poniedziałek, 2 kwietnia 2012

WIELKANOC, gęste rabaty i raz jeszcze POMIDORKI


Wydaje mi się, że w tym roku Wielkanoc nadeszła bardzo szybko. Nagle patrzę, a tu Niedziela Palmowa a za tydzień Święta. Fajna niespodzianka! Jest kolejny powód aby zająć się dekoracjami. Chociaż słońce wychodzi jakoś mało, a za oknem silny wiatr i w porywach nawet śnieg pruszy - to ja zabrałam się za jaja i wesołe żąkilki, bez których dla mnie nie ma wiosny i nie ma Wielkanocy.

W domu wyciągnęłam ulubione książki kucharskie i obmyślam co by tu upichcić, jestem zapaloną specjalistką od wszelakich ciast, ciasteczek i puddingów angielskich. Zastanawiam się jakie są zwyczaje w Polskich domostwach, nasz kraj taki duży ... pewno w każdym zakątku te Święta obchodzone są troszkę inaczej. Ja muszę zapoczątkować tradycję dla polsko-angielskiego domu na Kaszubach - to nasza pierwasza Wielkanoc na własnym skrawku Ziemi. 



**********




Oto typowe rabaty bylinowe angielskie: są pełne roślin - w sezonie nie widać na nich ani ściółki, ani gleby ani żadnych przestrzeni pomiędzy bylinami. Oczywiście zimą jest inaczej z wiadomych powodów, ale w głównym okresie wzrostu roślin na rabatch jest busz. Aby i Wasze rabaty tak wyglądały pamiętajcie koniecznie, że:
  • bez względu na wielkość rabaty NIGDY nie należy sadzić po jednym gatunku danej rośliny, zawsze sadzimy w grupach 3 lub więcej! Jeśli rabata jest mała i damy radę posadzić tylko kilka gatunków - to nic, w tym przypadku "mniej jest więcej";
  • jeden gatunek rośliny podsadzamy innym, np. czosnek ozdobny ma niezbyt ciekawe liście więc powinien przez coś się "przebijać" - może podsadzić go zawilcem japońskim, który akurat podczas kwitnienia czosnku wytwarza ładne duże liście? A może różowym bodziszkiem dla delikatnego romantycznego efektu? To samo na rabatach wiosennych - wokół rozwijających się purpurowych pędów piwonii mogą kwitnąć niebieskie hiscynty, wygląda to super i nie ma pustych plam. Brzydkie liście umierających hiacyntów szybko zostaną przykryte pędami i kwiatami piwonii.
  • to o czym piszę powyżej to tak zwane "sukcesywne sadzenie" czyli umieszczanie na rabacie roślin ozdobnych z pędów, ulistnienia, kwiatów lub nasion i owoców przez cały sezon, a nawet rok. Jedne zamieniają drugie i nie widać żadnych wolnych miesc. W grę wchodzą drzewa, krzewy, rośliny cebulowe, jednoroczne, dwuletnie, trawy ozdobne i oczywiście byliny - dla ekscentryków polecam jeszcze rośliny tropikalne, które zimują w szklarni, oranżerii lub mieszkaniu a latem są umieszczane na rabatch;
  • rozstawa sadzenia pomiędzy bylinami to tradycyjnie około 30cm; 
  • aby wyrusł nam busz rośliny trzeba obowiązkowo nawozić obornikiem lub granulowanymi odchodami kurzymi/obornikiem i podczas suchych, wietrznych dni podlewać;
  • niestety nadal trzeba odchwaszczać, chociaż przy tak gęstych rabatach pracy jest o wiele mniej niż na plackowatych rabatach z kilkoma roślinkami posadzonymi 1m od siebie;
  • i .... błagam nie robimy rabat wąskich z prostą linią brzegową, biegnących pod ścianą domu czy wzdłuż płotu - dajmy roślinom więcej przestrzeni, zaokrąglmy zarys rabaty - może grubszy tu i chudszy tam ... polecam równiez rabaty "wyspy" na np. darni lub nawierzchni żwirowej.








Dwie fotografie powyżej zostały zrobione w ogrodzie u Beth Chatto. Jeden w stylu śródziemnomorskim sadzony w żwirowej nawierzchni, drugi to ogród leśny.  Dwa różne style i stanowiska - taki sam gąszcz na rabatch.



Na zdjęciach poniżej jest rabata bylinowa z przeznaczeniem na "kwiat cięty", którą zaprojektowałam na Mazurach. Znajduje się w ogrodzie kuchennym więc musiałam trzymać się prostych linii ścieżek. Za rabatą jest szklana ściana ogromnej oranżerii - w środu wydaje się, jakby rabata była w zasięgu ręki. Rośliny są regularnie przycinane, przywiązywane do palików i dokarmiane ogromną ilością obornika. Rozrastają się bardzo szybko, tu rabata ma zaledwie jeden pełny sezon za sobą a już właściwie należałoby niektóre byliny dzielić - szczególnie trawy i rozchodniki!





*********




U nas wszystko w jak najlepszym porządku. Oprócz tego, że ja jestem chora, samochód czeka na wymianę alternatora u mechanika a za oknem zawieja śnieżna - wszystko gra. Niedawno zostaliśmy szczęśliwymi nabywcami kilku dobrych ton obornika, a to zawsze przynosi ulgę ... mamy co rzucić roślinności na pożarcie!
Po przekopaniu ogródka warzywnego trzeba było zabrać się za zbieranie kamieni, które w tak niesamowity sposób są regularnie "wypluwane" przez naszą glebę. Oczywiście kamienie się przydadzą - ja nie narzekam ... darmowy materiał z lasu czy pola to świetna sprawa.  Jak widać Albercik bardzo pomagał, uwielbia być potrzebny w ogrodzie.





**********





Na naszym Wielkanocnym stole dekoracją będą zwykłe wiosenne kwiatki. Urocze i delikatne ale bardzo obficie kwitnące żonkilki Tete-a-Tete oraz różowe stokrotki to podstawa. Od kilku lat zakochana jestem w pełnych formach stokrotek (pomponach), kupiłam już nasionka i mam nadzieję, że w przyszłym roku będę miała swoje własne. Może w przyszłym roku pokuszę się na wykonanie jakiś bardzo ozdbnych wydmuszek - widziałam na blogach jakie piękne wyroby zdobią domostwa koleżanek i kolegów - ale tym razem niezawodne jaja przepiórcze wyglądają wystarczająco świątecznie - i są bardzo bardzo smaczne (szczególnie zamaczane w soli selerowej i siup do buzi ... ).

 





Jak widać na fotografiach uwielbiam stare haftowane obrusy, które często kupuję na wyprzedażach wiejskich w Anglii lub sklepach z antykami i używaną odzieżą w Polsce. Z tych samych miejsc pochodzą wiktoriańskie kielichy szklane, kryształowy dzbanek i biało-niebieskia zastawa belgijska.





**********





Nareszcie nadszedł czas pikowania pomidorków i innych meksykańców. Z małych glinianych doniczek powędrują już do własnych M1 w postaci tak zwanych donic P9 (czyli 9-cio centymetrówek) tak jak widać na zdjęciu poniżej. Gdy jeszcze troszkę podrosną zostaną wysadzone do "worków dla pomidorów". Coś mi się wydaje, że raczej nie znajdę tych worków w kraju, więc sama je sobie zrobię (wszystko opiszę na blogu oczywiście jak nadejdzie czas).  Te specjalnie worki różnią się tym od zwykłych worków z podłożem, które można kupić u nas w sklepach ogrodniczych, że mają bardziej praktyczny kształt i podłoże w nich jest wzbogacone tak - aby służyć warzywom owocującycm (np truskawki, pomidory, bakłażany, papryki i ogórki). Ja itak dokarmiam moje pomidory jak tylko pokażą się pierwsze owocki, a z kształtem worków też sobie jakoś poradzę. Najważniejsze jest coś innego ...


Jak widać na poniższych fotografiach - pomidorki nie rosną w samych workach, lecz w takich jakby zielonych kominkach. I właśnie to jest klucz to sukcesu. Kominki nie maja dna i są wbite w worki za pomocą ząbkowanej podstawy. Są podwójne - do środkowej części (tam gdzie rośnie pomidor) wlewa się wodę z nawozem ponieważ tu włąśnie są korzonki przybyszowe, które pobierają pokarm. Do zewnętrznego koła wlewa się samą wodę w celu dostarczenia jej do korzenia głównego - aby roślinę napoić. To jest cudowny wynalazek. Dla mieszkańców Wysp i innych zapalonych pomidorowców pod zdjęciami podałam nazwy katalogów, w których są one dostępne. Nazywają się fachowo Growpot System i kosztują od 16 Funtów za 3 sztuki - moje pochodzą z The Organic Gardening Catalogue.

Two Wests and Elliott

Sutton Seeds


Ok, moje kominki są z UK ale wiele lat żyłam bez nich. Można sobie spokojnie zrobić własne Growpot Systems. Wystarczy mieć na każdą roślinę plastikową donicę - tak max. 25cm średnicy, duży worek podłoża uniwersalnego (min 50l), kilka małych doniczek P9 lub podobnej wielkości, ostry nóż i trochę dodatkowego podłoża ogrodniczego.  

www.tomatogrowing.co.uk

Oto przepis krok po kroku jak to wykonać:
  •  Najpierw trzeba spulchnić worek z podłożem, trochę go poboksować i ułożyć w miejscu, gdzie będzie już na stałe. Najlepiej pod dobrze nasłonecznioną ścianą lub w szklarni - zawsze tam, gdzie w przyszłości będzie można przywiązać rosnące pomidory.
  •  Nożem robimy kilka otworów w podstawie worka.
  •  W dużych donicach wycinamy całkowicie podstawę (nożem lub sekatorem) i w workach wycinamy otwory takie, aby można było w nie "wbić" donice na jakieś 5cm. Ale nie większe niż donice bo przy podlewaniu cała woda będzie się wylewać dołem.
  •  Na 50l worek można dać 2 rośliny, 3 to na upartego i będą potrzebowały więcej wody oraz nawozu.
  •  Wkładamy donice w otwory, zanurzamy tak na 5cm w podłożu żeby się lepiej trzymały.  Wypełniamy dodatkowym podłożem i sadzimy w nich po pomidorku (tak jak na fotografii powyżej).
  •  Gdzieś pomiędzy donicami z pomidorami robimy w worku otwór na mniejszą doniczkę. Nie obcinamy w niej podstawy tylko "zatapiamy" w worku z podłożem przynajmniej do połowy, a najlepiej prawie do końca. Tu wlewamy wodę przeznaczoną dla korzeni głównych. Do donicy, w której posadziliśmy pomidorki wlewamy wodę z nawozem ponieważ tu właśnie są korzenie przybyszowe.

I tyle. Oczywiście te duże donice "bez dna" można spokojnie wykorzystać w kolejnych latach. Podłoże jednak stosowałabym zawsze nowe.





*****

Nasz kolega Eryk jest starszym ogrodnikiem w prywatnej posiadłości w Herefordshire. To tam zrobiłam poniższe fotografie. Szklarenka jest jakby dobudowana do muru ( po angielsku tzw. lean-to), jest dosyć wąska ale jest w niej wystarczająco miejsca na uprawę pomidorów po obu stronach ścieżki. Rosną one w takich właśnie "workach na pomidory" i są prowadzone po siatce wykonanej z mocnego sznurka ogrodniczego. Gdy dorosną do "sufitu" to Eryk odcina poprostu wierzchołki wzrostu - trzeba być twardzielem w tej pracy haha!
W szklarni wiszą żółte lepki na insekty. Ich kolor przyciąga szczególnie mączliki i ziemiórki, świetna ochrona ekologiczna.  





Oczywiście są również pomidory, które można sadzić w wiszących koszach. Ale to są całkiem inne odmiany niż te stosowane w workach - o słabszym wzroście (ja w tym roku wysiałam "Maskotkę"), zazwyczaj same owoce też są mniejsze tzw. koktajlowe. Te na zdjęciu poniżej są w dużym tunelu foliowym i nie martwią się chłodną pogodą ani deszczowym latem. A na poniższych zdjęciach pomidorki rosną na patio w koszach i w dużej donicy wstawionej do starej rury czy komina. Każdy pomysł jest OK, tylko trzeba pamiętać o odpowiedniej wielkości donicy i dobraniu odmiany.




Ja osobiście jestem zawsze za uprawą pomidorów w szklarni. Latem itak jest ona zazwyczaj pusta, więc przynajmniej do czegoś można ją wykorzystać. Czy jest zrobiona ze szkła czy plastiku - to nie ma znaczenia, najważniejsze jest że chroni przed deszczem i wiatrem. Pomidory uwielbiają gorąc i obfite podlewanie - w takich warunkach można łatwo to kontrolować. 





I jeszcze jeden zwariowany pomysł "Pomidorki w pantalonach ... albo raczej w gaciach"



W ten sposób można również uprawiać ogórki, melony, papryki i bakłażany:


Ogórek uprawiany w workach foliowych. Fot. K. Bellingham



**********




Mam w domu trochę fajnych słoiczków po francuskich dżemach i marmoladach. Nie zawsze mam czas na własne przetwory, więc nazbierało się tego sporo. Szkoda wyrzucać - bo są ładne, takie słodkie i mają nakrętki w czerwono-białą kratkę ... i wreszcie się przydały jako wazoniki. Chciałam zgromadzić wszystkie kwiatki, które są w moim ogrodzie - w donicach czy w lesie. Nazbierałam po żąkilku, stokrotce, ciemierniku i dodałam parę gałązek leszczyny. Do tego skromna kokardka i wyszła baaardzo urocza dekoracja.

Myślę, że pociągnę tą tradycję przez całe lato - będę wstawiała do słoiczków po jednym kwiatku i podpisywała nazwą gatunku i odmiany. Dla odwiedzających będzie to ciekawa informacja czego mogą spodziewać się w ogródku, na rabacie czy w lesie.  A ja lubię takie słodkie maluchy ...


Takie słodkie słoiczki można kupić w wielu miejscach. Te z dżemami kupowałam w Leclerc'u a puste osatnio zdobyła dla mnie moja Mama w sklepie Tchibo. Takie niby nic, a oko cieszy!




**********






Podczas zimowych wiatrów przewróciła się ładna duża choinka i tak sobie leży. Nikomu nie przeszkadza, więc Andrew jeszcze nie zabrał się za jej cięcie. Ma tyle soczystych zielonych gałęzi, że naprawdę szkoda jakoś ich nie wykorzystać. Oczywiście robiłam z nich aranżacje zimowe i wianuszki na Wigilię. Teraz mamy już Wielkanoc a choinka nadal daje mi materiał na kolejne dekoracje. Nie mogę tego nie wykorzystać. Zrobiłam spory wianek z dodatkiem kilku gałązek wierzby związanych zwykłym sznurkiem ogrodniczym. Jest to skromna ozdoba Wielkanocna nadająca się do udekorowania bramy wjazdowej, części ogrodu lub mogiły na cmentarzu. Wygląda szczególnie dobrze w środowisku leśnym. O wykonywaniu Wielkanocnego wianka ozdobnego z tulipankami i baziami poczytajcie w zakładce Na Ogrodowej.


**********




Na koniec kilka fotek z Helu, który odwiedziliśmy kilka dni temu. Aż wstyd przyznać się do tego, że byłam tam pierwszy raz w życiu - wreszcie! Poza sezonem jest to cudne miejsce. W wiosce spokojnie, kilka sklepików otwartych tu i tam - większość ludzi jeszcze sennych, turystów brak. W porcie praca wre - ale też raczej rytmicznie i bez chaosu. Co jakiś czas podpływa kuter eskortowany przez chmurę rozgadanych mew - rybacy wynoszą na brzeg skrzynie pełne ryb. Dużo zainteresowanych filecikiem z flądry kotów kręci się przy nabrzeżu, ale oprócz nich i kilku kolrowo ubranych rybaków nikogo tu nie ma. W porcie atmosfera ze starego filmu - ale odczucia bardzo pozytywne. Podziwiałam kolory łodzi, chorągiewek i nostalgiczne malunki na murach - raj dla fotografa. Polecam!




wtorek, 20 marca 2012

Na Ogrodowej, wyróżnienia i KOPANIE OGRODU.




Od prawie pół roku pracowałyśmy z koleżanką Jolą Piekarz nad wymarzonym portalem ogrodniczym. Jola jest fotografem i specjalistą od roślin - szczególnie cebulowych i kłączowych. Przez wiele lat prowadziła portal informacyjny i sklep internetowy Krokusy.pl - teraz postanowiła związać swoje życie zawodowe ze mną.

Na naszym portalu będziemy prezentować wszelkie zagadnienia z dziedziny ogrodnictwa praktycznego, świata roślin, ogrodów ekologicznych oraz warzywnych, a także pisać o życiu "za miastem", wnętrzach country, dzieciach w ogrodzie, smakach z ogrodu i florystyce.

Decyzja stworzenia portalu urodziła się już dawno temu, ale dopiero po długich, poważnych rozmowach z Jolą i wielu szczęśliwie sprzyjających okolicznościach postanowiłyśmy się jednak za to zabrać. Dziękuję Joli, że jest tak miłą, pracowitą i cierpliwą (!) osobą - to dzięki jej zaangażowaniu mogę z wielką radością w sercu zaprosić wszystkich do wstępnych oględzin naszego materiału a wkrótce do odwiedzin naszej nowej strony:

 Na Ogrodowej.pl

Przedsmaczkiem naszego portalu są artykuły, które zamieściłam w zakładce Na Ogrodowej.


**********



Niedawno spotkał mnie prawdziwy zaszczyt - mój blog został wyróżnony spośród wielu innych!
Ja również chciałabym wyróżnić kilka świetnych blogów, oto one:



Chciałabym również wyróżnić kilka zagranicznych blogów:
Foxtail Lilly - Anglia
The Vintage Rose - Tasmania
&

********** 



Wszyscy, którzy mieszkają w Anglii lub akurat odwiedzają ten kraj powinni spróbować w nadchodzący weekend wybrać się na Country Living Fair w Londynie. Impreza organizowana jest przez jedno z moich ulubionych czasopism, które prenumeruję od stuleci - Country Living Magazine.
Niestety tego marca mnie w Londynie nie będzie - ale można zobaczyć tam przecudne rzeczy do domu i ogrodu. Można również podpatrzyć trochę pomysłów i zaczerpnąć inspiracji na nadchodzący sezon - nie wspominając już  o udanych zakupach ...




  



**********






Od kilku dni Andrew kopie niewielką część ogrodu warzywnego, którą w tym roku mamy zamiar już obsadzić warzywami i kwiatami ciętymi. Pozostałą część narazie będziemy musieli zostawić - najpierw pozbędziemy się wszystkich wrednych chwastów wieloletnich - może później uda nam się posadzić tam jeakieś dynie i tykwy, ale żadnych wczesnych warzywek tam nie siejemy. Jak to się mówi:  Rzym nie jeden dzień budowano ...

Nasza gleba jest gliniasta (mniej/więcej) ale do kopania jej używamy tylko wideł ogrodniczych. Właściwie nawet nie mamy szpadla, ponieważ przez wiele lat go nie potrzebowaliśmy.  Zazwyczaj stosowaliśmy szpadel tylko w przypadku:

  •  kopania na bardzo (!) ciężkich glinach;
  •  kopania całkiem nowej rabaty ozdobnej czy warzywnej - czyli ziemi, która wcześniej przez wiele wiele lat była zadeptywana i jest na przykład pod darnią itd;
  • wkopywania do gleby zielonych nawozów;
  • wykopywania otworów, rowów, drzew czy czegokolwiek innego z gleby.

Nigdy nie kopę rabat bylinowych szpadlem - tylko w przypadku wykopywania bylin i ich dzielenia. Nie uważam, że rabaty bylinowe wogóle potrzbują corocznego tradycyjnego kopania - jedyne co to delikatnego spulchniania na około 25-30cm widłami ogrodowymi, które przy okazji pomagają w wyrywaniu chwastów. Rabaty moich klientów i moje zazwyczaj były pełne roślin cebulowych więc szpadel mógłby wiele z nich zniszczyć. Dodatkowo tam, gdzie ułożone są rurki irygujące jest to bardzo uciążliwe. Widłami ogrodniczymi można łatwiej manewrować i się wcisnąć pomiędzy małe przestrzenie.








Przekopując glebę w ogrodzie warzywnym czy na rabacie bylinowej widłami ogrodniczymi nie dzielimy korzeni chwastów (których przecież próbujemy się właśnie pozbyć) na milion mniejszych, które chętnie odrosną za tydzień lub dwa, co najważniejsze nie przeszkadzamy zbytnio mikroogrganizmom i nie gilotynujemy dżdżownic - nasze dżdżownice są pełnoprawnymi członkami rodziny. Dodatkowo widłami ogrodniczymi łatwiej jest "manewrować" pomiędzy kamieniami, których mamy tu niesamowicie dużo. I tak ogólnie - to wydaje mi się, że to trochę łatwiejsza robota niż machanie szpadlem.






Glebę na rabatach wzniesionych lub tam, gdzie nie chodzimy i nie depczemy po podłożu można wogóle nie kopać. W Anglii tak zwany No-dig System jest bardzo popularny wśród ekologicznych ogrodników. Wystarczy regularnie każdego roku wyrzucać na rabatę ściółkę, a dżdżownice i korzenie roślin zrobią całą robotę "kopacza". Taki system ma kilka ważnych zalet:
  • nie łamiemy sobie kości przy ciężkiej pracy;
  • nie mieszamy niepotrzebnie czarnoziemu z glebą z niższej warstwy;
  • nie uszkadzamy niepotrzebnie dobrej, wypracowanej latami struktury gleby;
  • dżdżownice to kochają!                                                  ...... i wiele innych.

**********



Na koniec zapraszam wszystkich do zakładki Angielskie Ogrody. Dzisiaj opisałam tam niesamowite miejsce położone pośród malowniczych wzgórz Szkocji:   Ogród Kosmicznych Spekulacji.