te papuzie są jak jedwab.

      Pozdrawiam ciepło, K

      Usuń
    2. Baby-warzywka poznałam również dzięki Tobie i teraz czekam na pierwszy zbiór sałaty :) Dzięki za podpowiedzi, zadbam w tym sezonie o to, by moje boby były mocnymi grubaskami, które nie boją się nalotu mszyc ;) A co do wiosennego zbioru warzyw, to znalazłam tydzień temu porządkując warzywnik kilka zapomnianych marchewek z ubiegłego sezonu - smakowały niebiańsko :)

      Usuń
  6. No właśnie, przygotować glebę w ogrodzie warzywnym poprzedniej jesieni. Niby to zrobiłam, położyłam dobrze przerobiony i odleżały nawóz kurzy, na to warstwę kompostu i już jesienią na tym zaczęła rosnąć gwiazdnica, która jak wiadomo nie marznie zimą. Nie chciało mi się jesienią tego wyrywać i teraz mam za swoje!
    Wieczorniki od Ciebie są niesamowicie wielkie, bo świetnie urosły na tym kurzaku - posadziłam siewki do jednej z warzywnych skrzyń. Pamiętasz jakie były maleńkie? Wydaje mi się też, że wzeszły mi jeszcze chyba białe, które sama posiałam w sierpniu. Rok temu miałam trochę tych fioletowych na rabatach, wyrosły ogromne i pachniały upajająco, ale one są niestety naprawdę dwuletnie, śladu po nich nie zostało.
    Cieszę się że Zieleniak będzie rubryką stałą i rzeczywiście ten marcowy numer jakiś taki lepszy niż poprzednie, co daje nadzieję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gabrieluś ale w Twoim warzywniku musi być cudna gleba! Ale im więcej zrobisz jesienią, to tym łatwiej będzie wiosną ... sorki, nie odpisuję na maila - generalnie kompostownik może być w lekko zacienionym miejscu, ale będzie się dłużej kompostował ;-)))

      Bardzi się cieszę, że wieczorniki przeżyły podróż i rosną sobie u Ciebie - czyli są 'well travelled' hihi
      Buziaki dla całej rodzinki, K

      Usuń
  7. Śliczności te warzywka. Artykuł o przednówku w boBIO również zwrócił moją uwagę - nie dziwiłam się zbytnio "babci co nie zna selera" bo u mnie na przykład nie jadało się dyni - pierwszy raz dynię kosztowałam ze dwa, trzy dwa lata temu:) Trudno uwierzyć??? Po moich zeszłorocznych szaleństwach dyniowych tez nie mogę:) Rubryki serdecznie gratuluję, przeczytałam ze trzy razy i zapewne jeszcze wrócę:) Andrew jest mistrzem w sianiu nasion - nie mogę się nadziwić z jakim namaszczeniem traktuje Ziemię która Was karmi:) Widoki i plony letnio-jesienne zapowiadają się u Was imponująco. My drugi dzień składamy szklarnię...wczoraj po południu przyszła wielka wichura i wyrywało nam płyty z rąk...mam pocięte dłonie, aluminiowe profile są ostre jak brzytwa. Na szczęście płyty są poliwęglanowe - szklane już miałabym do wymiany. A dziś pada, leje momentami....moje siewki już płaczą na głos że chcą do ogrodu:) na parapetach ciasno, na podłogach przy oknach ciasno...a my jak w ogrodzie botanicznym lawirujemy między doniczkami z etykietami:) Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magda że dyni nie znano, to potrafię zrozumieć - to w sumie taki rarytas z ciepłych krajów i w naszym klimacie nowość ... ale seler hmmmmmmm A Ty kochana jak masz szklarnię, to nawet możesz na melona się pokusić!!! Mam nadzieję, że już ją postawiliście bez uszczerbku na zdrowiu - pracowałam u klientów w Anglii w szklarniach poliwęglanowych i naprawdę świetnie zdawały egzamin. Będziesz miała w tej szklarni lots of fun! Ściskam K

      Usuń
  8. Kasiu, moim ochom i achom nie ma końca kiedy czytam ten post. Jak Ty to robisz że takie piękne otrzymujesz siewki??? Ja się staram, chucham i dmucham i NIC... Moje nasionka posiałam na początku marca i nic nie wzeszło. Grrrr.. Muszą chyba zmienić technikę wysiewu, gdyż multipalety które zastosowałam tym razem były bardzo płytkie, to powoduje zbyt szybkie przesuszenie ziemi. Szklarenka cudna - też choruję na szybki w ogrodzie. A... ja jeszcze mam Twój por w ogrodzie :) Muszę go w końcu wykopać na pyszną zupkę. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magda poczytaj poniżej o tych siewkach w komentarzu u Aga.felice Ja znowu w tym roku eksperymentowałam z różnymi tackami po żywności z marketów, ale słabo zdają egzamin - są albo zbyt płytkie, albo zbyt głębokie ;-) Ogólnie multipalety muszą mieć oczka około 3 - 4cm, inaczej faktycznie będą wysychać i nie polecam tych z torfu ani krążków, bo te wysychają jeszcze sto razy szybciej ;-( I bardzo uważaj na podłoże, z mojego doświadczenia jest ono w nas stanowczo za ciężkie.

      Pozdrawiam ciepło, K

      Usuń
  9. :) no teraz to chyba zaraz pojde cebule w ziemie wtykac :) tak czytam i czytam i naczytac sie nie moge - cale bogactwo ktore tu spisujesz robi niesamowita ochote na ogrod :)
    wysialam brukselke, ale na tym moim kuchennym oknie to ona sie taka dluga robi ze nie wiem czy cos z niej bedzie.
    bobu musze jeszcze kupic, w tym roku mam zamiar wysiac go po raz pierwszy :)
    moze rzeczywiscie odwze sie wbrew starym obyczajom tutaj wysiac marchewke juz teraz i nie czekac az do polowy maja. ale kiedys tez czytalam ze gdy sie je wysiewa pozniej, gdy juz jest cieplo, to rosna po prostu lepiej i szybciej.
    czy juz masz jakies nowiny od twojej verbeny patagonskiej? :) moja siedziala w donicy na dworze przez cala zime. troche smetnie teraz wyglada, ale mam nadzieje ze przezyla. bo zima byla taka ze nawet winogron nie zamarzl;)
    pozdrawiam serdecznie i dziekuje za wspaniala lekture :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marchewkę sieje się tradycyjnie później, żeby w ten sposób uniknąć połyśnicy marchwianki (której unika się również dzięki płodozmianowi) - która wiosną i latem może zniszczyć jej korzenie. Ale ogólnie wystarczy okryć zagony z marchewką tunelikiem z białą agrowłókniną jak widać to na zdjęciu i wtedy muszki nie dotrą do gleby, aby złożyć tam swojej jajka. Agrowłóknina i mikrosiatka są nie tylko na niskie temperatury, ale i na szkodniki.

      Nie mam zbyt dobrych przeczuć co do werbeny patagońskiej - póki co na rabacie nic nie widać, ale poczekam dłużej. Wysiałam też nasiona, ale one oczywiście wschodzą strasznie wolno ... w tym roku eksperymentuję z Verbeną hastatą ;-)

      Pozdrawiam wiosennie!

      Usuń
    2. verbena hastata u mnie przetrzymala juz chyba ze trzy lata tak po prostu w ziemi w ogrodzie, bez okrywania :) tylko trzeba jej sporo, zeby sie rzucala w oczy, bo mimo ze wysoka to chuda jak swieczka ;)
      mam nie tyle problemy z muszkami na marchewce, co z nornicami pod nimi ;)

      usciski :)

      Usuń
    3. Aaaaa ... u nas na nornice i krety bardzo dobrze 'działa' pies. Dzięki Mazie nie mamy problemów. Musisz robić sporo hałasu, bo nornice tego nie lubią ;-)

      A na tą hastatę bardzo się cieszę - jak super, że jest u nas wieloletnia!

      Usuń
    4. oj koty z sasiedztwa i troje dzieci nornicom rady nie daja. najgorzej jest w zimie, bo i dzieciaki wtedy tez nie bardzo w ogrodzie grasuja ;) ale tej zimy chyba nie tak bardzo byly aktywne. a na mojej patagonskiej malusienkie oczka sie pojawiaja!!!!!!!!! :) wiec nadzieja jeszcze nie umarla :)

      pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  10. Jestem początkująca:-) ale sadzenie z tzw. deski jest dla mnie hitem :-) garść dobrych porad i wskazówek :-) świetnie :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Czytałam z mężem :-)
    my jeszcze tacy mali ogrodnicy :-) ale się powolutku uczymy ;-)
    Dzięki, znowu czuję się ogrodowo nakręcona
    Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iwonko - nie ma co się stresować, cieszcie się ogrodem i tym, że możecie nim zajmować się wspólnie. To jest wspaniała rzecz. My z Andrew potrafimy siedzieć przy lampie i pikować jak opętani ... i też powolutku się uczymy i z każdym sezonem wiemy więcej.
      Ściskam K

      Usuń
  12. No właśnie, jak ty to Kasiu robisz, że tak pięknie Ci wszystko w szklarni rośnie? Moje roślinki wysiane 2 tygodnie temu do szklarenki na parapecie ciągle lichutkie. Wzięłam się więc za siew prosto do warzywnika. Oby tylko pogoda dopisała. Zastanawiam się ,czy te marcowe zbiory warzyw to efekt łagodnej zimy w tym roku, czy faktycznie polski klimat daje na to szanse. W ogóle jak się człowiek sam zabiera za uprawę warzyw, to uczy się pokory i szacunku do natury. I zaczyna lubić deszcz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Siewki przede wszystkim potrzebują wystarczających ilości światła, jeśli parapet nie jest wystarczająco nasłoneczniony - to siewki będą wątłe i delikatnie mówiąc zdechłe. Bardzo ważne jest też podłoże - uwaga! do kiełkowania nasion nie potrzeba dodawać do podłoża ani hydrogelu ani nawozu - musi być ono tylko bardzo dobrze przepuszczalne i lekkie. Jeśli nasiona kiełkują w podłożu z nawozem, to potem rosną zbyt szybko - a po co? Takie wykiełkowane nasiona najlepiej jest dopiero przepikować do bogatszego podłoża.

      Bardzo też chwalę sobie przykrywanie nasionek perlitem lub wermikulitem, a nawet drobnym grysem czy gruboziarnistym pisakiem - tak siane nasiona kiełkują mi bez problemu, te które przykryłam cienką warstwą przesianego podłoża mają się gorzej.

      Podlewam tylko 'od dołu' i dopiero przepikowane siewki podlewam później konewką. To chyba tyle jeśli chodzi o siewki - oczywiście regularnie sprawdzam, czy nie pojawia się mszyca. Pojedyńcze mszyczki (ble!) zbieram palcami lub chusteczką chigieniczną.

      Udało nam się zebrać marchew , por i pasternak z ogrodu dzięki temu, że gleba nie jest zamrożona i pozwala wbijać widły ;-) w zeszłym roku marzec był stanowczo chłodniejszy. Ale wtedy zawsze są zapasy ze spiżarni i weki. A w marcu jest już wystarczająco dużo naturalnego światła, żeby uprawiać na parapecie pierwsze listki sałaty, rukoli czy bazylii ... i oczywiście kiełki!

      Pozdarwiam serdecznie K

      Usuń
    2. No to wszystko wiadomo. Światła faktycznie jest trochę za mało u mnie (południowa strona, ale przysłania nas inny budynek) i podłoże było zupełnie nie takie jak powinno. Kolejną partię nasion wysiałam tydzień później do specjalnego podłoża do siewu i pikowania, z dodatkiem perlitu właśnie i efekt jest dużo lepszy. Dłużej czekałam na kiełkowanie, ale rośliny wydają się zdrowsze. Do tej pory podlewałam od góry, a właściwie spryskiwałam wodą, spróbuję więc od dołu. Dziękuję Ci Kasiu za bezcenne rady.

      Usuń
    3. Aga czasami nawet pomaga worek z podłożem otworzyć i na kilka dni (albo i nawet tygodni) zostawić do przewietrzenia.

      My w tym roku do siewu i pikowania robimy taką mieszankę: podłoże do wysiewu i pikowania + odkwaszony torf (suchy, z przewietrzonego worka) + perlit lub grys (ja kupuję taki dla gołębi lub przesiewamy piasek budowlany i używamy żwirku, który pozostał w sitku) + garść suszonego obornika (kupiłam w tesco) lub guano jeśli to jest dla siewek - dla nasion bez nawozu. I póki co wszystko jest ok. Ale niestety podłoże kupne w naszym kraju jest tragiczne ;-(((

      Usuń
  13. Jeśli w tym roku padnę trupem od relaksu ze szpadlem to będzie to Twoja wina ;) bo mnie tym warzywnikiem korcisz i nęcisz a on sam się nie zorganizuje...a szkoda.
    Wasze uprawy są nie tylko smaczne i na pewno zdrowe to jeszcze takie pięknie skomponowane :) że aż się chce takiego ogrodu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana - ja dziś u Ciebie widziałam jakie cuda Ty potrafisz robić - takie oczko samemu! Ogłaszam Cię superkobietą! Pozdrawiam wiosennie ;-)

      Usuń
  14. Kazałaś długo czekać na nowy post, ale warto było :) Dzięki Tobie mam pięknie rosnący czosnek i cebulkę, która już pokazuje zielony szczypior. Resztę warzyw dekuje w domu aż przyjdzie ich czas - albo aż postawimy wreszcie ten tunel foliowy :) Może i do karczochów kiedyś dojdę, ale w tym roku wystarczy, ze zarykuję z jarmużem :)

    Każda sadzonka to taka mała obietnica czegoś wspaniałego i nieważne, czy to warzywo czy kwiat :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ange ja bym tak bardzo chciała więcej pisać, ale mam strasznie dużo pracy. Wiosna to chyba najtrudniejszy czas. I jeszcze wiosną mój organizm lubi chorować. Dzisiaj z trudnością siedzę przy komputerze, bo znowu grypa dopadła ... a za oknem tak cudnie! Normalnie wszystko rośnie na oczach - bez mikroskopu widać hihi

      Usuń
    2. Kasiu, aż nazbyt dobrze wiem jak to jest być pracującą zoną i matką :) Dlatego wszystkie wpisy Twoje w takiej częstotliwości przyjmuje z dobrodziejstwem inwentarza :D

      Współczuję tej grypy, ale ostatnio wszyscy przeziębieni. U mnie skończyło się tylko katarem, a małżonek rzęzi i charczy strasznie. Nawet dzieci, które cała zimę zniosły rewelacyjnie na miksturze z cytryny, miodu i czosnku, coś bierze.

      Życzę zdrowia!

      Usuń
    3. Dzięki ... mam taką zaimbirowaną herbatę jak to piszę, że gardło stoi w płomieniach! Mnie też właśnie dopada na wiosnę - zimą jest ok. Dziwny ten świat ;-)

      Usuń
  15. Kasiu, Tobie może rzeczywiście nie wypada ale mnie już tak więc będę chwalić Twój artykuł bo jest świetny. Niby to już wszystko wiem o czym pisałaś bo czytam z uwagą Twoje posty ale każda możliwość poczytania sobie Ciebie daje mi wielką radość i zapala do pracy u siebie.Też uważam ,za kolejny najciekawszy artykuł , ten o cebulkach rosnących " na dziko". Będę musiała polować na to czasopismo bo nie tak łatwo go znaleźć. Musiałam jechać aż do empika. Masz rację z tym eksperymentowaniem. Ja w tym roku postanowiłam sprawdzić jak będą rosły karczochy. Bardzo żałuję ,że nie zdążyłam powiększyć warzywnika ,bo niestety miejsca na ziemniaczki czy bób już mi zabraknie. Ale obiecałam sobie popracować nad tym. Te Wasze wczesne warzywa bardzo apetycznie wyglądają ale zima tego roku była wyjątkowa. Podejrzewam ,że gdyby były regularne mrozy tak jak choćby w ubiegłym , te eksperymenty nie byłyby takie owocne. No ale tylko cieszyć się pozostaje i mieć nadzieję,że klimat nam się zmienił na dobre. Może Andrew wreszcie uzna ,że nie jest tak najgorzej w tej Polsce. :-) Aminki już wysiałam i dmucham na nie i nie mogę się doczekać . I mam jeszcze prośbę Kasiu abyś zebrała mi nasionka wieczornika . Nigdzie nie spotkałam jego nasion a chciałabym żeby mi zapachniał. Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maszko, wieczornik można kupić na Allegro - są nasiona i sadzonki. A ziemniaczki dwa lata temu eksperymentalnie posadziłam w workach, bo też nie miałam przygotowanego miejsca (nie foliowych, ale z takiej sztucznej plecionki - w ogrodniczych są takie gotowe, uszyte jako pojemniki na duże sadzonki i można też kupić na metry) - wyglądało to jak duże donice z bukietem zielonych liści - nawet ładnie, tylko te worki trzeba trochę zamaskować jakimś bardziej naturalnym materiałem.
      Rosły sobie bardzo zdrowo i zbiory były też dość dobre - z takiego jednego worka miałam na 2 obiady - pyszne, młodziutkie z masełkiem i koperkiem. Może urosło by więcej, ale ja już się nie mogłam doczekać tego smaku zapamiętanego z dzieciństwa i je dość szybko wykopałam.
      Pozdrawiam
      Agata B.

      Usuń
    2. Maszku wyślę Ci roślinkę wieczornika ... tylko postaraj się, aby w jej sąsiedztwie nie kwitły żadne inne rośliny z kapustnych - bo nasiona mogą się pokrzyżować. Wtedy możesz zebrać nasiona pod koniec lata. Cieszę się, że będę mogła tą cudną roślinę z Tobą podzielić. Nasiona będziesz mogła wysiać w czerwcu 2015.

      Agata ma rację - ziemniaczki świetnie rosną w workach i wogóle w donicach - moja teściowa tak je uprawia na patio od lat. Można spróbować. Nie będą to plony na cały rok ;-) ale kilka pysznych obiadów się z tego da wyciągnąć ;-)

      Maszko mam Twoje maczki i z wielką radością je w kwietniu wysieję. Wykiełowały mi też nasionka Twojej kocimiętki, a za kilka dni przesadzam na miejsca stałe naparstnice - też z Twoich nasionek!!! Super co? Buziaki!!!

      Usuń
    3. Gdyby do końca marca były regularnie mrozy, to te zbiory warzyw pozostawionych w gruncie przesunęłyby się na czas, gdy gleba się rozmrozi - wtedy byśmy 'jechali' na zapasach ze spiżarni ;-)

      Usuń
  16. A i znowu się czegoś nowego nauczyłam . Chodzi mi o to podlewanie rowków tylko nie wiem skąd ten ekstrakt w winorośli wziąć. Nie spotkałam się z czymś takim. No i rozkładanie włókniny na leszczynowym stelażu. Ja zawsze układałam na płasko i jak już rośliny trochę podrosły to musiałam zdejmować. Super pomysł tylko mi jeszcze powiedz jak Andrew kotwiczy te patyki w ziemi bo chyba nie wystarczy wcisnąć . Będę próbowała sobie tak zrobić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest ekstrakt z wodorośli, kupujemy w Anglii w małych buteleczkach i starcza na lat. Nie wiem czy można to u nas dostać ;-(
      Patyki tylko wciska do ziemi, a włókninę też wciska do ziemi szpadlem.

      Usuń
  17. I jeszcze przyszła mi do głowy taka myśl ,że jakoś tak zawsze znajduję pocieszenie u Ciebie. Pamiętam ,jak dwa lata temu wstyd mnie zjadał ,że mój trawnik nie jest angielski a Ty wtedy napisałaś ,że to ogród jest dla nas a nie my dla ogrodu. Od razu lepiej się poczułam . A teraz piszesz ,że bielenie drzew jest przereklamowane a ja nie bielę i miałam w związku z tym wyrzuty , widząc jak u sąsiada pnie świecą w ciemnościach. I choć średnio mi się to podoba , to miałam wrażenie ,że coś zaniedbuję. Dzięki Ci wielkie . :-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Kasiu,
    gratuluję artykułu, gratuluję ogrodu, gratuluję warzywnika.... gratuluję wszystkiego. Zazdroszczę warzywnika - mój jest malutki choć i tak w tym roku będzie w kilku miejscach, żeby więcej się zmieściło. U mnie na parapecie rosną pomidory i papryki. I dynie (różne gatunki). Reszta powędruje prosto do ziemi. Już posadziłam cebulę i czosnek. Posiałam też marchew, pietruszkę i groch cukrowy. Z okazji wczesnej wiosny korci mnie, żeby przyspieszyć sianie. I powiem szczerze - ledwo się powstrzymuję.
    Ela
    ps. chętnie zamienię mrożone truskawki na dżem pomarańczowy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha ha! Niestety ten dżem - a właściwie aż dwa, już otwarte w lodówce stoją (od wieków) i nie śmiałabym nikomu na nic wymieniać! Ale truskawki mrożone tez się już kurczą i zamrażalka jakaś taka pusta się robi ... zostały tylko koperek, lubczyk i pietruszka ... najbardziej brakuje mi malin i soku malinowego ... a i syropu z bzu czarnego, który wypiliśmy chyba jeszcze jesienią!

      Ela na dynie troszkę jeszcze wcześnie - uważaj, żeby nie poszły do gleby przed końcem maja ;-)))) cała reszta - SUPER!!!

      Pozdrówki, K

      Usuń
  19. Kasiu, pisz jak najczęściej! Chętnie czytam Twoje artykuły w prasie, zawsze są ciekawe, ale to wpisy na blogu są najbardziej wciągające - te cudowne zdjęcia (takie naturalne, bez ustawek i stylizacji) i bieżące relacje z Waszego życia ogrodniczego - od tego się nie można oderwać. I jak to czytam, to prawie czuję zapach tej mokrej, wiosennej ziemi i czuję się, jak bym tam u Was była, stała z boku i przyglądała się Waszej pracy. A jakiego to daje kopa do działania!
    Dziękuję Ci i pozdrawiam bardzo ciepło.
    Agata B.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agata to ja Tobie dziękuję za taki komentarz i pozdrawiam wiosennie - nie wiem jak u Was, ale na Kaszubach dziś cudny dzień i pszczoły wszędzie!!!

      Usuń
    2. Kasiu, doczytałam w komentarzach, że Cię grypa dopadła - zrób sobie jaglankę - najlepiej z miodem, imbirem i cytryną. Jedz ją 1-2 razy dziennie przez kilka dni (zalecają tydzień) - bardzo pomaga. Ja bardzo wierzę w kasze (z jaglaną i gryczaną na czele) i od kiedy jem je regularnie, prawie codziennie, nie przeziębiam się, a wcześniej byłam bardzo chorowita. Zdrowiej szybko:)
      Też posiałam werbenę Hastatę - nasiona kupiłam od ogrodniczki z mojego regionu, która zapewniała, że uprawia ją już kilka sezonów jako bylinę i zimą nie przemarza. A moja ubiegłoroczna Werbena patagońska posadzona pod południową ścianą domu wypuszcza zielone listki - ale tylko ta, miałam jeszcze posadzone w kilku innych miejscach i tamte zdecydowanie padły.
      U nas teraz też słonecznie i ciepło ale rano był szron i -2 st.
      Pozdrawiam
      Agata B.

      Usuń
    3. Wow - przetrwała werbena patagońska - super! A gdzie Ty mieszkasz? Strasznie jestem ciekawa tej hastaty - ale kiełkuje chyba ze sto lat!

      Dziękuję za pomysł na kaszę, wyobraź sobie że w Anglii jest bardzo mało znana. My w domu też ją rzadko jemy ze względu na moich angielskich facetów - ale imbir, mód i cytryna to mus.

      Pozdrówki!

      Usuń
    4. Kasia , u nas kasza jaglana popadła w zapomnienie ale teraz jest znowu moda na jej spożywanie. Jem na śniadanie gotowaną na wodzie z dodatkiem jabłka i bakalii. Jest pyszna i samo zdrowie. Niestety tych ziółek chińskich nie znalazłam , musiałam już nimi kogoś obdarować a Chinki chwilowo nie ma w kraju.Kasza Cię uzdrowi.

      Usuń
    5. Kasiu ja na południu, na "śląskiej wsi" hi,hi,hi, 35 km od Katowic.
      Ta werbena patagońska bardzo mnie ucieszyła. A czy robiłaś próby z przechowaniem jej w piwnicy? Ja miałam eksperymentować, ale jakoś mi nie wyszło i została w gruncie.
      A co do jaglanej, to ja jadam tak jak Maszka, tylko gotuję w wodzie z mlekiem pół na pół. Ale mój 10-letni syn na taką kaszę kręcił nosem, więc ostatnio po ugotowaniu dolałam więcej mleka i trochę miodu i zmiksowałam w blenderze - wyszło pysznie - pieniste i aksamitne, słodziutkie - Młody zajada aż miło!
      Pozdrawiam
      Agata B.

      Usuń
  20. Kasiu poradź proszę.
    Moje pory za nic nie chcą w gruncie przetrwać zimy , dlaczego?
    Tak bardzo lubimy je zjadać i niestety nie udaje nam się przechować ich w piwnicy. Jest tam zbyt ciepło i nawet kopcowanie ich w wilgotnym piasku niewiele daje .Są skapciałe.
    Zostawiłam ich kilka w gruncie i zrobiła się z nich "galareta".
    Czy są jakieś specjalne odmiany przeznaczone do uprawy ozimej.?
    Przyznaje się bez bicia , że rozsady kupuję na targu .Nie mam szklarni , a od ogrodników , których tam spotykam jakoś ciężko wydębić informacje , jaka właściwie jest to odmiana.A i często się zdarza ,że brokuł to kapusta , a kalafior , to brukselka .
    A u Ciebie tak bosko , wszystko tak pięknie sobie żyje , a Twoje rączki nadają właściwego tempa.
    I męża Twego to Ci zazdroszczę. Stanowicie świetny duet , wspólne pasje i praca ..cudowna z Was para. Przepraszam za śmiałość , ale tak rzadko to się zdarza . Nie mogłam się oprzeć.
    Fajnie , że jesteście .
    Tyle można się od Ciebie nauczyć , Ty nasz " motywatorze ".
    słonecznych dni Kate.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kate ja też się nacięłam kilka razy na sadzonki z targu i teraz nie kupuję. W zeszłym roku kupiłam pomidory i miały być malinowe - tak czekałam ... a okazało się, że były to najzwyklejsze na świecie czerwoniaki.

      Ale generalnie tak - trzeba na zimę siać odmiany odporne na niższe temperatuty - czyli coś co ma w nazwie 'por późny'. A czy Twoje pory były 'galarety' jak już śniegi zeszły i nie było mrozu? Czy tylko podczas mrozów? Bo moje podczas zimy też były całkiem skapciałe i galaretowate, ale potem doszły do siebie ;-)

      Dziękuję za miłe słowa!!!!!
      K ;-)

      Usuń
  21. Jak zwykle spora porcja baaardzo przydatnych wiadomości!
    Lecę odkurzyć agrowłókninę i sadzić bób, on u mnie na parapecie rośnie jak szalony. W tym roku za Twoją radą, posieję w paru terminach :)
    Taka szklarnia to moje marzenie...,może kiedyś się spełni :)
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, podpowiedz jeszcze proszę, czy obrywać końcówki bobu żeby się rozkrzewił ? Nigdzie nie mogę znaleźć na ten temat informacji. Pewnie źle zadaję pytanie :) Mam nadzieję, że Ty mnie zrozumiesz :)))

      Usuń
    2. Bzuziu my nigdy tego nie robimy ... no chyba że wtedy, kiedy zaatakuje go masa czarnej mszycy a biedronki poleciały na wakacje ... mszyce zazwyczaj siedzą na młodych i mięciutkich końcówkach właśnie - więc usuwamy je razem z częścią rośliny.

      Pozdrówki!

      Usuń
  22. Kasiu jak zwykle to co piszesz jest mega ciekawe, moje pory dzielnie zimują ale poradź mi proszę dlaczego w nie włazi robak :)
    Pozdrawiam wiosennie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu stosuję na 100 %. Czytam Cię i słucham jak uczennica :). Dodam że pilna ....

      Usuń
    2. Magda napisz proszę dokładnie gdzie ten robak siedzi, jak wygląda i kiedy - znajdziemy na niego radę!!!

      Usuń
  23. Szczerze przyznam, że o kilku radach nie wiedziałam. Jestem Ci za nie szczegolnie wdzieczna, gdyż z pewnością je wykorzystam :) No i przede wszystkim ogromne gratulacje z pierwszych zbiorow - warzywa wyglądaja doskonale i na pewno smakują wyśmienicie. Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  24. Przyznam że zaciekawiły mnie te laki, aż przeczytałem więcej. Nie kojarzysz może czy nie gryza się magnoliami, bo kupiłem teraz kilka sztuk (są taniej tutaj: http://www.castorama.pl/, w gazetce papierowej znalazłem). Nie chciałbym żeby coś im zaszkodziło, drogo nie wyszło, ale czy taka kombinacja to dobry pomysł? dzięki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli pasują kolorystycznie, to będzie ok. Ogólnie lepiej kupować krzwy i byliny ze szkółek, te z supermarketów nie zawsze są zdrowe i koniecznie przed wysadzeniem trzeba je hartować. Z magnoliami bym szczególnie uważała. Pozdrawiam ;-)

      Usuń
  25. Marchewkę tak głęboko posialiście czy mi się tylko wydaje na tych zdjęciach?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak pomiędzy 1cm a 0,5cm - zależy od gleby. Pozdrawiam ;-)

      Usuń
  26. Jak zwykle pięknie i magicznie, powodzenia Kasiu
    j

    OdpowiedzUsuń
  27. Świetny wpis, zainspirowałaś mnie do posiania zagonka marchewki i innych warzyw na wczesne majowe zbiory. Agrowłókninę już mam, używamy jej głównie do chronienia ogórków.
    W szklarni mam już trochę rzodkiewki, sałaty i szczypiorku. Za jakiś czas, jeśli pogoda dopisze będziemy jedli własne nowalijki. W domu wschodzi szpinak i różne rodzaje sałat, endywii, rukoli i roszponki na wiosenną zieloną ucztę.
    Kiedy zbieracie ziemniaki z marcowego sadzenia i w jaki sposób je pędzicie przed sadzeniem? Ziemniaki również okrywacie agrowłókniną?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej Elfie ;-) ziemniaczki teoretycznie powinny nadawać sie do spożycia w 10 - 12 tygodni po posadzeniu, więc mam nadzieję, że w czerwcu już będą na naszym domowym menu. Powinny być wysadzane w drugiej połowie marca i nie trzeba kłaść agrowłókniny. Na plantacjach czasami rokłada się czarną membranę dla ocieplenia gleby, ale my tego nie robimy (może w przyszłym roku poeksperymentujemy) - oczywiście pędy ziemniaków koniecznie trzeba wraz z ich wzrostem kopczykować - inaczej mogą zmarznąć nawet przy lekkim przymrozku - w końcu są Południowej Ameryki ;-)

      Pędzimy ziemniaczki od stycznia w chłodnym i koniecznie jasnym miejscu (nie na słońcu, ale musi być jasno). A zbieramy gdy kwiaty są w pełni rozkwitu.

      Życzę pysznej zielonej wiosny - wygląda na to, że będziecie mieli spore wczesne plony! K ;-)

      Usuń
    2. Dzięki za informacje. Pogadałam z mamą i faktycznie ona czasem sadziła ziemniaki w marcu bez żadnych osłon. Po prostu w ostatnich latach było tak zimno, że do ogrodu wkraczaliśmy później, więc ziemniaki czekały na swoją kolej do kwietnia, a zaczynaliśmy je jeść w lipcu.
      W każdym razie miejsce na ziemniaki jest już przygotowane, a same sadzeniaki czekają w garażu, bo same skiełkowały w ciemności.
      Wczesna rabata pod agrowłókniną już posiana i przykryta. Teraz tylko czekać na plony :-)

      Z pewnością będę do was zaglądała i z niecierpliwością czekała na inspirujące wpisy :-)

      Usuń
  28. w zeszłym roku założyliśmy warzywnik :) uczyliśmy się, czytaliśmy, mnóstwo czasu spędziłam naOgrodowej - i chociaż nie wszystkie warzywa się udały to i tak plony były super i porobiłam mnóstwo przetworów. W tym roku powiększyliśmy warzywnik :) Tylko z powodu ciąży mam od lekarza zakaz grzebania w ziemi :( Ale nie poddaję się - po prostu będę zaganiać męża do roboty a ja będę stała i nadzorowała czy wszystko jest tak jak ma być :)
    Kasiu, to co robisz jest wspaniałe - jesteś moją inspiracją :)
    Mam tylko malutkie pytanko - czy w przyszłym roku będziecie mieć w sklepie także nasionka warzyw? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę powodzenia - a maluszkowi do brzuszka trzeba czytać już książki ogrodnicze hihi, żeby się przyzwyczajał do hobby rodziców! Widziałam maleństwo na skanie - super!

      Bardzo, bardzo chciałabyśmy mieć w przyszłym roku nasiona, póki co po prostu brakuje czasu ... ale sklep już jest i musimy tylko do niego dorzucać ... mamy też nadzieję, na wiele więcej ekologicznych produktów do ogrodu.

      Pozdrawiam cieplutko, K

      Usuń
  29. Nie ma to jak znów zawrać nockę z powodu wsiąkania w blog Kasi B. Wciąga bardziej niż dobry kryminał :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Klaro Klaro - wolałabym, żebyśmy zarwały ją sącząc czerwone wino i rozmawiając o naszych wariackich pomysłach ;-)))

      Uściski

      Usuń
  30. I ja zarwałam niejedną noc zaczytując się w Twoim blogu Kasiu:):) W tym roku po raz pierwszy "na poważnie" zaplanowałam warzywnik, właśnie zbudowaliśmy też szklarnię... Podglądam więc dalej by zebrać fajne plony:) Pozdrawiam ciepło!:):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Inga życzę więc powodzenia w tym roku! Póki co pogoda super ... pozdrawiam świątecznie, K

      Usuń
  31. Bardzo podoba mi się blog i ogród, a także płotki plecione:) Z gałęzi jakiego drzewa są wyplatane... wierzba, tylko jaka, czy sie mylę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ulu płotki wokół warzywnika są wyplatane z gałęzi jarzębiny, a ten mały obok szklarni z gałęzi brzozy ;-) nie mamy nic z wierzby, bo nie rośnie na naszej ziemi. Zazwyczaj po prostu korzystamy z tego, co jest. Ale myślę, że kupię wiklinę i zrobię płotek ... kiedyś ... wokół mojego jagodnika - to takie marzenie ;-)
      Pozdrawiam!

      Usuń
    2. Piękny ogród Kasiu macie i super marzenie, pracy co niemiara tu włożyliście, ale efekt wspaniały, przyjemnie tam u was:) My mamy małą działeczkę... 4mx200m. trochę długa i wąska, oddzielona ścieżkami od sąsiadów... ale coś można zrobić... płotek... to moje marzenie, ale teraz już za późno, muszę czekać do jesieni żeby gałązki ciąć. A gałązki brzozowe i jarzębiny bardzo mnie zaskoczyły, nie wpadłabym na to:)
      Dziękuję i pozdrawiam!

      Usuń
  32. Kasiu, zaczytuję się w w waszym blogu od jakiegoś miesiąca conajmniej, zainspirowałaś mnie strasznie, poszłam za ciosem i na działce na której ma stać dom na razie założyłam ogródek warzywny i to właśnie dzięki Tobie! wczoraj wysiałam większość warzyw, jutro mam zamiar dosiać ogórki- tradycja mojej mamy wysiew na Marka zawsze gwarantuje jej udany zbiór-zobaczymy czy u mnie też tak będzie, ale uczę się. Też za chwilę przeprowadzę się na wieś, też chcę mieć własne zdrowe owoce i warzywa. Bedę czytać i mam wielką ochotę na eksperymenty. Pozdrawiam serdecznie życząc wolnych chwil na ciekawe wpisy dla takich laików jak ja:-)

    OdpowiedzUsuń