wtorek, 5 listopada 2013

Ogród warzywny w październiku, obfite PLONY na talerzu i w aparacie


Można śmiało powiedzieć, że w październiku 'nie było nas w domu' bo mieszkaliśmy w ogrodzie ... niekoniecznie swoim, ale i klientów, i przyjaciół. W październiku moglibyśmy wystawić wśród rabat łóżka i szafy ... i nie marnować czasu na jakieś tam 'normalne' domatorskie czynności ;-) W poprzednim ogrodniczym życiu (czyli w Anglii) nie martwiliśmy się nadchodzącą zimą - teraz trzęsiemy portkami, aby ze wszystkim zdążyć. Pół września pływaliśmy po Norfolk Broads, a teraz płacimy za to zwariowaną krzątaniną i nieśmiałymi prośbami do Matki Natury o przychylną pogodę aż do końca grudnia - ha ha - znacie takich naiwniaków?
 





 
Póki co Matka Natura daje nam piękną, złotą jesień. Pogoda sprzyja wszelakim pracom w ogrodzie, a więc idziemy jak burza.  Oprócz tradycyjnych zadań typu oczyszczanie i naworzenie obornikiem zagonów, zbiory warzyw korzeniowych czy sadzenie roślin z odkrytym korzeniem - budujemy wiatę ogrodnika, stawiamy szklarenkę, budujemy kompostowniki, przygotowujemy teren pod szkółkę roślin ... Ufff ... staramy się robić wszystko, aby w przyszłym roku ruszyć już z kursami i warsztatami na terenie naszego ogrodu, a więc trzymajcie kciuki!
 
Na rabatach coraz więcej szarości ... chociaż jak tylko świeci słońce, to jest bajkowo. Zobaczcie na zdjęciach jak wygląda teraz warzywnik - kapustne wystrzeliły jak z procy i teraz upiększają okolicę swoimi niesamowitymi kolorami i kształtami. Znajdujący się za warzywnikiem las liściasty płonie bukami, brzozami i dębami - jest wymarzonym tłem, takie właśnie widoki mamy z okien, bo warzywnik jest zaraz obok domu. W tym kolorowym lesie rozpoczęliśmy już prace nad tworzeniem ogrodu leśnego - na pierwszy rzut dosadzamy mniejsze drzewa i krzewy liściaste np. jabłonki rajskie, świdośliwy i derenie. Zamówiłam też spore ilości żywokostu na zadarnienia mniej reprezentacyjnych części. Walczę o kilka drzewek głogu śliwolistnego (Crataegus prunifolia), ale szkółka przysłała 'Paul's Scarlet', więc muszę pojechać i sama sobie go wyszukać. Zdjęcia z naszego październikowego ogrodu są w jesiennym wydaniu e-magazynu Na Ogrodowej - do którego lektury serdecznie zapraszam.
 
 

 
Samotna dynia 'Turecki Turban' na naszym tunelu - długo już tam nie powisi, ponieważ jest przepyszna i wkrótce trafi do piekarnika ;-) 

 
********


 

Warzywnik już przygotowany do zimowego snu. Zawsze staramy się zrobić jak najwięcej jesienią, bo wiosna w naszym kraju przychodzi tak późno - że nie ma już czasu na oczyszczanie, obornikowanie i przekopywanie gleby. Nasz warzywnik właśnie kończy swój 2 sezon istnienia, a my z Andrew jesteśmy w Polsce niecałe 3 lata ... cały obszar wokół domu był przed naszym przyjazdem do kraju zamieniony w pobojowisko - po fachowemu nazywa się to 'plac budowy'! Udało nam się zmienić ten księżycowy krajobraz w ogród i zielone, obszerne połacie darni. Piach i glinę 'podrasowaliśmy' czarnym torfem wykopanym z oczyszczanego stawu i spora ilością obornika. Wydobyliśmy niezliczoną ilość kamieni ... i chwastów ;-) Teraz każdego roku dodajemy na zagonach więcej  obornika, który za pomocą wideł amerykańskich mieszamy delikatnie z glebą. Rabaty kwiatowe ściółkujemy obornikiem końskim z większą zawartością słomy - tego nie da się po prostu przekopać. Kompostu ogrodowego mamy jeszcze mało, ale pierwszą porcję w tym roku dodajemy do nowo sadzonych jabłonek rajskich, gdyż są to szybko rosnące drzewka i nie chcemy dawać im zbyt dużo 'pokarmu' w postaci obornika stymulującego wzrost pędów - wolimy aby rosły spokojnie, koncetnrując się na produkcji jabłuszek ;-) 
 



Tak więc wszystkie rabaty oczyszczone z zaschniętych pędów groszków i fasoli, dyń i kabaczków, kukurydzy. Warzywa korzeniowe w większości zostały zebrane ... fenkuł również, a tu i ówdzie są jeszcze rzędy kapusty chińskiej Pak Choi, Mibuna i Mizuna oraz kolorowe sałaty od Sarah Raven. Wigwamy oraz tunel z fasolą tyczną pozostają na zimę - będą świetnym miejscem kryjówek dla ptaków, które przylatują do naszej stołówki. W glebie oczywiście zostają rośliny kapustne, por i warzywa wieloletnie - np. szpinak. Karczochy pozostają w warzywniku eksperymentalnie - będziemy okrywać je na zimę ... zobaczymy co z tego wyjdzie (o okrywaniu napiszę więcej w następnym poście).





Obornik, którego na zdjęciach używa Andrew pochodzi jeszcze z transportu wiosna 2012 - jest fajnie przekompostowany. Ale już go niestety nie ma - to była końcówka ;-(  Teraz walczymy o kolejną dostawę. Nie jest to łatwe ... albo za dużo słomy w oborniku końskim, albo całkiem niemożliwy dojazd do pryzmy obornika krowiego na podmokłym polu, albo po prostu rolnik potrzebuje - jeśli macie dostęp do obornika, to skaczcie, cieszcie się i radujcie! W przyszłym roku uderzymy w nawozy zielone.



 
 
Taczka obornika co metr lub dwa, a potem równomierne rozrzucenie za pomocą wideł gospodarczych  (jak na fotkach) i przekopanie widłami ogrodowymi (amerykańskimi) w taki sposób, aby obornik nie był całkowicie przykryty glebą. Przy tych czynnościach wogóle nie używamy szpadla i po takim przekopaniu już nic nie robimy. Jak nadejdzie zima, to mróz sam porozbija grudy, a śnieg uklepie glebę. Nie ma też problemu z 'wyciekaniem' składników pokarmowych, ponieważ w naszym klimacie zimą jest śnieg - a nie deszcz i słota jak w UK. Po przekopaniu wygląda to tak:
 
 


Zanim nadejdą porządne chłody - to jeszcze cieszymy się przeróżnymi warzywami liściowymi. Można oczywiście uprawiać je przez zimę w tunelu foliowym, ale tunelu jeszcze nie mamy - dopiero przygotowujemy dla niego odpowiednie miejsce. Poniżej widać także rzędy wysianych w czerwcu i przepikowanych we wrześniu roślin dwuletnich: wieczornika damskiego, laka pachnącego i naparstnicy (którą mam z zeszłorocznej wymiany nasion od Maszki ;-) Nie wiem czy lak wytrzyma pierzynę śnieżną przez 3 miesiące (albo i 4!), pozostałe będą OK na 100% i wiosną powędrują na miejsca stałe na rabaty kwiatowe w warzywniku i ogrodzie leśnym. Teoretycznie wcale nie muszą zimować na zagonie w warzywniku, ale póki co nie miałam dokąd ich przesadzić - teraz już nie zdążą się porządnie ukorzenić przed zimą, więc wolę zostawić je na miejcu.




Stare jak świat, ale niezastąpione widły ogrodowe -  chyba najczęściej używane narzędzie w naszym ogrodzie.


*********




Jesienią nie tylko wyrzucamy ogrodowe 'śmieci' i oczyszczamy zagony w warzywniku - również sadzimy. Czyli nie wszystko stracone - nadzieja na nowe jest ;-) Czosnek uwielbia niskie temperatury, dzięki którym potrafi zawiązać piękne, duże główki. Posadzony wiosną nigdy nie jest aż taki okazały, jak ten jesienny. Jeśli przegapiliście sadzenie czosnku w październiku, to możecie jeszcze to spokojnie zrobić przed zimą - przepis jest TUTAJ. Nowoposadzone ząbki czosnku szybko będa wypuszczać zielone pędy, które przezimują pod śniegiem.



 
 
********
 
Tyle słychać w warzywniku, ale w tym roku najwięcej się dzieje poza jego granicami. Kroczek po kroczku 'podbijamy' inne części naszej zagrody. Jestem z natury osoba energiczną i zawsze mam w głowie stanowczo zbyt dużo pomysłów. Mam piękny ogród, ale chcę się nim dzielić. Robię wszystko, aby w przyszłym roku poprowadzić już pierwsze warsztaty i może zaprosić Was na kawę w ramach 'otwartego weekendu'. Ale wydaje mi się, że ze względu na zmienną pogodę muszę najpierw zapewnić gościom jakieś zadaszone pomieszczenie ... w październiku więc budowaliśmy wiatę ogrodową (w przyszłym roku zrobimy jeszcze w jej części zaplecze ogdodnika). Inspiracją był dla nas stary tartak ze skansenu we Wdzydzach Kiszewskich.  Na poniższym zdjęciu nie jest jeszcze ukończona - teraz jest już jednak pokryta papą i czekamy tylko na drewniany gont ... możemy tylko sporo poczekać, bo ciężko z takim rarytasem w mojej okolicy w dzisiejszych czasach.  Dodatkowo stawialiśmy szklarenkę na potrzeby warzywnika i ....
 
 


... oczyściliśmy spory kawałek ziemi pod kurnik oraz budowę 3-komorowego kompostownika - zdjęcie poniżej. To mnie niesamowicie cieszy, bo stary kompostownik był tylko 'póki co' i teraz w jego miejscu rośnie już szklarnia, a sam kompost 'poszedł' do ogrodu. Jak zabierzemy się za jego budowę, to oczywiście zdam szczegółową relację ;-)
 
Tak, a na wiosnę będą wreszcie kury. To też nasze marzenie - koniec ze 'ściganiem' wiejskich jaj i 'szczęśliwych' kurczaków na rosół po gospodarzach.Teraz burza umysłów jaki zbudować kurnik - w Anglii i Irlandii mieliśmy już kury (a także indyki i perliczki) więc mamy trochę doświadczenia, ale tutaj inny klimat itd. Zobaczymy ... do kur w przyszłym roku powinny dołączyć owce (jako wełniane kosiarki na łące) i kłapouche świnki - na bekonik ...  będzie to wtedy prawdziwa wiejska zagorda.



Mniej więcej w mniejscu kopareczki będzie kurnik ... ale takie prace ziemne są super nudne i póki co trudno sobie w ogóle wyobrazić jak pięknie może być ;-)


W lesie widocznym za moimi plecami na poniższym zdjęciu pracujemy nad tworzeniem ogrodu leśnego - jest to trudne zadanie bez użycia oprysku. Chemia w takim miejscu to całkowita masakra natury, więc w ogóle nie wchodzi w grę. Musimy jednak stworzyć tu w pewnych miejscach rabaty odsadzone roślinnością zadarniającą, krzewami  i mniejszymi drzewami - te duże już są: brzozy, buki, graby i dęby - z nimi nasze siedlisko już kupiliśmy, tylko oczyściliśmy je z chwastów czyli głównie z połamanych podczas wichur wierzb i topoli - z iglaków zostawiamy naturalnie rosnące tu jałowce. Dużo nad tym dyskutujemy i kombinujemy, jak to zrobić bez większego naruszania istniejącego już ekosystemu, na razie posadziliśmy tylko mniejsze drzewka i dzisiątki dereni, każdą posadzoną roślinę natychmiast ściółkujemy, aby nie obrosły jej chwasty.


Mazie nigdy nie usiedzi na jednym miejscu, a więc i tutaj udało jej się 'wyostrzyć' ze zdjęcia.

W ogrodzie leśnym i na jego obrzeżach z pewnością będą trzmieliny oraz dziki bez, który niestety na Kaszubach jest traktowany jako chwast i regularnie usuwany przez rolników. Po większe zapasy czarnego bzu póki co jeździmy na Kociewie, tam przydrożną naturę i obrzeża pól pozostawia się zazwyczaj 'w spokoju'.

Chociaż byłam już o kilka dobrych tygodni spóźniona, to udało mi się jeszcze pod koniec października nazbierać sporo czarnego bzu. Jego owoce natychmiast przerobiłam w korzenny syrop według przepisu mojej teściowej June, który podawałam rok temu TUTAJ. Dzięki takim naturalnym syropom stanowczo mniej chorujemy w tym roku.




Ja koniec października spędziłam na przygotowaniu moich rabat do zimowego snu. W Anglii wogóle nie ruszałabym rabat, ale w Polsce doświadczenia z dwóch ostatnich zim nauczyły mnie robić inaczej. Nie będę już o tym trąbić, ale uwierzcie mi, że wiosną nie będzie już czasu na takie prace - gdyż u nas przychodzi ona nie w lutym, lecz dopiero pod koniec kwietnia.

Pozbyłam się więc wszystkich roślin jednorocznych, a byliny podzieliłam, glebę porządnie odchwaściłam i wyściółkowałam obornikiem końskim - wszystko to dokładnie opisałam w artykule TUTAJ, jeśli ktoś chciałaby wiedzieć więcej. Dla eksperymentu zostawiłam w glebie werbenę patagońską (Verbena bonariensis) całkiem przyciętą i zabezpieczoną przed mrozem grubą wartstwą ściółki, a błękitną szałwię otwartą (Salvia patens) wykopałam i przechowam przez zimę w identyczny sposób jak dalie - ona również ma bulwiaste korzenie. Teraz dosadzę na rabatach trochę roślin cebulowych, które zamówiłam od Sarah Raven - już nawet nie pamiętam co to było, mam nadzieję, że w tym tygodniu przyjdą i dam radę się za nie zabrać. Nigdy nie sadzę cebul roślin kwitnących wiosną w sierpniu czy wrześniu, tylko w październiku i listopadzie. Kiedyś oglądałam eksperyment filmowany przez BBC Gardeners World, który dowiódł, iż cebulki sadzone we wrześniu mają wiosną identyczny wzrost i kwitnienie jak te, posadzone już po oczyszczaniu rabat w listopadzie. Tak więc nie ma co się spieszyć. Jeśli macie jeszcze jakieś wiosenne cebulki w zanadrzu - to sadźcie sobie na zdrowie aż do nastania mrozów!

 
Moje rabaty 'gołe', ale mam nadzieję, że dobrze im tak będzie pod śniegiem. Mają prawie 10-cio centymetrową wartstwę mięciutkiej ściółki - w kwietniu/maju już nic na nich nie będę robić - tylko czekać na pierwsze kwiaty! 


 
*********





'Hej ... przynieś coś na zupę!' ... naprawdę nie ma nic  fajniejszego niż 'wyskoczenie' do ogrodu po warzywka na obiad. Nawet teraz, czyli już po właściwiym sezonie - wciągamy kalosze, bierzemy skrzyneczkę, stajemy w środku warzywnika i rozglądamy się co-by-tu ... Nie ma też problemu z wyborem dań - je się to, co akurat jest na zagonach - prosta sprawa.  No i nie muszę już chyba pisać o tym, jakie to zdrowe. Przed nadejściem białej i mroźnej Pani Zimy faszerujemy się warzywami zielonymi i korzeniowymi. Coś w tym musi być ...





Poniżej wszystko to, czego teraz na naszych zagonach w warzywniku jest w bród:

1. Brokuł szparagowy - pisałam o nim w e-magazynie Na Ogrodowej i będę pisała o tym pysznym warzywnie jeszcze bardzo dużo, bo wydaje mi się, że jest u nas jeszcze zbyt mało znany. Każdy może go spokojnie uprawiać na zagonie kapustnym - to jest krewniak brokuła włoskiego, którego wszyscy dobrze znają. Wydaje się jednak łatwiejszy w uprawie i smaczniejszy, delikatniejszy niż 'normalny' brokuł.  W Anglii nazywa się on ‘sprouting broccoli’ - zamiast jednej, dużej róży ma wiele mniejszych kwiatów wyrastających z rozgałęzień pędów wzdłuż głównej łodygi i zwiękczony jedną, większą różą – baaaardzo zdrowy. Najlepiej przygotować go na parze - kwiatostany wraz z listkami odcinamy w miarę dojrzewania i serwujemy do obiadu.
 
2. Kapusty orientalne (chińskie) - które szczególnie dobrze rosną wysiane dopiero w środku lata. Obok delikatniejszych w pokroju Mizuny i Mibuny teraz króluje soczysta Pak Choi. Kapusty orientalne nie zawiązują główki i mają mięsiste ogonki stanowiące ważną część jadalną.  Pak Choi dodajemy do szybkich dań orientalnych przyrządzanych w woku lub gotujemy na parze.
 

 
 
3. i 4. Brukselka i jamuż to typowe jesienno-zimowe warzywa, takie 'super foods' pełne żelaza i witamin. Chociaż jarmuż dodajemy do zup warzywnych, risotto czy potrawek mięsnych już od końca lata, to brukselkę jedliśmy póki co tylko raz. W porównaniu z tą sklepową ma niesamowicie bogaty smak, aż nie mogliśmy uwierzyć w taką różnicę. Brukselka dopiero dojrzewa i potrzebuje kilku mroźniejszych dni i nocy, aby być naprawdę pyszną. Na zdjęciach na samym początku tego postu widoczny jest jarmuż z karbowanymi, purpurowymi liśćmi w odmianie ‘Redbor’ i klasyczna odmiana o srebrzysto-stalowych liściach o nazwie ‘Nero di Toscana’ - cudna ozdoba listopadowego ogrodu.
 
Mamy też pora, który jest podstawą naszych jesiennych zup-kremów. Podawałam kiedyś przepis na zupę porowo-ziemniaczaną, którą bardzo polecam. Warto dorzucić do mieszanki warzyw również seler - smak jest boski! Przepis na zupę-krem z pora i ziemniaków podaję TUTAJ. Więcej o porze będzie można poczytać w zimowym wydaniu Weranda Country.
 
 



 
Pysznym jesiennym daniem jest zapiekana dynia. Najsmaczniejsze są mniejsze odmiany, ale większy 'Turecki Turban' też jest przesłodki. Danie bardzo łatwe w przygotowaniu: wystarczy dynię pokroić, pokropić ziołowymi olejami i posypać posiekanymi ziołami, wrzucić do piekarnika ... dodać trochę sałaty rzymskiej (moja nadal rośnie na zagonach) i pyszny, zdrowy lunch gotowy .... dokładny przepis w e-magazynie Na Ogrodowej.

**********
 


Prawdziwym skarbem w tym roku był dla nas ogródek ziołowy. Nie jest on zbyt wielki, ale rośnie w nim wszystko, czego nam potrzeba: lubczyk do zupy, tymianek do sosu neapolitańskiego, szczypiorek czosnek do jajecznicy, szałwia na gardło i rozmaryn do jagnięciny. Niezliczone są możliwości wykorzystywania ziół - mogłabym zapisać tysiąc stron, a wcale nie uważam się za specjalistkę w tej dziedzinie. W przyszłym roku chciałabym nauczyć się robić własne naturalne kosmetyki, więc i tu zioła się przydadzą.
 
Dodatkowo ogródek ziołowy był (i jeszcze trochę jest) bardzo ładny - tyle kolorów i kształtów! Pewnie pamiętacie jak latem dominowała w nim purpurowa łoboda (Artiplex hortensis) i dopiero pod koniec września, po jej usunięciu dojrzałam jak bardzo ozdobne są pozostałe zioła.  Ogródek ten był przypadkowy, ale chyba zostanie na dobre ;-)
 
W październiku robiłam z przyjaciółką ziołowe oleje i octy, mroziłam i suszyłam, teraz chyba muszę to powtórzyć, bo wszystko nadal rośnie jak szalone przy tej ciepłej pogodzie. Szkoda mi pięknych krzaczków rozmarynu, więc pewnie wykopię je i posadzę na okres zimy do glinianych doniczek, które ustawię na parapecie w nieogrzewanym pokoju. Czosnek szczypiorek wkrótce przytnę, a nasionka czarnuszki rozsypię i zaschnięte pędy usunę na kopmostownik. Nie jestem pewna, jak poradzą sobie szałwie lekarskie (zwyczajna i purpurowa) - kolejny eksperyment!   



 
*********
 




Mam nadzieję, że czytaliście już nasze nowe, jesienne wydanie e-magazynu Na Ogrodowej. Wraz z Jolą kochamy robić zdjęcia (zobaczcie jakie cudne fotki zrobiła Jola podczas wycieczki z Angielskimi Ogrodami do Parham House and Gardens w artykule W ogrodowej szklarni), i właśnie ze względu na to zorganizowałyśmy konkurs fotografowania plonów w ogrodzie. Sponsorem nagród był zaprzyjaźniony z redakjcą Na Ogrodowej miesięcznik Twój Ogrodnik. Wiele nadesłanych na konkurs zdjęć prezentujemy na stronach jesiennego e-magazynu, niestety nie udało się zamieścić wszystkich. Jesteśmy pod ogromnym wrażeniem nadesłanych prac - konkurs był podwójnie trudny, gdyż na zdjęciach miały znajdować się prawdziwe plony zebrane w ogrodzie osoby fotografującej, a i zdjęcie miało być ładne ... przyznam, że niektóre zdjęcia plonów nadawałyby się do najpiękniejszych magazynów i publikacji ... jesteście niesamowici. A co do różnorodności gatunków i odmian fotografowanycyh plonów, to oddaję Wam wielki, przewielki pokłon i cieszę się, że i nasz kraj staje się coraz bardziej świadomy - ogórki i pomidory nie kojarzą się tylko z babcinym marudzeniem jedz bo zdrowe, tylko z pięknym, zdrowym i wolnym życiem. Cool.
 

Oto kilka z moich ulubionych zdjęć, czy nie są piękne:

Autor: bZuzia

Autor: Maja Towarek

Autor: Łukasz Skop

Zdęcia Łukasza (w sumie 3) zajęły III miejsce w konkursie, a ja zainteresowałam się jego blogiem  BEZ-OGRÓDEK, który jest już dodany do moich ulubionych.  Dużo, dużo ciekawych artykułów i pomysłów. Łukasz jawnie kocha rośliny, smaczne warzywa i piękne zdjęcia - jego pasje widać z daleka - polecam bardzo! 
 
 
A na koniec jeszcze upamiętnienie momentu Joli szalejącej z aparatem  W ogrodowej szklarni, z pozdrowieniami od Pomorza dla Mazowsza ;-) Pa pa
 
 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

czwartek, 10 października 2013

Klub Pożądanego Nasionka 2013 - ZAPRASZAM!




UWAGA UWAGA UWAGA... Serdecznie wszystkich zapraszam do Klubu Pożądanego Nasionka - dzisiaj ruszamy z wymianą! Wrzuciłam już na FORUM (tradycyjnie, jak rok temu) nasionka, którymi mogę się podzielić ...  mam nadzieję, że każdy znajdzie coś dla siebie - wpisujcie się śmiało. Zasady wymiany się nie zmieniają, oto one:
 
 
 
ZASADY PODSTAWOWE KLUBU POŻĄDANEGO NASIONKA 2013:
 
• Tak jak w zeszłym roku podczas wymiany nasionek komunikujemy się za pomocą FORUM na portalu NaOgrodowej.pl
• Akcja jest darmowa. Uczestnicy będą musieli opłacić tylko koszt znaczków pocztowych przesyłki nasion.
• W wymianie udział może brać każdy.
• Osoby oferujące nasionka mogą być osobami pożądającymi nasionka i vice versa.
• Proponuję aby osoby, które nie wnoszą nasionek do klubu, ale biorą nasionka od innych, wysłały osobie oferującej darmowe nasionka kopertę ze swoim adresem i znaczkiem - aby nasionkodawcy nie musieli ponosić dodatkowych kosztów. Ostatecznie jednak pozostawiam to do uzgodnienia pomiędzy poszczególnymi osobami na forum;
• Wymiana trwa do wyczerpania zapasów.
 
 
DLA OSÓB OFERUJĄCYCH NASIONA:
 
• Nasionka należy popakować i opisać. Do kopertek wkładamy niewielką ilość nasion!
10go października na FORUM dodałyśmy nowy temat KLUB POŻĄDANEGO NASIONKA 2013, gdzie należy założyć swój własny wątek i wypisać w nim nazwy gatunków lub odmian oferowanych nasion i ilości opakowań. Podobnie jak robiliśmy w zeszłym roku, co podejrzeć można TUTAJ (W zeszłym roku zakładaliśmy dla was wątki, ale w tym roku proponujemy, abyście robili to sami. W razie jakichkolwiek problemów proszę pisać na adres redakcja@naogrodowej.pl)
• Używajcie FORUM do komunikacji - wpiszcie swoje wymagania jeśli chodzi o przesyłki itd.
• Na waszym wątku na FORUM będą wpisywać się osoby proszące o nasionka. Za pomocą forum umówicie się z nimi na wymianę i przesyłkę.
• W miarę wyczerpania zasobów nasion, należy informować o tym na FORUM. Jeśli nasionka się skończą - napiszcie o tym jak najszybciej.
 
 
DLA OSÓB POŻĄDAJĄCYCH NASIONEK:
 
• Na FORUM w wątkach założonych przez nasionkodawców poczytajcie DOKŁADNIE kto co ma i zapiszcie sobie na karteczce czego wasza dusza pragnie, a także u kogo można to zdobyć.
• Za pomocą FORUM możecie 'rozmawiać' bezpośrednio z nasionkodawcą i umówić się z nim/nią na wymianę oraz przesyłkę. W tekście postu na forum napiszcie jakie nasiona chcielibyście otrzymać. Aby przesłać adres dostawy wykorzystajcie prywatny adres mailowy, który wyświetla się pod zdjęciem użytkownika Forum. Informacje przysłane na mail prywatny nie są widoczne dla innych uczestników Forum.
• Wpisujcie się śmiało na FORUM - z pewnością nasionek wystarczy i wszyscy coś dostaną ;-)
• Jeśli sami nie macie nic do zaoferowania, to nadal możecie brać udział w zabawie. Koniecznie jednak napiszcie o tym w tekście na FORUM.



Moje nasionka podczas suszenia ... fasola i pasternak.
 
Zapraszam i życzę wszystkim świetnej zabawy!!!

piątek, 4 października 2013

Jesienny post o DALIACH i zielony nawóz do warzywnika.

Jak to już bywa w takich ogrodniczych rodzinach jak nasza - rano po przebudzeniu się biegniemy do okna zobaczyć jaka jest pogoda ... czynność ta oczywiście nasila się z nadejściem jesieni i pierwszych chłodnych nocy. Dzisiaj rano byłam ostatnią istotą w moim domu, która podeszał do okna. Niestety z kwaśniej miny Andrew i wesołych okrzyków mojego dziecka CHRISTMAS wiedziałam, że sprawa jest kiepska. Niesamowite - moim oczom ukazał się całkiem biały trawnik wraz z białym żywopłotem i białym warzywnikiem. No - nie był to oczywiście śnieg tylko szron, ale w sercu ze smutkiem żegnałam wiele roślin - do przyszłego sezonu.


Jejku - wystarczy maleńki przymrozek i dalie zniszczone. Zdążyłam poprzedniego dnia zebrać wielki bukiet, ale teraz już do przyszłego lata bez dalii ... hmmm ... szkoda ;-)



Myślimy, że temperatura wczesnym rankiem mogła osiągnąć nawet i -3 stopnie, bo jak wstaliśmy było nadal -1. Taki biały szron w mocnym, lecz lekko podpalonym jesiennym słońcu wyglądał pięknie. Niesety w warzywniku  'rozpuśiły się' liście i pędy kilku pozostawionych na rabatach dyń, które nie zdążyły dojrzeć, a liście dalii całkiem poczerniały. Póki co sałaty nie ucierpiały - mamy nadal sporo sałaty rzymskiej i Pak Choi plus innej zieleniny orientalnej. Opychamy się tym maksymalnie, aby napełnić się do wiosny. Mamy też dużo fasolki szparagowej (którą Albert i ja kochamy nad życie) z późnych siewów.



W ogrodzie ziołowym rzuciłam wiosną miezankę nasion czarnuszki od Sarah Raven i tych, które dostałam z wymiany nasion - uwielbiam nie tylko kwiaty, ale i te śliczne główki nasienne. Zazwyczaj zbieram je na suche bukiety, ale w tym roku zostawię ja w ogrodzie, aby same porozsiewały się na przyszły rok. 




Ale ja lubię zmany w ogrodzie. Teraz mogę ze spokojnym sumieniem wyrzucić dynie na kompost, dalie wykopać i podzieliś sie nimi z sąsiadką ... a na ich miejscu zrobić porządek i przygotować do zimowego snu.  Wolne miejsca w warzywniku nie powinny długo leżeć odłogiem - zazwyczaj natychmiast ściółkujemy je kompostem ogrodowym czy obronikiem lub wysiewamy na pustych zagonach poplon w postaci zielonego nawozu (na poplony jadalne robi sie późno). 


CO TO JEST ZIELONY NAWÓZ  w ogromnym skrócie ...

Zielone nawozy, którym w przyszłości poświęce duuuużo uwagi - są generalnie najnormalniejszymi w świecie roślinami (np. bób lub facelia), które najpierw wysiewa się i potem gdy wyrastają - przekopuje się wraz z glebą szpadlem lub widłami ogrodowymi (ja zawsze faforyzuję widły zamiast szpadla). Jak sama nazwa wskazuje rośliny te są nawozem (świetnie poprawiają strukturę gleby!)- i to naprawdę tanim i całkiem naturalnym. Szczególnie polecam osobom, które mają słaby dostęp do obornika i niewystarczające ilości kompostu  z własnego ogrodu. Chociaż najlepiej jest robić to latem, to zielone nawozy można siać przez większość sezonu, w październiku można pokusić się na wysiew ozimych np. rzepik ozimy - gleba jest nadal ciepła po lecie, może coś z tego będzie - do przekopania na wiosnę, a więc na miejscach gdzie planujecie siać lub sadzić dopiero w maju.  Przed wysiewem glebę należy przygotować podobnie, jak do siewu każdych innych nasion. A więc widły ogrodowe w dłoń ;-)


******


Dalie dekoracyjne we wrześniowym bukiecie z purpurową łobodą, aminkiem i słonecznikiem.



Tak więc dzisiaj żegnam dalie. Mieliśmy w tym roku piękną kolekcję (którą stale powiększam o ciekawe odmiany) pochodzącą ze sklepu internetowego  BENEX. Zdrowe i bujne dalie dostarczały ogromnych naręczy kwiatów do wazonu - dzieliłam się nimi równiez z przyjaciółmi. Ale było kolorowo ...







Na rabacie w warzywniku dalie rosły sobie w harmonii z werbeną patagońska i mieczykami w kolorach ostrej czerwieni odm. 'Wig's Sensation' oraz wściekłej zieleni odm. 'Green Star'. Na zimę wszystkie te rośliny trzeba albo wykopać, albo porządnie okryć. Ja w tym roku będę eksperymentować z werbeną patagońską, ale wiem że mieczyki pod pierzyną śniegu mogą spokojnie zimować w gruncie.






Z całej tegorocznej kolekcji wyłoniłam kilka odmian, które miały szczególnie ładne kwiatostany - takie właśnie pasujące do moich bukietów pod względem koloru i kształtu. Były to wysokie i obficie kwitnące odmiany, głównie z grupy kaktusowych i dekoracyjnych. Zrobiłam kilka fotek: 



Dalia 'Gold Crown'

Dalia 'Bishop of York'

Dalia 'Alfred Grille'

Dalia 'New Baby'

Dalia 'White Star'

Dalia 'Preference'


Jeśli planujecie wykopywanie dalii na zimę, to zapraszam do czytania artykułu Na Ogrodwej TUTAJ, gdzie opisuję dokładnie jak to zrobić.  A dla pasjonatów ogrodnictwa jest już kolejny odcinek z serii 'Poradnik dawnego ogrodnika - PAŹDZIERNIK' autostwa Ewy Gryguc - super lektura!