poniedziałek, 28 maja 2012

Magiczny Ogród GAVINA

Westland Magic Tower Garden, Chelsea Flower Show 2012.   Fot. K Bellingham


W tym roku Chelsea Flower Show przywitała mnie gorącym słońcem, bezchmurnym niebem i ogromną ilością swobodnych naturalnych obsadzeń - co bardzo mnie cieszy!  Cała wystawa jak zawsze była niesamowita - ogrody, rośliny, zakupy ... nie wiem gdzie zacząć. Moja głowa pęka od nowych pomysłów, a w aparacie tysiące zdjęć! W przyszłym roku jadę na całe dwa dni - podczas jednego można się jedynie zestersować taką ilością interesujących mnie rzeczy ... no i nie zdążyłam się nawet napić Pimms'a !

Diarmuid Gavin podczas Chelsea flower Show 2011.
Fot. A. Hubeny-Żukowska

Ogólnie w tym roku nie było żadnych szokujących rozwiązań. Trendy idą coraz pewniej w stronę ekologii. Projektanci małych i dużych ogrodów uczą nas rozważnego korzystania z wody, gleby i roślinności. Ogromny nacisk w tym roku był na uprawę swoich własnych warzyw w najmniejszych nawet miejscach i najtrudniejszych warunkach. Chciałabym dokładnie napisać o tych ogrodach, które zaciekawiły mnie najbardziej - bez wahania przyznam, że osobiście złoty medal przyznałabym instalacji znanego chyba już wszystkim po jego pobycie w Warszawnie irlandczyka Diarmuid'a Gavin'a ( czyta się durmud gavin). Według mnie przedstawił on w tym roku najbardziej innowacyjny i ciekawy ogród pt. "Westland Magic Tower Garden" - tak więc zaczynam od niego.




Magiczny ogród Diarmuida to właściwie 7- piętrowa zielona piramida. Na każdym piętrze, na każdym skrawku  i w każdym zakamarku rosną piękne, dorodne rosliny. Naprawdę świetny pomysł - widać, że wszystko jest możliwe - rośliny można z powodzeniem uprawiać w maleńkich ogrodach, na balkonach, tarasach, dachach i parapetach. Drzewa, krzewy, byliny, warzywa i owoce posadzone w przeróżnych pojemnikach: wielkich metalowych skrzyniach, drewnianych skrzynkach po warzywach, donicach i starych beczkach. Fachowo obmyślany system nawadniający dostarczał wodę do wszystkich poziomów - oczywiście używano głównie deszczówki.

Piramida zbudowana została z rusztowań - podobno konstrukcja była stawiana przez prawie 2 tygodnie! Pomiędzy pietrami można poruszać się było windą, po metalowych schodach lub drewnianych drabinach - z górki na pazurki z ostatniego piętra można było zjechać metalową rurą aby wyladować w ogromnej skrzyni wypełnionej miekkimi workami siana. 
  



Jak sam projektant wyznał gazecie Telegraph ( którą z entuzjazmem kupuję zawsze w soboty, gdy jest z nią świetny dodatek ogrodniczy) jego ogród był  dedykowany  "ekologii, recyclingowi, uprawie własnych warzyw i ziół, zazielenianiu trudnych przestrzeni miejskich - wszystkiemu temu co nudziło mnie jeszcze jakieś 10 lat temu. Jest to ogród dorosłego człowieka, odpowiedzialnego ojca rodziny i mam nadzieję, że zainspiruje on wszystkich odwiedzających wystawę. Często odwiedzam szkoły i opowiadam dzieciom o mojej wysokiej piramidzie pełnej warzyw, owoców i ziół - dzieciaki sa zainteresowane, a oto przecież chodzi! Opowiadam im jak uprawiacć marchewki - a one słuchają."  

Poziom zero piramidy z wiadomych powodów był mocno zacieniony, więc rosły tu głównie rośliny leśne. Ale na pierwszym piętrze było coraz wiecej światła - szczególnie na obrzeżach. Tutaj projektant stworzył miejsca dla odpoczynku i relaksu. W skrzyniach i donicach posadzone zostały pachnące róże, kolorowe czosnki ozdobne, powiewajace na delikatnym wietrze trawy i precyzyjnie przycięte bukszpany. Barwne meble były ciekawym dodatkiem. W jednym rogu piramidy znalazłam nawet kawiarnię.





Ma samym środku każdego z dolnych poziomów a także na obrzeżach i "zawieszone" na rusztowaniach pomiedzy piętrami - posadzone były dosyć duże brzozy, gęste bluszcze i różne rośliny okrywowe - wszystko to sprawiało, iż czułam sie jak w parku lub lesie. 




Każdy kolejny poziom był coraz jaśniejszy, więc można uprawiać na nim coraz to bardziej praktyczne rośliny. Tu i ówdzie rozmieszczono wygodne siedziska, przesłodkie domki ogrodowe wysłane kolorowymi poduszkami oraz wiszace fotele. Na drugim i trzecim piętrze rosły coraz to inne gatunki bylin, krzewów i drzew ... 




A wyżej pojawiły się już rośliny użytkowe. Zioła takie jak rozmaryn, tymianek czy szałwia gesto porastały specjalnie zbudowane siedziska-skrzynie. Można z tego miejsca było podziwiać widok na całą wystawę Chelsea!




Kolejny poziom to warzywnik ... jakieś 15 metrów nad ziemią znalazłam się pomiedzy przepysznymi rabatami warzywnymi i ziołowymi (w starych metalowych pojemnikach "po czymś"). Była tam również śliczna turkusowa szklarnia w stylu wiktoriańskim oraz praktyczny inspekt ... ojej i oczywiście kompostowniki! Bylam naprawdę zaskoczona - dla Diarmuida chyba nie ma rzeczy niemożliwych. 






Na szóstym piętrze zaczęłam się martwić ... jak zejdę? Do piątego dowiozła mnie winda, ale od teraz musiałam wchodzić do góry po drabinie. Nie jestem wielką fanką wysokosci - samolotami latam bo muszę, najlepiej po lampce mocnego czerwonego wina! Dodatkowo po coraz to mniejszych piętrach przeciskałam się pomiędzy pojemnikami z roślinami a przystojnymi irlandczykami  - jak przy nich zejść bez poślizgu jeszcze z aparatem i torba pełną informacji prasowych? Metalowa rura-zjeżdzalnia raczej nie była dobrym wyjściem - chociaż przy mnie zjechało nią kilka całkiem "normalnie" wyglądających osób! 




Rosnące tu zioła posadzono w różnej wielkości starych metalowych beczkach, które sprytny projektant pomalował na cudne pastelowe kolory. Pomysł ten wykorzystam niebawem i u siebie - mam stare pojemniki po tłuszczu do frytek, które planuję obsadzić pomidorkami koktajlowymi (pojemniki znalazłam rzucone w swoim lesie). 






Na ostatnim poziomie rusztowania zostały odziane w różne kolorowe ubranka. Nie wiem kto je zrobił - może babcia lub żona projektanta? Pomiędzy nimi rozciągał się niesamowity widok ... niestety dzień był upalny, widocznośc słaba - ale za szumiacą Tamizą i głośnym od przejeżdzających samochodów moście widać było groźną sylwetkę starej porzuconej elektrowni. Z drugiej strony obserwowałam z góry tłumy odwiedzające wystawę i piękny budynek Royal Chelsea Hospital. Dla tych widoków warto było wdrapać się na samą górę - bardzo szkoda, że tylko prasa miała możliwość zobaczenia piramidy Gavina od środka. Władze wystawy zamknęły ten ogród dla zwiedzajacych z powodów bezpieczeństwa. Ludzie nie mieli okazji dotrzeć do tego, co chciał  przekazać im Diarmuid i wielu z nich nie zrozumiała pomysłu ani przesłania. Ach dziwny jest ten świat ...







31 komentarzy:

  1. No piękniuśno, tylko gorąco. Czy nie wygląda Ci na to, że Gavin wstawił w tym roku w ten ogród wszystko co mu pozostało po poprzednich wystawach? ;-)

    Pozdrowionka i miłego powrotu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aga rozśmieszyłaś mnie - faktycznie trochę tam tego jest! Podobno to najwiekszy ogród na całej wystawie - około 500m2 - trzeba było czymś wypełnić. Na jakimś 4tym czy 5tym piętrze widziałam rower i pralkę! - już widzę jak oni to wnosili po schodach i drabinach ... a prawie na samej górze w kąciku stała taka mała turystyczna toaleta, jaką wozi się w przyczepach kampingowych.
      Do zobaczenia wkrótce! K

      Usuń
  2. przepięknie..
    słów mi brakuje, więc tylko podziękuję za cudny post..a teraz idę w truskawki z motyczką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ojej musze wracac do kraju - kaszubskie truskawki mnie wzywają!

      Usuń
  3. Pani Kasiu,
    dziekuję, za Pani bloga. To dla mnie duża inspiracja do urządzania własnego tarasu w mieście. Pozdrawiam z Krakowa Edyta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę - powodzenia z planowaniem i urzadzaniem tarasu! Pozdrawiam K

      Usuń
  4. Dziękuję Kasiu za piękne zdjęcia wnętrza piramidy. Rzeczywiście, gdy się ją zobaczy od środka robi zupełnie inne wrażenie niż oglądana z dołu. Widziałam wcześniej zdjęcia tej konstrukcji, ale właśnie takie z zewnątrz i przyznam się, że za bardzo mnie nie zachwyciła - ot, kolejny ekstrawagancki i mało praktyczny pomysł znanego projektanta. Dopiero w Twojej foto-relacji widać różnorodność roślinności i pomysłów do wykorzystania. Zachwyciły mnie te drewniane fotele w ostrych kolorach i właśnie zastanawiam się, jak tu sobie zmajstrować coś podobnego metodą "zrób to sam". I jeszcze te siedziska na skrzyniach z ziołami - też fajne i do wykorzystania. Pozdrawiam serdecznie.
    Agata B.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agata dzięki za kometarz - dokładnie o to chodziło mi w tym poście. Wielka szkoda, że Diarmuid nie pomyślał podczas planowania i budowy ogrodu o bezpieczeństwie - nie było szans, żeby wpuszczono tu publikę. Przez to bardzo dużo stracił, a pomysł jest dobry i bardzo potrzebny! Bardzo mnie zainspirował.
      Pozdrawiam serdecznie!

      PS Fotele i siedziska też mi się bardzo podobają - trzeba bedzie pomajsterkować!

      Usuń
    2. Jestem wierną fanką Diarmuid'a i z wielkim zainteresowaniem oglądałam jego kolejne dzieło. Byłam w piątek na wystawie i z tego co udało mi się zaobserwować to chyba pewne osoby wchodziły do środka...a przy najmniej koło piramidy była ogromna kolejka chętnych.
      Żałuję,że nie mogłam osobiście do niej zajrzeć.Tobie Kasiu dziękuję za zdjęcia wnętrz.Teraz już wiem, co straciłam.

      Usuń
    3. To fajnie - może chociaż udało im się załatwić, żeby publika mogła zobaczyć pierwsze dwa piętra. Pozdrawiam serdecznie K

      Usuń
  5. Jestem w szoku, zachwycona pomysłem, ideą, kolorowymi beczkami i fotelami, klimatem, zdjęciami. Ale sama chyba bym nie weszła tak wysoko, jak ty, a na pewno jak ta pani na ostatnim zdjęciu - mam potworny lęk wysokości.
    Drugi szok, że to tylko dziennikarze mogli zobaczyć. Wielka szkoda, i mimo, ze rozumiem względy bezpieczeństwa, to chyba na poziom niski dało by się jakoś zorganizować wejścia dla publiczności.
    Kasiu, no i jak zeszłaś z góry? Wyrazy podziwu dla odwagi, mi nogi drętwiały od samego oglądania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę się pochwalić, że zaszłam tak daleko jak ta Pani - ale tylko z wielkiej ciekawości. Było bardzo śmiesznie, bo stałam na tym poziomie dosyc długo, zanim zdecydowałam się zejść - słuchając rozmowy innych widać było że i oni w strachu. A nad głową miałam jeszcze jeden maluśki poziom - w samym czubku piramidy - tam już się nie pchałam. Przeszła mi przez głowe myśl, żeby zjechać tą rurą - ale bardzo szybko zdecydowałam, że nie mam zamiaru umierać dla ogrodnictwa!!!

      Zapomniałam jeszcze dodać taki mały szczegół - piramida się bujała na wietrze! ha ha super!

      Pozdrawiam K

      Usuń
  6. Teraz przeczytałam Twój komentarz o tej turystycznej toalecie, haha. Może to nie przypadek? Może to dla takich osób jak ja, wchodzi się w miarę ok, ale jak miałabym zejść, to chyba toaleta by mi była potrzebna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybym tam dłużej postała - to i z toalety bym korzystała!!!

      Usuń
  7. Rozumiem względy bezpieczeństwa, ale może można było pokazać wnętrze na jakimś bilbordzie, bo rzeczywiście oglądanie tylko z zewnątrz nie daje żadnego wyobrażenia.
    Środek jest bardzo nowatorski, może dla niektórych aż za bardzo.
    Z powyższych komentarzy wnioskuję, ze oprócz doznań estetycznych nie zabrakło Ci dreszczyka emocji:))
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak - wielka szkoda, że większość nie miała szansy go zobaczyć. W śrdoku jest uczucie bardzo lekkiej konstrukcji i ogólnie nie ma żadnych skomplikowanych ani drogich rozwiązań - wszystkie pomysły nadają się do wykorzystania w przestrzeniach urbanistycznych - przy blokach, szkołach itd. Elementy drewniane zrobione są głównie ze zwykłych desek i jedyne bajery to ten pomalowany domek i beczki - najdroższa musiała być szklarnia.
      Pozdrawam!!!

      Usuń
  8. WOW, rozumiem teraz Amerykanów z pomysłami na uprawy ekologiczne w wieżowcach :), bliżej słońca :), świetne: pomysł i zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że dla ludzkości to jest przyszłość - niestety nie cofniemy się już do sielskich ogródeczków dla każdego, ale w City czy na Manhattanie wcale nie musi brakować zieleni!

      Usuń
  9. Kasiu dziękuję za wspaniałą relację z wyjazdu. Ach jakże chciałam tam być - ale nie mogłam. Kasiu, może wybierzemy się razem w przyszłym roku ? Byłoby miło :)

    OdpowiedzUsuń
  10. o mamo ale facet ma wyobraźnię ;-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Niesamowity ten ogród, choć troszkę dziwaczny.
    Ale wiele w nim inspirujących elementów, te pastelowe beczki cudo:))
    Kasiu wracaj do nas i zasypuj nas postami:)
    pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak - te beczki są super! W tych większych można na upartego nawet posadzić małe drzewko lub krzew(równiez owocowe).

      Usuń
  12. Ciekawe rozwiązanie piętrowego ogrodu, a jak to podlewać, tego nie wiem
    j

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do podlewania Projektant opracował cały system - na samej górze ma nawet prysznic! Wszystko oczywiście idzie głównie z deszczówki. Wszędzie idą rynny, któe się przecinają jak pajęcza sieć. Coś niesamowitego!

      Usuń
  13. Fantastyczny pomysł z takim piętrowym ogrodem! Prezentuje się niezwykle! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. wspanialy post.. cudny ogrod.. moze byc inspiracja dla tych, ktorzy twierdza, ze nie maja miejsca na ogrod..:) pozdrawiam serdecznie, Ula

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jest - o to właśnie chodziło! Można mieć ogródek nawet w skarpetce .. haha

      Usuń
  15. Kasiu - dziękuję za kolejny piękny i inspirujący post.
    Pozdrawiam serdecznie z Mostów.
    Renia

    OdpowiedzUsuń
  16. wspaniały ... fantastyczny ...brak słów ... oglądam, oglądam ... a być tam... marzenie... może się kiedyś spełni...

    OdpowiedzUsuń
  17. I bardzo nowocześnie i angielsko i w ogóle niesamowicie. Mimo Takiej formy przyjaźnie i przytulnie. Brawo!

    OdpowiedzUsuń