piątek, 13 czerwca 2014

Uprawiaj, jedz i baw się ... a także SORBET z kwiatów czarnego bzu.

Uprawiaj ...

 
Prosta sprawa, uprawiamy warzywa. To jest normalna rzecz dla człowieka. Jak najbardziej naturlana - nawet w donicy na balkonie czy w skrzynce na parapecie - to jest ludzkie ;-) nie trzeba wszystkiego wiedzieć i na wszystkim się znać, nie trzeba zbytnio kombinować z gadżetami ani mieć wielkiego ogrodu ... trzeba tylko bardzo chcieć. I chociaż czasami późny przymrozek czy grad w czerwcu sprawia, że rwiemy sobie garściami włosy z głowy, to i tak do tego wracamy ... bo człowiek wśród przyrody jest jak ... hmmmmm - ryba w wodzie ;-)
 
My w tym roku pierwszy raz po przeprowadzce z Anglii mamy porządną szklarnię. Nie jest duża, ale otwiera nam świat wielu nowych możliwości. Wreszcie możemy uprawiać pomidory, które mają szansę nie zgnić w środku mokrego lata ;-)


 
 
Pomidory (sporo różnych odmian), papryka i jeden ogórek (biedaczek) - rosną w tzw. 'ogródkach warzywnych' polskiej firmy KiK, które kupiliśmy w Renku za 10zł/sztuka. W każdeym z tych 'ogródków' znajdują się po 2 donice.
 
 
 
 
 Wszystkie pomidory w szkalrni są wysokie i prowadzone zazwyczaj na 1 pędzie głównym z usuwaniem pędów bocznych tzw. wilków. Mam w tym roku jednak kilka ciekawych egzemplarzy, które dostałam do wypróbowania od firmy Volmary. Sadzonki ich warzyw można kupić w szkółkach i podczas targów ogrodniczych - są to warzywa szczepione. Ciekawa sprawa - pomidory szczepione są na bardzo silnych podkładkach, które rozwijają większe i odporniejsze korzenie niż odmiany nieszczepione, dzięki czemu potrafią podtrzymać pomidory prowadzone aż na 2 pędy. Będę o tym pewnie jeszcze sporo w sezonie pisać, ale dla nas jest to nowość i z ciekawością czekam na plony.
 
 

 
 
W większych donicach rosną poustawiane na posadzce w szklarni bakłażany. 3 sztuki z nasion, które dostałam z Ukrainy i jedna odmiana 'Madonna' od Volmary. Zaczynają pojawiać się na nich już kwiatki ;-)
 


 
 
Okna szklarni są właściwie stale zacienione zieloną siatką, ale i tak robi się w jej środku stanowczo za ciepło. Będziemy malować ją całkowicie na biało na letnie miesiące. Obok szklarni w zimnym inspekcie stoją donice z kilkma odmianami papryczki ostrej oraz słodkiej i pomidorami karłowatymi 'do donicy'.  Pozostałe 'karzełki' posadziłam do donic w ogrodzie i do donic z roślinami ozdobnymi.
 



Na podłodze w szklarni stoją również donice z aksamitkami (od Ewy ;-) i rodzynkiem brazylijskim (Physalis peruviana), którego nasionka dostałam od mojej Joli z Na Ogrodowej. Aksamitki na odstraszanie nieproszonych mszyc, a rodzynek brazylijski oczywiście do deserów ... mniam.
 
Pod spodem widać na zdjęciu jak Andrew 'plecie sieć pajęczą' dla ogórka. Jest to także uprawa próbna sadzonki od Volmary odmiana 'Printo'. Już zjedliśmy z niego kilka pysznych ogórków - zapowiada się super.



 
*********
 
Po ulewach zrobiło się ciepło i wszystko w ogrodzie ruszyło. Teraz to nic - tylko odchwaszaczanie, dosadzanie i dosiewanie. Jak tylko 'wyczyścimy' jeden zagon ziemniaków, to na jego miejsce wskakuje por lub szybki plon sałaty czy koperku. Do gruntu poszły już sadzonki wszystkich ciepłolubnych dyniowatych.
 


 
Jak widać na fotkach - mamy kilka zagonów z bobem - każdy wysiany w innym czasie. Warto go dosiewać, aby przedłużyć okres 'bobowy'. Do każdego siania trzeba dopasować odmiany (wczesne, średnie, późne) i w ten sposób wiele warzyw można 'rozciągnąć' prawie na calutki rok.



 
Aż trudno uwierzyć, że nasz 'stary' ogród ziołowy ma zaledwie 1 rok! Piaszczysta gleba ziołom bardzo odpowiada - szałwie, lawenda, estragon, oreagano, czosnek szczypiorek, tymianki i lubczyk - całe to towarzystwo świetnie tu rośnie. Myślę, że jednorocznym gwiazdom typu bazylia, łoboda, mak czy nagietki może być już troszkę trudniej, ale dla nich mam miejsce w warzywniku pomiędzy zagonami - tak jak pisałam - im więcej gatunków w ogrodzie, tym lepiej. W dodatku nagietki w każdej ilości przydają się na zdrowotne 'przetwory'. Wysiałam jednak rzutowo kilka garści maczków polnych i czarnuszki wśród ziół - będzie ładnie ;-)
 
Tu i ówdzie widać też już lilie królewskie. Niestety w tym roku bardzo ucierpały z powodu ciepłej wiosny i baaaardzo chłodnego końca kwietnia - wraz z liśćmi na żywopłocie bukowym pomarzły ;-(   buki doszły do siebie, ale lilie niestety nie. Dosadziłam więc w maju więcej ... zobaczymy co się z nich wykluje.
 



Karczochy wariują i obdarowują nas już cudymi kwiatami ... mniam! Są uprawą wieloletnią, więc znalazłam im miejsce na stałe obok ogrodu ziołowego. To jest już ich 2 sezon!


 
 
Zaś na rabatach 'na kwiat cięty' wczesne lato było biało-fioletowe, gdyż unosiła się nad nimi chmura pysznie pachnących  kwiatów wieczornika damskiego (Hesperis matronalis) pokropkowanych fioletowymi czosnkami odm. 'Purple Sensation'. Bardzo jestem zadowolona z tego wieczornika (mam odmianę 'Alba'),  którego uprawiam z nasion wysianych dokładnie rok temu. Jak wiadomo, w czerwcu właśnie robi się rozsady kwiatów dwuletnich - już czas więc się za to zabrać ;-)
 
 

 
 
Teraz właśnie rowijają się kwiatostany cudnych czosnków krzysztofa, które przejmują pałeczkę od kuzynów w odmianie 'Purple Sensation' i już za chwilkę oddadzą ją dalej, delikatnym czosnkom główkowatym (Allium sphaerocephalon ) widocznym w tle zdjęcia.  Czosnki unoszą się na morzu zielonych kwiatków przywrotnika ostroklapowego (Alchemilla mollis) i wilczomlecza (Euphorbia oblongata). 
 
Ale prawdziwe cuda są w warzywniku. Tak jakby zimy i biednej w zieleninę wiosny nigdy nie było ... a więc zbieramy i jemy!
 
 



Jedz ...

ojej, jak ja uwielbiam to proste wiejskie życie ;-) prosto z ogrodu na talerz lub z małym 'objazdem' przez kuchnię lub grilla. Wprawdzie czasami w sałacie zdarzają się 'extra' proteiny (lepiej jeść o zmroku lub bez okularów hihi), ale i tak to lepsze niż jedzenie nie wiadomo skąd.
 



 
 
 
W czerwcu poza kiełbachami wprost z ogniska - tradycyjnie objadamy się młodymi ziemniaczkami i maleńkimi marcheweczkami. Do tego koperek, natka pietruszki ... a za chwilę bób, groszki i jak zawsze masa sałaty wraz z inną zieleniną. BABY-CARROTS duszone z niewielką ilością bulionu, masełka i natki pieruszki ... mniam. Polecam.



 
 
 
Mam za oknem wszystko jak najbardziej eko, ale też i w sezonie, i etycznie wyprodukowane ... tak, ostatnio etyka u nas na topie. Dostałam niedawno maila od Ewy z zapytaniem - co ważniejsze: estetyka czy etyka? A ja się pytam: bio-groszek z Zimbabwe poza sezonem czy etyka? Ja wiem, co dla mnie ważniejsze ... ale zdania są podzielone ;-)
 
 


 


Zdrowe i przepyszne jedzenie można znaleść nie tylko w warzywniku, ale  również w dzikich zaroślach ;-) Okres kwitnienia czarnego bzu to dla nas wielkie święto. Pisałam już kiedyś o pysznym kordalu (przepis podany jest w czerwcowym numerze Zieleń To Życie), którego nauczyła mnie robić moja teściowa June, jeszcze jak mieszkaliśmy w Anglii. Ale poza nim robimy też z kwiatów czarnego bzu szampana i cudnie orzeźwiający sorbet, oto przepis i wykonanie:


 
 
 
Jak tylko myślę o tym sorbecie, to w ustach zaczyna mi się zbierać ślina - to jest prawdziwe 'niebo w gębie', szczególnie serwowane z truskawkami!!!
 
 
Składniki:

Skórka i sok z 2 cytryn

6 kwiatów czarnego bzu

180gr cukru
 
woda
 
 
 
 
Wykonanie:

Do garnuszka wkładamy skórkę z cytryn oraz cukier i zalewamy 0,5 l wody. Podgrzewamy na niskim ogniu, aż do rozpuszczenia się cukru. Gotujemy przez 5 minut. Zdejmujemy z ognia i dodajemy do uzyskanego syropu sok cytrynowy oraz kwiaty czarnego bzu.
 
Pozostawiamy do całkowitego wystygnięcia, a następnie przelewamy do plasikowego pojemnika (najlepiej takiego po lodach lub podobnego) i wkładamy na 2-3 godziny do zamrażalnika.

Po 2-3 godzinach wyjmujemy sorbet z zamrażalnika i za pomocą widelca mieszamy, ubijamy i wzruszamy go. Wstawiamy pojemniczek ponownie do zamrażalnika i czynność powtarzamy 3 – 4 razy. Syrop zamieniający się w sorbet powiększy swoją objętość i stanie się puszysty. Jest przepyszny.
 
 
A tak właśnie wygląda ten cudnie puszysty i niesamowicie pyszny sorbet po zmrożeniu ;-))))
 



Baw się ...
 
przez baaaardzo duże B ;-) czyli zaproś sobie 40-tu kilku kompanów do ogrodu, a jeszcze lepiej 40-tu pięciolatków. To jest dopiero zabawa.
 
 


Przyjechali na wozie drabiniastym o napędzie 2 konie ;-) dalej biegli - to normalne u 5-cio latków, nie chodzą tylko biegają, żeby przypadkiem czegoś nie przegapić!





Ja próbowałam im powiedzieć coś mądrego o ekologii, lesie i ogrodzie ... przy kompostowniku okazało się, że dzieci ze wsi nie wiedzą co to jest obornik ...  hmmmmmm ... przypomina mi się wpis na blogu Agnieszki o dzieciach z miasta - generalnie za kilka pokoleń żadne z nich nie będą wiedziały, że mleko bierze się od krowy albo jak wejść po drabinie na styszek ;-) Muszę działać!


 
 
Ogólnie było naprawdę super. Panie z gołubieńskiego przedszkola są niesamowicie profesjonalne i wszystko miały pod kontrolą - podziwiam je!!! Mam nadzieję, że i dzieciaki bawiły się dobrze ... najlepiej oczywiście było paplać się i 'wyrabiać' cement w starej taczce - to nic, że dookoła wielkie mrówki leśne ;-) o dziwo nikomu to nie przeszkadzało.
 

 
 
A po wszystkim ... nad jezioro - nad niesamowite jezioro! Była tu kiedyś twierdza, fosa, zwodzony most - centrum dawnej Ziemi Pirsna, która tysiąc lat temu obejmowała część dzisiejszego powiatu kościerskiego i kartuskiego. Teraz jest tu cicho i spokojnie, mało osób wie o istneinu tego miejsca ... a co najlepsze, jest to bardzo bardzo blisko nas ;-)
 
 



 
 
 
I tyle na dzisiaj. Koniec tygodnia ... za oknem raz słońce, raz ciemno - jutro kolejne warsztaty, więc trzymajcie kciuki za pogodę. Pozdrawiam, K xxx 
 
 
 


70 komentarzy:

  1. Szczesciara jestes i pieknie zyjecie . Iwona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Iwona - czasami sama nie wierzę, że mieszkam w tak cudnym miejscu ...

      Usuń
  2. Kasiu, nie za bardzo zrozumiałam przeciwstawienie etyki estetyce. Nie chcę dyskusji ważnej ograniczać do komentarzy blogowych ale co jest nieestetycznego albo estetycznego w tym wszystkim? Też mam zioła z tej firmy. Pszczelarnia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No bo ;-) Ewuniu niektórzy wolą ładne ogródki i nawet dla tej piękności poświęcą etykę. To było o tym, że niektórzy w Warszawie zamieniają przedogródki na przykład w zagony warzywne, a inni za Chiny tego nie zrobią - bo nie pasuje do elewacji - o to chodziło. A co Ty sądzisz?

      Usuń
  3. Kasiu cudny ogród !!!!!wszystko takie piękne zdrowe i dorodne. Aż serducho się raduje jak widzisz taką ekologię. Pozdrawiam serdecznie Marylka:)

    OdpowiedzUsuń
  4. ale cudnie u Was i jutro to wszystko zobaczę - a tymczasem nad Trójmiastem czarne chmury....mam cichą nadzieję, że angielska pogoda nas jutro nie dopadnie, a czy przewidujecie wyżej wspomniany sorbet w jutrzejszym menu? do zobaczenia jutro! pozdrawiam cieplutko Basia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ha ha! sorbet jest, ale nie wiem czy się podzielę bo całkiem na jego punkcie zwariowałam!!! No ale znając moje dobre serce podzielę się hihi. A myślałam o tym ... ależ kurcze wyczułaś sprawę ;-)) Ogólnie przewidziane są 'sconsy' na słodko i nie na słodko ;-)


      Ja też trzymam kciuki za lepszą pogodę. Podobno ma być lepiej ... czekamy!!!

      Usuń
  5. Jak zawsze zachwycająco. U Ciebie Kasiu wszystko takie bujne i wyrośnięte. Można odnieść wrażenie, że piszesz do nas z jakiegoś cieplejszego kraju. Szklarniowy gąszcz wygląda obłędnie - świetna alternatywa dla oranżerii. Będzie cudnie jak wszystkie zaczną owocować. Nie przypuszczałam, że bakłażany rosną takie ogromne. Moje mają tak ze 4 razy mniejsze doniczki i teraz zastanawiam się czy cokolwiek z nich będzie.
    Tak mi się twoje zdjęcia z warzywnika skojarzyły z obrazami impresjonistów. Ależ zazdroszczę tym, co jutro będą u Ciebie na warsztatach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję serdecznie! Moim marzeniem jest, aby kiedyś jakiś artysta malarz do nas zawitał i zechciał namalować nasz warzywik ... to byłoby po prostu przesuper.

      Aguś daj koniecznie bakłażanom donice o średnicy około 30cm i jak pojawią się kwiaty dokarmiaj z każdym podlaniem. Powodzenia i miłego weekendu!!! K

      Usuń
    2. Następnym razem przywiozę też artystę malarza tylko że chyba pobijemy się o ten obraz:-)

      Usuń
    3. No nie chcę Cie martwić, ale chętnych będzie więcej :)

      Usuń
  6. Kasiu , lubie do Ciebie zagladac, bo Twoj blog, dom i ogrod to taki dobry przyklad tego powiedzenia : chciec to moc..

    OdpowiedzUsuń
  7. Znowu z wielka przyjemnością odwiedziłam Wasz ogród :-)
    Ja tez pokochałam to proste życie :-) W moim warzywniku wszystko rośnie jak szalone i troche już zjedliśmy i nowe rośnie ... Kasia, co jeszcze mogłabym teraz dosiać w grządkach np. po sałacie, rzodkiewce, rukoli?
    Ale fajnie macie z takimi małymi gośćmi, moja córeczka (3 latka dziś skończyła) uwielbia ogród i wieś, wie skąd jest mleko, bo chadza do obory sąsiadów :-) a ostatnio z fascynacja podgląda jak pszczoły pyłek zbierają i potrafi opowiedzieć jak go przenoszą :-) ... ale się zchwaliłam :-)
    Sorbet brzmi apetycznie
    Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iwonko możesz dosadzić na grządkach jeszcze większość warzyw (w czerwcu jest jeszcze ok) - może dodatkową porcję fasolki szparagowej lub groszku? Sałatę, bazylię, fenkuł, pak choi, buraczki, marchewkę ... nie siałabym już bobu ani rzodkiewki, szpinaku, pora no i cebuli ;-(

      Robisz dobrą robotę pokazując córeczce co w życiu najważniejsze! Ściskam!

      Usuń
  8. Kasiu! Czytam Was już trochę ale jakoś nie piszę. Ten wpis tak cudny, że nie mogę się oprzeć! Rozczuliły mnie dzieciaki. Mój ogród jest taki dziwny trochę przypadkowy ale służy. Kiedy przyjeżdzają do nas jedni znajomi to Iwonka mówi jak mi tu u Was dobrze, fajnie i podoba mi si. Inni ma ogody z alejkami, strzyżoną trawką na której nie można grać w piłę, zero liści, bo trzeba grabić, warzywnik zbyt absorbujący. U nas wszystko odwrotnie. Chwastów sporo. Dopiero wakacje pozwolą mi na oddanie się ogrodowi. Bardzo żałuję, że mieszkam tak daleko od Was bo pod Opolem i nie mogę być na warsztatach choć jednych.
    Dzięki za wszystkie posty, czytam na bieżąco.
    Pozdrawiam Asia opolska.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asiu - coś mi się wydaje, że i ja w Twoim ogrodzie czułabym się dobrze ;-) ogrody 'na pokaz' to całkiem nie moja bajka. Ciesz się nim i dziel się z przyaciółmi, a chwasty przydadzą się owadom ;-)
      Ściskam i dzięki przewielkie za komentarz, K.

      Usuń
  9. Jak ja lubię cztyać u Ciebie o tych wszystkich roślinkach, kwiatach, ziołach, wrzywach... one mają taki raj u Ciebie! :)) A i Wy dzięki nim też! :)
    Jutro wyruszamy po czarny bez, na naleweczkę i dżem z truskawkami, no i przy okazji na sorbet!
    Pozdrawiam
    Ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewuniu napisz kiedyś jak robisz tę naleweczkę, bo ja tylko robię syropy i sorbety ... ale taka naleweczka, to musi być SUPER!

      Usuń
  10. witaj moja droga! wspanialy post! :)
    mam pytanie do twojej szklarenki :) i do tych fikusnych doniczek.... ze co? jak to one sa podwojne??? twoje roslinki rosna w dosc malych doniczkach - czy tylko i sie tak wydaje??? ja dla moich pomidorow mam takie wielkie czarne pojemniki do mieszania zaprawy murarskiej ;) stawiam je zawsze przy scianie garazu pod dachem - lata tutaj sa rzeczywiscie dosc deszczowe wiec pod golym niebem to pomidory nie mialyby szans, a pod dachem to nawet calkiem dobrze rosna. mialam kiedys tunalik foliowy, ale pomidory starsznie w nim sie pocily, a i slimaki swietnie sie w nim czuly i obrzeraly wszystko co sie da - mam tutaj plage slimakow bezmuszlowych ;)
    kupilam ostatnio piekne egzemplarze karczochow, ponoc odmiana, ktora juz w pierwszym roku kwitnie wiec jestem ciekawa czy i u mnie da rade ;)
    ogrodek ziolowy wyglada rzeczywiscie imponujaco!!! i widac doskonale na przykladzie twojego ogrodu ze etyke mozna pogodzic z estetyka!!!
    warzywka wygladaja smakowicie. ja w tym roku po raz pierwszy posialam bob. tylko raz bo miesca mam malo, ale czytalam tez ze im pozniej bob sie wysiewa tym bardziej podatny jest na czarne mszyce. moj jak na razie nie ma ich wcale, ale tez mam tutaj wspanialych pomocnikow w ogrodzie - sikorki chetnie zjadaja te upiorne owady :)
    prawda ze to straszne? mleko z kartonu i jedzenie z puszki.... tak to jest niestety, nie tylko dzieci nie wiedza skad sie bierze ich jedzenie, takze nasze rowiesnice nie potrafia odroznic rosliny ziemniaka od truskawki ;) wiem co mowie, przed kilkoma laty pare zaangazowanych osob wystartowalo w naszym przedszkolu projekt ogrodka z ktorego pani kucharka moglaby miec ziola i ziemniaki i troszke innych warzyw... trudno jest znalezc chetnych, ktorzy by w tym ogrodzie pracowali, projekt umiera, my w tym roku opuszczamy to przedszkole, wiec jest to tez pewnie ostatni rok ogrodu, a pani przedszkolanka mi ostatnio mowila, ze kucharce trzeba ziola przynosic do kuchni, ona do ogrodka po nie nie chodzi. a uzywa tylko szczypiorku i pietruszki i w sumie zawsze je kupuje, choc rosna w naszej ziolowej spirali....
    to sie nazywa spoleczenstwo cywilizowane! ;)

    powiedz czy ty masz jakis sekretny sposob na slimaki??? a moze masz szczescie i brak ich u was??? :)

    pozdrawiam serdecznie!
    aneta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aneta z tymi doniczkami to trochę trudno opisać - generalnie to jakby 2 w 1 - sam pomidor jest posadzony w tej środkowej części, ale korzenie oczywiście wysyła do całej 'torby' ;-) To jest tylko tak jakby 'obroża'. Obiecuję, że w następnym poście dokładnie to pokarzę, bo i tak będę o pomidorkach pisała. Ale takie miejsce pod daszkiem jak u Ciebie, to jest chyba super - najważniejsze, żeby nie mokły i się 'piekły' na ciepłej ścianie ;-)

      Nasze karczochy też kwitły już w pierwszym roku i dały całkiem smaczne kwiatki. Teraz pomimo tego, że mają już 2 sezony, to chyba przesadzenie dało im trochę w kość - bo sa jakieś dziwne ;-( jakieś za małe i te kwiaty jakieś cienkie - teraz już ich nie ruszamy, więc powinny być bujniejsze za rok. Ale są nadal smaczne.

      Jeśli mszyce 'odkryją' Twój bób, to możesz ułamać mu końcówki pędów, na których zazwyczaj siedzą te świństwa ;-) my tak zrobiliśmy z naszym, bo zrobił się już za wysoki. A późne sianie bobu ma też i dobre strony, bo przynajmniej teraz jest sporo pszczół i trzmieli aby zapyliś jego skomplikowane kwiatki - wczesna wiosną z nimi kiepsko!

      O tym jedzeniu w przedszkolu, to nawet nie wspominam - Magi i Vegeta ... i mrożone pierogi - to jest rzeczywistość smutna. Ja faszeruję Alberta w domu extra śniadaniem i extra obiadem - wtedy jestem spokojna. A ślimaków u nas nie ma - to jest dla nas nowość, bo zawsze w Anglii z nimi walczyliśmy i mieliśmy ogromne problemy. W Irlandii czasami wieczorem o 23-ciej dosłownie grabiliśmy je z darniowej ściezki w ogrodzie kuchennym. Po prostu zbieraliśmy je późnym wieczorem do wiaderek. Ale można posypać dookoła roślin pokruszonymi skorupkami od jajka - to podobno je powstrzymuje. Albo ułożyć na glebie kawałki dachówek i każdego dnia sprawdzać i wybierać i usuwać. Generalnie roboty po pas! Życzę powodzenia i dziękuję serdecznie za komentarz ;-)

      Pozdrawiam ciepło z baaaardzo chłodnego kaszubskiego lasu. K

      Usuń
  11. Oj Kasiu, serce rośnie jak patrzę... na Twój talerz tym razem. Młode ziemniaczki z marchewczką - mniam. Ja dość późno ziemniaki wysadziłam, ale coś tam się dzieje u nich pozytywnie nawet. Natomiast inne warzywka... :( Przez tydzień nie mogłam do nich zajrzeć, ale ładnie padało i nie martwiłam się. A dwa dni temu masakra. Patrzę, a piękne buraczki zażarte i do bobu coś się dobrało. Jakieś pluskwy (po konsultacjach z google) - ryczeć się chce. Będę siać jeszcze raz i trzymać kciuki. Za to groszek pięknie wyrósł a sałatę mogłabym sprzedawać bo tyle jej mamy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoje buraczki pewno dopadł pluskwiak różnoskrzydły - może warto usunąć porządnie te buraki, żeby larwy nie miały okazji się wylęgnąć (zazwyczja w połowie czerwca) i zapoczątkowac drugiego pokolenia !!! Wtedy możesz spokojnie siac następną porcję, a jak na bobie czarna mszyca, to ułam końcówki i wyrzuć, reszta będzie ok - jejku, te szkodniki tylko czekają na okazję! Trzymaj się! Powodzenia ;-)

      Usuń
  12. Jak zawsze podziwiam ;)

    Pozdrawiam serdecznie
    Violetta

    OdpowiedzUsuń
  13. Cudownie wykorzystujecie swój ogród, wiedzę i umiejętności. Tą gromadą dzieciaków zaskoczyłaś mnie kompletnie - brawo! Warzywnik jak marzenie, od razu robię się głodna, mimo, że swoich plonów też przywiozłam dzisiaj nie mało ;) Kasiu, przypomnij mi proszę, kiedy trzeba ogławiać bób? Buziaki i słoneczka na jutrzejsze warsztaty życzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dorotko my już urwaliśmy końcówki naszemu 'bobowi' w zeszłym tygodniu, bo wydawało nam się że zbytnio jest wysoki i zacznie się pokładać. Tak więc teraz możesz to zrobić, ale nie jest to chyba konieczne - jeśli bób jest niezbyt wysoki i nie zaatakowała go mszyca?

      PS Sama zaskoczyłam się z dzieciaczkami!
      Ściskam!!!

      Usuń
    2. No to jednak go oberwę, bo jakiś duży się zrobił ;) Kasiu, wróciłam tu, by dopisać, że czytając kolejne relacje Dziewczyn z Waszego warsztatu, zazdroszczę im coraz bardziej, że były u Was! Cieszę się, że tak dobrze udało się zrealizować ten warsztatowy pomysł i jeszcze raz gratuluję. Zaczarowałaś nas wszystkie :) Mam nadzieję, że kiedyś do Was zawitam pomimo odległości. Uściski :)

      Usuń
  14. Też mam rodzynka brazylijskiego w tym roku. Bałam się, że nasiona nie skiełkują, długo musiałam czekać. Zawsze jak wchodzę na Wasz blog, to zastanawiam się jak Wy to wszystko ogarniacie!? Widzę w tym ogrom pracy, podziwiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Strasznie jestem ciekawa w tym roku moich rodzynków, bo ostatnio uprawiałam je w Irlandii, a to było baaardzo dawn temu - dobrze, że mam tą szklarnię, bo póki co lato kiepskie i pogoda nie dla roślin z Południowej Ameryki ;-(((

      Pozdrawiam serdecznie, K

      Usuń
  15. Kasiu, tego jeziora na wyciągnięcie ręki to naprawdę zazdroszczę, a z dziećmi jest Ci "do twarzy", naprawdę! Widać, że smyki miło spędziły czas. Ewka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha Ja, jako lekko upierdliwa mama - uczestniczę w większości przedszkolnych wypadów i wszystkie te dzieciaki bardzo dobrze znam. Nawet pamiętam imiona i w porywach nazwiska - sama jestem z siebie dumna!
      Pozdrawiam ciepło, K ;-)

      Usuń
  16. Ale się cieszę,że mogłam tego wszystkiego dotknąć żywym okiem i smakować nie tylko wyobraźnią. Nie masz pojęcia jaka jestem zakręcona. Nie mogłam spać z wrażenia a zamiast polecieć o tej pierwszej w nocy witać sie z mężem to z latarką pobiegłam zobaczyć jak tam się moje dyńki mają. A dziś jadę do TKmaxa szukać narzędzi :-). No i w ogóle wszystko dokładnie tak jak piszesz. Ziemniaczki i marcheweczka pychotka. Wy cudowni . Tylko pogoda dała popalić . Tylko głowa gorąca od wrażeń. Już nie mogę się doczekać kolejnego razu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maszka - normalnie nie wierzę, że tu w ogóle byłaś. Tak szybko to zleciało - chociaż mam jeszcze kawałek Twojego pysznego ciasta i roślinki. Stanowczo zbyt mało Cię tu było ;-((( stanowczo!!! Jestem nienasycona!!! Ściskam mocno, bardzo mocno!

      PS Te doniczki też super! Takie bogactwa! Stoją nadal przed domem i zdobią nas te kapuchy i sałaty. Brokuły Andrew właśnie sadzi - będą pod specjalną ochroną ;-)))

      Usuń
  17. Powodzenia z warsztatami. Zdjęcia mówią same za siebie:) musi być wspaniale i ciekawie. A roślinność jak zwykle bujna a warzywnik naturalny i malowniczy. Oj, mam nadzieję że nasza miniatura warzywnika niebawem będzie choć trochę taka:) Pozdrawiamy z Przytulnego a nasz Flat macha jak zwykle ogonkiem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki kochani - ja Was również pozdrawiam i życzę malowniczego warzywnika ;-) mój flatek stracił bidok tyle włosów na lato, że wygląda jak szczurek ;-) ale przynajmniej mogę dotrzeć do jej skóry, takie chucherko mamy ...

      Usuń
  18. Kasiu hasło tytułowe bardzo mi się podoba:) Właśnie Maszka mi napisała , żebym żałowała że nie byłam na warsztatch i żałuję bardzo...ale nie mogłam tym razem. Uwierz, że jak już będę mieć papierek w ręku że dom nasz, to na pewno zasięgnę Twojej porady, co do tego jak ogród ma wyglądać:) Cudny ten Wasz raj na ziemi:) Ach jeszcze pytanie o pomidory.. Kasiu moja szklarnia stoi przy murze, w totalnym słońcu i nigdy jej nie cieniuję, jest w niej ukrop okropny, ale pomidorom nic się nie dzieje przez to. Czy powinnam jednak cieniować? buziaki ślę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aga ma szczerą nadzieję, że to sobie odbijemy - na warsztatach czy nie ... zapraszam. Ciekawe jak tam Wasze sprawy nieruchomościowe - to byłoby cudownie mieć swoje własne cztery ściany ... a może i trochę więcej hihi

      Masz fuksa z tymi pomidorami - teoretycznie powinny się biedaki zapocić, może masz tam jakiś dobry przewiew? Zazwyczaj w takim ukropie cierpią ;-((( ale Ty w ogóle masz jakąś niesamowitą rękę do pomidorów chyba co?

      Buźka wielka, K

      Usuń
  19. Warsztaty za nami - jak się zobaczy taki warzywniak i na dodatek zje się posiłek ze świeżych ogródkowych warzyw - to serce rośnie a głowa pełna myśli, wrażeń i planów. Pogoda była wyjątkowo wredna, ale to nic - K&A to cudowni, otwarci i przyjaźni ludzie - przed warsztatami trzeba koniecznie odświeżyć ang. - Andrew kopalnia wiedzy!!!! dziewczyny były też bardzo fajne - wielkie buziaki dla wszystkich. To co mnie zaskoczyło po warsztatach to zupełnie inne spojrzenie na ogród warzywny!!. No i warto było przyjechać dla samego jedzenia - pychotka. Bardzo dziękuję za to spotkanie! pozdrawiam Basia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu kochana - wspaniale było Cię poznać. Dziękuję za wzięcie udziału w warsztatach i naprawdę mam nadzieję, że Mama pochwaliłaby Cię ;-)))) - Ty wiesz, o co chodzi. Pozdrawiam i mam nadzieję, że do zobaczenia. Kasia ;-)

      Usuń
  20. Sorbet zapowiada się smakowicie. Aż mam ochotę zerwać kwiaty czarnego bzu sąsiadów przechodzące na moją działkę :-)
    Dzieci miały niezłą frajdę mogąc spędzać czas w tak magicznym ogrodzie i nie będą miały wątpliwości, że dobra marchewka bierze się z ogrodu, a nie z marketu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj zrywać te 'bezy' od sąsiada śmiało, ale zostaw kilka na owocki, to zrobisz syropek - ja kiedyś w końcu wjadę do rowu samochodem, bo też tylko wypatruję gdzie co zerwać. A w tym roku bez czarny jest szczególnie piękny ... i tak obficie kwitnie. Pozdrawiam ciepło!!! K

      Usuń
  21. Kasiu, czy pomidory koktajlowe prowadzisz też na jeden pęd?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, jeśli to są takie 'normalne' wysokie odmiany np. Sungold. Mam też pomidorki koktajlowe karłowate do donic na balkony (np. od Balconi Red) - tych w ogóle nie prowadzę czyli w ogóle nie przycinam, ani nie podwiązuję. Napiszę więcej o prowadzeniu pomidorów w następnym poście ;-)

      Usuń
    2. Czekam z niecierpliwością :)

      Usuń
  22. Kasiu jestem pod wielkim wrażeniem tego co czynicie wspólnie z mężem..., ogród i warsztaty wyglądają cudownie i bardzo radośnie...Mam podobne myślenie i chociaż mam dużo pracy w warzywniku, koleżanki dziwnie na mnie patrzą że ja ciągle w ogrodzie...To ja lubię to swoje życie na wsi i to że jak mam ochotę na cebulkę, szczypiorek, marchewkę, groszek to biorę gumiaczki i idę 70 m do ogrodu...Mam swoje ekologiczne, pachnące .....
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaak, ludzie często dziwnie patrzą na osoby pracujące w ogrodzie ... a potem sami się wciągają. To normalka - haha zobaczysz, jak same zaczną 'dłubać w ziemi' i jeszcze przyjdą do Ciebie po poradę. To naprawdę wspaniałe, że masz swoją pasję i - co najważniejsze - pyszne żarcie z własnej grządki ;-) Pozdrowienia!!!

      Usuń
  23. Po pierwsze jesteście niesamowitymi osobami i pozdrawiam Was serdecznie! :) Dopiero trafiłam na tego bloga, ale widzę, że często będę tu wracać. Widać ile serca wkładacie w Wasze hobby...

    OdpowiedzUsuń
  24. Jako osoby żyjące w zgodzie z naturą, budzicie mój ogromny szacunek. Trafiłam tu przypadkiem, ale poczułam się jak w domu. Czapki z głów, i podziwiać będę Wasz ogród :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olu - a jak tu żyć inaczej, od plastiku i chemii głowa boli ... i tak mamy taki zestresowany, pędzący na przód XXI wiek ... ogród przypomina mi, że jestem człowiekiem ;-) pozdrawiam ciepło!

      Usuń
  25. Kasiu, powtórzę się i powtórzę za przedmówczyniami - PIĘKNIE! A te dzieciaki - duży szacunek, ja bym padła na twarz po takiej wizycie :D

    Zazdrość mnie trochę bierze, bo u mnie ładniej niż w zeszłym roku ale nadal dużo słabiej niż u Ciebie :) Do tego "pierońskie" bażanty rozgrzebują i obskubują co się da, nawet świeżo zakwitłe kwiaty. No ale, rzodkiewka zjedzona, sałatę konsumujemy, pomidory ładnie zaczęły owocować, pierwszą kalarepkę już zjadłam a wczoraj nawet ugotowałam zupę z kapustą pak choi.
    Dzięki Twoim radom kosmosy zaczynają kwitnąć (tylko te bażanty, wrrrr).

    Wierzę, że za rok będzie jeszcze lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej! Gratuluję eko-zieleniny! Hmmmm ... a te bażanty też smaczne, wiesz? Można tak wszystko naraz do rondelka - i bażanty, i warzywka hihi ... i będzie fajna potrawka.
      A za rok na tysiąc procent będzie lepiej, bo będziesz miała o rok więcej doświadczenia - ale ja myślę, że i tak nie jest źle!!! Ściskam, K ;-)

      Usuń
  26. Tego bloga odkryłam przez przypadek. Bardzo ciekawy i na pewno będę tu zaglądać.
    ps. Świetna szklarnia!
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  27. Witaj Kasiu,
    wygląda na to, że warsztaty ogródkowo-warzywne przeleciały mi pod nosem :/
    Dzisiaj jeszcze skrobnę do Ciebie maila... a teraz pobuszuję jeszcze w Twoim pięknym ogrodzie i powzdycham sobie
    Tymczasem macham do Was przyjaźnie zza paru pagórków i jezior Kaszubskich :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozdrowienia sąsiadko!!! Albercik tęskni za Kasią ;-)))

      Usuń
  28. Jestem pod wielkim (a nawet gigantycznym) wrażeniem Waszego ogrodu. Widać jak wiele pracy i serca jest w niego włożone. Zazdroszczę tych widoków, a szczególnie zazdroszczę tych smaków. Takie warzywa smakują inaczej, powiedziałabym, że one mają prawdziwy smak. Nasz ogród to na razie głównie plac budowy, gdzieś coś próbujemy siać i sadzić, ale wszystko jest jakoś chaotyczne i nieprzemyślane. Szczególnie, że w tym roku, mój najmłodszy skrzat nie pozwala za bardzo popracować w ogródku. Ale mam nadzieję, że w przyszłym roku ruszymy pełną parą. W tym roku większość z tego co zrobiliśmy zniszczyły ślimaki - jest ich pełno i niestety i nasza mięta i truskawki zostały pokonane. Może jest jakiś sposób skuteczny na ślimaki? Sąsiedzi radzą sypać chemię, ale wolałabym tego unikać.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chemia to najprostsze wyjście na ślimaki, ale nie zawsze najprostsza droga jest najlepsza. Ale chyba masz ich strasznie dużo, co? Musisz zrobić wszystko, aby zaprosić jak najwięcej ślimako-jadów do ogrodu - wiem, że póki co masz tam plac budowy, ale z czasem staraj się zostawić tu i ówdzie zarośla, kupki kamieni czy jakieś zwalone konary. To właśnie w takich miejscach zamieszkują z czasem jeże, ropuszki i żaby oraz inne gady, które uwielbiają ślimaki. Dokarmiaj ptactwo - na maksa! Ptaki uwielbiają wrzucić sobie ślimaka na ruszt - pomogą Ci z walką. Porozkładaj na terenie grodu kawałki dachówek czy kafli i co jakiś czas podnoś je i zbieraj spod nich ślimaczory. Wychodź wieczorami do ogrodu i zbieraj je paluszkami do wiaderka ... powinno pomóc. Może nie w pierwszym roku, ale w kolejnych na pewno sytuacja ślimakowa się polepszy. Z całego serca życzę powodzenia i pozdrawiam, K ;-)))

      Usuń
  29. wspaniale się czytało wszystko !
    ogród cudowny,tez mam warzywnik,ale przy was- skromniutki :)
    przepis na sorbet ciekawy,chętnie zrobię :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten sorbet baaardzo polecam, szczególnie fajnie pasuje z truskawkami ;-)

      Usuń
  30. pozdrawiam Kasiu, wesoło i pięknie smacznie zdrowo u Was
    buziaki
    j

    OdpowiedzUsuń
  31. Świetny blog, będę zaglądać częściej!

    OdpowiedzUsuń
  32. Bardzo lubię patrzeć na Wasz ogród, jest piękny!
    Pod tym względem, tęsknię za życiem na wsi... Mam nadzieję, że do niej powrócę, chociażby częściowo!
    Życzę owocnych plonów :))

    OdpowiedzUsuń
  33. Bardzo bym chciała uprawiać warzywa i owoce ale moja działka jest otoczona ogrodami z przydomowymi oczyszczalniami \ja też mam przydomową oczyszczalnię\ i nie wiem czy w takim ogródku mogę uprawiać warzywa.Kasiu może coś wiesz na ten temat , może coś byś mi doradziła. Bardzo proszę.

    OdpowiedzUsuń