Moje dalie wypuściły po kilka zdrowych, dużych pędów - czas zabrać się więc za sadzonki. Jest to bardzo prosta czynność. Trzeba tylko pamiętać, że:
- do cięcia sadzonki używamy tylko czystego i ostrego sekatora lub noża;
- obcinamy sadzonki długości około 10cm u samej nasady - jeśli się uda to możemy zrobić tak zwaną "sadzonkę z piętką" czyli odciąć z sadzonką kawałeczek bulwy;
- obcinamy dolne liście w celu zredukowania powierzchni parowania wody z rośliny - tak jak w każdej innej sadzonce;
- sadzonkę wkładamy delikatnie do ukorzeniacza a następnie "sadzimy" do podłoża;
- podłoże MUSI być bardzo dobrze przepuszczalne (koniecznie trzeba rozluźnić podłoże z worków ze sklepu żwirkiem lub maleńkim tłuczniem w proporcji 1:1, ja chętnie używam też periltu), bo inaczej sadzonki za dzień lub dwa zgniją;
- doniczkę z sadzonkami koniecznie należy podpisać i umieścić pod przykrywką "propagatora" lub w przezroczystym woreczku foliowym, który po pokazaniu się korzonków zdejmujemy;
- sadzonki powinny przyjąć się w przeciągu paru tygodni i szybko wypełnić doniczki korzeniami - wtedy koniecznie trzeba je posadzić do oddzielnych doniczek, a w drugiej części maja - do ogrodu;
- bulwy mozna spokojnie pozostawić nadal w donicy - szybko wyrosną nowe pedy, które możemy wysadzić do ogrodu lub brać kolejne sadzonki;
Oto moje sadzonki:
| pędzone dalie szybko wypuszczają pędy |
| zawsze podpisuję sadzonki bo łatwo się można pomylić |
| do podłoża z worków dodaję gruboziarnistego piasku 1:1 |
| sadzonki gotowe do zamoczenia w ukorzeniaczu i sadzenia |
| posadzone i podpisane sadzonki z dalii |
Dalie są każdego roku gwiazdami mojego ogrodu. Są podstawą wszelkich bukietów i kompozycji z kwiatów ogrodowych - mam nadzieję, że jak zawsze udadzą mi się sadzonki, ponieważ potrzebuję ich wiele. Większość tegorocznych dalii będzie kaktusowych i pomponiastych, a wśród kolorów będą ciemne czerwienie i purpura (jak na zdjęciu poniżej), złoto, palona cegła i wściekła pomarańcz ... ale będą bukiety ...
| Ogródek Cottage Garden prezentowany na wystawie w Hampton Court. Fot. K Bellingham |
**********
Kompostownik powinien znajdować się w każdym ogrodzie. Kompost w nim proukowany jest niesamowicie cennym użyźniaczem dla wszystkich roślin. Można go stosować jako dodatek do ziemi ogrodniczej, do odżywiania poszczególnych roślin lub jako ściółki. Jest to podstawa dla każdego świadomego ogrodnika - nic więc dziwnego, że isnieje tyle przeróżnych rozwiązań w dziedzinie budowy kompostowników.
Przy budowie kompostownika warto pamietać o kilku sprawach:
- najwygodniej jest mieć 2 lub więcej komór. W pierwszej komorze po jej wypełnieniu kompost może spokojnie "gnić", gdy my już wypełniamy drugą komorę "nowym" materiałem. Dodatkowo w każdym ogrodzie powinien być kompostownik na liście;
- kompostownik pownien stać na gruńcie, w przeciwnym wypadku zamykamy dostęp dla wszelkich robaczków i dżdżowniczek do kompostu z podłoża naturalnego;
- właściwie to kompostownik nie powinien mieć ani szczelnego przykrycia od góry ani szczelnych ścianek - dla dobrego "gnicia" potrzebne jest powietrze i woda. Od góry wystarczy przykryć go starą wykładziną a w ściankach warto zostawić małe szczeliny;
- bardzo dobrym rozwiązaniem jest mośliwość wyjmowania desek z przedniej ścianki kompostownika. Łatwiej wtedy się do niego dodaje materiał, a następnie wykonuje czynności związane z "przewracaniem" kompostu czyli mieszania itd. Łatwiej się go również z kompostownika wyjmuje;
Oto przykłady:
| W ogrodzie pokazowym w UK stoją aż 4 kompostowniki. Pierwszy i trzeci na odpadki kuchenne i ogrodowe, drugi na odpadki kuchenne dla dżdżownic, a ostatni z plastikowej siatki do kompostowania liści. |
| Kompostownik na liście zbudowany z drewnianych palików i plastikowej siatki. |
| Kompostownik na liście zbudowany z drewnianych palików i metalowej siatki. |
| Kompostownik ozdobny a'la mały domek. Nie ma dopływu powietrza więc nie polecam. Przednie otwierane drzwiczki ułatwiają wkładanie/wyjmowanie kompostu - dobry pomysł. |
| Kompostownik bardzo podobny do tych z pierwszysch fotografii, ale zrobiony z plastikowych elementów. |
| W tym komopstowniku demonstruje się zalety dodawania do odpadków organicznych z kuchni i ogrodu skrawków papieru oraz tektury. Ten włóknisty materiał dobrze wpływa na strukturę komopstu. |
| Pod czarną, grubą folią kompostuje się wykopana darń. Zamniast wyrzucać warto ją ułożyć "do góry nogami" na kupce i przykryć taką właśnie folią. Po roku otrzymamy cudowną ziemię ogrodową. |
Więcej o robieniu kompostu postaram się napisać w następnym poście.
**********
W tym roku będziemy mieli w ogrodzie olbrzyma! Z jednej strony będzie to wielka frajda dla Albercika, a z drugiej strony jest to świetny pomysł na zagospodarowanie tej części ogrodu warzywnego, którego z powodu "chwastowego" nie możemy wykorzystać aż do połowy czerwca.
Z doświadczenia wiem, że dzieciaki poprosu uwielbiają dynie. Oprócz giganta czyli Dyni olbrzymiej (Cucurbita maxima) odmiana "Atlantic Gigant" będziemy mieli razem chyba z 10 róznych gatunków i odmian - trochę zabawy dla Albercika, dla mnie duuuuużo ciekawego materiału do fotografowania, a dla Andrew wspaniały produkt do gotowania wszelakich potraw. Będą maluteńkie dyńki "Tom Be Little", kolorowe turbany tureckie i dynie z chorobliwie wyglądającą wysypką typu trąd! Na łuku pomiędzy ogródkami rosnąć będą tykwy o różnych dziwnych kształatach i barwach. Jesień będzie kolorowa.
Ogólnie wszyscy członkowie rodziny dyniowatych lubią ciepło i nie ma sensu siać ich nasionek zbyt wcześnie. Pozostałe dynie i tykwy posieję dopiero w maju, ale tego giganta musiałam wysiać już kilka tygodni temu ponieważ potrzebuje troszkę więcej zachodu niż jego "normalni" kuzyni. Posiałam po 2 nasionka, a następnie przepikowałam do osobnych doniczek. Rośnie bardzo szybko i ciężko za nim nadążyć! Oczywiście wszystko dzieje się w ogrzewanej szklarni lub na dobrze naświetlonym parapecie.
Oto nasze postępy:
- w lutym/maru należy przygotować miejsce sadzenia. Do otworu, w którym umieścimy korzeń dyni należy wrzucić jak najwięcej przekompostowanego obornika - DUŻO!!!
- w marcu siejemy dynię w cieplutkich warunkach;
- w miarę wzrostu siewek przesadzamy je do coraz to większych donic;
- pod koniec maja sadzimy małe roślinki w ogrodzie, ja posadzę tylko 2 lub 3 rośliny;
- gdy na roślinie zaczną pojawiać się owoce, należałoby usunąć te mniejsze i słabsze, pozostawiając tylko 2 lub 3 ładne dyńki. Jeśli chcemy wyprowadzić jedną suuuper ogromną dynię to należy zostawić tylko 1 owoc i pozbyć się WSZYSTKICH innych. Usuwanie "niechcianych" owoców należy wykonywać niemal codziennie - najlepiej nadają się tego sekatory z długą rączką do cięcia gałęzi drzew;
- UWAGA! Usunięte "niechciane" owoce świetnie nadają się do gotowania. Są pyszne posmarowane oliwką i wrzucone na grilla!
- gdy "chciane" owoce osiągną wielkość piłki nożnej to należy ułożyć je delikatnie na posłanku ze słomy, aby chronić skórę dyni od odcisków, zabrudzeń i gnicia;
- dynię trzeba regularnie i obficie podlewać. Uwaga aby nie moczyć liści lub owoców!
- pamiętajmy również o regularnym udżywianiu giganta. W pierwszej fazie wroztu nadają się do tego granulowane odchody kurze oraz gnojówka z pokrzyw, ponieważ zawierają duże ilości azotu (dla zielonych części rośliny). Od początku lipca zaleca się jednak dokarmianie płynnymi nawozami ekologicznymi (np. z hodowli dżdżwonic), które mają zbalansowaną zawrtość N, P i K.
- a ... potrzebne jest jeszcze gorące lato!
![]() |
| Jak przygotować małą dyńkę aby urosła na giganta. Fot. Telegraph Gardening |
![]() |
Cucurbita maxima - 179.4 kg w Ogrodzie Botanicznym we Wrocławiu.
Największa dynia w Polsce w 2005 roku. Hodowca : Jacek Afeltowicz
|
**********
Niedługo "rzucą" w szkółkach i sklepach ogrodniczych rośliny, którymi będzie można obsadzać letnie donice i skrzynki na tarasy, balkony oraz patia. Udało mi się już kupić dwie sztuki białych margaretek. Jestem przebiegła i nie mam zamiaru każdego roku wydawać fortuny na obsadzenia donic, więc jeżeli tylko się da - to rozmnażam je sama. To właśnie zrobię z tymi margaretkami, gdy troszkę podrosną w szklarni. Kupuję tylko kilka sztuk, sadzę do większej doniczki i głaskam, pieszczę, dokarmiam - a one rosną i ja robię sadzonki. Do końca maja jeszcze bardzo dużo czasu - akurat wystarczy, żeby wyprodukować z 10 - 15 roślinek.
Zrobiłam już także sadzonki z kilku pelargonii. Moja ulubiona to Pelargonium tomentosum czyli pelargonia kutnerowata (sama tą nazwę chyba wymyśliłam, ale tak się tłumaczy z łaciny). To jest niesamowita roślina. Kocha słońce i kocha cień. Ma ciekawy horyzontalny pokrój i cudnie miękkie liście. Ta roślinka to daleka daleka prawnuczka jednej z moich pierwszych w życiu pelargonii, której sadzonkę wzięłam z prywatnej szklarni Księcia Karola w 1998 roku (wtedy tam pracowalam). Prawdziwa historia!
A oto jeszcze kilku moich ulubieńców, których postaram się jeszcze tej wiosny rozmnożyć:
- pelargonie ogrodowe - sadzonki
- pelargonie o ozdobnych/pachnących liściach - sadzonki
- pelargonie bluszczolistne variegata (zwisająca)- sadzonki
- pachnące sufrinie - sadzonki
- margaretki - sadzonki
***
- kocanka - sadzonki
- bakopa - chyba będę ją dzielić
- bluszczyk kurdybanek - też przez podział
- starzec - to będę musiała zakupić
***
- bidens - już wysiałam nasiona i mam małe roślinki, tego zawsze trzeba dużo
- pelargonia Mrs. Parker z przebarwionymi liśćmi - kocham ją!!! - sadzonki
- błekitna szałwia łąkowa (Salvia patens) - super roślina o błekitnych kwiatkach - nasiona, a potem sadzonki
Powyższe zdjęcia zostały zrobione w ogrodzie Medbourne w Leicestershire, który tworzyłam i pielęgnowałam przez 10 lat.
**********
Z radością w sercu oznajmiam, że Andrew rozpoczął prace nad "opłoceniem" naszego warzywnika, a właściwie części, z której będziemy w tym roku intensywnie korzystać. To znaczy, że wkrótce będziemy mogli już w nim sadzić, a ja mogę wyznaczyć rabatki na kwiat cięty i planować ... co? gdzie? z czym? ...
Męczy się chłopak strasznie - bo przy takim wbijaniu tych słupów można się spocić! Ale efekt jest naprawdę super. Płotek jeszcze nie jest wykończony, a obok leży prototyp "szybkiej" bramki zrobionej z leszczyny - ale może w ten weekend będzie już na czym oko zawiesić. Pomiędzy słupkami Andrew przeplata gałęzie jarzębiny ...
*********
Podczas pracy w ekologicznym ogrodzie Yalding Organic Garden nauczyłam się wykorzystywać rynny deszczowe do siewu pewnych warzywek i ziół. Wystarczą zwykłe plastikowe rynny, które można przyciąć na odpowiednią dla nas długość. Jest to fajny sposób dający możliwość siewu rzutowego nasionek takich jak np. liście sałat do obcinania gdy są jeszcze małe, a na dworzu jest jeszcze zbyt zimno na uprawę w ogrodzie. Z rynien można układać w szklarni grządki - sposób ten pomaga zaoszczędzić cenne miejce.
Na zdjęciu widać listki mojej mieszanki, którą jeszcze kupiłam w UK - jest to tam bardzo popularne. Ale spokojnie samemu można sobie kombinować so się sieje - do siania po jednym gatunku polecam mizunę, kolendrę, pietruszkę naciową, koperek, bazlię i rukolę. A na mieszanki nadają się na przykład sałaty liściowe. Ostatnio w Lidlu udało mi się kupić "miesznkę sałat liściowych - babyleaf", które świetnie będą nadawać się do mojej rynny jak zjemy już listki ze zdjęcia. Trzeba trochę poeksperymentować i zakupić trochę więcej rynien.
Nie robimy w dnie rynny dziurek, ponieważ itak jest dosyć płytka i szybko wysycha. Nadmiar wody może spokojnie "uciec" spływajac z otwartych konców rynien.
Sianie w rynnie również zdaje egzamin przy siewie groszku ogrodowego. Po wzroście siewek i ociepleniu się pogody w ogrodzie - roślinki wraz z podłożem łatwo się "wyślizguje" prosto na grządki - i tyle! Będę o tym jeszcze dużo pisała bo lubię ten rynnowy sposób.
![]() |
| Na stronie internetowej Sarah Raven można nawet kupić rynny specjalnie przystosowane! |










